miejsce

sobota, 23 marca 2013

 kadłub statku Cutty Sark

Jest to jedna ze słynniejszych jednostek pływających, które można zwiedzać i ma niesamowicie ciekawą historię, pełną trumfów i tragedii. 21 Maja 2007 roku niebo nad Greenwich spowiły kłęby dymu, a telewizja przez cały dzień podawała wiadomość, że płonie Cutty Sark. W pracy oglądaliśmy relację na każdej przerwie i kręciły nam się łzy w oczach, bo oto kawał historii zamieniał się w popiół. Strażakom udało się jednak opanować ogień, a na dodatek okazało się, że większość ważnych elementów statku i wyposażenie zostało z niego usunięte w czasie procesów konserwatorskich -  statek od paru miesięcy był w remoncie. Po pracochłonnej inwentaryzacji szkód okazało się, że tylko 5% oryginalnego statku zostało zniszczone. Tragedia ta jednak spowolniła prace konserwatorsko-remontowe, ale także spowodowała napływ datków dobroczynnych na odbudowę tego zabytku. W 2011 roku dokonano najważniejszego manewru statkiem, podniesiono go z dna suchego doku o 3 metry, co dało możliwość wyeksponowania kadłuba i podziwiania jego unikalnego kształtu.  25 Kwietnia 2012 roku Królowa Elżbieta II po raz drugi dokonała otwarcia statku-muzeum dla publiczności.

Byłam na tym statku przed pożarem i byłam po pożarze. Zachęcam was do wyprawy w świat, gdy na morzach i oceanach królowały żagle.

Cutty Sark został zbudowany w jednym celu – miał szybko dostarczać najbardziej pożądany towar na rynku Europejskim, (a zwłaszcza Angielskim) jakim była herbata. Statek został zamówiony przez Johna Willisa w stoczni Scotta i Lintona w Woodyard, Dumbarton w Szkocji. Statek ten miał być wykonany według nowej mody - „mieszanej technologii”,  w której to statek był zbudowany na żelaznym szkielecie do którego wmontowane były drewniane elementy. Taka metoda pozwalała zwiększyć miejsce na towary, a im więcej można było na statku zmieścić w ładowniach, tym bardziej opłacalny był rejs. Statek został ukończony w listopadzie 1869 roku, a koszt budowy to £16 100. W jego konstrukcji znalazło się 138 żelaznych ram, do budowy kadłuba użyto dębu indyjskiego na górne części i specjalnego gatunku wiązu amerykańskiego (Ulmus thomasii) na części dolne, bo było ono bardziej odporne na ciągły kontakt z wodą. Do połączenia elementów drewnianych do metalowego szkieletu użyto 20 000 śrub, kadłub został pokryty do linii wodnej specjalnym stopem metalu – Muntz –  około 60% miedź, 40% cynk ze śladowymi ilościami żelaza. Zabieg ten miał na celu zapobieganie osiadaniu na kadłubie stworzeniom morskim np. wąsonogom z gatunku skorupiaków, oraz świdrakowatym  z rodziny małż, a zwłaszcza świdrakowi okrętowcowi, małemu stworzonku o bardzo uciążliwej diecie opartej na drewnie i występującej w niej celulozie. Wymiary statku: długość 86 metrów, szerokość całkowita 11 metrów, głębokość to 7 metrów, a maksymalna powierzchnia żagli 3 000m2 , wyporność 921  ton.

przekrój przez kadłub

Inspiracją nazwy Cutty Sark był poemat „Tam O’Shanter” autorstwa Roberta Burnsa opublikowany w 1791 roku. Opowiada on historyjkę Tama, który to miał zwyczaj popijać sobie w każdy dzień targowy w miasteczku Ayr i o tym co mu się pewnego dnia przydarzyło. Otóż wracał on sobie do domu na swoim wiernym rumaku zwanym Maggie, gdy ujrzał dziwne światło w kościele. Przez okno zajrzał do środka i zobaczył, że miejsce jest pełne wiedźm, czarowników tańczących w takt muzyki wygrywanej na dudach przez samego diabła. Większość czarownic to stare babska ale była tam jedna młodziutka Nannie, ubrana właśnie w „cutty sark” czyli krótką koszulinę. Tam tak się zachwycił jej wdziękami, że wyrwał mu się mały okrzyk no i towarzystwo go zauważyło i zaczęło go gonić. Tam pogania swojego rumaka w stronę mostu w Alloway, bo podobno wiedźmy nie mogą przekroczyć wody i już dopadł do niego, gdy Nannie chwyciła konia za ogon i tak z tym ogonem w ręce została, bo Maggie galopowała już po moście. Galion tego statku przedstawia właśnie Nannie z ogonem końskim w wyciągniętej dłoni. Pod statkiem jest cały zbiór galionów z różnych statków, bardzo interesująca mieszanka.

Nannie, Cutty Sark

Zwiedzając statek, możemy nie tylko przyjrzeć się konstrukcji, ale i poznać życie na takiej jednostce, zaznajomić się z epoką żaglowców handlowych i towarami jakie one przewoziły. Są tu wystawy, eksponaty i dokumenty powiązane z historią statku, a także gry multimedialne. Można sobie na przykład spróbować przeprowadzić statek z Australii do Londynu, próbując pobić rekord kapitana Richarda Woodgeta, który dokonał tego w 73 dni. Utknęłam przy tym stole i nawet udało mi się zrobić to w 80  dni, ledwo mnie mój ukochany odciągnął. Co jest bardzo ciekawe na całym statku to napisy po chińsku, ale w końcu to był kliper herbaciany, a herbata z Chin była sprowadzana.

Cutty Sark odbył swój pierwszy rejs w 1870 roku do Szanghaju, po 8 miesiącach powrócił wypełniony po brzegi herbatą, a dokładnie 600 000 kilogramami liści w skrzyneczkach,  a można by przygotować z tej ilości około 200 milionów szklanek herbaty. Wartość tego ładunku na dzisiejsze pieniądze przekroczyłaby 1 milion funtów. Cutty Sark nie był najszybszym herbacianym kliperem, ten honor należy do innego statku o imieniu Thermopylae. Doszło raz do wyścigu między obiema jednostkami, wypłynęły one z portu w Szanghaju 17 czerwca 1872 roku, do Oceanu Indyjskiego szły nos  w nos, potem Cutty Sark złapał pomyślny wiatr i wysunął się 400 mil do przodu.  U wybrzeży Afryki napotkał straszną burza i stracił ster. To była prawdziwa katastrofa, cieśla okrętowy Henry Henderson zabrał się za naprawę, m.in. zbudowano kuźnię na pokładzie do wykonania metalowych części steru. Na tych naprawach stracili jednak 5 dni i Thermopylae wyprzedziło ich o 500 mil, nie byli w stanie tego nadgonić i dopłynęli do Londynu 9 dni za swoim rywalem. Bohaterska postawa załogi doczekała się jednak powszechnego uznania.

przedmioty zabytkowe z Cutty Sark

Kiedy Cutty Sark zaczynał swoją służbę w handlu, po morzach i oceanach pływało 59 brytyjskich statków przewożących herbatę z Chin, w 1877 było ich tylko 9. Zaczynała się era parowców, zmiany technologiczne i wzrost sprawności silników spowodowały, że część ładowni potrzebna na węgiel zaczęła się zmniejszać, i kompanie handlowe częściej zaczęły ich używać. Gwoździem do trumny dla herbacianych żaglowców było otwarcie w 1869 roku Kanału Sueskiego, skracającego o 3 300 mil trasę między Chinami a Londynem, a czas podróży o 10-12 dni. Niestety żaglowce nie mogły z tego skorzystać ze względu na niekorzystne wiatry na Morzu Czerwonym i Śródziemnym.

W maju 1878 roku Cutty Sark zawitał do portu w Hankou, ale większość herbaty została już załadowana na parowce i to co zostało wypełniło tylko połowę ładowni. Kapitan zaprowadził statek do Szanghaju, ale tu też nie było herbaty, postanowił więc zabrać węgiel do Japonii i w drodze powrotnej wypełnić ładownię herbatą, niestety cała herbata wylądowała na parowcach. Zaczęły się ciężkie czasy dla tego statku, pływał on od portu do portu szukając ładunku do przewiezienia np. transportował węgiel, owoce, cukier, wino, brandy, kakao, papier, instrumenty muzyczne, buty, świece, rogi jelenie i proch itp.

skrzynia marnarska

Życie na statku nie należało do łatwych, załoga miała mało miejsca bo najważniejsza była ładownia, nie było prawie prywatności, a praca nie należała do lekkich. Pełna załoga to 27 ludzi: kapitan, 17 marynarzy, 2 praktykantów (uczniów), żaglomistrz, 2 cieśli, 2 oficerów, steward i kucharz. Najmłodsi byli oczywiście praktykanci – czternastolatkowie, na statku służyli m.in. amerykanie, Skandynawowie i marynarze z Indii Zachodnich, był nawet Chińczyk James Robson pracujący jako kucharz – jego historia też jest ciekawa, jako dziecko znaleziono go w koszu pływającym u wybrzeży Chin, uratowano go i zabrano do Anglii, stąd takie niechińskie imiona. W ciągu 25 lat służby na morzu pod brytyjską flagą przez statek przewinęło się 658 marynarzy, pięciu z nich zginęło.

kuchnia na Cutty Sark

 

messa oficerska

 kwatera oficera

 kibelek dla marynarzy

Zdarzały się konflikty, a najsłynniejszy z nich to sprawa z 1880 roku. W czasie rejsu z Londynu do Yokohamy, z ładunkiem węgla dla amerykańskiej floty, doszło do nieporozumienia, a raczej szeregu nieporozumień. Starli się starszy oficer Sydney Smith (powszechnie nielubiany osobnik o trudnym charakterze) i marynarz z Chicago John Francis. Przy okazji kolejnej kłótni Francis pogroził Smithowi handszpakiem od kabestanu, ale Smith wyrwał mu go z ręki i walną go w głowę. Zrobił to dość mocno, bo Francis zmarł następnego wieczora. Smith został zamknięty w swojej kabinie, ale udało mu się czmychnąć, gdy statek zacumował na Jawie w porcie Anjer. Załoga na statku się zbuntowała, oskarżając kapitana Wallace’a o pomoc w zorganizowaniu Smithowi ucieczki. Czterech marynarzy wylądowało w kajdanach, co oznaczało, że statek był prowadzony przez kapitana, drugiego oficera, żaglomistrza, cieślę okrętowego, kucharza i 4 uczniów. Wtedy przyroda dokonała interwencji i statek utknął w bezwietrznej pogodzie, Wallace musiał sobie zdawać sprawę, że nie da się tego skandalu uciszyć i może stracić prawa kapitańskie. Po trzech dniach takiego przestoju kapitan wdrapał się na barierki na rufie statku i wyskoczył za burtę.

Nowo mianowany kapitan William Bruce też nie był zbyt rozsądny i lubił sobie zajrzeć do butelki. W drodze  do Nowego Yorku zabrakło im jedzenia i musieli prosić o pomoc niemiecki statek, a potem okręt Marynarki Królewskiej. Nie trzeba dodawać, że jego kariera po takim występie szybko się skończyła i nie zagrzał w kapitańskiej kajucie na Cutty Sark długo miejsca.

Konflikt między Smithem a Francisem stał się inspiracją opowiadania Josepha Conrada „The Secret Sharer” (Tajemny wspólnik).

Smith uciekł sprawiedliwości, ale nie na długo i tak dwa lata później został rozpoznany w Londynie, aresztowany i skazany za nieumyślne zabójstwo na 7 lat ciężkiej pracy.

