sobota, 31 października 2009

Kurczak z warzywami

Składniki:

Kurczakkruczak z warzywami - pierś

marchewka

cebula

seler naciowy

grzybki - pieczarki

groszek

cukinia

zioła - lubczyk, słodka papryka, majeranek

oliwa

czosnek

Wykonanie:

Kurczaka umyć i włożyć do naczynia żaroodpornego polać oliwą i posypać czosnkiem. Warzywa umyć, obrać jesli trzeba i pokroić i dodać do mięsa i wsunąć do rozgrzanego piekarnika. Po jakichś 5 minutach dodać groszek i zakryć folią aluminową - lepiej się piecze. Pieczenie zajmuje około 15 minut zależy od piekarnika. Sprawdzić czy mięso jest upieczone i przełożyć na talerz.

Smacznego. 

piątek, 30 października 2009

Każdy szanujący się zamek i pałac powinien mieć jakiegoś dyżurnego ducha, bo to dodaje miejscu autentyczności historycznej. Tak też jest w Pałacu w Hampton Court gdzie już od paru lat organizowane jest Zwiedzanie z Duchami, przez zimoweHampton Court Palace, Pałac w Hamton Court nocą, Tudor, noc miesiące można wykupić miejsce na tzw „Ghost Tour” i połazić po pałacowych korytarzach, komnatach i dziedzińcach w kompletnych ciemnościach nocy. Jest super, choć nie miałam przyjemności spotkać żadnego ducha to atmosfera była wspaniała. Opowieści o duchach podkreślało fantastyczne oświetlenie, świece i lampiony, oraz latarka i mrożące krew w żyłach (niektórych co strachliwych uczstników) opowieści.

Najsłynniejszym miejscem, gdzie ma straszyć jest pewien korytarz na pierwszym piętrze, nazwano go nawet „the Haunted Gallery” co można przetłumaczyć „Nawiedzona Galeria”. Otóż według podań - piąta młodziutka i głupiutka żona Henryka VIII Katarzyna Howard zdradziła swego męża i on został o tej potwornej zdradzie stanu poinformowany w anonimowym liście. Bardzo szybko zarzuty okazały się być prawdą i Katarzyna została umieszczona w areszcie domowym w swoich apartamentach. Zrozumiała wtedy, że jej życie wisi na włosku i udało się jej wydostać z aresztu i pobiegła w stronę kaplicy gdzie w Królewskiej Loży Henryk VIII był na modłach. Strażnicy dopadli ją tuż przy samych drzwiach, Katarzyna krzycząc próbowała dostać się do króla, aby błagać o przebaczenie i litość, ale nic z tego nie wyszło, król pozostał głuchy na jej prośby i płacz. Podobno czasem słychać zawodzenie i kwilenie, i biała postać biegnie przez korytarz, a potem jest odciągana od drzwi. Niektórzy zwiedzający twierdzą, że czuć tam lekki mrozek, a parę lat temu dwie osoby zemdlały tam ze strachu. table with candles at Great Hall at Hampton Court PalaceMożna przejść przez ten korytarz samemu, jeśli się na odwagę i idzie się w zupełnej ciemności i tylko podłoga skrzypi pod naszymi(?) stopami.

Innym korytarzem, na którym straszy jest tzw. „The Communication Gallery” był to korytarz łączący apartamenty króla i królowej. W tym korytarzu na ścianach są obrazy słynnego portrecisty Petera Lely z serii Piękności Windsoru (The Windsor Beauties). Dzieła te zostały namalowane dla Anny Hyde Księżny Yorku, a miały przedstawiać najpiękniejsze kobiety na dworze króla Karola II. Otóż pewnego dnia jedna z pracownic szła sobie tym korytarzem i krytykowała te piękności mówiąc, brzydka, brzydactwo, straszydło i jak doszła do Barbary Villiers Księżnej Cleveland (kochanki wspomnianego króla Karola II) to powiedziała, a to, to już potworne straszydło i wtedy coś jak ją nie szarpnie za suknie ( była w kostiumie z epoki) i zakręci dookoła, aż jej odebrało tchu. Nie muszę już dodawać, że nigdy już więcej nie krytykowała powłok cielesnych przedstawionych na tych malunkach. Jest też opowieść jednej z pań sprzątających, która miała nieprzyjemność spotkania białej mglistej postaci, która przez nią przeszła, powodując omdlenie i niechęć do ponownej pracy na tym korytarzu.

Raz do roku jest też postać w bieli, która schodzi ze schodów, które teraz prowadzą do „Georgian Rooms” i udaje się przez dziedziniec do bramy niosąc świecę czy coś w tym rodzaju. Mówi się, że jest to duch Jane Seymour, była to trzecia żona Henryka VIII, która zmarła w pokoju na drugim piętrze z powodu infekcji poporodowej, parę tygodni po urodzeniu Edwarda męskiego następcy tronu, którego tak pragnął król.courtyard at night at Hampton Court Palace

Innym duchem jest mamka i niańka owego księcia Edwarda. Kobieta ta do końca swojego życia była otaczana opieką i mieszkała jednej z komnat w Pałacu. Zmarła ona na ospę w 1562 roku i została pochowana w kościele w pobliskim Hampton i wszystko było dobrze aż do czasu, gdy jej grobowiec został naruszony podczas burzy z piorunami. Od tamtego czasu różne osoby mieszkające w apartamentach pałacowych (tzw Grace and Favour - dla ludzi głównie wdów i rodzin zasłużonych dla królestwa) skarżyli się na hałas kołowrotka i zjawy. Jedna z pań o dobrych znajomościach miła już tego dosyć i zaczęła pisać skargi no i kiedy zburzona jedną ze ścian, okazało się, że był tam mały pokoik z kołowrotkiem… Ale to nie koniec, bo dość niedawno temu, jedna z pracownic, otwierając szklane drzwi zobaczyła twarz staruszki przez szybę, a nie był to nikt z pracowników.

