niedziela, 08 lipca 2018

 

Tym razem zapraszam Was do niezwykłego rezerwatu przyrody w wielkim mieście. Pomysłodawcą specjalnej ochrony mokradeł i rozlewisk wodnych był Peter Scott (1909 – 1989), o którym nic nie wiedziałam, a okazało się, że to bardzo ciekawa postać. Jego ojciec to Robert Falcon Scott , ten słynny oficer brytyjskiej marynarki wojennej, badacz Antarktydy, który zginął w czasie wyprawy na biegun południowy w 1912 roku. Historia tej wyprawy zasługuje na oddzielny wpis. Peter miał tylko 2 latka gdy jego ojciec zmarł, a Robert w swoim ostatnim liście do żony, artystki i rzeźbiarki Kathleen Bruce zasugerował, aby wzbudziła w synku zainteresowanie historią naturalną, jeśli to jest możliwe, bo to jest lepsze nisz gry ( miał tu chyba na myśli gry sportowe, a nie planszowe). Jego ojcem chrzestnym był J. M. Barrie autor Piotrusia Pana.

Peter studiował w Trinity College w Camebride, zaczynając w tzw. naukach naturalnych (m.in. biologia, chemia, geologia), ale ostatecznie zakończył edukację dyplomem z Historii Sztuki. Miał talent artystyczny po mamie i zaczął malować, jego tematami była przyroda, zwłaszcza ptaki. Był na tyle zamożny, że mógł oddać się całym sercem temu co lubił czyli polowaniu na ptaki wodne, żeglowaniu i jeździe na łyżwach. Musiał być dobrym żeglarzem, bo w 1936 roku reprezentował Wielką Brytanię na olimpiadzie w żeglarstwie i zdobył brązowy medal.

W czasie Drugiej Wojny służył w Marynarce Wojennej i tu wykorzystał swoje talenty malarskie,  przyczyniając się do stworzenia nowego typu kamuflażu okrętów opartego na pomysłach A. H. Thayera (countershading)  z czasów Pierwszej Wojny. W maju 1941 roku okręty na Północnym Atlantyku zostały pomalowane według jego pomysłu po tym jak testy wykazały, że przy pochmurnym niebie okręty tak zamaskowane podpływały o około 9,5 kilometra bliżej, niż okręty pomalowane na czarno. Ten kamuflaż był tak skuteczny, że niektóre okręty się zderzyły.

Po wojnie poświęcił się ochronie środowiska i zagrożonych gatunków. W 1946 roku stworzył Wildfowl and Wetlands Trust w Slimbridge jako centrum naukowe i ochrony gatunków oraz udostępnił je do zwiedzania. Prowadził wraz z rodziną program przyrodniczy dla BBC (1955-69) „Look”, który można by przetłumaczyć jako „Popatrz”. Był to pierwszy program przyrodniczy w brytyjskiej telewizji. W tym cyklu pokazano pierwszy kolorowy film o ptakach „Prywatne życiu zimorodków”, w którym był narratorem. Pomógł stworzyć tzw. czerwoną listę zagrożonych gatunków, stworzył logo WWF - słynną pandę i był współzałożycielem tej organizacji , uratował gęś „nene” tzw. bernikle hawajską od wyginięcia.

 

nene - bernikla hawajska 

Pracował dla BBC radia i telewizji i był prekursorem mojego ulubieńca D. Attenborough, pisał i ilustrował książki, został mistrzem Wielkiej Brytanii w szybownictwie, a to tylko część jego niezwykle bogatego życia. Niesamowita postać.  

Londyńskie centrum to jedno z dziewięciu takich ośrodków w Wielkiej Brytanii. Zostało ono otworzone w 2000 roku na terenie byłych wiktoriańskich zbiorników wodnych w Barns w Londyńskiej dzielnicy Richmond. Mamy tu 40 hektarów mokradeł, oazę dla wielu gatunków ptaków, pierwszy tego typu miejski projekt, szczerze mówiąc bardzo owocny pomysł.

Poszliśmy tam w pochmurny dzień i mimo pogody, była to bardzo udana wycieczka. Jest tu dużo do zobaczenie, są specjalne kryjówki-obserwatoria z okienkami i atlasami ptaków dla amatorów rozróżniania gatunków. To moje nowe niby hobby, zawsze lubiłam ptaki i teraz uczę się je rozpoznawać. To centrum to po prostu raj. Bardzo to miejsce polubiliśmy, można tu spędzić cały dzień i nadal mieć niedosyt wrażeń. Jeżeli lubicie fotografować przyrodę to jest to miejsce dla was, można sobie wyrobić bilet sezonowy i wpadać tu co chwilę.