Cutty Sark pływał tak od portu do portu szukając ładunku do 1883 roku, gdy jego właściciel postanowił zaangażować ten statek w transport wełny Merino z Australii do Londynu. Pierwszy rejs z antypodów do Londynu trwał 84 dni, to był rekord, a Cutty Sark dosłownie znokautował pozostałe handlowce, przybywając do Londynu 25 dni przed innymi statkami, które opuściły port w tym samy czasie. Jeszcze lepiej sprawił się statek i załoga pod kapitanem Richardem Woodgetem który pokonał ten dystans w rekordowe 73 dni, zręcznie wykorzystując pomyślne wiatry i prądy. Mimo rekordowych rejsów i pełnego załadunku balami wełny okazało się, że dalsza eksploatacji statku nie bardzo się jego właścicielowi opłaca i tak w 1895 roku John Willis zdecydował się go sprzedać.

kolekcja galionów na Cutty Sark

Statek trafił na 16 dni w ręce Johna Richardsa, ale on go sprzedał za £1250 portugalskiemu przewoźnikowi  Joaquimie Antunes Ferreira & Co. z Lizbony i statek otrzymał nowe imię Ferreira. Pływał pod portugalską banderą między Lizboną, portugalskimi koloniami w Afryce, Brazylią i Ameryką. Został uszkodzony w czasie Wielkiego Sztormu u wybrzeży Florydy w 1906 roku, naprawy trwały pół roku. Podobnie dużo szczęścia miał ten statek, gdy 10 lat później w drodze z Mozambiku do Angoli w czasie sztormu węgiel w ładowni niebezpiecznie się przemieścił na jedną burtę. Kapitan rozkazał obcinać maszty i reje aż ostatecznie pozostał na nim tylko główny maszt i część przedniego, na pomoc przyszedł im wtedy przepływający parowiec, który ich odholował do Zatoki Stołowej w Afryce Południowej. Naprawy trwały prawie 2 lata, a że w tym okresie brakowało drewna (trwała wojna) to zmieniono ożaglowanie i przekształcono ten statek w barkentynę – mniej żagli i mniejsza załoga, ale utracono piękno i prędkość tej niezwykłej jednostki. Po powrocie na wodę statek znów trafił w inne ręce, najpierw kupił go Joao Pires Correia, a potem Cia de Navegacao de Portugal i po raz kolejny zmieniono mu imię, tym razem na Maria do Amparo  (Maria co chroni).

W 1922 roku statek zawitał na drobne naprawy do portu w Falmouth i tam wypatrzył go Wilfred Dowman, mimo zmian poznał, że jest to słynny Cutty Sark. To on i jego żona Catharine z domu Courtauld (bogata rodzina) ocalili ten statek od kompletnej ruiny. Kupili go za ogromną sumę £3 750 (o wiele więcej niż statek był warty jako jednostka pływająca, ale jego wartość zabytkowa była bezcenna). 2 Października 1922 roku statek Maria do Amparo został doholowany do portu w  Falmouth, zarejestrowany pod dawnym imieniem Cutty Sark i rozpoczęła się renowacja statku.  Dowman chciał, aby była to jednostka szkoleniowa, kadeci mieszkali i uczyli się morskiego rzemiosła na jego pokładzie. Postanowił on także udostępnić statek szerszej publiczności, można się było dostać na jego pokład podpływając łódką. Był to pierwszy od ponad 400 lat statek udostępniony do zwiedzania. Po śmierci W. Dowmana w 1936 roku Cutty Sark trafił do Szkoły Morskiej w Greenhithe na Tamizie jako dar wdowy z £ 5000 na utrzymanie.

Po wojnie statek znów podupadł i pomógł mu kolejny zapaleniec - dyrektor Muzeum Morskiego w Greenwich Frank Carr, założył on Cutty Sark Preservation Society ( można to nazwać Towarzystwo Przyjaciół Cutty Sark) i udało mu się wciągnąć w akcję renowacji statku męża Królowej - Księcia Filipa. Dzięki temu patronatowi udało się uzbierać potrzebne £ 250 tysięcy na renowacją obiektu. 25 czerwca 1957 roku Królowa Elżbieta II dokonała oficjalnego otwarcia muzeum na statku Cutty Sark. W latach 1957 – 2003 zwiedziło ten statek ponad 13 milionów turystów, wiek statku i te miliony go zadeptujące spowodowały, że potrzebny był gruntowny remont i zmiana sposobu eksponowania tego zabytku. Prace rozpoczęto w 2006 roku, a w maju rok później wydarzyła się tragedia -ogień na pokładzie. Po raz kolejny okazało się, że statek ten powstał chyba pod szczęśliwą gwiazdą, a może to Nannie nadal lubi swoją kusą koszulkę. Pożar udało się opanować, ukończono konserwację i znów można go zwiedzać.

My tam byliśmy, kawę i ciastka w kawiarni pod kadłubem zjedliśmy i Was namawiamy.

Cutty Sark

Godziny otwarcia:

Codziennie od 10 – do 17 (ostatni wstęp o 16)

W czasie Wielkanocy 29 marca do 9 i 11 Kwietnia od 10-18.

Ceny:

Dorośli: £ 12

Dzieci (wiek 5-15) : £ 6.50

Ulgowe (studenci z legitymacją, seniorzy po 60-tce) : £ 9.50

Rodzinny (1 dorosła i 2 dzieci) : £ 20

Rodzinny (2 dorosłych i 2 dzieci) : £ 29.

Dojazd:

Najprościej DLR do stacji Cutty Sark.

niedziela, 07 października 2012

Cmentarz nie jest oczywistą atrakcją turystyczną, a jednak słynne nekropolie przyciągają zwiedzających, w Paryżu jest ich kilka - Montparnasse, Montmartre czy Pere Lachaise, w Warszawie mamy Powązki, a w Lublinie cmentarz przy ulicy Lipowej. W Londynie takim miejscem jest cmentarz na Highgate, który to jest podzielony na dwie części East (Wschodni) i West (Zachodni). Niedawno wybraliśmy się na spacer po Wschodniej części cmentarza.

nagrobki na cmentarzu Highgate

foto by pysson

Trochę historii – otóż na początku XIX wieku w rozrastającej się metropolii Londyńskiej (liczba mieszkańców przekroczyła 1 milion) doszło do pewnego rodzaju kryzysu i deficytu w kwestiach pogrzebowych, otóż zaczęło brakować miejsca na pochówki. Przyczynił się do tego wzrost zaludnienia, ale głównie duża śmiertelność wśród ludności. Cmentarze były organizowane gdzie się dało, dosłownie wciskano je między sklepy, domy i gospody. Doszło do tego, że pochówki odbywały się nielegalnie, zmarli byli posypywane tlenkiem wapnia (quicklime), który przyspieszał rozkład ciała i tak za parę miesięcy „grób” był gotowy do następnego użycia. Często chowano zmarłych tylko kilka stóp pod ziemia i takie praktyki spowodowały, że cmentarze stały się wylęgarnią chorób i miejscem cuchnącym nieziemsko. Taki stan rzeczy zmusił rząd do akcji - w 1836 aktem Parlamentu utworzono The London Cemetery Company i otworzono nowe cmentarze min. w 1839 roku wykupując 17 akrów ziemi przy wiosce Highgate za sumę £  3,500. Cmentarz ten był tak popularny i przynosił dochody, że w 1854 roku dokupiono kolejnych 20 akrów po drugiej stronie drogi – Swain’s Lane i utworzono, co jest znane teraz, jako East Highgate Cemetery. Pierwszy pochówek odbył się tu 12 czerwca 1860 roku, a pogrzebano szesnastoletnią Mary Anne Webster córkę piekarza mieszkającego w okolicy.

zapomniany grób Highgate

foto by pysson

drzewo wrośnięte w groby

foto by pysson

W latach 30-tych ubiegłego wieku cmentarz zaczął podupadać, wiele grobów zostało porzuconych - rodzina wymarła, wyemigrowała lub przestała się interesować. W 1960 the London Cemetery Company zbankrutowała i została przejęta przez większą United Cemetery Company, której udało się utrzymać cmentarz do 1975 roku. W tym samym roku założono Towarzystwo Przyjaciół Cmentarza, którego celem jest ochrona i konserwacja tego niezwykłego miejsca. Co jest ciekawe, obie części cmentarza funkcjonują jako miejsca pochówku i grobów przybywa. Obecnie pochowanych jest tu około 170 000 osób w 53 000 grobach, jest to teren chroniony i umieszczony w rejestrze Parków i Ogrodów o specyficznym historycznym znaczeniu dla Anglii i jest traktowany jako rezerwat.

splecione losy

nagrobki na cmentarzu na Highgate

Ceny wstępu na East (Wschodnią) część to £3 od osoby dorosłej £2 zniżkowe dla studentów, dzieciaki pod opieką dorosłego za darmo, ale wejście grupowe dzieci po £1. Cmentarz jest otwarty do zwiedzania w ciągu tygodnia od 10do 16:30 a w weekendy od 11 do 16:30, bramy zamykają o 17. W soboty są organizowane wycieczki z przewodnikiem o godzinie 14 (15 osób) a ceny to £7 dla dorosłych i £5 zniżkowe. Opłata tylko gotówką.

zadumane mogiły

cmentarz East Highgate

foto by pysson

Jak tam trafić? Najprościej jest metrem linią Nothern (Północną – czarną na mapie) do stacji Archway a potem autobusem spod stacji metra przystanek na ulicy Highgate Hill: 210, 271 i dojechać do Waterflow Park i przejść sobie skrótem do Swain’s Lane. Druga możliwość to dojechać do stacji Highgate na tej samej linii i spacerkiem sobie podejść idąc Jacksons Lane do Southwood Lane i do Swain’s Lane.

nagrobek nadgryziony przez ząb czasu

foto by pysson

Jednym z najczęściej odwiedzanych grobów w Londynie i najsłynniejszą osobą pochowaną na tym cmentarzu jest Karol Marks, który zmarł w 1883 roku. Jego nagrobek to charakterystyczna głowa filozofa i jego słynne motto „Workers of All Lands Unite” a pod spodem jest inny cytat „The philosophers have only interpreted the World in various ways – the point however is to change it” (filozofowie tylko tłumaczą świat na różne sposoby, celem jednak jest jego zmiana). Pochowany on został w innym miejscu, ale gdy liczba osób odwiedzających jego grób wzrosła został on przeniesiony na nową bardziej dostępną kwaterę. Razem z nim są także pochowane prochy jego córki Eleonory, jego żona Jenny i ich wnuk Harry.

Karol Marks, Highgate, cmentarz, nagrobek

 

Muszę powiedzieć, że jest na tym cmentarzu prawdziwa międzynarodówka, znaleźliśmy dużo Polaków min. artystę Feliksa Topolskiego -  jego galeria jest przy stacji Waterloo, żołnierzy z okresu II Wojny Światowej; emigrantów politycznych z Iraku, Iranu, itp., są tu groby z nazwiskami Europejskimi i dedykacjami zapisanymi w językach z Dalekiego Wschodu. Śmierć naprawdę wszystkich łączy w wiecznym spokoju.

Inne słynne pochówki to:

George Elliot – czyli pisarka Mary Ann Evans  (1819-1880)autorka powieści „Daniel Deronda” czy „Middlemarch”

George Elliot, Highgate

 

Enrestine Louise Rose z domu Potowski (1810-1892)– urodzona w Polsce feministka i ateistka , która zbuntowała się przeciw rodzinnie, zaaranżowanemu małżeństwu i w wieku 16 lat uciekła z domu. Walczyła o prawa kobiet i zniesienie niewolnictwa wspierana przez swojego męża Williama.

z domu Potowski 

„Stoney” Richard Smith (1836-1900) piekarz, który zasłyną jako założyciel firmy produkującej chleb na dużą skalę, w 1886 roku opatentował specjalny proces obróbki ziarna który umożliwił masową produkcją chleba. Nazwał on swój produkt „Hovis” co jest skrótem od Hominis Vis – a tłumaczone jest jako siła człowieka. Chleb z taką etykietką można kupić w prawie każdym sklepie w Anglii.

Stoney, Richard Smith

Ciekawy nagrobek w kształcie fortepianu ma pianista W.H. Thornton (1883-1918), ustanowił on rekord grając na pianinie przez 21 godzin 17 minut i 56 sekund. Zmarł w czasie epidemii grypy hiszpanki.

fortepian Thornton pianista

Prezenter telewizyjny Jeremy Beadle lubił chyba czytać.

Jeremy Beadle

Pochowany jest tu też Sir Leslie Stephen autor pierwszego Angielskiego Słownika Biograficznego, który był ojcem Wirginii Woolf.

nagrobek ojca Wirginii Woolf

Anna Mahler artystka (1904 – 1988) córka słynnego kompozytora, której nagrobek to kopia jej rzeźby.

Anna Mahler

Nagrobek sprzedawcy książek Alfreda W. Foyle to otwarta księga, motyw bardzo popularny na cmentarzu. Zaczął on skromnie sprzedając swoje własne szkolne podręczniki, w wieku 18 lat otworzył swój pierwszy sklep z używanymi książkami. 9 lat później przeprowadził się na Charing Cross Road i stworzył placówkę nazywaną „największą księgarnią na świecie”, podobno mają 50 kilometrów półek. Każdy miłośnik literatury będąc w Londynie powinien zawitać do tego sklepu (Foyles) jest to swego rodzaju atrakcja turystyczna.

księgarz A. Foyle

Douglas Adams (1952-2001) autor „Autostopem przez Galaktykę”, jak na pisarza przystało ma garnek pełen długopisów, ołówków, pisaków itp. Obrońca praw zwierząt, elokwentny mówca i żartowniś, który powiedział: „Uwielbiam terminy ostateczne. Lubię ten świszczący dźwięk, gdy one przelatują…”

 Douglas Adams

foto by pysson

Oprócz osobistości są tu groby zwykłych zjadaczy chleba, którzy przeszli przez życie, kochając, cierpiąc, walcząc ze swoimi problemami, radując się z drobnych codziennych wydarzeń, ludzi takich samych jak my.