Inna mieszkanka w innej części Pałacu miała podobny problem, dwóch mężczyzn odwiedzało jej kwaterę i były to raczej uciążliwe odwiedziny, bo staruszka ciągle się budziła i była niezadowolona, bowiem na starość chciała trochę spokoju. Pisała nawet skargi do Lorda Szambelana, ale nic po tym, bo dostała odpowiedz, że Fountain Court at night, Hampton Court Palacewładza i wpływy Lorda Szambelana nie obejmują zaświatów. Zdesperowana zamówiła egzorcyzmy, które odprawiono. Jakiś czas potem kopano rowy pod jakąś instalację i na głębokości około 2 stóp znaleziono szkielety dwóch osobników. Dopatrywano się wyjaśnień w walkach między zwolennikami króla, a Cromwella w czasie wojny domowej ale ten trop okazał się fikcją literacką. Szukano innego wytłumaczenia i sięgnięto do archiwów i udało się znaleźć dokumenty wskazujące na inne bardziej prawdopodobne wytłumaczenie, otóż w czasie rozbudowy i przebudowy Pałacu przez architekta Ch. Wrena doszło do wypadku na budowie. Zawaliło się rusztowanie i zginęło dwóch pracowników. Jeden z brygadzistów dostał pieniądze przeznaczone na zapewnienie godziwego pochówku ofiar. Być może pieniądze zatrzymał dla siebie a ich zakopał w nocy w płytkim grobie na budowie. O tych wydarzeniach jednak staruszka nic nie wiedziała jak twierdziła, że u niej straszy, więc może jednak…

  W 2003 duch z Hampton Court trafił do telewizji, bowiem kamery ochrony zarejestrowały nagle i bez niczyjej pomocy otwierające się drzwi. Działo się tak parę razy i za każdym razem ochrona stwierdzała, że nikogo tam nie było ani przed ani po wydarzeniu. Jednego dnia jednak okazało się, że na video jest jakaś zakapturzona postać. Potem też okazało się, że ktoś napisał w książce dla zwiedzających coś o tym, że fajnie było zobaczyć ducha. Pomieszczenia w których to miało miejsce, nie należą do ulubionych wśród pracowników i jest parę osób, które proszą o to by ich tam nie posyłać, bo się źle tam czują. Great Watching Chamber at Hampton Court PalaceCiekawe.

Dla mnie największą atrakcją było chodzenie po Pałacu po zmroku, gdy jesteśmy tam tylko my, oprowadzający i …

 

 

 

 

środa, 28 października 2009
W Galerii obrazów w Pałacu Buckingham pierwszy raz zobaczyłam obraz pędzla Johannesa Vermeer był to ” The Music Lesson or the Lady at the virginals with a Gentleman”. - Lekcja Muzyki albo Panna przy klawesynie z Kawalerem- stałam przed nim zachwycona.
wtorek, 27 października 2009

Następny na trasie zwiedzania jest „The Blue Drawing Room”  Niebieski Salonik, myślałam że wszystko będzie w nim niebieskie ale nie jest tak. Niebieskie są porcelana i meble, a raczej obicia na krzesłach, kiedyś były tu niebieskie tapety i tyle niebieskiego w tym saloniku. Wielkie żyrandole i wspaniałe kolumny i sufit, sala ta pełniła funkcje balowej do rozbudowy z lat 1855-6. Sufit jest niesamowity, kapie od złota i nie tylko on, sala ta miała przecież olśniewać gości. Kolumny w tej Sali a jest ich 30 wyglądają na kamienne, marmurowe o kolorze terakoty, ale nic podobnego, wykonano je w scaglioli. Scagliola to sposób produkcji kolumn, rzeźb i innych elementów dekoracyjnych, które wyglądają jak marmur lub inne półszlachetne materiały. Technika ta narodziła się w Toskanii w XVII wieku, jako substytut dla drogiego marmuru. Produkuje się ją mieszając sproszkowany selenit, alabaster, gips z klejem pochodzenia zwierzęcego i barwnikami, powierzchnię następnie powlekano olejem z lnu i woskowano. Efekt jest niesamowity, gdybym tego nie usłyszała i nie przeczytała w przewodniku to bym nie zauważyła, że to nie marmur. Takie zdobienie uważane było za tanie zastępstwo dla kamiennych elementów dekoracyjnych, ale ja podziwiam kunszt rzemieślników, którzy to wykonali. Czapki z głów dla ich umiejętności i pomysłowości.

