poniedziałek, 20 maja 2013

 

Jest to prawdziwa gratka dla każdego archeologa i nie tylko, zwłaszcza, że trzeba było na nią czekać aż 40 tysięcy lat. Jeżeli myślimy o sztuce epoki kamienia to od razu mamy na myśli malowidła naskalne, ale to nie wszystko co może nas zachwycić z tamtego okresu. Człowiek górnego paleolitu zostawił po sobie także zabytki ruchome i to one są głównym elementem tej wystawy, jednak trudno by było przywieźć tu całe jaskinie ;)

 

Zanim jeszcze wejdziemy na wystawę napotykamy kopie figur bizonów wykonanych w glinie z jaskini Tuc d’Audoubert, a co jest jeszcze ciekawsze, w odległości 20 metrów od tych rzeźb znaleziono około 200 odcisków pięt, sugerujących aktywność -być może taneczną. Polecam wpisy „ The Mind in the Cave część 1 i część 2” będące recenzją i trochę streszczeniem książki Davida Lewis-Williamsa o sztuce górnego paleolitu - jest to dobry wstęp do tej wystawy. Dla tych którym się nie chce czytać tych długich wpisów krótki rys o co chodzi. Otóż, upraszczając, około 45 tysięcy lat temu do Europy zawitali ludzie współcześni (Homo Sapiens, Cro-Magnon) i przynieśli ze sobą nowe technologie obróbki kamienia oraz innych materiałów, nowe zwyczaje i nowoczesny umysł z możliwościami innego patrzenia na świat i odbierania rzeczywistości, niż zamieszkujący do tego momentu Europę Neandertalczyk. Rezultaty tego można obejrzeć na ścianach jaskiń Altamira, Chauvet czy Lascaux oraz na tej wystawie w Muzeum Brytyjskim w Londynie.

Venus de Lespugue,Collection d'anthropologie du Museum national d'Histoire naturelle 

Wystawę otwiera jednak nie najstarszy zabytek, ale figurka ( dama o nobliwym wieku 23 tysięcy lat) znaleziona w jaskini des Rideaus w pobliżu Lespugue, przedstawiająca kobietę o wyjątkowo obfitych kształtach, która tak zafascynowała Pablo Picassa, że posiadał on parę kopi tego zabytku w swojej pracowni. Figurka ta, została wykonana z kła mamuta, biodra, pośladki, brzuch i piersi są wyolbrzymione, na głowie liniami zostały zaznaczone włosy spływające na ramiona.  Takie wprowadzenie wydaje się nam narzucać specyficzne spojrzenie na zabytki pokazane na tej wystawie i traktowanie ich jak sztukę, stąd na ścianach pojawiają się dzieła artystów współczesnych dla porównania – tyle, że muszę przyznać niewielu się im przygląda, tak wszyscy są zafascynowani tymi prehistorycznymi cudami w gablotach. Takie ujęcie i zatytułowanie wystawy „Ice Age art the arrival of the modern mind” (Sztuka epoki lodowcowej nadejście współczesnego umysłu)  ma większe szanse na przyciągnięcie publiczności. A był na niej tłok i zaleca się kupowanie biletów z wyprzedzeniem, okazała się tak popularna że przedłużoną ją o tydzień i będzie trwać do 2 czerwca.

Jednym z najstarszych zabytków jest figurka Lion Man (człowiek Lew) i jest to jedyna kopia na tej wystawie, oryginał jest bowiem poddawany konserwacji po tym, jak znaleziono kolejne część. Pierwsze fragmenty tej figurki ( około 200)  zostały znalezione w 1939 roku w jaskini Stadel w poł-zach Niemczech, ale z powodu wojny zajęto się nimi dopiero po 30latach i wtedy po złożeniu okazało się, że przedstawia ona człowiekowatą istotę z głową Lwa. Jest ona ważna, ponieważ przedstawia efekt wyobraźni , a nie coś do naprawdę istnieje w świecie materialnym. Jest to także jeden z najstarszych zabytków i ma około 40 tysięcy lat. Detale na figurce są niesamowite, mamy uszy, oczka i palce oraz nacięcia na ciele. Człowiek który wykonał tę figurkę znał się na rzeczy, użyty został kieł młodego mamuta, tak ją rozplanował, że nogi wypadły w tej części kła gdzie występuje naturalna pustka „pulp cavity” . Jest tu video i można zobaczyć jak prawdopodobnie taka figurka została wykonana, a potrzeba było do tego około 400 godzin. Figurki takie mogą reprezentować proces przejścia ze świata materialnego do duchowego, zmiany z człowieka w opiekuńcze zwierzę, albo ukazywać przewodnika po tamtym świecie.