Syzyfowa praca, highgate cemetery

foto by pysson

Niektóre z grobów pokrywa nie tylko całun zapomnienia, ale i płaszcz z bluszczu, który choć pięknie wygląda to dokonuje ogromnych zniszczeń.

nagrobki w bluszczu

foto by pysson

nagrobki w bluszczu

foto by pysson

bluszczowy anioł

foto by pysson

w kołderce z mchu i bluszczu

bluszczem opętane, cmentarz na Highgate



Piękne miejsce na spacer i odrobinę zadumania nad naszym losem.

sedno sprawy

foto by pysson

anioł na cmentarzu na highgate

foto by pysson

aniołek, East Highgate

anioł East Highgate Cemetery

foto by pysson

stały bywalec na East Highgate

foto by pysson





sobota, 05 listopada 2011

St Bride church of Fleet Street London, architektura, budynek, Wren

Tym razem zapraszam do uroczego kościółka przy Fleet Street w Londyńskim City, który jest jednym ze starszych w Londynie. Uważa się, że już Saksonowie w VII wieku naszej ery mieli tu świątynie a być może została ona założona przez mnichów celtyckich. Patronką świątyni jest św. Brygida z Kildare (inne formy jej imienia to Brigid i właśnie Bride), nie jest jednak jasne czy była ona też jego założycielką, ale fundamenty tej świątyni są bardzo podobne do budowli z tego samego okresu z miejscowości Kildare w Irlandii. Musiało to być ważne miejsce, bo Normanowie zbudowali tu swoją świątynię po zajęciu wyspy a król Jan zwołał tu właśnie obrady parlamentu w 1210 roku. Parafia rozwijała się i nowy większy budynek pojawił się w XV wieku.

Koniec XVI to okres wielkich zmian. Na kontynencie pojawia się nowy wynalazek, który do Anglii trafia po tym jak William Caxton poznawszy technikę drukarską przywozi tę wiedzę do Londynu. W 1476 roku założył on drukarnię w sąsiedztwie opactwa w Westminsterze. Po jego śmierci w 1491 roku drukarnia trafiła w ręce jego asystenta i ucznia Wynkyna de Worde, który postanowił zrobić na tym wynalazku interes. Potrzebny był mu rynek zbytu w postaci osób umiejących czytać a że były to głównie osoby związane z kościołem, dlatego też ostatecznie osiadł w City i to właśnie w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła św. Brygidy. Tu też został on pochowany gdy zmarł w 1535 roku a w swoim testamencie pozostawił coroczny datek £1 dla biednych z tej parafii.

W tej okolicy pojawili się także inni drukarze i dlatego ta świątynia jest także nazywana Katedrą Drukarzy i Kościołem Dziennikarzy. Jako ciekawostkę dodam, że do 1695 roku Londyn był jedynym miastem w Anglii posiadającym koncesję na zakładanie pracowni drukarskich.

Parafianami byli tu także pisarze John Milton,  Charles Dickens a Samuel Pepys (jego pamiętniki są doskonałym źródłem wiedzy społecznej, historycznej o XVII wiecznym Londynie) został w tym kościele ochrzczony, w pewien sposób to okolica jakoś przyciągała ludzi pióra.

st Bride interior, wnętrze, sklepienie

W końcu XVII tę parafię i całe miasto nawiedziły dwie katastrofy najpierw w 1665 Wielka plaga zabijając tylko w czasie jednego tygodnia 238 obywateli z tej parafii, w czasie całej zarazy zmarło 2111 (w tej tylko parafii). W następnym roku Wielki Pożar strawił większość miasta w tym także kościół św. Brigidy. Pożar wybuchł na ulicy Pudding Lane (przy obecnej stacji Monument) w niedzielę 2 września 1666 roku, okoliczni mieszkańcy jak i cały Londyn patrzył z przerażeniem na rozprzestrzeniającą się pożogę. Domy w okolicach rzeczki Fleet zostały specjalnie zniszczone w nadziei, że to zatrzyma płomienie, ale na nic to się zdało - silny wiatr przeniósł ogień i 4 września dotarł on w okolicę kościoła i całkowicie zniszczył budynek.

Pożar pochłonął 87 kościołów w Londynie 51 z nich zostało odbudowanych, choć planowano tylko 39, stało się tak dzięki zabiegom i staraniom parafian i prywatnych darczyńców. Odbudowa nie była prosta, na sam początek potrzebne było £500 na opłaty „administracyjne” suma ta została zebrana w ciągu miesiąca, co jest niezwykłe, gdy się pomyśli, że większość parafian straciła nie tylko dach nad głową, ale także źródła swojego utrzymania, warsztaty rzemieślnicze, stragany i sklepiki strawiły płomienie. W 1671 roku rada parafialna zaprosiła Ch Wrena na kolację (koszt 2 funty i 17 szilingów) do Tawerny Globe, aby omówić sprawę odbudowy, przekonywali go o konieczności i terminach prac.  Wren był zdania, że w okolicy jest wystarczająca ilość budynków kościelnych i chciał ograniczyć ilość odbudowywanych. Parafianie jednak byli uparci i prace budowlane ruszyły jeszcze w tym samym roku. Odbudowa posuwała się dość szybko, może miał na to wpływ fakt, że robotnicy zatrudnieni na budowie mieszkali w przykościelnym hostelu wybudowanym dla nich przez Ch. Wrena "The Old Bell Tavern", a nad pracami czuwał mistrz murarski i „tutejszy” człowiek Joshua Marshall – pracował on także z Wrenem przy innych budowlach jak Temple Bar i Monument, asystentem architekta był Nicolas Hawksmoor.

Główne prace budowlane ukończono w 1674 roku a kościół oddano do użytku 19 Grudnia 1675 roku. Całkowity koszt prac budowlanych to £11,430 na ówczesne czasy, była to nie mała fortuna.  W 1682 roku Rada Parafialna raz jeszcze namówiła Wrena na prace przy kościele tym razem wieży i jej słynnym hełmie, prace rozpoczęły się w 1701 roku i trwały 2 lata a wygląd tej konstrukcji stał się inspiracją dla typowego angielskiego tortu weselnego. Wieża ta wytrzymał uderzenie pioruna, który to strącił kawałek iglicy w 1764 roku i sięga obecnie wysokości 69 metrów. (226 stóp) 

zabytki, wykopaliska, st Bride

Budynek ten ucierpiał ponownie w czasie II Wojny Światowej zwłaszcza w grudniu 1940 roku często nazywany był ten czas drugim pożarem Londynu. Jedna z bomb zapalających trafiła w dach budynku, dzwon stopił się, ale wieża przetrwała jako testament geniuszu architektonicznego jej twórcy. Kolejna obudowa, w czasie której użyto planów Wrena, została sfinansowana przez wydawców i dziennikarzy gazet Londyńskich którzy pamiętali o swojej „Katedrze”. Jedyną dobrą rzeczą wynikłą z wydarzeń wojennej zawieruchy były wykopaliska i odkrycie fundamentów saksońskiego kościoła i innych pozostałości rzymskich jak np. rzymski chodnik oraz fragemnty średniowiecznych murów kościelnych. Obecnie w krypcie mieści się małe muzeum otwarte dla publiczności i można tu zaznajomić się z historią nie tylko tego miejsca, ale i całej okolicy. 

rzymski chodnik w St. Bride



steeple of st Bride

Wspomniałam o słynnej wieży tego kościoła, która uważana jest za pierwowzór piętrowego angielskiego tortu weselnego. Legenda mówi, że pierwszy tort o takim kształcie został wykonany przez czeladnika Williama Rich (1755 - 1811), który to ożenił się z Susannah Pritchard córką mistrza cukiernika, u którego pracował. Podobno to właśnie wieża kościoła, którą widział z okna swojego pokoju była dla niego inspiracją, na ich weselny tort. William odniósł sukces w branży nie tylko dzięki kształtowi swoich wypieków, ale i też za sprawą składników, jakich używał np. doskonałej francuskiej brandy nawet, gdy kosztowała ona aż 1 gwineę. Jako ciekawostkę dodam, że brat Williama - John był bliskim przyjacielem Edwarda Jennera człowieka, który był jednym z pierwszych ludzi zgłębiających ideą szczepionki i dzieci Williama i Susannah były między pierwszymi, które zostały poddane takiemu zabiegowi. W gablocie w krypcie kościoła możemy zobaczyć sukienkę ślubną Susannah.

wedding dress of Susannah Pritchard st Bride

Zapraszam do tego przybytku jest tu kawałek interesującej historii, krypta to mini muzeum z fragmentami murów kościołów z poprzednich epok, oraz chodnikiem rzymskim, a główny budynek to kolejne arcydzieło architektonicznego geniusz Ch. Wrena.

st Bride, architektura, Londyn

Kościółek mieści się w małej alejce St Bride Avenue odbiegającej od ulicy Fleet, prawie z zbiegu z Ludgate Hill (Ludgate Circus), obecnie najbliższa stacja metra to St. Pauls, gdy otworzą po remontach Blackfriars stamtąd jest najbliżej. Kościół jest otwarty dla  zwiedzających od 8 rano do 16:45. Choć mamy tu ponad 2 tysiące lat historii jest tutaj też bardzo nowoczesny akcent otóż można zostawić datek za pomocą karty kredytowej i debetowej w specjalnej maszynie.

Inne budowle Ch. Wrena ( budowy i odbudowy) :

St. Stephen Walbrook - duma angielskiej architektury

St. Michael Paternoster Royal

St Mary Aldermary - gotycki Wren

St Vedast alias Foster - w cieniu katedry







sobota, 12 marca 2011

Zapraszam na kolejny spacer po Londyńskim City znów w okolice Cannon Street i Mansion House i znów do kościoła, robi mi się z tego taki cykl kościoły w Londyńskim City. Tym razem wybrałam niepozorny kościółek u zbiegu ulic College i College Hill pod wezwaniem św. Michała „Paternoster Royal”.

st michael paternoster royal, church, architektura, Londyn

Nie jest to jednak pierwszy budynek kościelny na tym terenie, wcześniejszy kościół istniał tu już w XIII wieku. W średniowiecznym Londynie było 7 kościołów zadedykowanych Archaniołowi Michałowi i to był jeden z nich i pierwsze wspominki w kronikach pojawiają się w 1219 roku gdzie określany jest, jako pod wezwaniem św. Michała Paternoster, ten przydomek pochodzi od ulicy Paternoster Lane (obecnie College Hill) zwanej tak, ponieważ kwitł tu handel różańcami i jego wcześniejszą formą sznurami modlitewnymi.

Zwyczaj liczenia modlitw przy pomocy paciorków jest bardzo stary, mówi się, że już św. Antoni liczył modlitwy na pustyni używając kamyczków a najstarszy zachowany sznur paciorków modlitewnych podobno znajduje się w Belgii w grobowcu, św. Gertrudy. Najwcześniejszy taki eksponat w Anglii został podarowany w testamencie klasztorowi benedyktyńskiemu w Coventry w XI wieku roku przez Lady Godivę – tak ona naprawdę istniała, a jest ten różaniec opisany, jako paciorki nawleczone na rzemyk, które przesuwała ona w czasie modlitwy, aby wiedzieć ile razy ją wypowiedziała. Angielskie słowa „bead” i „bid” czyli koralik (paciorek) i stawka, oferta - wywodzą się z jednego korzenia i znaczyły to samo modlić lub żądać. Nawet nasze słowo zahacza o podobne korzenie - pacierz – paciorek ha, ale się złożyło. Nazwa pierwszych takich sznurów paciorkowych pochodziła od najpopularniejszej modlitwy Ojcze Nasz (Pater Noster) miały one od 10 do 50 lub nawet 150 paciorków i mogły być wykonane z drewna, szkła, kości, rogu, ale i z drogich kamieni, były proste i pięknie zdobione i bywały nie tylko oznaką religijności, ale też bogactwa. Często właśnie ozdoby religijne bywały wyjęte spod opłat podatkowych i ograniczeń i nakazów ubiorowych. Nie zawsze miały one zakończenie w formie krzyża, czasem była to figurka jakiegoś świętego, pojemniki z wodą święconą, relikwiami a także świeckimi przedmiotami jak wisiorkami, pierścieniami czy medalionami w kształcie serca. Według legendy pierwszy różaniec z prawdziwego zdarzenia tzn. tak jak my to dziś rozumiemy został podarowany przez Dziewicę Marię św. Dominikowi w 1214 roku, ale za ojca modlitwy różańcowej uważa się mnicha Kartuzjańskiego Dominika z Prus, który odmawiając Zdrowaśki (Hail Mary) dodawał cytaty z pisma świętego. Obie formy współistniały i były popularne zwłaszcza wśród niepiśmiennych wiernych, którzy nie posiadając psałterza i nie umiejąc czytać w taki sposób okazywali swoją pobożność.

okno, window, church, architekture, st michael paternoster royal

Drugi przydomek tego kościoła Royal też odnosi się do sąsiedztwa i nieistniejącej już ulicy Le Riole (Ryole) przeróbce La Reole znanego zagłębia win w Bordeaux i oczywiście była to ulica zamieszkana głównie przez handlarzy winem. Wspaniałe sąsiedztwo.