Centrum jest podzielone na część z ptakami egzotycznymi chronionymi przed lisami płotem pod napięciem i resztę. Jest mnóstwo ścieżek spacerowych i tablic informacyjnych, kafejka i specjalne miejsce do zabawy dla małych odkrywców. Mamy parę fotek z naszej wyprawy i mamy nadzieję, że Was zachęcimy. Jeżeli kupicie bilety przez Internet to zaoszczędzicie 10%, a bilet można wykorzystać w ciągu 6 miesięcy. Jeżeli okaże się, że pogoda nie dopisała tego dnia którego chcecie iść, to można sobie odpuścić i przyjść innego. Uwaga bilet jest ważny na jedną wizytę, chyba że sobie wyrobicie ten sezonowy ( roczny).

Jak tu dojechać ?

Pociągiem lub metrem do stacji Barnes, Hamersmith, a potem autobusami 33, 72, 209 do przystanku Red Lion, a od tego pubu to już parę kroków.

Centrum jest otwarte :

w zimie ( 1 listopada do końca lutego) 9:30 do 4:30 ostatnie wejście godzinę przed zamknięciem

w lecie od 9:30  do 5:30 ostatnie wejście godzinę przed zamknięciem.

Zamknięte w święta Bożego Narodzenia.

Ceny biletów tutaj .

Polecamy

Oto parę fotek interesujących informacji z tej wycieczki.

Moorhen (gallinula, kokoszka ) to bardzo płochliwy ptak, zawsze ucieka, a tu nam się udało je sfotografować z małymi, biegającymi po liściach lilii wodnych. Najpierw myślałam, że to pisklak łyski, ale pojawiła się mama i to była kokoszka. W innej części mokradeł ptak ten brał kąpiel, wyraźnie się szykował na randkę.

 

małe kokoszki

kokoszka w kąpieli 

Indian Runner Duck ( anas platyrhynchos domesticus, biegus indyjski) to kaczka udomowiona w Indonezji 2000 lat temu. Rolnicy wpuszczali je między swoje uprawy, bo zjadały owady, ślimaki i chwasty. Nogi mają bardziej z tyłu tułowia, stoją przez to bardziej pionowe i dość szybko biegają.

 

biegus indyjski 

Emperor goose (Anser Canagicus chen canagica, snieżyca cesarska) to gąska, której stanowiska lęgowe znajdują się na Morzu Beringa, głównie na Alasce i Kamczatce. To ładna gęś, taka jakby posrebrzana z białą główką i tyłem szyi. Zanieczyszczenie środowiska i polowania spowodowały, że ich liczba spadła .

 

śnieżyca cersarska

Barnacle goose Branta Leucopsis to rodzina tzw. czarnych gęsi. Poprzednio zaliczano ją razem z Brant Goose do jednego gatunku, obecnie się je rozdziela. Nazwa ta powstała od staronordyckiego słowa Brandgas (burnt, black goose, czarna) i starogreckiego leukos (white, biały) and  opsis (face, twarz). Po naszemu to Bernikla białolica. W połowie XX wieku na Svalbardzie zostało tylko 300  gęsi i wtedy w 1957 roku do akcji włączył się właśnie Peter Scott, rozpoczynając program badawczy, który okazał się najdłużej działającym programem badań nad ptakami migrującymi. Centrum WWT w Solway Firth stało się zimowiskiem dla tych ptaków i uratowało je od wyginięcia.

 

bernikla białolica

Następna gąska w projekcie ratowania gatunków to Red Breasted Goose (Branta ruficollis, bernikla rdzawoszyja ), którą umieszczono na liście zagrożonych w 2007 roku. Liczba tych ptaków spadła z 90 000 na początku XXI wieku do 30 000. W projekcie tym bada się zachowania tych ptaków, uświadamia i propaguje potrzebę ochrony środowisk w jakich one żyją i pogodzenia tego z rozwojem gospodarczym. Życzę im powodzenie, bo jest to śliczny ptaszek. 