 „The Music Room” 

Pokój Muzyczny i znowu pierwsze spojrzenie na sufit, potem mnie bolała szyja. Tu też kolumny wykonane techniką Scagliola te imitują lapis lazulit i stwierdziłam, że ja bym to przemeblowała te dała do Niebieskiego Saloniku, a te agatowe w kolorze z stamtąd dała tu pasowały by do obić i zasłonek. Niesamowity sufit, ale trzeba też spojrzeć pod nogi, bo jest to kolejna mistrzowska robota stolarska słynnego specjalisty Thomasa Seddona, on i jego wspólnik pracowali nad umeblowaniem zamku w Windsorze. Użyto różnych gatunków drewna ostrokrzew, palisander (które jest odporne na korniki termity), tulipanowiec i drewno z drzew rodziny rutowatych satinwood a kosztowało to 2 187 funtów co było nie mało w latach 30-tych XIX wieku. Jak na pokój muzyczny jest tam fortepian i czasem odbywają się tu prywatne recitale, ciekawa jestem kto grał tu. W tym pomieszczeniu odbyły się chrzciny trójki najstarszych dzieci Królowej Elżbiety II (książę Karol, księżniczka Anna i książę Andrzej), a użyto w tych ceremoniach wody przywiezionej z rzeki Jordan. Porcelana w tym pokoju to znowu ze słynnych francuskich warsztatów w Sevres, a ta na złoconym piedestale jest unikalna, bo jest na niej namalowana kopia obrazu jednego z moich ulubionych malarzy flamandzkich Davida Tenniers’a Młodszego. Cudeńko.

Biały Salonik „ The White Drawing Room”

Bardzo mi się ten pokój podobał, kryształowy  żyrandol z tysiącem kawałków, bogato zdobiony złotem sufit i urocze płaskorzeźby wykonane z gipsu, i filary wykonane techniką Scagliola imitujące marmury z Sienny. Biały wystrój podkreślają biało – złote zasłony z adamaszku i wielki portret Królowej Aleksandry w białej sukni z szyfonem. Po obu stronach  od tego obrazu pod ścianą są: szafeczka hebanowa fornirowana i lustro nad nią, ale po lewej stronie od obrazu są ukryte drzwi, a prowadzą one do prywatnych apartamentów królewskich.  Wszystkie meble w tym pomieszczeniu są ciekawe i prześliczne, jest tu bogato zdobiony sekretarzyk z nasuwanym od góry nakryciem (roll-top desk), malowane pozłacane pianino i cztery szafki wykonane w mojej ulubionej technice „pietra dura” z motywami dekoracyjnymi ptaków, kwiatów i owoców oraz scenkami rodzajowymi w centrum mebelka. Technika ta pojawiła się we Florencji i jest lepiej znana pod nazwą „mozaika florencka” a polegała ona na tworzeniu obrazka z specjalnie wyciętych i dopasowanych w odpowiednie kształty kamieniach szlachetnych, półszlachetnych, masie perłowej, a następnie szlifowane dla uzyskania połysku. Znowu pokazuje to niezwykły kunszt i pomysłowość rzemieślników, nieźle się trzeba było nad takim mebelkiem napracować, aby osiągnąć takie przepiękne efekty dobierano, bowiem kolory kamieni do kolorów przedstawianych scen. Mogłabym tak stać i oglądać je zachwycona bardzo długo, ale trzeba było iść dalej, bo czas uciekał.

Schody i Marmurowy Hol

Schodami Ministerialnymi schodzi się na parter, schody te to przykład ograniczenia funduszy na budowę Pałacu po śmierci Króla Jerzego IV. Tutaj balustrada została wykonana z pozłoconego ołowiu, który był tańszy niż brąz. W tym pomieszczeniu mamy kolejny ciekawy zegar z kolekcji Jerzego IV (pasjonował się on wszelkiego rodzaju czasomierzami). Ten zegar to duży stojący przyrząd wykonany na zamówienie w warsztacie Abrahama Luisa Bregueta a kosztował on 1000 funtów. Zegar ten jest szczególnie interesujący ponieważ posiada dwie tarcze, dwa wahadła, których ruchy się uzupełniają i redukują nieregularności o połowę zwiększając dokładność pomiaru czasu. Na samym dole mamy marmurową rzeźbę „Mars i Wenus” dłuta Antonio Canova i tak oto wchodzimy do Marmurowego Korytarza (Holu) „The Marble Hall”. Ten sam Hol, którym można dojść do Wielkiego Holu i Głównego Wejścia. Korytarz ten był przeznaczony na galerię posągów, wykonanych na zamówienie Królowej Wiktorii i Księcia Alberta w warsztatach rzeźbiarskich min. w Rzymie. I tak mamy prześliczną „Rusałkę Wodną” (Fountain nymph autorstwa Antonio Canova), śliczna nimfa leży na posłaniu z sukna i skóry tygrysa albo lwa i wspierając się na łokciu odchyla głowę do tyłu zerkając na grającego na lirze(?) cherubinka. Jej poza jest bardzo naturalna zwłaszcza ułożenie stóp, palce prawej ocierają się o piętę drugiej stopy, ten gest znany wszyscy z pikników, kiedy już odleżeliśmy swoje i znudził się nam bezruch albo podmuch wiatru, trawa czy mrówka nas załaskotała i tak się leniwie drapniemy. Mamy tu też popiersia członków rodziny królewskiej Ernesta księcia Alberta, i Wiktorii księżnej Kentu, matki Królowej Wiktorii itd. Jest tu też pełno obrazów rodzinnych, ojcowie, kuzyni i muszę stwierdzić ,że bardzo oni wszyscy ładni, a król Belgii Leopold to taki przystojniak, że aż miło popatrzeć. Zdecydowanie wolę to pokolenie głów koronowanych i krewnych niż monarchów poprzedniego okresu (Georgians – królów Jerzych od I doPałac Buckingham from the Garden, garden IV)

Przez tzw. „ The Bow Room” wychodzimy do ogrodów. Pomieszczenie to jest teraz używane, jako poczekalnia dla osób przybyłych na audiencję do Królowej Elżbiety II. Według założeń architektonicznych miała tu być Biblioteka dla Króla Jerzego IV, potem był tu salonik i tu został ochrzczony najmłodszy syn Wiktorii i Alberta książę Leopold. Czasami ten pokój jest używany do podawania Bożonarodzeniowego Lunchu i specjalnych przyjęć jak na 100- letnie urodziny Królowej Matki w 2000 roku.

cake, coffe cake at Buckingham CafeWychodzimy do ogrodu a na prawo jest kawiarenka i muszę sobie coś kupić i zjeść. Biorę cappuccino i ciacho, smaczne i ładnie podane. Przez ogrody spaceruje się wyznaczonymi alejkami.