Na wystawie tej można zobaczyć wiele interesujących zabytków. I tak w jednej z gablot prezentowane są  najstarsze flety z jaskini Geissenklosterle, wykonane z koście ptaków i kłów mamuta, a także jeden z większych fletów (prawie 22 cm)  wykonany z długiej koście drapieżnika Griffona (sępa płowego) znalezionego w jaskini Hohle Fels. Muzyka musiała stanowić ważny element życia społecznego, zwłaszcza, że w wielu jaskiniach umiejscowienia malowideł to miejsce o dobrej akustyce i z występowaniem efektu echa.  Obok w gablotach są najstarsze figurki zwierzęce, koń datowany na 35 tysięcy lat, z wdzięcznie wygiętą szyją, głowa lwa jaskiniowego z otwartym pyszczkiem - wydaje się on uśmiechać, śnieżny leopard i inne, a wiele z nich ma wygrawerowane krzyżyki, linie i inne szlaczki geometryczne na ciele, takie szlaczki o których wspomina w swojej książce David Lewis-Williams.

gliniana figurka kobieca Dolni Vestonice 

W oddzielnej gablotce mamy słynną ceramiczną figurkę (jest to najstarsza znana ceramika) z Dolni Vestonice na Morawach. Została ona datowana na 31-27 tysięcy lat, a wykonano ją z materiału lokalnego „silty loam” (mieszanki piasku, mułu i gliny), a następnie pozostawiono do wyschnięcia i wypalono w niskiej temperaturze, czarny kolor figurki to efekt wypalenia w warunkach ograniczonego dostępu tlenu. Na czubki głowy figurka ma cztery wgłębienia, których przeznaczenie jest dla nas tajemnicą, może były tam włosy, paciorki itp.? Głowa jest duża, nie ma ukazanych elementów twarzy poza nacięciami, które mogą być oczami, a niektórzy naukowcy porównują je do wizjerów w hełmie. Wyodrębniona smukła szyja, obojczyki i ramiona opadające wzdłuż ciała. Tu figurka nabiera gruszkowatego kształtu kobiety szczodrze obdarzonej przez naturę. Duże piersi zwisają nad pulchnym brzuszkiem z zaznaczonym pępuszkiem. Pod biodrami przebiega linia, nogi są oddzielone wgłębieniem, a z tyłu na plecach zaznaczony mamy kręgosłup i nacięcia boczne sugerujące wałeczki tłuszczowe. Nie była to jedyna figurka z tego miejsca, znaleziono więcej fragmentów, ale ta jest najlepiej zachowana i jest swego rodzaju ikoną tego stanowiska.

portret Dolni Vestonice

Mamy tu też pokazaną maskę - 4cm kawałek kości mamuta z nacięciami reprezentującymi oczy, usta. Największa niespodzianka to „portret kobiety” wykonany z kości mamuta, określany jako Mona Lisa z Dolni Vestonice. Twarz ma owalny kształt, wyodrębniona jest linia włosów lub jakieś nakrycie głowy albo fryzura z włosami upiętymi w czubku głowy, uszy są zakryte. Mamy nos i usta z wyodrębnioną dolną wargą oraz bródką. Najciekawsze są jednak oczy – jedno jest wyraźnie otwarte, a drugie jakby zdeformowane. Co jest wyjątkowo ciekawe znaleziono na tym stanowisku pochówek kobiety ze zdeformowaną lewą stroną twarzy. Zbieg okoliczności?