Kościół ten jest słynny z powodu dwóch nazwisk z nim związanych jedno to Dick Whittington czterokrotny Mer Londynu a drugie to Ch. Wren architekt królewski odpowiedzialny za odbudowę kościołów (i nie tylko) w City po Wielkim Pożarze Londynu w 1666 roku.

tower of st michael paternoster royal

Richard „Dick” Whittington to bardzo ciekawa postać, filantrop, biznesmen, polityk, człowiek sukcesu w średniowiecznym Londynie. Miał w sobie rycerską krew ( stąd te szlachetne postępki) a że był młodszym synem w rodzinie Whittingtonów (urodził się około 1350 roku), więc nie było szansy, aby odziedziczył majątek ziemski, zatem został wysłany do Londynu, aby się wyuczył na kupca tekstylnego (mercer). Musiał mieć głowę do interesów, bo już w 1388 roku dostarczał luksusowe produkty jak jedwab i welwet na dwór królewski i innych możnych osobistości, a także stał się głównym eksporterem do Europy słynnego wełnianego sukna angielskiego (Broadcloth). Według zapisów w latach 1392-94 wartość towarów, w jakie zaopatrzył dwór króla Richarda II wyniosła £3 500, co w dzisiejszych czasach byłoby około £1.5 miliona, kupował on także posiadłości i udzielał pożyczek min samemu królowi. Wielka fortuna oznaczała wielkie wpływy i tak wplątał się Dick w politykę min. w rozgrywki między miastem (city) Londyn a królem w rezultacie, którego został on osadzony, jako Mer przez Richarda II, ale pomyślne rozwiązanie przez niego konfliktu spowodowało, że mieszkańcy go potem wybrali i w sumie był nim 4 razy. Kolejni królowie Henryk IV i jego syn Henryk V też od niego pożyczali fundusze, był Członkiem Parlamentu i nadzorował wydatki przy zakończeniu budowy Opactwa Westminsterskiego, pobierał cła i inne opłaty – ludzie i inni urzędnicy mieli do niego zaufanie. Whittington dorobił się fortuny, ale był człowiekiem wrażliwym na losy innych mniej zaradnych ludzi i zajmował się on działalnością dobroczynną. W 1409 roku zapłacił on za odbudowę i rozbudowę tego właśnie kościoła i ufundował college św. Ducha i św. Marii w tym kościele, utworzył tu też przytułek, który istnieje do tej pory, choć był przenoszony wielokrotnie i ostatecznie znajduje się w East Grinstead (od 1966) w testamencie przeznaczył fundusze dla tej Organizacji Dobroczynnej Whittingtona, która to do dziś zajmuje się 56 samotnymi staruszkami – kobietami i kilkoma parami. Whittington zdawał się dostrzegać ciężką sytuację kobiet, które często były pozostawiane bez środków do życia i jego fundacja miała zapewnić im godziwą starość. Światły człowiek z niego był, więcej takich ludzi nam potrzeba.

tower, church, London, st michael paternoster royal

Inne inwestycje publiczne sfinansowane przez tego filantropa to min. w szpitalu św. Tomasza – odział dla niezamężnych matek, publiczne toalety przy kościele św. Martina Vintry ( były one oczyszczane przez pływy na rzece Tamizie), odbudowę Ratusza Miejskiego (Guildhall), większość biblioteki Greyfriars, system osuszania w okolicy Billingsgate i Cripplegate, dbał o czeladników i wprowadził prawo zakazujące czyszczenia skór zwierzęcych przez czeladników w rzece Tamizie w zimne i deszczowe dni – wiele tak pracujących dzieci umierało z powodu chorób i wyziębienia pracując w takich warunkach. Ludzki pan.

font, chrzcielnica st michael paternoster royal

Whittington umarł w 1422 roku (lub w 1423 roku – rozbieżność dat wynika chyba z tego że w średniowieczu rok zaczynał się w kwietniu i w źródłach podają rok 23 ale na niebieskiej tablicy upamiętniającej 22), jego żona Alicja Fitz Warin (Fitzwarren) zmarła 11 lat wcześniej, jako że nie mieli dzieci w swoim testamencie przeznaczył cały swój majątek - sumę £ 7000 (dziś było by to 7 milionów funtów) na liczne inwestycje dobroczynne i publiczne np. instalacje pierwszych fontann z wodą pitną, napraw w szpitalu św. Bartłomieja, odbudowę więzienia Newgate, budowę pierwszej biblioteki przy Ratuszu Miejskim, uposażył wspomniany już przytułek i szpital przy kościele św. Michała a Fundacja jego każdego roku wypłaca zapomogi przez Cech Handlarzy Tkaninami (Company of Mercers). Za czasów panowania króla Edwarda VI ówczesny rektor tego przybytku wykopał jego trumnę mając nadzieje, że był on pochowany ze skarbami, ale się przeliczył i musiał się tylko zadowolić ołowianym pokryciem trumny, za czasów panowania królowej Mari I Tudor (Krwawej Mary) znów go odkopano tym razem pokrywając trumnę ołowiem. Kiedy usiłowano zlokalizować jego grób po ostatniej wojnie, udało się tylko znaleźć zmumifikowanego kota, a warto tu dodać, że w legendach i opowieściach zawsze towarzyszy mu kot, (choć podobno chodziło tu o typ łodzi przybrzeżnej czy coś w tym rodzaju, więc skąd ten zmumifikowany kot?), a nowoczesny witraż na stronie południowej przedstawia Richarda Whittingtona i jego kota, na tym witrażu średniowieczny bohater wygląda raczej jak rewolucjonista z ubiegłego wieku, ale trzeba przyznać że miał dość rewolucyjne przekonania i działalność (opieka nad niezamężnymi matkami, ochrona dzieci w pracy).

dick whittington and his cat, st michael paternoster royal

W czasie Wielkiego Pożaru (1666) kościół ten ucierpiał jak i okoliczne budynki i dość długo musiał czekać na swoją kolej w odbudowie i był to jeden z ostatnich, prace rozpoczęto w 1685 roku ale zostały one przerwane trzy lata później w czasie tzw. „Glorious Revolution” czyli Chwalebnej Rewolucji gdy to obalono prokatolickiego Jakuba II (brata króla Karola II) na rzecz jego protestanckiej córki Marii i jej męża Wilhelma Orleańskiego (Mary II and William III of Orange). Co prawda określa się to, jako bezkrwawą rewolucję, ale nie oznacza to że zwolennicy Jakuba poddali się bez walki i to właśnie te niespokojne czasy spowodowały opóźnienia w odbudowie. Ostatecznie kościół ukończono w 1694 roku, choć samą wieżę dobudowano dobiera w latach 1713-1717 a ostateczny koszt budowy wyniósł £8 937.

organs, st michael paternoster royal, church, London

Architektem nadzorującym odbudowę był Ch. Wren i zespół jego współpracowników, mistrz murarski Edward Strong, rzeźbiarz w drewnie i nie tylko Grinling Gibbons ( jemu przypisuje się przepięknie zdobioną ambonę) oraz N. Hawksmoor, który pracował nad wieżą. Kościół został zbudowany z czerwonej cegły, ale w większości pokryty jest dekoracyjnym kamieniem tzw. „Portland stone” Wieża kościelna o wysokości 128 stóp ( 39 metrów) a zwłaszcza jej hełm jest urocza, ale trzeba odejść dość daleko, aby móc ją podziwiać a nie jest to łatwe, bo zabudowa tu ciasna a od strony małego ogrodu nazwanego na cześć dobroczyńcy kościoła ogrodem Whittingtona zasłaniają w lecie drzewa a potem jest ruchliwa ulica. W kościele tym znajduje się także główna siedziba Fundacji „Mission to Seafarers” jest to międzynarodowa organizacja dobroczynna o korzeniach w XIX wieku, której przesłaniem jest pomaganie marynarzom w potrzebie.

Grinling Gibbons pulpit st michael paternoste royal

W czasie II Wojny Światowej kościół ten został zniszczony przez V1 i ostały się tylko mury i wieża toteż po wojnie na początku chciano rozebrać mury i zostawić tylko wieżę, ale sprzeciwiła się temu „City Corporation” i budynek został odbudowany w końcu lat 60-tych a uroczyste otwarcie nastąpiło w grudniu 1968 roku. Witraże są dziełem Johna Haywarda a na głównym witrażu jest patron kościoła św. Michał pokonujący szatana, oraz na bocznych oknach są Dziewica Maryja z Dzieciątkiem oraz Adami i Ewa z św. Gabrielem i wężem.

reredos, altar, witraż, st michael paternoster royal, Londyn, Ch.Wren

Nastawa ołtarzowa z czterema kolumnami w stylu korynckim, zwieńczona urnami to oryginalny barokowy element wyposażenia, a dwie figury pochodzące także z XVII wieku, przedstawiają Arona i Mojżesza( pierwotni w zburzonymi w 1894 roku kościele All Hallows the Great). Ozdobny żyrandol ma wybitą datę i nazwę Birmingham 1644 i został przeniesiony tu z wspomnianego kościoła All Hallows the Great, podobnie jak kandelabry, część paneli. Budynek wydaje się pusty i nowoczesny z tymi białymi ścianami, przestrzenią i nowoczesnymi witrażami, ale ma swój urok i piękną historią ubraną w legendę.

Warto zajrzeć choćby tylko na chwilkę.

st michael paternoster royal, steeple, tower church London

Gdzie to jest:

U zbiegu ulic College i College Hill ulica College odbiega od Queens Street która jest przedłużeniem mostu Southwark a College Hill odbiega na południe (w stronę Tamizy) od Cannon Street, najbliższe stacje metra i pociągów to Cannon Street i Mansion House. Otwarty w dni tygodnia godzin niestety nie podają, ale ja byłam w porze lunchu i było otwarte.

Inne budowle Wrena:

St Mary Aldermary - gotycki Wren

St Bride przy Fleet Street

St Stephen Walbrook

St Vedast alias Foster

 

niedziela, 27 lutego 2011

Zapraszam do kolejnego kościoła w centrum Londynu i jest to najstarszy kościół pod wezwaniem Najświętszej Panny w Londyńskim City.

Mary Aldermary, London, Gothic revival

Budynek kościelny był tutaj już 900 lat temu jednak zachowało się niewiele informacji na temat jego wyglądu, w 1510 roku kupiec i Mer Londynu Henry Keeble sfinansował budowę nowego budynku, ale kiedy on umarł w 1518 roku budowla nie była jeszcze ukończona zwłaszcza wieża, którą ukończono dopiero w 1629 roku. Kroniki kościelne zaczęły zapisy w 1558 roku, kiedy to tron objęła Elżbieta I. W 1598 roku Stow przeprowadził swego rodzaju inwentaryzację Londynu i wspomina o tym kościele, a był on uważany za jeden z większych i wspanialszych kościołów w Londynie i wielu bogatych i wpływowych ludzi zostało tu pochowanych np. brat poety Geoffrey’a Chaucera, Richard, a Jon Milton inny poeta właśnie w tym kościele wziął ślub z Elizabeth Minshull w 1663 (była to jego trzecia żona). W czasie Wielkiego Pożaru w 1666 roku budynek ten został zniszczony, choć fundamenty, część murów oraz podstawa wieży się zachowały. Odbudowa Londynu to był duży projekt i wielkie nakłady finansowe, dopiero 13 lat po pożarze udało się zgromadzić fundusze na odbudowę kościoła, zostały one podarowane przez Anne Rogers siostrzenicę bogatego właściciela ziemskiego z Somerset Henryka Rogersa. Odbudowa kościoła w latach 1679-82 nadzorowana była przez Johna Olivera asystenta Ch. Wrena i jest to jedyny kościół w City odbudowany w stylu gotyckim. Było to możliwe dzięki temu, że użyto funduszy z prywatnego źródła a nie z publicznego pochodzącego z tzw. Coal Tax czyli podatku węglowego.

detail st mary aldermary

Styl w jakim budynek został odbudowany określony został jako późny perpendykularny i jest to piękny budynek, wydaje się byś lekki jak ptak, unosi się on do nieba i wprawia w zachwyt. Kościół ten ucierpiał w czasie nalotów bombowych podczas II wojny światowej, zniszczone zostały witraże i odpadło trochę tynku, ale cała konstrukcja ocalała.