Wart było przyjść, wrócę tu za rok. Otóż dobra wiadomość dla tych, co tu mieszkają i płacą podatki, wypełniając deklarację o „Gift Aid” dostaniemy pieczątkę na formularzu i przez rok mamy prawo do kolejnych wizyt, trzeba przynieść ze sobą wspomnianą już deklarację, bilet (bez biletu się nie da) i potwierdzenie tożsamości np. paszport, rachunek z adresem itp.

Pałac Buckingham cz1

Pałac Buckingham cz2

Tagi: Anglia
20:56, edyta1972 , miejsce
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 października 2009
Wielki apetyt na kobiety i dobre jedzenie, to nam się kojarzy z królem Henrykiem VIII. Dlatego nie dziwi nas rozmiar kuchni w jego ulubionym Pałacu w Hampton Court. Są to największe kuchnie okresu Tudorowego w Anglii.
sobota, 24 października 2009
Chesterfield to miasteczko targowe na północy Anglii w drodze do Sheffield, na zachód od autostrady M1. Warto tam wstąpić, bo jest urocze i ludzie bardzo przyjemni, wpadłam tam z moją gospodynią jakieś dwa lata temu i bardzo mi się spodobało.
środa, 21 października 2009

Oto po raz kolejny ogłaszają, że pojawił się inwestor i jest dobry plan zagospodarowania opuszczonej elektrowni w Battersea w Londynie. Elektrownia ta to dwa budynki pierwszy zwany „A” ta został wybudowany w latach trzydziestych XX wieku, a drugi  „B” dobudowano w latach pięćdziesiątych. Oba zostały wybudowane według takiego samego planu i jak się na nie patrzy to wcale nie widać dwóch, ale jeden uroczy budynek. Pierwszy raz zetknęłam się z nią jadąc pociągiem z Waterloo do Richmond i od razu mnie urzekła ta niesamowita budowla z czterema białymi kominami. Elektrownia przestała spełniać swoją rolę dostawcy prądu w 1983 roku i od tamtej pory to tak naprawdę to nie wiadomo, co z nią zrobić. Choć nie jest starym budynkiem to jest na liście zabytków Stopnia II ( do tej kategorii zalicza się szczególne budynki o znaczeniu ponad lokalnym). 

Co jakiś czas pojawiają się jacyś przedsiębiorcy z planami zagospodarowania tego terenu, ale plany nie wychodzą poza kartki projektantów. Były projekty centrum rozrywkowo kulturalnego z galeriami, restauracjami i kinami; centrum handlowym, a w którymś z tych projektów planowano malutką jednostolikową restaurację na samym wierzchołku komina. Perfekcyjna sceneria na romantyczną randkę, chyba że ktoś ma lęk wysokości, bo widoki stamtąd muszą być superalne. Według obecnego planu mają tam w okolicy wybudować 3700 domów, a do tego restauracje, sklepy i biura oraz bulwar spacerowy.

Obecne plany zakładają także odrestaurowanie samej elektrowni, która niszczeje opuszczona. Budynek ten jest największą ceglaną konstrukcją w Europie – okładzina ceglana na stalowym szkielecie a kominy zostały wykonane z betonu. Jest to teraz zarazem największy pustostan w Europie. Pokój elektrownia, power station, Batterseakontrolny w budynku „A” posiada oryginalne i bardzo wystawne wykończenia  w stylu ArtDeco, w holu turbinowym użyto włoskich marmurów i parkietowych podłóg, a wszystkie schody były wykute z żelaza. Budynek „B” jest już mniej ekstrawagancki, po wojnie nie było za dużo pieniędzy do wydawania i ma już tylko stalowe wykończenia.

Kiedy podjęto decyzje o budowie tej elektrowni od razu pojawiła się opozycja, że będzie za duża, że nie będzie tam pasować i będzie zatruwać nieodległy park i niszczyć pobliskie budynki, a zwłaszcza Galerię Tate ( dziś Tate Britain) i kolekcje sztuki w niej eksponowane i przechowywane. Projekt tej elektrowni to efekt współpracy architektów i inżynierów T.J. Halliday, S.L. Pearce, H.Newmarch Allott, a później do nich dołączył wspaniały konstruktor przemysłowy Sir Giles Gilbert Scott. Scott zaprojektował słynne na całym świecie, będące dziś swego rodzaju symbolem Londynu i Anglii czerwone budki telefoniczne, Katedrę Kościoła Anglikańskiego w Liverpoolu i ma na koncie także pracę nad inną Londyńską elektrownią –Bankside- dziś Galerię Sztuki Nowoczesnej - Tate Modern. Nic więc dziwnego że elektrownia w Battersea od razu zyskała sympatię publiczności i została nazwana „świątynią energii” ponad to w 1939 roku ogłoszono wyniki sondażu „Dziennika Architekta” i ta budowla zajęła tam drugie miejsce w rankingu na ulubiony budynek stolicy. Jest w niej coś takiego, co przyciąga oko i naprawdę chciały bym, aby ją odrestaurowano i udostępniono do zwiedzania. Można by tam zrobić tak samo jak w Tate Modern Galerię Sztuki, bo jest tyle dzieł, które marnieją pochowane w magazynach, bo muzea nie mają gdzie ich pokazywać, a tam tyle metrów kwadratowych ścian się marnuje.  