Co uderza w czasie oglądania tej wystawy to to, że wiele kobiecych figurek było nagich, a warunki klimatyczne raczej nie zachęcały do biegania bez ubrania.

Kolejne gabloty to figurki kobiece z terenów Europy Wschodniej i Syberii, ze stanowisk Kostienki, Zaraysk, Eliseevitchi i Mal’ta.

Kostienki 

Stanowisko Kostienki to w zasadzie zbiorowisko obozowisk wielokrotnego użytku w dolinie Donu, które było okupowane przez ludność łowców i zbieraczy 26-22 tysięcy lat temu. Co jest dodatkowo interesujące, figurki te przedstawiają kobiety w różnych fazach stanu błogosławionego. Jeden fragment figurki kobiety w zaawansowanej ciąży został znaleziony w jamie odpadkowej , leżała ona na plecach i z czasem została pokryta paleolitycznymi śmieciami – połamanymi kośćmi, popiołem z paleniska. Rzeźbę ta wykonano z wapienia i zniszczono rozmyślnie używając innego kamienia, w taki sposób odłupano nogi w okolicach kolan, a obie strony tułowia noszą ślady licznych uderzeń w celu dalszego niszczenia. To co nam zostało to brzuch w daleko zaawansowanej ciąży, z wystającym pępkiem, fragmenty rąk –otwartych, spoczywających na brzuchu, a nawet bransoletka na jednym z nadgarstków i jakiś podobny do niej pas lub coś w tym rodzaju. Pytania jakie nam się nasuwają to: dlaczego ona została zniszczona? Czy zniszczyła ją ta sama osoba co wykonała? Czy miało to znaczenie rytualne -  np. czy zniszczenie figurki miało odczynić i zapewnić ciężarnej szczęśliwe rozwiązanie? Czy zniszczono ją po porodzie, może nawet śmiertelnym dla matki lub dziecka, a może nawet obu? Czy może po prostu odbiorca w taki sposób skrytykował wykonawcę? ;) Nie była to jedyna figurka z tego stanowiska nosząca ślady umyślnego unicestwiania. Niektóre figurki udało się zrekonstruować i tak mamy kolejną kobietę w ciąży z pochyloną głową, z bogatą fryzurą zaznaczoną nacięciami, włosy otaczają twarz i zakrywają uszy, ale brak jest oczu itd. , na rękach mamy bransolety, jakieś pasy na plecach i szyi oraz piersiach. Poza w jakiej większość tych figurek jest ukazana, to poza w jakiej dziś też często portretowane są kobiety w ciąży. Tu nie wiele się zmieniło. Na tym stanowisku mamy także figurki przedstawiające poród, kobiety z ugiętymi kolanami, klęczące itp… Biorąc pod uwagę że macierzyństwo, poród itp. to świat niedostępny dla mężczyzn pojawiła się opinia, że były te figurki wykonywane przez kobiety dla kobiet -  bo to były babskie sprawy. Często na figurkach były detale takie jak biżuteria, uczesanie włosów czy części garderoby, ale nie było twarzy – dlaczego?

figurki ze stanowiska Kostienki

Zabytki ze stanowiska Mal’ta w okolicach Irkucka są specyficzne, wydają się reprezentować inny styl, swojego rodzaju regionalizm. Figurki są smukłe, mamy detale twarzy, włosy z grzywką i falowane kosmyki spływające na ramiona, nacięcia na ciele interpretowane są jako odzież futrzana . Brak jest wizerunków kobiet ciężarnych czy otyłych, nie ma wyolbrzymionych piersi, a płeć jest wykazywana trójkątem czy znaczkiem V, a część nie ma takiego oznaczenia. Co jest dodatkowo ciekawe, to mają one otworki w dolnych częściach sugerujące, że były one noszone do góry nogami, co umożliwiało noszącemu patrzenie na figurkę w normalny sposób trzymając ją w ręce. Patrzyłam w gablotę oczarowana, starając się zrozumieć odległy mi świat kobiety z epoki lodowcowej.