nave, st mary aldermary London watling street

Plan budynku jest dość ciekawy, jest to konstrukcja trzynawowa z nawą główną z ołtarzem, nawą boczną północną z organami i zakrystią i nawą boczną południową w wieżą przyklejoną do bocznej ściany w zachodnio południowym rogu. Długość kościoła to 30m (100 stóp) szerokość 19m (63 stopy) i wysokość 14m (45 stóp) wieża sięga 41m (135 stóp) a ściana wschodnia nawy głównej jest pod dziwnym kątem do reszty budynku i wydaje się odstawać a spowodowane to było, że kościół ten został wbudowany w przestrzeń, jaka była do dyspozycji parafii a ta ściana wyznaczona były przez istniejące tu przejście. Kościół ten jest tak gotycki w wyglądzie, że został on określony przez N. Pevnesera (niemieckiego historyka sztuki a specjalizującego się w architekturze Wielkiej Brytanii, twórca 46 tomowego dzieła „Budynki Anglii”, było on swego rodzaju alfą i omego wiedzy o architekturze); jako jeden z najważniejszych przykładów XVII-wiecznej stylizacji Gotyckiej (Gothic revival) otóż stwierdził on, że budynek ten - obok kościoła pod wezwaniem St. Mary’s w Warwick to dwa najpiękniejsze kościoły tego okresu w Anglii. Czy miał rację? Proszę się wybrać na wycieczkę i samemu przekonać, jeżeli będziecie w Londynie.

tower of st mary aldermary London

Przechodziłam koło tego kościoła wielokrotnie, ale dopiero ostatnio udało mi się wejść do środka a stało się tak przez przypadek, wracałam z wyprawy do innego dzieła Ch. Wrena kościoła św. Stefana Walbrook i stwierdziłam, że zobaczę może jest otwarty. Okazało się, że nie tylko był otwarty, ale miał się tam odbyć za chwilę koncert darmowy w cyklu Festiwalu Muzycznego Londyńskiego City organizowanego przez Towarzystwo Muzyczne City (City Music Society) i Orkiestry Symfonicznej City (City of London Sinfonia). Koncerty odbywają się w porze lunchu we wtorki i środy w różnych kościołach w obrębie City. Program można sprawdzić na stronie Towarzystwa Muzycznego. Tego dnia występował tam Sam Carter, o którym nigdy przedtem nie słyszałam a który mnie oczarował swoim głosem i piosenkami oraz grą na gitarze. Tak właśnie koncert gitarowy w kościele, Sam pisze swoje własne piosenki i ma głos barda, zaśpiewał też kilka piosenek folkowych z różnych regionów Wielkiej Brytanii. Fajnie, że tam wpadłam, bo była to miła niespodzianka i jest to fantastyczny pomysł na to, aby przyciągnąć ludzi to tego i innych przepięknych historycznych budynków w centrum Londynu, przywołać je do życia.

fan vaulting st mary aldermary London city

Siedziałam tam sobie słuchając tego barda i zachwycałam się wystrojem tego uroczego miejsca. Budynek ten wygląda na gotycki a przecudne sklepienie wachlarzowe urzeka swoim delikatnym ornamentem i nikt by się nie domyślił, że to cudo nie jest z kamienia, ale sprytnie zaaranżowanymi formami tynkowo – gipsowymi.

fan vaulting st mary aldermary watling street city of London

Łagodne łuki oddzielające nawy oraz okna maswerkowe (z ornamentem składającym się z elementów geometrycznych) dodają temu kościołowi średniowiecznego wyrazu, sklepienie jest białe z wyjątkiem fragmentu nad ołtarzem, który został barwnie pomalowany. Nie mogłam się napatrzeć na to cudo nade mną, aż mnie rozbolała szyja od patrzenia do góry.

fan vaulting made in plaster st mary aldermary London

Po wejściu do kościoła i nasyceniu się widokiem nawy głównej proszę się odwrócić, bo witraż w oknie na ścianie zachodniej jest imponujący. Został on zaprojektowany przez J. Crowforda i upamiętnia obronę Londynu przed atakami bombowymi w latach 1939-45. Pokazuje Chrystusa powstającego w chwale, rękę Boga Ojca i Ducha Świętego w postaci Gołębia. Dolna część witraża ukazuje św. Michała pokonującego smoka – jest to symbol dobra zwyciężającego zło – a po bokach stoją św. Piotr ( lewa strona) i św. Paweł ( po prawej). U podstawy mamy zaś panoramę Londynu z symbolicznymi budynkami jak Katedra św. Pawła, Opactwo Westminster, Monument i „elementy”, które przyczyniły się do zwycięstwa jak Wiedza, Mądrość, Bojaźń Boża itp. Nowoczesny witraż ale bardzo natchniony i ciekawie zaprojektowany.

west window of st mary aldermary watling street london

W kaplicy nawy południowej jest inny witraż projektu Lawrenca Lee (XX wieczny projektant i mistrz rzemieślniczy w Cechu Artystów Witrażystów, pracujący aż do 90 roku życia) ukazująca Dziewicę Maryję z Dzieciątkiem otoczoną św. Tomaszem i św. Janem Chrzcicielem a pod jej stopami jest w okręgu wieża tego kościoła a po prawej stronie klęczy architekt Ch. Wren z projektem budynku.

chapel window st mary aldermary by Lawernce Lee

Ten sam artysta jest odpowiedzialny za witraż w ścianie wschodniej nawy głównej, przedstawia on Ukrzyżowanie z jednej strony stoi Maria a z drugiej św. Jan a w dolnej części Zwiastowanie z Barankiem Bożym i stoją też św. Antholin i św. Mikołaj oraz różne sceny biblijne. Drzwi główne pięknie rzeźbione w drewnie, po stronie zachodniej nawy głównej mają zaś pochodzić ze zburzonego w 1874 roku kościoła właśnie św. Antholina.

reredos st mary aldermary watling streetRetabulum, (reredos) czyli nastawa ołtarzowa jest stylizowana na styl perpendykularny i przedstawia wesele w Kanie, ołtarz jest z XVII wieku i jest na nim inkrustowane białym marmurem imię Edwarda Wattsa kupca - darczyńcy. Ambona pochodzi z lat 80 tych XVII wieku, choć jej fragmenty min. podstawkę na biblię zostały sprzedane w 1876 roku na aukcji za £7 i 10 szylingów.

organs from st mary aldemary  

Organy we wschodniej części nawy północnej pochodzą z 1781 roku a były dziełem George’a England, przebudowane zostały w 1876 przez Holditcha a następnie w 1908 przez firmę Norman i Beard. Zostały one przeniesione w tę część kościoła w 1876 roku z galerii w zachodniej stronie kościoła, kiedy to została one zdemontowana. Jest to nie tylko instrument, ale także dzieło sztuki zdobione malunkami i rzeźbami min. aniołkami grającymi na długich trąbach.

sword rest from 1682

Inny ciekawy przedmiot tutaj to „sword rest” drewniany wieszak na miecz, że tak powiem, to na nim zawieszał swój ceremonialny miecz Mer Londynu gdy przybywał do tego kościoła. Został on wykonany jak data wskazuje w 1682 roku, więc gdy ukończono odbudowę i otworzono kościół dla wiernych i jest unikatem, bowiem większość wykonywano z metalu a ten jest z drewna.

font 1682 st mary aldermary London

Chrzcielnica pochodzi z tego samego roku i były darem parafianina Duttona Seamana a przykrywka na niej datowana jest na 1796 rok i została wykonana z drewna dębowego. Ściany boczne naw są zdobione witrażami symbolizującymi cechy rzemieślnicze średniowiecznego Londynu.

The worshipful company of innholders

cech karczmarzy

the worshipful company of vinters

cech winiarzy (handlarzy winem)

Och jest się tu, czym zachwycać. Zapraszam.

nave in st mary aldermary watling street London

Kościół ten leży na skrawku ziemi wyznaczonym przez trzy ulice: ulicę Królowej Wiktorii, ulicę Watling i Bow Lane. Kościół jest otwarty od poniedziałku do piątku od godziny 10:30 do 15:30. Najbliższe stacje metra to Mansion House, Cannon Street, Bank i St. Pauls.

środa, 26 stycznia 2011

Zapraszam na kolejny spacer po ulicach City of London tym razem do kościoła pod wezwaniem św. Stefana na ulicy Walbrook. W II wieku naszej ery stała na tym terenie na brzegach strumyka Walbrook, świątynia Mitry – solarnego boga, kultu misteryjnego pochodzącego z Azji, który się rozprzestrzenił po cesarstwie rzymskim. Po wycofaniu się legionów rzymskich budynek stał się źródłem surowców budowlanych a fundamenty tej budowli odkryto przy budowie Bucklesbury House w latach 50tych ubiegłego wieku.

 Musiał tu istnieć kościół chrześcijański być może już od w VIII wieku naszej ery, a w 1090 roku został on podarowany klasztorowi św. Jana przez Euda Stolnika Królewskiego. Parafia musiała się dobrze rozwijać, bo oto w 1428 roku budynek kościelny i cmentarz okazują się być zbyt małe na potrzeby wiernych i uzyskano zgodę na budowę większego kościoła około 20 metrów od pierwotnej lokalizacji na ulicy Walbrook, bowiem w ciągu wieków strumyk zaniknął i pozostał tylko w nazwie ulicy (brook oznacza właśnie mały strumień). Teren o wymiarach 63 metry na 20 metrów został podarowany parafii przez Roberta Chicheley’a, członka The Worshipful Company of Grocers – była to organizacja skupiająca handlarzy przyprawami, coś w rodzaju cechu, który także czuwał nad standardem sprzedawanych towarów oraz kontrolowali oni wagi i miary na rynku. Pierwszy raz wymieniana jest ta organizacja już w 1180 roku a znana była jako Guild of Pepperers (cech pieprzykarzy?). Budynek został wykonany przy użyciu popularnej wtedy techniki budowlanej gruzu kamiennego łączonego z łupkami krzemiennymi a wykończony został on kamiennymi elementami dekoracyjnymi. Był to jeden z setki kościołów na terenie tzw. City.

Miasto rosło głównie w ilości mieszkańców i każdy wolny skrawek ziemi był zabudowywany, dodawano też piętra i zaludniano poddasza, taki stan rzeczy sprzyjał rozprzestrzenianiu się chorób i ognia, bo większość zabudowy była drewniana lub z tzw. celtyckiego lub pruskiego muru. W 1665 na miasto spadła plaga a jej epicentrum było blisko kościoła na nieistniejącej już ulicy Bearbidder Lane, ale to nie był koniec nieszczęść w następnym roku na początku września Wielki Pożar strawił prawie ¾ miasta, spłonęły drewniane domy, magazyny, budynki użyteczności publicznej także wykonane z kamienia i cegieł, a żar ognia stopił ołowiane elementy budynków i płynęły one potokami a kamień sprażony przez szalejący ogień zamienił się w wapno palone (niegaszone). Kościół pod wezwaniem św. Stefana Walbrook spalił się doszczętnie podobnie jak 86 innych kościołów z Katedrą św. Pawła włącznie.

To był ogromny dramat miasta, ludzie stracili nie tylko dach nad głową i dorobek całego życia ale także miejsca pracy i kultu. Stolica musiała się podnieść z gruzów i została powołana komisja do odbudowy miasta w jej skład wszedł min. Christopher Wren (1632-1723). Jest to niezwykła postać był on matematykiem ze specjalnością w geometrii, wykładał astronomię oraz studiował także anatomię uniwersytecie w Oxfordzie, gdzie po raz pierwszy zaangażował się w projektowanie budynków. To jednak Wielki Pożar w Londynie dał mu szansę na rozwinięcie skrzydeł w dziedzinie architektury i stworzenie nowego wizerunku miasta, budynki takie jak Katedra św. Pawła, Monument, 51 kościołów w Londynie wyszły spod jego genialnej ręki. Oczywiście nie pracował on sam miał asystentów i współpracowników (R. Hooke, N. Hawksmoor), ale to jego geniusz i nowatorskie podejście do zabudowywania przestrzeni spowodowało, że stał się on jednym z najsłynniejszych brytyjskich architektów.