Elektrownia ta jest znana fanom grupy Pink Floyd jest ona bowiem na okładce ich albumu z 1977 roku pt. ”Animals”. Budynek ten ma także bogatą karierę filmową: The Beatles użyli jej w filmie „Help”,  Alfred Hitchcock zaczyna film „Sabotaż” ujęciem z tym budynkiem, zagrała  także w adaptacji książki G.Orwella „1984”, a Stanley Kubrick nakręcił tu w środku niektóre sceny do swojego filmu „Full Metal Jacket”. W filmie „Ludzkie Dzieci” (Children of Men) elektrownia gra rolę „arki sztuki” (Ark of Art) ciekawa rola, a ostatnio użyto jej wnętrzy w czasie filmowania najnowszego filmu o Batmanie „Mroczny Rycerz” (The Dark Knight). Niezła kariera, ale ja bym chciała na własne oczy zobaczyć środek i wystrój, chciałabym aby w tym budynku znów zatętniło życie…

Tagi: Anglia
23:27, edyta1972 , miejsce
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 października 2009

The Picture Galery – Galeria Obrazów

Jest ona niemalże w centrum Pałacu i została ona zaprojektowana przez architekta J. Nasha specjalnie do wyeksponowania kolekcji malarskiej rodziny królewskiej. Do tej pory duża część obrazów leżała schowana bo nie było ich gdzie powiesić. Nie jest to jednak ekspozycja muzealna, ale reprezentacyjna, tu czasem odbywają się bankiety, przyjęcia czy spotkania z zasłużonymi dla kraju, sportu, kultury itp. Galeria ta ma szklany sufit co powoduje, że jest jasna i przyjemna, i jest rajem dla miłośników malarstwa. Obrazów jest mnóstwo i są one zmieniane, jedna idą na czasowe wystawy do muzeów, czy innych rezydencji, na ich miejsce wyjmowane są z magazynów inne rarytasy. Mogłabym tu spędzić cały dzień i jeszcze by mi było mało: Rubens, Van Dyck, Canaletto, Rembrandt, oj aż się w głowie kręci. Trochę szkoda, że w audio guidach tylko o paru mówią, a w książce przewodniku też nie za bardzo się popisali. Mogliby wydrukować takie laminowane krótkie przewodniki, które by można wziąć ze stolika czy od strażnika i sobie pochodzić, i poczytać. Jest tu tyle do zachwycania się, że zdecydowałam się na odrębną kategorię, w której umieszczę swoje wypocinki o tym, co widziałam tu, w Galerii Królewskiej i innych muzeach i wystawach, a zabrakłoby mi miejsca.

Potem przeszliśmy przez Pokój Jedwabnych Arrasów do Wschodniej Galerii, w tych pomieszczeniach widzimy kto był pierwszym monarchę oficjalnie zamieszkałym w tym pałacu, bowiem pełno jest tu obrazów z Wiktorią i Albertem. Portrety rodzinne, obraz koronacyjny – ten to chyba był trudny do namalowania, bo musiał to robić z pamięci, bowiem nie było żadnej możliwości nagrania tego wydarzenia.

Wystawa dodatkowa

Jak co roku była wystawa dodatkowa, tym razem o podróżach po tak zwanej Wspólnocie Brytyjskiej – jest to organizacja zrzeszająca 53 niepodległe kraje, w większości byłego Imperium Brytyjskiego np: Kanada, Jamajka, Australia, Botswana, Kamerun, Indie i inne. Głową tej organizacji jest Królowa Elżbieta II i podróżuje on do krajów członkowskich a każda podróż to wyzwanie dla ludzi odpowiedzialnych za ubrania, prezenty itp. Na tej wystawie pokazano kreacje które ona nosiła w czasie oficjalnych wystąpień. Trzeba przyznać miała ona bardzo zgrabną figurę i piękna suknie i kostiumy. Wszystko było dopasowywane do klimatu, kolorów narodowych albo emblematów i motywów np. w czasie wizyty w Pakistanie na bankiecie w Karachi królowa miała na sobie suknię w kolorach białym i zielonym – narodowych kolorach tego kraju, na bankiecie w Indiach wystąpiła zaś w prześlicznej wyszywanej perłami sukni z motywem kwiatu lotosu – który to jest narodowym kwiatem tego kraju. Kiedy w 1973 roku Królowa pojechała do Sidney w Australii, na otwarcie nowego gmachu opery, suknia, która wyszła spod igły Normana Hartnella, miała zygzakowaty wzór wyszywany złotymi i srebrnymi paciorkami i cekinami naśladujący kształt budynku, zaprojektowanego przez duńskiego architekta Jorna Utzona.  Wszystko to pokazuje jak wiele pracy jest włożone w taką podróż i jak troskliwie są dobierane ubiory. Bardzo to było ciekawe, takie zaglądanie do szafy, były tam tłumy kobiet, panowie jakoś przez tę część przepłynęli. Interesująca też była wystawa prezentów, jakie monarchini otrzymała w czasie swoich podróży np.: peleryna z piór ptaka Kiwi, którą otrzymała od wodza Maorysów w czasie pobytu w Nowej Zelandii, bumerang przepięknie udekorowany rysunkami kangurów, jaszczurek i strusi z Australii, czy ząb wielorybi, kiedy odwiedziła Fiji.