 

bernikal rdzawoszyja 

Nie tylko ptaki tu są pod opieką, można też popodglądać sobie parę wydr karłowatych ( asian short-clawed otters, wyderka orientalna, aonyx cinerea). To urocze zwierzątko zostało wpisane na listę gatunków tzw. podwyższonego ryzyka. Zanik mokradeł zamienianych na tereny uprawne, zanieczyszczenie środowiska i polowania spowodowały dramatyczny spadek ich liczebności. Tu, w tym centrum można posłuchać pogadanki o nich, popatrzeć jak się bawią, rywalizują między sobą, pływają i są karmione.

 

wyderka orientalna

Sand Martin (brzegówka zwyczajna, riparia riparia )  – tutaj mają swoje jamy lęgowe w skarpie (sand martin bank) , wisi tam kamera i można sobie je poobserwować, są to bardzo szybkie ptaki i nie jest im łatwo zrobić zdjęcie.

 

jamki w skarpie brzegówek zwyczajnych 

The smew, ( Bielaczek, Mergellus Albellus,) mały ale uroczy ptaszek, takie oczy w stylu pandy, a samiczka ma brązową czapeczkę.

 

bielaczki 


The Canvasback ( głowienka długodzioba, Aythya valisineria)

głowienka długodzioba

 Hooded merganser ( Lophodytes cucullatus, kapturnik)

kapturnik

 

 

Wooper swan ( cyngus cyngus, łabędz krzykliwy) ale nic nie krzyczał, cichy jakiś taki.

 

łabędz krzykliwy


Mute swans (cyngus olor, łabędz niemy) cała rodzina, i te na nas syczały bo miały małe, potem wlazły nam na ścieżkę i musieliśmy boczkiem prze trawę aby ich nie drażnić.

rodzinka łabędzi niemych 

łabędziątka 

Mandarin duck (aix galericulata, mandarynka) jest to bardzo ładny kolorowy ptaszek, pochodzi z Azji wschodniej, do Europy sprowadzona jako kaczka ozdobna przez kolekcjonerów. Uciekła z niewoli i można ją spotkać w paru miejscach w Anglii.

 

mandarynka 

Jest to kaczka nadrzewna skoligacona z amerykańską Wood Duck ( aix sponsa, karolinką)

 

karolinki 


Northern Lapwing, green plover, lapwing  (Vanellus vanellus, czajka zwyczajna), jest to pospolity ptak w Eurazji  ale objęty ścisłą ochroną, tracą one bowiem stanowiska lęgowe w wyniku osuszania mokradeł, a opryski chemiczne zabijają owady którymi one się żywią. Szkoda ich.

 

czajka zwyczajna


Northern pintail ( anas acuta, rożeniec zwyczajny) wędrowny ptak objęty ścisłą ochroną

 

rożeniec zwyczajny 

Laysan duck (anas laysanensis, krzyżówka białooka), endemiczna kaczka z Wysp Hawajskich. Ta kaczka prawie wyginęła, polowano na nie dla mięsa, dla sportu (nie mogę zrozumieć takiego określenia), dużo zginęło z głodu. W 1930 roku ostał się tylko jeden ptak, samiczka, a kiedy zniosła ona jajka okazało się, że są one zapłodnione i wykluły się małe kaczątka. To był ostatni dzwonek.

krzyżówka białooka 


Wetland Trust zajmuje się ochroną i odbudową populacji od lat 50-tych ubiegłego wieku. Dzielą się wiedzą ze swoich badań z kolegami z Ameryki, walka o ich ocalenie nadal trwa, huragany i susze w latach 90 znów je przetrzebiły, podobnie jak zatrucie jadem kiełbasianym 10 lat temu. Taka to niepozorna kaczuszka i takie ma ciężkie życie. Trzymamy za nią kciuki.

Coot (Fulica atra, łyska) było ich dużo z pisklętami w różnym wieku.


A na koniec śliczny mały ptaszek Robin (Erithacus rubecula, rudzik)


I to by było na tyle, mamy więcej zdjęć, ale nie jestem pewna , jakie ptaki na nich są. Mam nadzieję, że Was zachęcił ten wpis do wyprawy do tego lub innego centrum ochrony ptaków. Jest to niezwykle pouczająca przygoda, a podglądanie ptaków to naprawdę frajda. Trochę zazdroszczę Brytyjczykom, że mieli takiego wizjonera, jego idea trwa i się rozrasta, ale pracy nigdy im nie zabraknie.


Flag Counter