Odbudowa kościoła św. Stefana Walbrook rozpoczęła się w 1672 roku, trzeba dodać, że sam architekt mieszkał pod numerem 15 na tej samej ulicy. Ch. Wren otrzymał 20 gwinei za projekt tego budynku a jego rysownik otrzymał 5 gwinei. Architekci pracowali nad kilkoma projektami równocześnie, bowiem cały Londyn był wielkim placem budowy. W maju 1679 roku zgodnie z tradycją administracja kościelna wydała uroczysty obiad dla architekta, murarzy i stolarzy pracujących na tej budowie, jako podziękowanie za prace, było to oficjalne zakończenie budowy – kościół był gotowy do użytku – choć wieża została dobudowana dopiero w latach 1713-1717.

st stephen walbrook Londyn, architektura wren,

W tytule napisałam, że jest to duma angielskiej architektury, przechodząc obok tego kościoła raczej się zdziwicie, że tak go nazwano jeszcze w XVIII wieku. Kiedy Lord Burlington (słyny miłośnik architektury patrz Chiswick House) pojechał do Rzymu i przyglądał się architekturze szukając inspiracji spotkał włoskiego rzeźbiarza architekta Canovę, który pogratulował mu, że jest z Londynu gdzie stoją takie wspaniałe budynki jak Katedra św Pawła, Somerset House, a zwłaszcza kościół pod wezwaniem św Stefana na Walbrook. Kiedy Burlington oświadczył, że nie zna tego ostatniego Canova powiedział, że nie mają w Rzymie niczego, co by mogło temu budynkowi dorównać. John Sommerson określił właśnie ten budynek, jako dumę angielskiej architektury a Nikolaus Pevsner umieścił go na swojej liście 10 najważniejszych budowli w Anglii.

steeple st stephen walbrook

Jednak patrząc na niego z zewnątrz nie bardzo wiadomo, o co tyle zachodu, elewacja jest taka jakby niedopracowana, ale ten budynek nie był wykonany, jako wolno stojący i te ściany nie były na pokaz. Po wejściu do środka człowiek stoi i się zastanawia jak to się stało, że weszliśmy do kurnika a stoimy w pałacu, budynek ten jest większy, gdy stoimy w środku niż jak oglądamy go od zewnątrz tzn. tak nam się wydaje. Na tym właśnie polega geniusz architekta i dlatego tak się nim ludzie zachwycają. Wren był matematykiem a geometria była jego specjalnością i to dzięki wiedzy osiągnął ten niezwykły efekt. W czasie mojej wizyty niestety prowadzono prace konserwatorskie i część kopuły była zasłonięta, muszę tam wrócić może latem, aby zobaczyć ją bez tej siatki zabezpieczającej.

inside st stephen walbrook, wren, architekture

Idea kopuły, jako zwieńczenia kościoła, to było coś nowego na Wyspach a takie rozwiązanie podpatrzył Wren podczas swojej podróży do Francji. To, co widział nie dawało mu spokoju i w jego głowie rodził się wizerunek katedry tak innej od tej, która została strawiona przez ogień. Uważa się, że kościół, św. Stefana Walbrook jest swego rodzaju próbą generalną przed ostatecznym rozwiązaniem, które na zawsze zmieniło oblicze Londynu. Główne założenie jest takie samo, kopuła osadzona na pendentywach wspartych na 8 kolumnach i choć szczegóły konstrukcyjne są różne to chodząc po tym kościele czułam się jakbym chodziła po młodszej siostrze wielkiej katedry, która króluje w pobliżu. Kopuła tutaj to drewniana konstrukcja pokryta tynkiem i ornamentem dekoracyjnym, jest ona oparta na ośmioboku wyznaczonym przez kolumny pięciu naw tego budynku. Perfekcja wyznaczona przez geometryczne założenia musiała zrobić wrażenie na architekcie i postanowił on pójść tym tropem pracując nad dziełem swojego życia, jakim była Katedra św. Pawła.

inside st stephen walbrook

Z bielą ścian i lekkością budynku kontrastują drewniane elementy dłuta Williama Newmana proszę zwrócić na ambonę królującą nad zgromadzonymi wiernymi, wydaje się ona być sercem tego pomieszczenia choć trochę na uboczu. Ambona oraz pokrywa chrzcielnicy, pochodzą z 1679 roku. Organy oraz obraz „Pochówek św. Stefana” zostały dodane pod koniec XVIII wieku.

ambona, pulpit st stephen walbrook

Najnowszym dodatkiem z 1987 roku jest okrągły ołtarz, wykonany z Travertinu, kamienia o matowym białawym kolorze, a jego autorem jest nowożytny i awangardowy artysta Henry Moore. Ołtarz został umieszczony na środku pod kopułą, a ławki ustawiono koncentrycznie. Niektórzy krytykują to posunięcie twierdząc, że to wygląda jak kawał francuskiego sera porzucony na środku kościoła, ale takie położenie powoduje, że wierni siadając, są w kręgu, wyzwalać ma to poczucie jedności i wspólnoty.

altar by H. Moore, st stpehen walbrook

Do osobistości związanych z tym kościołem należą min. John Vanbrugh ( pochowany w podziemiach budynku), był to dramaturg i architekt odpowiedzialny za takie budynki jak zamek w Howard czy pałac w Blenheim, John Dunstable – ojciec angielskiej muzyki, de Courcey Laffan który pracował razem z Baronem Courbetinem nad odrodzeniem ruchu olimpijskiego i igrzysk nowożytnych a także Chad Varah który to tutaj właśnie założył ruch Samaritans (Samarytanie) w 1953 roku, działali oni w krypcie pod tym kościołem.

organy st stephen walbrook

Kościół św. Stefana Walbrook jest niezwykłym osiągnięciem architektonicznym, daje poczucie lekkości i przestrzeni, geometria jest tu najważniejszym elementem dekoracyjnym, bowiem symbolizuje ona doskonałość wyrażoną w prostocie, która jest jednak tajemnicza i pełna magii. Czar tego miejsca spowodował, że stałam tam przez chwilę z ustami otwartymi ze zdziwienia i podziwu nad tym mini arcydziełem i mocno Was wszystkich zachęcam abyście umieścili ten budynek w planie Waszych wycieczek po Londynie.

inside of st stephen walbrook London

the dome over the st stephen walbrook

Wstęp za darmo, ale warto wrzucić datek do skarbonki. Najbliższe stacje metra to: Cannon Street, Bank and Mansion House. Otwarte dla zwiedzania tylko w dni tygodnia od 11-16 godziny.

Inne kościoły dzieła architekta Ch. Wrena:

St Vedast alias Foster

sobota, 15 stycznia 2011

Spacerując po Londynie warto jest wstąpić do tego niepozornego kościółka przy wielkiej Katedrze św Pawła. Jest on ukryty wśród nowoczesnych budynków na pobliskiej małej uliczce Foster Lane a jego patronem jest św Vedast znany także, jako Vaast lub Gaston i Foster. Był to biskup Arras i Cambrai wydelegowany przez św Remigiusza do nawrócenia frankijskiego monarchy Chlodwiga I nastąpiło to w 496 roku, został też on nauczycielem i przewodnikiem króla, Vedast zmarł około 540 roku. Jego kult rozpowszechnił się w Anglii w XII wieku wraz z przybyciem zgromadzenia zakonnego Augustynów.

st vedast alias foster on foster lane, kościół, Londyn obok katedry

Pierwszy kościół pod jego wezwaniem na tym miejscu mógł już tu być około 1170 roku, ale nie ma na to niepodważalnych dowodów (na razie). Uważa się jednak, że jego budowa związana była z przybyciem flamandzkich kupców i osadników do Londynu i w 1427 roku pojawia się zapis o podarku od mistrzów Cechu Wytwórców Siodeł jednego ze starszych cechów miejskich w Londynie dla parafian tego kościoła. W 1516 roku szeryf Londynu podarował £100 na odbudowę, może po jakimś pożarze albo innych zniszczeniach, w 1598 dokonano przebudowy okna, wejścia od strony południowej, remont przeprowadzono także w 1614 roku, jest zapis że posiadał on kaplice św. Dunstana i ołtarze Najświętszej Panienki i św. Mikołaja i należał do 13 kościołów w Londynie zarządzanych przez Arcybiskupa z Canterbury . Kościół ten jak i inne w „City” ucierpiał w czasie Wielkiego Pożaru w 1666 roku i po wstępnych naprawach został on odbudowany w latach 1695 - 1701 pod nadzorem architekta Christophera Wrena który odbudował a raczej zbudował też pobliską Katedrę.

wnętrze kościoła st Vedast alias Foster w Lodynie

W czasie odbudowy część murów średniowiecznych została zachowana i wykorzystana w konstrukcji budynku. Wieża z barokową kopułą – hełmem, został dodana w 1709-12 roku przez Nicolasa Hawksmoora który był asystentem i uczniem Ch. Wrena a kosztowało to £2958. Przez następna stulecia kościół ten służył wiernym, do parafian należała min Agata Christi słynna pisarka, autorka kryminałów o detektywie Poirot i Pannie Marple. W czasie II Wojny Światowej podobnie jak wiele innych budynków ucierpiał on podczas nalotów bombowych.

ambona dłuta rzeźbiarza Glinling Gibbons

Pierwsza propozycja, aby zostawić ruiny, jako pomnik wojenny się nie przyjęła i ostatecznie dokonano rekonstrukcji budynku. Mury, wieża i sam hełm ocalały, ale wnętrza zostały zniszczone przez ogień. Architektem, który pracował przy odbudowie był Stephen Dykes Bower, który dokonał pewnych zmian min w układzie budynku, zmieniając orientację w stylu kaplicy kolegialnej, nadając mu bardziej prostokąty kształt. Wnętrza zostały zapełnione elementami z innych zniszczonych kościołów w Londynie. To drugi powód, dlaczego ten kościół jest interesującym miejscem, otóż połączono w nim parafie kościołów zniszczonych w czasie II Wojny a także zlikwidowanych w czasie przebudowy miasta w poprzednich stuleciach.

tablica prze kościele St Vedast alias Foster

I tak na przykład organy wykonane przez Renatusa Harrisa w 1731 roku przeniesione tu zostały z kościoła św Bartłomieja przy Rynku Wymian (St Bartholomew-by-the-Exchange został on zburzony w 1840 roku a na jego miejscu stoi teraz Bank Szkocki), bogato zdobiony pulpit pochodzi z kościoła All Hallows zburzonego w 1878 z ulicy chlebowej (Bread Street) a chrzcielnica ze św. Anny i Agnieszki (Agnes) a stolik komunijny od św. Mateusza. Zostali też zatrudnieni współcześni artyści np.- rzeźbiarz Jacob Epstein, twórca murali Hans Feibusch. Architekt Wren bardzo lubił współpracować z rzeźbiarzem o przedziwnym imieniu Grinling Gibbons, i mamy tu przykłady jego niezwykłego talentu obrabiania dłutem drewna i proszę zwrócić szczególną uwagę na ambonę.

Grinling Gibbons detals from the work in st Vedast aleias Foster

Warto jest tu wstąpić, najbliższa stacja metra to St. Paul’s na linii Central (czerwonej). Uwaga, jako że nie ma tam wielu wiernych kościoły w centrum Londynu tzw. City są często zamknięte w weekendy z wyjątkiem jak jest ślub albo chrzciny albo msza i największa jest szansa na zwiedzenie w normalne dni robocze. Wstęp wolny, ale jest puszka i można wrzucić, co łaska. Ja natknęłam się tam na bardzo sympatycznego pana, który z radością opowiadał mi o historii kościoła i nie miał nic przeciwko robieniu zdjęć a potem się okazało, że to był pastor.

st vedast alias foster

Zapraszam tylko parę kroków od Katedry Świętego Pawła.

 

wtorek, 26 października 2010

Następny na drodze zwiedzania jest Print Room (Drukowany Pokój) nazwa pozostała choć setki Nadruków zostały usunięte w latach 20tych XIX wieku. Teraz mieszczą się tu portrety ludzi związanych z historią domu. I tak mamy tu portret Protektora Somerset wuja króla Edwarda VI syna Henryka VIII, portret podpisany jako Jane Gray (królowa 9 dni) może być zaś portretem jej kuzynku księżniczki Elżbiety (później królowej), jest tu kopia van Dycka wykonana przez T. Philipsa portretu rodzinnego wspomnianego już Hrabiego Czarodzieja (patrz Syon House ciekawostki historyczne), oraz portrety hrabiów i hrabin Northumberland pędzla malarzy takich jak Peter Lely, T.Gainsborough, J.Raynolds. Proszę zwrócić uwagę na portret George’a Percy (1580-1632), mężczyzna w białej koszuli na ciemnym tle z koronkowym kołnierzykiem i z czerwoną „opończą” oraz brakującym środkowym palcem u lewej ręki. Jest to młodszy brat Henriego Hrabiego Czarodzieja, który towarzyszył podróżnikowi Walterowi Raleigh w jego wyprawach do Ameryki, w czasie walki w jednej z kampanii stracił on właśnie ten palec. Musiał się zasłużyć Koronie bo w 1611 roku (gdy jego brat nadal jest więźniem w Tower of London) został on mianowany Tymczasowym Gubernatorem w Jamestown w stanie Virginia.