Chodząc po wystawie, przyglądając się różnym gablotom podziwiałam różnorodność a także podobieństwa w czasie i przestrzeni. O wiele mniej jest wizerunków męskich, no cóż, może oni właśnie biegali za reniferami czy mamutami, a kobiety sobie siedziały w kółkach gospodyń lodowcowych i plotkowały tworząc nowe figurki. Jednym z bardziej intrygujących zabytków jest figurka z Brna, znaleziona ona została razem ze szkieletem ludzkim, ułożonym między kośćmi mamuta i nosorożca włochatego, a datowano ją na 23 tysiące lat. Przy głowie znaleziono w trzech częściach posążek z kła mamuta pierwotnie o wysokości 23 cm. Jest tu wyraźnie wyodrębniona głowa z brwiami nad oczodołami, nos i długa bródka, nacięcia na głowie mogą reprezentować włosy. Lewa część jest trochę zniszczona, ale na prawej widać wyraźnie sutek, pępek i przyrodzenie. Co jest najciekawsze, to na kadłubie są otwory sugerujące że ręce i nogi były tak dołączone, aby można nimi poruszać. Dlatego na wystawie i w katalogu użyto słów „doll and puppet”  (lalka teatralna) w opisie tego zabytku -  no cóż może jakaś lodowa pani nieźle nim kręciła, albo był to pierwszy lalkarz, co opowiadał przy prehistorycznych ogniskach historyjki mrożące krew w żyłach.

puppet man, an articulated figure made of mammoth ivory

Oczywiście jak przystało na łowców-zbieraczy w gablotach pełno było figurek zwierzęcych, niektóre tylko we fragmentach, ale co nas zachwyciło to niesamowita precyzja i finezja w oddaniu wyglądu i charakteru danego gatunku. Zabytkiem nad którym zatrzymałam się znów na dłuższą chwilę był bizon ze stanowiska Zaraysk, stałam i nie mogłam od niego oderwać oczu, jakby na mnie ktoś rzucił urok, poszłam dalej i znów wróciłam. Trzeba dodać, że wyeksponowano go bardzo dobrze, w odrębnej gablocie z bardzo delikatnym oświetleniem małą żaróweczką jakby małym płomykiem. Twórca doskonale uchwycił zwierzaka w ruchu, mimo braku przedniej nogi, bizon wydaje się podążać ku nam, wolnym leniwym krokiem. Kontekst w jakim ta figurka została znaleziona jest bardzo ciekawy, stanowisko Zaraysk podobnie jak Kostienki to chaty z kości mamucich i pełno jam odpadkowych. Figurkę znaleziono na platformie na dnie dzwonowatej w kształcie jamy, nogi po lewej stronie zostały specjalnie odłamane ( choć może to był przypadek), zniszczenie nastąpiło przed złożeniem do jamy, bo nie było w niej brakujących fragmentów. Dlaczego taką piękną figurkę, której wykonanie to godziny kunsztownej pracy zniszczono i zakopano, a może uszkodzenie było przypadkowe i dlatego taki niby pochówek. Artysta doskonale znał zwierzę jakie rzeźbił i wykorzystał kształt kła mamuta aby oddać doskonale proporcje i kształt samicy bizona, trudnym elementem była separacja nóg zwierzęcia – to była prawdziwa sztuka. Głowa jest lekko przechylona w bok co nadaje figurce wrażenie ruchu, lekko otwarty pyszczek, wyodrębnione nozdrza, małe oczy z nacięciami jako powieki, a nad tym między rogami grzywka. Mamy rogi a za nimi uszy, też z nacięciami reprezentującymi sierść. Nacięcia zresztą występują na całym ciele, i oddana jest także gęstość, mniej linii tam gdzie sierść jest rzadsza, a na samym końcu malutki ogonek. Noga jest też bardzo anatomiczna z mięśniami, pęciną, kolano jest doskonale wyodrębnione, chociaż kopyto nie zostało podzielone na dwie części. Figurka została wypolerowana ochrą i w niektórych miejscach ma kolor czerwony. To naprawdę śliczny przedmiot i ma w sobie coś magicznego. W tym samym mniej więcej czasie powstawały malowidła na ścianach Altamiry, Lascaux czy Niaux.