Sala Balowa

Pomieszczenie to ma wymiary 34 na 18 metrów i 14 metrów wysokości i jak powiedział pan na audio guidzie to jest największy pokój w centralnym Londynie. Nam nie wydał się tak znowu wielki, ale może to nowoczesne spojrzenie byliśmy na lotniskach, na halach sportowych i w Millenium Dome (O2). Po raz pierwszy bal odbył się tu 8 Maja 1856 roku. Także w tym pomieszczeniu mamy Trony Królewskie pod specjalnym łukiem – teatralny chwyt jak z Sali Tronowej – nad nimi jest medalion z podobiznami Królowej Wiktorii i Księcia Alberta. Kolorami dominującymi tu są: czerwień na podłodze, krzesłach i fotelach, tronie i baldachimie zakończonym kopułą i tronami; biel marmurów i gipsowych posągów oraz detali; złoto wykończenia na ścianach, meblach itd. Piękne żyrandole. W tym pomieszczeniu odbywają się oficjalne bankiety wydawane na cześć przywódców innych państw składających wizyty w Wielkiej Brytanii. W tej sali też odbywają się ceremonie pasowania i nagradzania wybitnych osobistości za specjalne zasługi dla kraju czy społeczeństwa.

Przez Galerię Zachodnią przechodzi się do Oficjalnej Jadalni, sala ta została wykończona za panowania królowej Wiktorii dlatego mamy jej i poprzednika króla Wilhelma IV inicjały na ścianach, które są tez udekorowane obrazami przodkami Wiktorii. Centralne miejsce zajmuje tu stół jak przystało na jadalnię, musi tu być przyjemnie bo okna wychodzą na ogrody i po południu zagląda tu słoneczko. Przy lustrze nad kominkiem stoi ciekawy zegar „Apollo”, jego konstruktorem był Pierre Philippe Thomire jest on wykonany z marmuru i pozłacanego brązu, a przedstawia Apolla prowadzącego rydwan zaprzężony w cztery konie. Tarcza zegara jest w kole wozu i dlatego na pierwszy rzut oka nie wygląda to na zegar. Na środku stołu jest posrebrzany ozdobny przedmiot (podstawka pod coś) projektu księcia Alberta z min. ulubionymi psiakami pary królewskiej u podstawy.

No to by było na tyle w części drugiej.

 Pałac Buckingham cz 1

Pałac Buckingham cz.3

Tagi: Anglia
23:13, edyta1972 , miejsce
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 października 2009

Znowu rybka

Składniki:

salmon, fish, rybka, łosoś, marchewka, fasolka, carrots, brokuły, seler naciowy

łosoś - bez skórki i ości

marchewka 

fasolka

brokuły

pietruszka 

seler naciowy

masełko 

zioła: natka pietruszki, mielona papryka, majeranek, lubczyk

sok z cytryny

 

 Wykonanie

Pietruszkę obrać i pokroić w plastry to samo z selerem naciowym. Wsadzić z łososiem do naczynia żaroodpornego, dodać masełka trochę i pokropić cytryną, posypać papryką mieloną. Wsadzić do rozgrzanego na 180-200 stopni C piekarnika na około 15 minut- sprawdzać, można w połowie przekręcić i pod konieć posypać resztą ziółek.

Warzywa marchewkę, fasolkę, brokuły opłukać pokroić i ugotować  najlepiej na parze. Potem włożyć na talerzyk i smacznego

 

 

środa, 14 października 2009

Poszłam na wystawę do Tate Britain o jednym z największych malarzy Brytyjskich i jego fascynacjach i konkurencji z innymi wielkimi artystami. Na tej wystawie są pokazane ciekawe związki z przeszłością, inspiracje i zaskakujące podobieństwa.

Tym razem nie dali ulotki z planem i rozkładem, nie było, co zabrać do domu, bo na katalog mnie nie stać, a i jest on za wielki i ciężki. Wzięłam sobie słuchawki i wyruszyłam na podbój Turnera. Otóż Turner jak i inni młodzi malarze tego okresu koniec XVIII i początek XIX wieku, w czasie pobierania nauk na Akademii, pilnie studiowali dzieła starych mistrzów, ucząc się ich technik i starając się poznać w ten sposób tajniki malarstwa. Chłopak miał talent i tego świadomość, no i był trochę zapatrzony w siebie. Lubił zmagać się z uznanymi mistrzami i ich pracami, mierzył swój talent z ich geniuszem, starając się znaleźć swoje miejsce w panteonie sztuki. Czy mu się to udało?

Turner nie starał się po prostu iść w ślady innych malarzy, ale ich przetwarzał, zmieniał szukając innego punktu widzenia, innej interpretacji. Jak my, kiedy nie podoba nam się zakończenie książki czy filmu i chcielibyśmy go zmienić. Jak adaptacje filmowe, nowe wersje popularnego szlagieru. Tyle, że Turner zawsze dodawał coś od siebie, dla niego ważna była atmosfera, poetycka wymowa. Brał tych mistrzów w obroty i tworzył cudeńka, ale czasem trochę mu nie wychodziło i pojawiły się knoty.

Już w pierwszej sali mamy dobry przykład jego geniusz. Trzeci Książe z Bridgewater zamówił u niego obraz dla towarzystwa do posiadanego już płótna uznanego artysty holenderskiego Willema van de Velde Młodszego pt. „Ships In a stormy sea” (Statki na wzburzonym morzu).  Obok na ścianie wisi scena Turnera pt ”Dutch boats In a Gale” (Holenderskie statki w czasie sztormu). Jak w lusterku Turner przechyla swoje łodzie na prawo i umieszcza inne statki po prawej stronie. U van de Velde mamy przechył na lewo i statki są po lewej stronie. Mamy wzburzone morze, fale się pienią, łodzie rzucane przez wiatr chyba się zderzą. Jest u Turnera więcej dramatyzmu, prawie czuć sól w ustach i słychać gwizd morskiego szkwału.