To nie koniec powiązań z Ameryką 1 Książe Northzmberland miał romans z Elżbietą Macie dziedziczką fortuny Hungerfords ze Studley a owocem tego był nieślubny syn James Lewis Macie który został najmłodszym członkiem Królewskiego Towarzystwa ( Naukowego) i później został jego wice przewodniczącym. W 1802 roku przyjął nazwisko swojego ojca Smithson i w testamencie zapisał swój majątek „Stanom Zjednoczonym na utworzenie w Waszyngtonie instytutu którego celem i zadaniem będzie pogłębianie i szerzenie wiedzy” tak oto na bazie pół miliona dolarów powstał słynny Smithsonian Institute ( Instytut Smitsona największa na świecie organizacja muzealno, badawczo edukacyjna). Oj ludzie to kiedyś mieli gest, fantazję i wyobraźnię.

the dutchess sitting room

Do kolejnych pomieszczeń możemy tylko zajrzeć przez drzwi a chciało by się wejść i wszystkiemu dokładnie przyjrzeć. Pierwszy z nich to „The Dutchess Sitting Room” czyli Salon Księżnej. Pomieszczenie to w przeróbkach do XVI wiecznego rozkładu przez R. Adama zostało przeznaczone na Sypialnię teraz jednak jest używane jako salon – pokój dzienny. Stolik Karciany z szachami i kartami, kośćmi do gry oraz biurko wykonane z drzewa kalamanderowego (Calamander pochodzi z Indii i płd.- wschodniej Azji) o charakterystycznym ciemno-orzechowym kolorze z czarnymi pręgami o różnej grubości znane też pod nazwą Macassar Ebony (heban paskowany), obrazy głównie flamandzkie zostały zakupione przez 1 Księżnę i to właśnie im chciałabym się przyjrzeć.

Następne pomieszczenie to „The Green Drawing Room” czyli Zielony Salonik używany dość regularnie przez rodzinę raczej wygodne fotele i sofy. Pokój ten wcale nie jest zielony, sufit to XIX wieczna kreacja w stylu renesansowym, kominek projektu R. Adama został wykonany w Scaglioli a „grate” czyli ten pojemnik w którym pali się drewno został wykonany z nowego srebra (paktong) stopu miedzi, niklu i cynku (nie ma w nim srebra) ma on jednak taką właściwość że nie pokrywa się patyną i wygląda bardzo ładnie. W pomieszczeniu tym jest parę obrazów van Dycka a z nad kominka z majestatycznym wyrazem spogląda na nas dziecięcy portret następcy Henryka VIII książę Edward później na krótko król Edward VI. Obraz ten jest bardzo podobny do portretu namalowanego przez Holbeina i prawdopodobnie wyszedł z jego pracowni, może wykonał go jeden z jego uczniów.

Potem zaglądamy do Prywatnej Jadalni „The Private Dining Room”, pomieszczenie to od przebudowy przez R. Adama taką właśnie pełniło funkcję. Jak na jadalnię przystało mamy duży mahoniowy stół, krzesła do kompletu, specjalne meble „cellarets” do przechowywania wina do posiłków, stoły z marmurowymi blatami do ustawiania potraw itd. Pokój jest udekorowany znowu wielką ilością obrazów, francuską porcelaną ale najbardziej interesującym przedmiotem jest tu kryształowy żyrandol. Został on zaprojektowany i wykonany przez Williama Collinsa w 1824 roku, jest to pozłacany brąz, a forma to trzy delfiny splecione ogonami (górna część) które tryskają wodnymi fontannami ze swoich nozdrzy, krople wody są imitowane przez szkło a naokoło tego świece, oczywiście dziś są to żarówki w kształcie płonienia w obsadkach w kształcie świec. Musimy sobie wyobrazić, jaki to musiał być niesamowity efekt w trakcie wieczornego posiłku w świetle świec odbijanym w tysiącu szklanych kropelek.

prywatna jadalnia w syon house

Zaglądając do tych pomieszczeń przechodzimy przez długi korytarz tzw „The Oak Passage” czyli Dębowy Korytarz, ciekawostką jest to że ściana po lewej stronie ( ta bez okien) to ściana zewnętrzna oryginalnego domu a powstało tu to przejście w wyniku rozbudowy rezydencji w 1830 roku ( za 3 Księcia) a panele drewniane pochodzą z XVI wieku z innej rezydencji rodzinnej w Yorkshire. Jest to urocza galeria renesansowego malarstwa portretowego i możemy tu stanąć niemal, że twarzą w twarz z najważniejszymi osobistościami świata Tudorowego w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo korytarz jest dość wąski. Mamy tu, więc Księcia Artura Tudora starszego brata króla Henryka VIII ( zmarł on w wieku 16 lat), żony Henryka VIII, dygnitarzy i polityków dworskich, dwórki królewskie i faworytów postacie, o których słyszeliśmy a teraz możemy stanąć oko w oko. Niby taki niepozorny korytarz, a tu tyle twarzy późnego średniowiecza i renesansu, niesamowite.  

Potem schodami w górę, ale klatka schodowa też jest pełna niezwykłych przedmiotów, na środku stoi na piedestale ogromna waza ze słynnej fabryki porcelany w Sevres (Francja), pięknie malowana, obok lektyka z herbem 1 Księcia, obrazy na ścianie to min przypisywany studiu Rubensa i de Vosa „Diana returning from the Hunt” czyli „Diana powracająca z polowania”, twarze niby znajome czyżby to ta sama modelka co na „Pitagorasie zachwalającym wegetarianizm” (Rubens i Snyder). Jak wchodzimy po schodach to sceny myśliwskie są właśnie dziełami malarza Snyder’a specjalizującego się w faunie i florze a zwłaszcza psach.

Pierwsze piętro jest już bardziej prywatne, trzeba pamiętać że jest to miejsce zamieszkałe a nie puste muzeum. Sypialnie i pokoje które można tu zobaczyć zostały urządzone w stylu z przełomu wieku ( chodzi tu o XIX/XX) i niektóre z nich są pomieszczeniami w których obecny Książę i jego rodzeństwo mieszkało w czasie gdy rodzina przebywała w tej rezydencji. Najważniejsze pomieszczenia w tej części to apartamenty przeznaczone dla młodej Książniczki Wiktorii i jej matki Księżny Kentu, ukończone w 1832 roku. Trzeba tu dodać, że Księżna Charlotte Florentina żona 3 Księcia Northumberland była guwernantką Wiktorii w latach 1831-37 a przyszła królowa odwiedzała tą posiadłość spędzając tu czas toteż jej pokój nadal nazywany jest Pokojem Księżniczki Wiktorii.

sypialnia księżniczki Wiktorii

Jest tu parą interesujących przedmiotów, tkanina niebieska paskowana to „tabaret” rodzaj tkaniny obiciowej na meble oraz zasłony itp. która się charakteryzuje paskowym ornamentem jedwabnym, satynowym z prążkami moire (mory) co daje wodny falowany efekt. Łoża z baldachimami miały trzy materace, najniższy wykonany był z siana, środkowy z wełny lub włosia końskiego, ten na wierzchu określany jako łóżko (Bed) wypełniany był piórami gęsimi albo kurzymi. Prawdziwa księżniczka co prawda nie siedem ale tylko trzy. Inne pomieszczenia to pokój właśnie Księżnej Kentu i tzw sypialnie dziecięce.

sypialnia dziecięca

Co jest ciekawe w progach tej rezydencji nie raz gościły ekipy filmowe i można efekty zobaczyć na małym i dużym ekranie a kręcono tu zdjęcia do „Szaleństwa Króla Jerzego” „Emmę” „The Golden Bowl” z Nickem Nolte, Ummą Turman i Kate Backinsale, a także „Gosford Park” a scena z gorącym mlekiem między Lady Sylvia( K. Scott Thomas) a kamerdynerem pana Weissmana Henry Dentonem (R. Phillippe) odegrana została właśnie w sypialni dziecięcej na piętrze a żółte pokrycia łoża i zasłony są elementami scenografii które pozostały po zakończonych zdjęciach. A na telewizyjnym ekranie Syon house grał w serialach i filmach takich jak „Longitude”, „ The Lost Prince” „Byron”, „The People’s Duchess” a także „Cranford” następnym razem jak będę te filmy oglądać to się lepiej przypatrzę, choć czasem scenografia filmowa trochę zmienia wygląd.

No to zapraszam do zwiedzania.

Syon House jest tylko otwarty w sezonie letnim 16 marca – 31 października 2010 roku, w środy, czwartki, niedziele ( i tzw bank holidays też) od 11:00 do 17:00.

Bilety na Dom, Ogród i Wielką Szklarnię:

Dorośli - £9, Ulgowe - £8, Dzieci - £4, Rodzinny - £20.

Ogród i Wielka Szklarnia

Dorośli - £4.50, Ulgowe - £3.50, Dzieci - £2.50, Rodzinny – £10.00

Gdzie to jest

Londyn zachodni nad Tamizą, blisko M4 zjazd 2 od centrum Londynu, zjazd 3 od zachodu , drogi A4, A315 A310,

Kolej z Waterloo do Kew Bridge, i autobusy 237, 267 podobnie metrem linii Districkt ( zielonej) do Gunnersbury i te same autobusy.

Jak się nie uda zwiedzić w tym roku to trzeba będzie poczekać na marzec przyszłego roku.

Inne wspisy o Syon House

Ciekawostki histryczne

Zwiedzając Syon House cz. 1

 

sobota, 16 października 2010

Syon House

Trzeba powiedzieć, że ta rezydencja nie prezentuję się okazale z zewnątrz, taka trochę szara bryła wystająca z trawnika, ale po wejściu do środka zrozumiemy, dlaczego ludzie się nią zachwycali i w swoim czasie była nazywana najprzedniejszą willą Europy. To kolejny przykład, że nie można oceniać po wyglądzie, ma ona, bowiem piękne wnętrza i zdecydowanie zyskuje po bliższym poznaniu. Do budynku wchodzimy przez tzw Porte Cochere dobudowane w 1820 roku jest to specjalny ganek, pod którym z łatwością zmieściła się karoca i jeżeli była brzydka pogoda i lało jak z cebra panie i panowie nie mokli wysiadając z powozów. Już po przekroczeniu progu wpadłam w zachwyt i taka zapewne była intencja architekta Roberta Adama, którego 1 Książe Northumberland  zatrudnił przy przebudowie swojej rezydencji. (w 1766 roku nowy tytuł Księcia Northumberland otrzymał Hugh Smithson mąż Elżbiety Seymour - a była ona pra-pra wnuczką Algernona Percy dla tegoż przyjął on nazwisko rodowe i herb rodziny Percy) Robert Adam spędził jakiś czas we Włoszech i tam nasiąknął klasycyzmem jak wielu przed nim i po nim np. Lord Burlington, Indigo Jones, W. Kent. Od rodziny książęcej otrzymał on polecenie „wykreowania pałacu o grecko rzymskim splendorze”, ale nie wolno mu było przy tym zmienić rozkładu domu i zburzyć głównych struktur. I tak pracować musiał on na starym Tudorowym planie i aż człowiek otwiera oczy i usta w zdumieniu co mu się udało osiągnąć.

The Great Hall serce średniowiecznego domu zostało zamienione na przestronne marmurowe pomieszczenie wzorowane na Rzymskiej Bazylice. Jego wymiary 31 m na 9.4 m i wysokości 10.3 m z oknami i dwoma wejściami w tym jedno do wewnętrznego dziedzińca z ogrodem i fontanną. 

courtyard

Po obu stronach są apsydy z sufitem kasetonowym, komnata jest otoczony doryckim kolumnami, które podtrzymują stylizowane grecki fryz - architraw biegnący naokoło pomieszczenia. Greko – Rzymski wygląd jest doprawiony kolekcją posągów i rzeźb, niektóre z nich są projektu Adama a wykonane przez artystę rzeźbiarza Josepha Rose ( Livia, Rzymianin w todze, Rzymski urzędnik). W absydzie z półkopułą mamy posąg Apolla Belwederskiego jest to kopia (dłuta Johna Cheere cena w 1764 za wykonanie 21 funtów) oryginału z Watykanu pochodzącego z około 250 roku p.n.e.. Między kolumnami zaś jest kopia wykonana przez Valadiera słynnej rzeźby z Muzeum Kapitolińskiego w Rzymie „Umierający Gal” Jest ona wykonana z brązu a swój czarny kolor zawdzięcza zaś temu, że przez 9 lat leżała zanurzona w wodzie. Pierwsza Księżna Northumberland zapłaciła za nią w 1773 roku 300 funtów. Trzeba spojrzeć na sufit i podłogę, bowiem są one trochę podobne we wzorze. Kolorem dominującym jest biel w różnych odcieniach, zakłócona tylko biało czarną szachownicą właśnie na podłodze.

