sobota, 26 czerwca 2010

 

Jak szłam na ten film to się zastanawiałam czy publiczności brytyjska i nie tylko jest gotowa na czarną komedię o zamachowcach? I zastanawiałam czy będą głośne protesty przeciwko, jakie będą odczucia i recenzję. Za filmem stoi kontrowersyjny komik, pisarz i satyryk brytyjski Chris Morris słynny za produkcje programów „Brass Eye” i „The Day Today” jeden z odcinków o pedofilach wywołał lawinę protestów do stacji telewizyjnej Kanału 4. Współpracowali z nim też Sam Bain i Jesse Armstrong.

Ja i mieszane kulturowo towarzystwo na moim seansie w kinie raczej się pośmialiśmy ale czasem się łapałam się za twarz bo śmieję się z tragedii ale wszyscy się śmiali. Jak potem opowiadałam znajomym to co mówiłam było nie do śmiechu, a ja miałam przed oczami scenę z filmu i nie mogłam się opanować. Reżyser i genialni aktorzy są za to odpowiedzialni. Po prostu nie można pozostać obojętnym na ich kreacje aktorskie na ekranie.

O czym jest film? O terrorystach, o grupie czterech mężczyzn, którzy chcą zostać męczennikami. Dwaj z nich Omar i Waj wyjeżdżają to Pakistanu do obozu szkoleniowego i tam nieźle narozrabiali, jest też Barry który przeszedł na Islam i jest pełen teorii, lubi przemawiać, a Faisal trenuje kruki do zadań bojowych. Ostatni piąty uczestnik Hassan zostaje zwerbowany przez Barrego po jednym z jego wystąpień publicznych. Kulminacją filmu jest ich akcja bojowa w czasie maratonu w Londynie. Po wyjściu z kina dotarło do mnie jak inteligentny był to wytwór, drobne niuanse odnośniki do rzeczywistości, wydarzeń z ubiegłych lat jak np. zastrzelenie przez „pomyłkę !„ Jeana Charlesa de Menezesa na stacji metra Stockwell w 2005 roku, bezowocne naloty na domy podejrzanych osobników i aluzje do tzw „rendition” transferu podejrzanych do krajów gdzie używa się tortur do wydobycia informacji.

Film nie okazał się tak kontrowersyjnym jak się spodziewano i nie wywołał otwartych protestów o obrazę kultury muzułmańskiej i choć brytyjską premierę miał w marcu – światowa premiera odbyła się w styczniu na Festiwalu Sundance – do kin brytyjskich trafił on w maju i nadal w nich jest i jego popularność nie maleje. Nie wiem czy trafi on do Polski, ale jest to coś na co warto się wybrać do kina, więc jeśli grają go w kinie obok was, polecam. Ale uwaga jest to bardzo czarny humor nie dla każdego. Nie wychodzić jak się zaczną napisy są dodatki ….

piątek, 25 czerwca 2010

Jest to ekranizacja powieści Roberta Harrisa pt „Ghost” której nie czytałam ale film bardzo mi się podobał. Gwiazdorska obsada, cudownie grający Ewan McGregor - znów mnie zachwycił – Pierce Brosnan jako Adam Lang - całkiem inny, a Kim Cattrall jako asystentka Langa -  fantastycznie uciekła od swojego wizerunku Samanthy Jones (Seks w wielkim mieście). No cóż widać w tym mistrzowską rękę reżysera.

   

O czym jest film? Główny bohater pisarz grany przez E. McGregora ma za zadanie przeredagowanie wspomnień byłego premiera Wielkiej Brytanii Adama Langa. Dostał on tę pracę po nagłej śmierci współpracownika Langa i wplątuję się w aferę polityczną. Wybucha skandal, były premier jest oskarżony o zezwolenie na przekazanie podejrzanych osobników do krajów, w których dopuszczane są tortury. W tej niełatwej sytuacji stara się on dotrzeć do tego, jakim człowiekiem jest Adam Lang. Ma podejrzenia i odkrywa pewne tajemnice być może, przez które zginął jego poprzednik.

Akcja jest ciekawa, są interesujące wątki i postacie, film jest utrzymany w zimnych kolorach a koniec ma zaskakiwać i wtedy sobie uświadamiamy o czym tak naprawdę jest ten film. O tym jak łatwo poddajemy się sugestii, jak szukamy potwierdzenia naszych podejrzeń, że nie opieramy naszych teorii na faktach a na pogłoskach, że wierzymy w to co jest nam wygodne. Jak autor jak już raz złapaliśmy trop to lecimy i przegapiamy to co mogło być istotne dla sprawy. Mnie coś tknęło po scenie w samolocie i ostrej wymianie zdań między Langiem a pisarzem, a wspomnienie rozmowy pisarza z żoną Langa dodatkowo zasiało zwątpienie i bardzo się ucieszyłam jak się potem okazało, że miałam rację.

Warto obejrzeć polski tytuł to „Autor Widmo”

 

środa, 23 czerwca 2010

 

Duża przerwa w pisaniu, ale byłam w domu w Polsce a tam nie mam dostępu do Internetu a po powrocie to taki bajzel tu mam, bo mamy fachowców i nam łazienkę przerabiają i mój pokój i teraz prowadzę trochę koczownicze życie.okładka Odrobina fałszerstwa Marty Obuch

Książkę tę przeczytałam jakiś czas temu, ale znów mi wpadła pod rękę i przypomniałam sobie jak mi się dobrze ją czytało.

Kryminałek z humorkiem tak można podsumować tę książkę i bardzo fajnie się ją czyta. Bohaterowie tej opowieści mają ciekawe osobowości i można ich polubić albo się na nich podenerwować. Główną bohaterką jest Jola pracownica domu aukcyjnego w Katowicach a akcja dzieje się w świecie artystycznym i normalnym codziennym biurowo domowym. Urocza jest przyjaciółka Alunia i jej przejścia z niesfornym, nieudolnym mężem Filipem artystą oraz jej działania wychowawcze wobec niego. Jest afera jak wynika z tytułu chodzi o fałszerstwo obrazów. Akcja jest wartka i pełna humoru i ładnie okraszona uroczymi rysunkami autorstwa pisarki. Ciekawe czy pojawi się na ekranie?

Polecam.

Flag Counter