Bizon Zaraysk

Dużo miejsca zajmują mamuty, małe i duże, kształty ich ciał są bardzo charakterystyczne. Można odróżnić  młode mamuciątko od dorosłego osobnika. Wykonane one były zarówno z kości, kłów mamucich, kamienia np.: marglu, piaskowca oraz ceramiki. To właśnie gliniana figurka mamuta była znaleziskiem które zapoczątkowało wykopaliska na stanowisku Dolni Vestonice w latach 20-tych ubiegłego wieku.  Na stanowiskach Kostienki I i II znaleziono w sumie do tej pory ponad 50 figurek mamucich. Inne zwierzaki to niedźwiedź jaskiniowy, o wyraźnie wyodrębnionym wysokim stromo nachylonym czole; koty (lwy)  z precyzyjnie zaznaczonymi detalami pyszczka – uczy, oczy, nozdrza; renifery z charakterystycznym długim pyszczkiem; rosomaki nieśmiałe choć niebezpieczne drapieżniki . Niedaleko Dolni Vestonici na stanowisku Pavlov znaleziono kolejny przedmiot zachwycający kunsztem wykonania i znajomością zachowania się dzikich zwierząt. Wśród kości, obok czaszki lwa na krawędzi domostwa prawdopodobnie przypominającego „namiot” 2 metry od paleniska znaleziono tego skradająco – skaczącego lwa, wykonanego z zewnętrznej płytki kła mamuta. Powierzchnia została wypolerowana i mamy zaznaczone oczy i pyszczek, obie pary łap wysunięte są do przodu, a ogon wyciągnięty do tyłu, obok jest fotka lwa atakującego bawoła i podobieństwo jest niesamowite. W muzeum w Brnie ten zabytek jest podwieszony, pokazując jakby to mogło wyglądać, gdy światło powodowało, że rzucał on cień na ścianę namiotu, a gdzieś obok obozowiska zaryczał by sobie taki lew, ciarki pewnie nie jednemu mieszkańcowi przechodziły wtedy po plecach.

Stanowisko Dolni Vestonice dostarczyło bardzo dużo figurek zwierzęcych znalezionych we fragmentach - około 6 tysięcy kawałków. Jednym z takich fragmentów była główka nosorożca – archeolodzy długo się zastanawiali dlaczego, może jednym z powodów był jakość materiału z jakiego one były wyrabiane. Okazało się że „glina” z Dolni Vestonice była doskonała, nadawała się do wyrobu ceramicznych figurek bardzo dobrze. Była plastyczna, łatwo się formowała z dodatkiem wody jednak, aby dobrze się wypaliła trzeba było figurki najpierw wysuszyć. Podczas wyrobu tworzyły się w glinie małe miejsca wypełnione wodą, gdy wkładano wyrób do gorącego wypalania, woda zamieniała sią w parę i szukała sposobu aby wydostać się i wtedy taka figurka ulegała zniszczeniu w dość spektakularny sposób – po prostu wybuchała. Oczywiście mogło to być wynikiem braku doświadczenia wypalającego, ale niektórzy badacze (Soffer i Vandiver) twierdzą, że było to intencjonalne, chodziło o efekt pirotechniczny - magia czy rozrywka? Jedna z tajemnic zaklętych na wieki w tych fragmentach, a my niestety możemy snuć tylko domysły.