Lustrzane odbicia, zmiany perspektywy, spojrzenie z innej strony, pod innym kątem to jedne z ulubionych tricków malarskich Turnera. Odpowiedz Turnera na pejzaż Wilsona „ Miasto Pembroke i Zamek” pt „Zamek Harlech” to jest to samo miejsce tyle, że z innej perspektywy, zamek jest w oddali, nie widać miasta, jest jakby mgła – choć wyraźnie widać takielunek na okręcie - część obrazu ma detale ale nie za dużo, żeby nas nie męczyć nimi.   

Patronem malarza był R Colt Hoare i to w jego domu Turner zobaczył pierwszy raz pejzaż Rembrandta, który zrobił na nim niesamowite wrażenie. Był to „The Rest on the Flight into Egypt”(Odpoczynek w czasie ucieczki do Egiptu) – scena biblijna. Jak zwykle u Rembrandta ciemności kryją ziemię i jedynym źródłem światła jest ognisko, przy którym odpoczywa św. Rodzina. Ogień odbija się w wodzie i rozświetla mrok na tyle, że możemy dostrzec ukryty nocą pejzaż. Nazywają Rembrandta mistrzem światła, a maluje on czernią. Światło tu podkreśla ciemności i oto powoli z nich wyłaniają się kontury i kształty otaczającej przyrody. Odbicie w wodzie dodaje scenie magii i niezwykłości. Zainspirowany tym wizerunkiem Turner namalował dwa obrazy, „Moonlight , a study at Milibank” ( Pełnia Księżyca studium na Milibanku) i „Limeklin at Coalbrookdale” ( Wapnisko w Coalbrookdale). Bardziej mi się JMW Turner, malarstwo, noc, księżyc, podoba „Moonlight”  To pejzaż nad Tamizą w nocy przy świetle księżyca. Księżyc dominuje scenerię, jego poświata rozjaśnia horyzont i pozwala dostrzec brzegi rzeki i zarysy łodzi. Księżyc jest prawie w centrum i odbija się srebrzysto, a cienie pląsają po wodzie. Ten układ ze źródłem światła w centrum i odbiciem w wodzie będzie się często przewijał w jego malarstwie. To jeden z moich ulubionych obrazów na tej wystawie. Drugi obraz objawia inną fascynację Turnera, ogień, ot mamy noc, ale w wapniarni pracują, wypalają i ogień rozświetla okolicę, mamy ludzi i konie i jakąś skromną poświatę na horyzoncie, świetna scena niby jest tak ciemno, ale nie jest. Tu zaczyna się zabawa światłem i kolorem, i pasja ta rozkwita w Turnerze przez całe jego życie.

Jak jakiś czas temu byłam na wystawie o Van Dycku to, ponieważ był bardzo popularny i podobał się klientom, to później chciano, aby inni artyści malowali w stylu Van Dycka i oni to robili. Nazywano to vandyckowaniem (vandajkowaniem) czy tu, więc mamy do czynienia z Rembrandtyzowaniem?

Turner był zafascynowany Claudem Lorrain - barokowym artystą i wiele jego przepięknych pejzaży stanowiło dla niego inspirację. To u niego zachwyciło go traktowanie słońca i światła, jako tematu obrazu, a nie tylko dodatku. Podobnie jak często Claude, Turner umieszcza słońce w centrum i traktuje wodę, jako nośnik wizualny, a nie tylko element obrazu. I tak oto biblijna scena u Claude’a Lorraine „Moses saved from the Waters” (Mojżesz uratowany z wody) została przełożona na angielski i obdarzona tytułem „Crossing the Brook”(Przejście przez Brook). Podobieństwo jest niesamowite, oba obrazy są obramowane drzewami, mamy most albo akwedukt, wodę, niebo z chmurami, ale co robi Turner – zamienia scenę religijną w rodzajową i to mamy kobiety robiące pranie w tym strumyku czy jeziorku. Zmienia także kolorystykę, jest ona zbrązowiała, taka jesienna. Co dodaje i jest dla niego typowe to odbicie w wodzie, do tego on zawsze przywiązuje duża uwagę, czasem na innych obrazach mam wrażenie, że owo odbicie jest ważniejsze niż reszta. Ciekawy jest też obraz „Palestrina – Composition”, którego inspiracji doszukano się w innym dziele Claudea Lorrain pt „Landscape with Jacob, Loban and his daughters” ( Pejzaż z Jakobem, Lobanem i córkami).  Mamy tu te same elementy most, drzewo, zameczek, niebo i chmury. Co Turner zrobił, to zmienił ustawienie i perspektywę, na obrazie Larraine’a linie są poziome, u Turnera pionowe, a chodzi mi tu o most na obrazie Claude’a jest on za postaciami w tle i biegnie przez horyzont do zamku. Turner to przekręca i oto most na lewej stronie obrazu prowadzi nas do zamku i jest ten kierunek podkreślony przez przesiekę – drogę między drzewami po prawej stronie. O ile u Claude’a oglądamy obraz, to Turner nas do swojego wciąga i niemal zaprasza do wkroczenia do tego świata. Niezłe. Turner tak uwielbiał tego malarza, że w testamencie kiedy podarował swoje obrazy narodowi, przekazując je Galerii Narodowej w Londynie zastrzegł sobie, że dwa jego obrazy "Dido budująca Kartaginę" i ” Sun Rising through Vapour” miały wisieć w towarzystwie obrazów Claude Loraine’a, za którym tak przepadał.

