poniedziałek, 22 września 2014

Trafiliśmy na ten ewenement przypadkiem w czasie imprezy „Open House” i bardzo nas ten budynek zaintrygował. Wiąże się z tą niepozorną budką ciekawa historia. Otóż taksówka to dość stary wynalazek, słowo „Cab” jest skrótem od nazwy Hanson Cab, a samo Cab jest skrótem od Cabriolet  (po naszemu dorożka ). Nazwa „Cab” została zaadoptowana do samochodowej taksówki i generalnie mówi się „cab”. Mamy jednak tych „cabów” wiele rodzajów - black cab te klasyczne londyńskie ładne taksówki, które można zatrzymać na ulicy,  są też prywatne firmy, gdzie taksówkę zamawiamy przez telefon i wtedy przyjedzie po nas „minicab”. Licencjonowane dorożki pojawiły się już w latach 40 XVII wieku, a w 1860 było ich już około 4 600 na ulicach Londynu. Przypomnijcie sobie, jak wyglądała dorożka z filmów o Sherlocku Holmesie - ten biedny dorożkarz siedział tam na górze w deszczu, mrozie, wietrze itp. Praca niezbyt ciekawa, więc nic dziwnego, że dorożkarze robili co mogli, by nie przemoknąć do suchej nitki. Dorożkarz nie mógł zostawić dorożki bez opieki, więc większość dorożkarzy zatrudniała chłopca do pilnowania zaprzęgu i konia, a sami chronili się przez złą pogodą w miejscach ciepłych i gwarnych – przybytkach gdzie można było zapylone gardło przepłukać. Więc tak się czasem zdarzało, że na postoju pełno, ale nie ma komu jechać, bo wszyscy siedzą w pubie.

W styczniu 1875 roku Kapitan Armstrong edytor magazynu „The Globe”, mieszkający w dzielnicy St. John’s Wood, chciał dojechać do pracy na Fleet Street, wysłał więc służącego po dorożkę, a ten po godzinie wrócił przemoczony i przemarznięty. Były dorożki na postoju, ale dorożkarze byli w pobliskich spelunach tak podchmieleni, że nie byli w stanie poprowadzić powozu.

Dobry Kapitan postanowił coś z tym zrobić, a że był to czas silnie działającego Ruchu Abstynenckiego, znalazł poparcie m.in.7-mego Earla z  Shaftesbury i tak powstała fundacja schronisk dla dorożkarzy (Cabman Shelter Fund). Celem fundacji była budowa budek na postojach przy najbardziej uczęszczanych ulicach w promieniu 6 mil do Charing Cros. Każda budka miała mieć pomocnika i sprzedawać zdrowe i pożywne przekąski oraz trunki niealkoholowe po umiarkowanej cenie. Miało to upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu, ofiarowało schronienie i odciągało dorożkarzy od złego nawyku alkoholowego. Na wyposażeniu budek były też książki i gazety - takie datki od wydawców, zakazany był hazard, przeklinanie i dyskusje polityczne (ha ha).

 

Pierwszą budkę otworzono już w tym samym roku 1875, nota bene w dzielnicy St. John’s Wood, tak jakoś blisko miejsca zamieszkania dobrego kapitana. Późniejsze budki były większe i miały nawet kuchnie, a pomocnik mógł odgrzać dorożkarzowi jedzenie. W latach 1875 – 1950 zbudowano 47 budek, mają one charakterystyczny zielony kolor i jeszcze bardziej charakterystyczny kształt. Do czasów obecnych zachowały się zaledwie 12 i są one objęte ochroną.

Jedna z takich budek znajduje się na ulicy Temple Place, przy stacji metra Temple. Warto się tam przejść i przyjrzeć tej zielonej budce.

Nam się dodatkowo poszczęściło, bo w dzień gdy tu wstąpiliśmy na postoju stała też stara taksówka – cab z lamusa.

 

Flag Counter