Dużo na wystawie było przedmiotów i ozdób używanych w życiu codziennym, do dekoracji ubrań, włosów, oraz nieznanego mam bliżej przeznaczenia ,w tym wiele kościanych przedmiotów (szpatułki) z szeregiem linii, zygzaków i kropek. Ile cierpliwości i dokładności trzeba było włożyć w wyprodukowanie tysięcy paciorków i wisiorków o różnych kształtach: łezki, tuby, krążki, dyski, itp. wykonanych z kłów mamucich, zębów itp. - ich różne kształty oraz pracochłonne techniki wzbudziły nasze uznanie.  Szczególnie zachwyciły mnie dwa lecące łabędzie oraz kaczka.

 ptak

I tak przez tysiąclecia żyli sobie nasi przodkowie i polowali, budowali chatki oraz produkowali przedmioty i wykonywali ich coraz więcej aż około 22-12 tysięcy lat temu nastąpił wysyp twórczości, znajdujemy tyle zabytków i są one tak różnorodne, że okres ten został nazwany renesansem. W tej części wystawy są przedmioty które pobudzają naszą wyobraźnię, wprawiają nas ponownie w zachwyt nad zdolnościami manualnymi i obserwowaniem otacząjącego człowieka świata. Pojawiają się rysunki a także ryciny na rogach, kościach i kamieniu.

two does, renifery,

Materiał jest przygotowywany przed podjęciem prac artystycznych, kości są dzielone, gładzone, czyszczone itp. I tak efekty takiej pracy były urocze że trudno się było dopchać do gabloty z jelonkami z jaskini Le Chaffaud z Francji datowanymi na 14-12 tysięcy lat. Użyto kości kończyn przedniej renifera, została ona ogładzona ale niestety jej prawa strona została zniszczona w czasach prehistorycznych. Oba zwierzęta to samice i niestety trudno jest ustalić jaki to gatunek, może to być jeleń szlachetny, lub renifer wczesnym latem po zrzuceniu rogów i przed wyrośnięciem nowych, być może wyjaśnienie znajdowało się na ułamanej części zabytku. Co jest tu zaskakujące jest to scenka rodzajowa i mamy iluzję przestrzeni i perspektywę. Zwierzę z przodu wydaje się lekko zwracać głowę w naszym kierunku, natomiast nos drugiego zwierzęcia jest tak umieszczony że wydaje się ono być nie bezpośrednio z tyłu ale trochę z boku poprzedniego i bliżej oglądającego. Mocne, zdecydowane linie oddają kształt ciała, a delikatniejsze podkreślają detale jak oczy, nozdrza, pyszczek, uszy, sierść itp. oraz dwie linie, które w podobnej formie pojawiają się na innych rysunkach, a także malowidłach naskalnych. Nie widzimy kopytek bo wydają się one stać w wodzie, może są u wodopoju lub szykują się do przejścia przez strumyk. Nie jest to jedyny taki rysunek – rycina na kości, w jaskini La Madeleine przedstawia samca renifera z charakterystycznej kępce sierści pod szyją, ale bez rogów czyli przedstawia scenę z wczesnej wiosny. Ten osobnik został narysowany na tle innego znów część kości została zniszczona i ten prosty zabieg nadaje efekt przestrzenny całej kompozycji. Mamy oko, nos i pysk oraz sierść i znów dwie krótkie linie na jego ciele nad przednimi nogami, wskazówka dla myśliwego?

jaskinia Madeleine

Kolejne gabloty to „perforated batons” – miotacze oszczepów wykonane z kości, zdobione i często nazywane buławami. Jest tu małe wideo jednego z archeologów, który prezentując w telewizji kiedyś tam podobne zabytki przyznała się, że mają różne teorie co to jest ale w gruncie rzeczy nie są pewni. Wtedy zgłosił się do telewizji widz i opowiedział historyjkę z dzieciństw gdy to jego dziadek czy ojciec zrobili mu takie coś podobne do polowania na zające. Archeolodzy postanowili to wypróbować i okazało się, że oszczepy wyrzucane w taki sposób mocno się wbijały w bale siana, choć na pierwszy rzut oka nie wyglądało to groźnie – co dopiero gdy to znalazło się w rękach doświadczonego paleolitycznego myśliwego, każdy zając na pewno zwiewał w podskokach. Wykonywano je z mocnego materiału rogi i kość mamucia, i choń były to narzędzia do polowania niektóre zostały pięknie ozdobione, czasem tylko liniami i szlaczkami, a niektóre miały wizerunki zwierzęce. 