Nie zawsze się jednak Turnerowi udawało, otóż ,kiedy na scenie artystycznej pojawił się utalentowany młodziutki David Wilkie i jego praca „Village Politicians” w stylu Teniersa zdobyła uznanie, Turner poczuł się zagrożony i postanowił pokazać, że on też potrafi. No i niestety nie udało sie, bo musiał dać długi tytuł, aby wytłumaczyć, o co na obrazie chodzi „A Country Blacksmith disputing upon the Price of Iron and the price charge to the Butcher for Shoeing his poney” ( Wiejski kowal omawiający cenę żelaza i zapłatę za podkucie konia dla Rzeźnika) Starał się, są ludzie przy prace, sprzęty, jest zagracenie, ktoś wchodzący, ale jakoś się to wszystko nie klei. Współcześni mu krytycy woleli Wilkiego i poradzili, żeby Turner wrócił lepiej do pejzaży. Mi też się Wilkie bardziej podoba. David Wilkie to moje odkrycie tej wystawy.

 Turner jest trochę megalomanem, a widać to w obrazie „Rome from the Vatican Loggia” . Oto mamy Raphaela w willi, którą on zaprojektował, są tu jego freski na suficie i obrazy, którymi artysta zamierza udekorować swój dom. Jest tam piękna modelka La Fornarina i obraz do którego pozowała, Madonna z dzieciątkiem, ale jak się przyjrzymy to jeden z obrazów wydaje się być nam inny, a zarazem znajomy. Praca na pierwszym planie z drzewem, jakimś budynkiem i plamą światła, trochę przypomina Turnera. Tak oto umieścił się on między dziełami wielkiego artysty, jakby chciał nam pokazać gdzie jest jego miejsce.

W XIX wieku Canaletto i jego obrazy były bardzo popularny.  Wielu artystów jeździło do Wenecji i innych włoskich miast i malowało. Także Turner to uczynił. Jego obrazy nie są już malowane z taką fotograficzną dokładnością jak Canaletta, on szuka bardziej poetyckiej interpretacji tego so widzi, bawi się kolorami i odbiciami. Na jego obrazach ma się wrażenie ze Wenecja się ciągle przegląda w wodzie. Na obrazie o znów bardzo długim tytule „ Bridge of Sighs, Ducal Palace and Custom House, Venice, Canaletti painting” (Most Westchnień, Pałac Dożów, Dom Celny w Wenecji, malujący Canaletti) doskonale to widać, budynki na drugim planie są rozpoznawalne, ale głównym tematem obrazu wydaje się być odbicie w wodzie i grupa łódek po prawej stronie, a obok nich stoi sam mistrz Canaletto i maluje. Czy może być większy hołd niż to? Kolory są przekaźnikiem, łodzie, woda i ludzie zlewają się w jedną masę, niektóre nie mają form, a tylko gra kolorów definiuje ich Wenecja, JMW Turner, kanał, pałac Dożów znaczenie i wygląd.

Inni artyści starali się dorównać w dokładności Wielkiemu Canaletto, ale nie Turner dla niego detale nie są najważniejsze, ważny jest nastrój. On koncentruje  się na odbiciach w wodzie, znów kolory grają i tańczą na niej, mamy odbicia nieba, zagraconych łodzi i budynków, czasem granice między nimi się rozmywają, stapiają ze sobą, a gondole wydają się unosić nad wodą, widok jest niesamowity. "Venice from the parch of the Madona della Salute"

W czasie corocznej wystawy w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych całe ściany są zawieszone obrazami i żeby zostać dostrzeżonym, trzeba się rzucić w oczy, a to nie było łatwe. Otóż przed otwarciem corocznej wystawy prac w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych dawano artystom tzw Varnishing Days -  czyli Dni wykończeniowe- kiedy to artyści mogli dodać coś do powieszonych już prac, takie ostatnie muśnięcia pędzla. W jednym roku obraz Turnera „Helvoetsluys” miał wisieć obok obrazu Constable’a „ Otwarcie mostu Waterloo”. Rok wcześniej Constable był w komisji, która czuwała nad rozdziałem miejsc, w których wieszano obrazy i przeniósł obraz Turnera w inne mniej wyeksponowane miejsce. Turner mu tego nie zapomniał. Kiedy Constable przyszedł i dodał czerwony kolor w swoim obrazie, aby go udramatyzować. Turner to podpatrzył i natychmiast dodał do swojego czerwoną plamę, którą następnego dnia przekształcił w boję i efekt był porażający.  Constable, przerażony i tak to skomentował „He Has been here and fired a gun”  - Turner to był i mnie dobił - Obraz Turnera odniósł wielki sukces.

Dla Turnera ważne było oddanie atmosfery, odczuć i wrażeń. Byli potem impresjoniści i ekspresjoniści czy można by jego nazwać atmosferystą? Bawił się on obrazami, kolorami i światłem, nieustannie szukał nowych sposobów interpretacji, nowych sposobów przekazu, wyprzedzał świat malarski w zawrotnym tempie, był dziadkiem impresjonizmu i ekspresjonizmu, i jak powiedział mój kolega w pracy jedynym malarzem brytyjskim światowego kalibru, no i muszę się z nim zgodzić - Turner wielkim malarzem był. Ta wystawa wywarła na mnie duże wrażeni i pewnie będę do niej wracać, do obrazów, które na niej widziałam, bo ciągle mi się coś przypomina i nasuwa na myśl.

 

 
1 , 2
Flag Counter