 Great Hall in Syon House

Po schodach za rzeźbą „Umierającego Gala” wchodzi się do Przedsionka (Ante Room 11.1 m na 9.1m, wysokość 6.4m) i jest to bardzo bogato udekorowany przedsionek. Wystrój jest utrzymany w stylu klasycystycznym, ale jest dla odmiany kolorowy, kolumny są w stylu Jońskim (R. Adam zakupił je w Rzymie w 1765 roku) podtrzymują one bogato zdobiony fryz także biegnący dokoła pomieszczenia. Nad kolumnami na fryzie stoją pozłacane rzeźby antycznych bohaterów. Kolumny swój wygląd zawdzięczają technice dekoracyjnej, w której powierzchnię pokrywa się substancją imitującą marmur (Scagliola) w tym przypadku jest to imitacja „antycznej zieleni” (verd antique) znanej też jako ofikalcyt. Podłoga także została wykonana techniką Scagliola i motyw na niej odpowiada temu, co jest na suficie mniej więcej. Bardzo imponujący ten przedsionek nieprawdaż. Pomieszczenie to było używane także, jako jadalnia.Przedsionek Syon House

The Dining Room czyli Jadalnie to podłużna komnata 20.1 m na 6.5 m. i powiela styl z poprzednich sal, kolumny są tym razem korynckie podtrzymują one fryz a końce sali mają podobne absydy jak w Great Hall. Sufit jak poprzednie to dzieło Josepha Rose i wspaniale on współgra z motywami dekoracyjnymi na architrawie i fryzie oraz w półkopułach, kominku a zwłaszcza gipsowym panelem nad nim przedstawiającym Trzy Gracje córki Zeusa. ( projekt R.Adam wykonanie L.F Breton koszt 70 funtów). W rogu stoi „mały” zegar tak się przynajmniej wydaje na pierwszy rzut oka, a jednak cały ten mebel to mechanizm zegarowy, wykonany on został przez renomowanego zegarmistrza szwajcarskiego Benjamina Vulliamy w 1785 roku. Zegara jest osadzony w wytworze słynnej firmy produkującej porcelanę, ozdoby gipsowe i gliniane Wedgwood, na zegarze stoi mały globus i pochyla się nad nim figura kobieca. Całość stoi na piedestale, który ukrywa zestaw piszczałek wygrywający różne melodyjki. Całość jest pokryta Scagliolą a na przedzie mamy okrągły malunek przedstawiający Apolla powożącego rydwan Słońca. Urocze cacko. Klasycystycznego wystroju dopełniają liczne posągi i popiersia. Warto się także przyjrzeć ślicznemu fryzowi w stylu chiaroscuro, w którym gra się na kontraście między światłem a ciemnością, niesamowity efekt.

Red Drawing Room

Następne pomieszczenie to The Red Drawing Room czyli Salonik Czerwony. Według architekta R. Adama miał to być przedsionek (ante room) do właściwego Saloniku chodziło o pomieszczenie, które by wyciszało hałasy z Jadalni, które by mogły przeszkadzać damom. Pomieszczenie to, to prawdziwy skarbiec, nie wiadomo gdzie się najpierw patrzeć i nad czym zachwycać. Są tu te same schematy architektoniczne jak w poprzednich pomieszczeniach, jednak to komnata ciepła i przytulna a sprawia to nie tylko kolor, lecz cały wystrój, który nie jest przypadkowy, ale połączony w bardzo wymyślny sposób. W tym pomieszczeniu trzeba zadrzeć głowę sufit jest, bowiem imponujący, został on zainspirowany wnętrzami Villi Madama w Rzymie a wykonany przez Josepha Rose’a. Ten typ sklepienia jest określany, jako zwierciadlane (coved), opisując to można nazwać je nieckowym ze ściętym wierzchołkiem, umieszczono na nim 239 medalionów autorstwa Ciprianiego z tego 75 w części centralnej wydają się one fruwać w niebiosach, te na bocznych częściach stoją lub siedzą na ziemi. Wzór na oprawkach medalionów, na fryzie, na kominku, ścianach, meblach jest podobny i formą przewodnią jest motyw greckiego wiciokrzewu (greek honeysuckle) nawet dywan został wykonany w 1769 roku w zakładach Thomasa Moore’a w Londynie a został zaprojektowany przez architekta Roberta Adama specjalnie dla tego pomieszczenia. Jest tu parę interesujących obrazów, większość z nich pochodzi z okresu Jakobińskiego (panowanie dynastii Stewartów w Anglii). I tak mamy tu Elżbietę królową Bohemii zwanej także „Zimową królową”, jako że królowała ona tylko jeden rok a resztę życia spędziła ona na wygnaniu razem z mężem Fryderykiem V (elektorem Palatyńskim) w Holandii, zmarła w Londynie. Była ona córką pierwszego króla Anglii z dynastii Jakobińskiej – Jakuba I Stewarta, siostrą Karola I (Charles I który stracił tron, królestwo i głowę w 1649 roku), ciotką Karola II (Charles II), cioteczną babką królowej Mary II żony Williama III Orleańskiego i babką króla Jerzego I ( George I pierwszego monarchy z dynastii Hanowerskiej). Inne znamienite postaćie to Henrietta Księżna Orleanu, siostra Karola II zwana pieszczotliwie „Minette”, aktywna politycznie kobieta, która przyłożyła ręce do tzw Tajnego Układu w Dover z 1670 roku między swoim bratem a królem Francji Ludwikiem XIV (chodziło o powrócenie Anglii na łono Katolicyzmu i sojusz militarny przeciw Holendrom); Karol II z Katarzyną z Braganzy oraz Król Karol I i jego syn Jakuba II (wtedy Książe Yorku) pędzla Petera Lely oraz portrety spod pędzla van Dycka jego własnego lub z jego studia min żony Karola I Henriety Marii. Trzeba tu powiedzieć że kiedy Król Karol I został aresztowany w czasie wojny domowej (przewrót i rządy parlamentarzystów pod wodzą Cromwella 1642-1660) to właśnie  10ty Hrabia Algernon Percy został wybrany na opiekuna królewskich dzieci, które tu właśnie przebywały. Król został zatrzymany w areszcie domowym w Pałacu Hampton Court, który leży w górze rzeki Tamizy i czasami odwiedzał swoje dzieci i hrabiego.

Lond Gallery Syon House

Następne pomieszczenie to jeszcze bardziej zachwycająca "The Long Gallery" czyli Długa Galeria została ona zaprojektowana przez R. Adama specjalnie dla wygody dam. Wymiary galerii to 41.1 m długości i 4.2m szerokości i zajmuje ona całą wschodnią stronę domu. W Tudorowym domu była tu także Długa Galeria, był to popularny element w siedzibach szlacheckich, a jedną z jej funkcji był spacerniak dla mieszkańców na wypadek złej pogody i niemożliwości wyjścia do ogrodów. Po jednej stronie mamy kolumnadę z jedenastoma oknami po drugiej stronie pięć wnęk, troje drzwi, dwa kominki z półki na książki jako że służy to pomieszczenia jako biblioteka ( z 3000 książek). Klasyczny efekt został uzyskany dzięki 62 pilastrom (półfilary przyścienne) w stylu korynckim, okrągłym stiukom, a umiejętne użycie motywów geometrycznych a zwłaszcza operowanie optycznymi przekątnymi na suficie powoduje, że pomieszczenie to wydaje się nam jeszcze dłuższe niż jest w rzeczywistości. I znowu te same wzory pojawiają się na ścianach, meblach, suficie i dywanie, co powoduje niezwykłe uczucie harmonii. Są tu także ukryte drzwi, zaraz po wejściu do Galerii z Czerwonego Saloniku są „półki z książkami” a tak naprawdę to drzwi wiodące do ogrodu. Na obu końcach Galerii są pomieszczenia nazywane The Turret Room (turret to mała wieża), zwłaszcza interesująca jest ta na końcu północno – wschodnim bogato dekorowana ornamentem stiukowym posiada wiszącą u sufitu mechaniczną klatkę ze śpiewającym ptakiem i zegarem w spodzie mechanizmu jest to unikatowy eksponat pochodzący z końca XVIII wieku. Na okrągłych medalionach we fryzie mamy portrety rodzinne rodziny Percy, która doszukuje się swoich korzeni u Charlemagne (Karola Wielkiego) portret wspomnianego wcześniej Henrego Percy „Hotspur” można zobaczyć naprzeciw drugiego kominka, na licznych stoliczkach są współczesne zdjęcia rodzinne. Widok z okien rozchodzi się na park, Tamizę i ogrody botaniczne w Kew.

CDN...

Inne wpisy o Syon House ciekawostki historyczne

zdjęcia wnętrz zbiory Syon House

niedziela, 22 sierpnia 2010

św Katarzyna Cree in London City, church, kościół

Na rogu ulic Leadenhall Street i Creechurch Lane stoi interesujący kościół pod wezwaniem św. Katarzyny. Kościół ten został ufundowany w 1280 roku przy zakonie Augustynów, który to zajmował te tereny od prawie 200 lat po założeniu przez Matyldę (Maud) żonę Henryka I w 1108 roku.

dzwonnica przy św Katarzynie

Obecny wygląd to wynik paru remontów i napraw z 1631 roku, ale wieża zachowała się ze starszego budynku i datuje się ją na 1504 rok. Jest to urocza mieszanka dwóch stylów późnego gotyku i stylu klasycznego z jakobińskim wpływem. Okres jakobiński w Anglii to nowa dynastia szkocka na tronie Angielskim po śmierci Elżbiety I, czyli król James (Jakub) I (VI w Szkocji) i jego potomkowie inaczej zwani też Stuartami. Budynek ten przetrwał Pożar Londynu w 1666 roku i został tylko draśnięty w czasie bombardowań w okresie II Wojny Światowej.

Kościół ten a raczej jego dzwony pojawiają się w słynnej rymowance o kościołach i dzwonach w tzw City czyli centrum Londynu.

"Maids in white aprons" say the Bells at St. Katherine's

(moje tłumaczenie)

„W fartuchach białych dziewczyny” – mówią dzwony od św. Katarzyny

Tak ubrane były panny sprzedające na pobliskim targowisku Leadenhall.

organy F.Smith, London st Katherina Cree, hendel,

Organy zbudowane przez słynnego mistrza o niezwykle dziwnym imieniu Father Smith(1630-1703) odnowione przez Willisa w 1866 i Lewisa w 1906 – to instrument, na którym grali tu min. Hendel, Purcell i Wesley.

z kołem

Piękny witraż w kształcie rozety (koła) został wykonany wzorując się na takim ze starej Katedry św. Pawła, i przedstawia męczeństwo św. Katarzyny z Aleksandrii (282-300 n.e.). Według legendy była ona córką pogańskiego Króla Kustosa, która przyjęła chrześcijaństwo i jako nastolatka została skazana na śmierć przez Cesarza za nawracanie i propagowanie chrześcijaństwa. Wyrok miał być wykonany za kole tortur, ale zostało ono zniszczone przez błyskawicę z niebios –nazwa fajerwerków na kręconym kole pochodzi od jej imienia i tego zdarzenia - Katarzyna została ścięta mieczem. Część badaczy uważa, że pierwowzorem tej chrześcijańskiej męczennicy była Hypatia z Aleksandrii, bogata i wykształcona kobieta, żyjąca ponad 100 lat później.

Kolejna ciekawostka to przeniesiony ze starszego budynku grobowiec Nicolasa Throckmortona (1515/16 – 1571) od jego imienia pochodzi nazwa ulicy Throgmorton Street. Wychował się w rodzinie Catherine Parr ostatniej żony Henryka VIII, tam poznał księżniczkę Elżbietę i gdy ona została królową sprawował liczne funkcje na dworze, zasiadał w parlamencie, był ambasadorem we Francji, oraz emisariuszem do królowej Szkocji Mery, oraz był on teściem słynnego podróżnika Waltera Raleigh, który ożenił się z jego córką Elżbietą.

nawa kościoła św Kathariny Cree w Londynie

Pod ołtarzem został pochowany mer Londynu z XVII wieku John Gayer, który przeżył spotkanie z Lwem na pustyni Arabskiej gdy zaczął się modlić lew podszedł tylko i go obwąchał i zostawił. Jako symbol wdzięczności przeznaczył 200 funtów dla biednych i zainicjował coroczny The Lion Sermon (kazanie o lwie) którego można wysłuchać 16 października.

Gdzie to jest?

Londyn ulica Leadenhall numer 86 kod pocztowy EC3A 3BP

Dojazd:

metrem stacje Aldgate linie żółta Central i Metropolitan oraz na District – zielonej Tower Hill

koleją stacja Fenchurch

 
1 , 2 , 3
Flag Counter