perforated batons

Na początku wpisu stwierdziłam że nie dało by się przywieść jaskiń na tę wystawę więc dokonano tu małej iluzji w postaci tzw. instalacji artystycznej i tak przechodzi się na ostatnią część wystawy przez małe pomieszczenie w którym migają nam na ścianach obrazki z jaskiń. I tylko się człowiek rozochocił i chciałby je teraz w naturze sobie zobaczyć.

pływające renifery

Ostatni już zabytek nad którym się pozachwycam to tzw. „swimming reindeer” pływające renifery z Montastruck. Wykonany z końca kła mamuciego przedstawia dwa renifery samicę i samca. Większy samiec płynie za samiczką, opierając pyszczek na jej zadku, oba zwierzaki mają rogi – dlatego zaobserwowana scena miała się dziać w miesiącach listopad – grudzień. Mamy nie tylko wyodrębnione oczy, rogi, uszy pyszczki ale także grubość futerka i to ono również wskazuje na zimową porę. Przedmiot ten został znaleziony w dwóch kawałkach w 1864 roku ale nie ma żadnych informacji o kontekście i zabytkach z jakimi one zostały znalezione -  a szkoda. Przypuszcza się że tylne nogi były złączone i mógł to być dość pokaźny wisior – prawie 21 cm.

Wyszłam z tej wystawy zadowolona, widziałam wiele przedmiotów o których czytałam, obejrzałam je sobie teraz na własne oczy i gorąco was zachęcam na te wyprawę w krainę lodowcowych łowców i zbieraczy, przez cały czas wystawy słychać kapiącą wodę jakby się było w jaskini lub są to te roztapiające się lodowce . Figurki, rysunki, malowidła i inne zabytki przeczą opiniom i sądom o prymitywizmie naszych przodków. To byli sprytni i zdolni ludzie, doskonale obserwowali otoczenie, potrafili przenieść to co widzą na ściany jaskiń, obrobić surowce, aby wytworzyć te przedmioty. Choć niektórzy krytycy oburzali się na użycie w tytule wystawy słowa sztuka, porównując te przedmioty to wykonanych przez współczesnych rybaków - a te nie mają nic wspólnego ze sztuką, bo sztuka to jest to co Saatchi wystawia w swojej galerii. Tłumy zwiedzających wystawiają dobitną recenzję tym recenzentom, a zainteresowanie jest tak duże, że przedłużono jej trwanie do 2 czerwca.

kobieca figurka stanowisko Grimaldi

Zachęcam do wizyty w Muzeum Brytyjskim i zalecam kupno biletów przez Internet lub telefon ( uwaga są dodatkowe opłaty 1 i 2 funty za przeprowadzenie transakcji)

Ceny biletów – są one na określoną godzinę wejścia , na wystawie można zostać jeśli się chce aż do zamknięcia.

Dorośli i emeryci  – £10

Studenci, niepełnosprawni, bezrobotni (trzeba mieć papierek to potwierdzający)  - £8

Grupy (minimum 8 osób) tylko rezerwowane z wyprzedzeniem przez telefon od Poniedziałku do Piątku – £8.50

Posiadacze Karty National Art Pass - £5

Posiadacze karty Stałego Zwiedzającego – Members – za darmo, ale ta karta kosztuje £50,  a dla osoby poniżej 26 lat £35.

Godziny otwarcia:

Codziennie od 10 rano do 17:30 ostatnie wejście 70 minut przed zamknięciem ( na wystawie spędzi się co najmniej parę godzin)

Wydłużone godziny otwarcia: 25 i 26 maja od 9 rano , podobnie 1 i 2 czerwca od 9 rano, a w piątek 31 Maja do godziny 22.  

Dojazd: Najbliższe stacje metra : Tottenham Court Road ( linia północna, centralna) Russell Square (linia piccadilly) Holborn ( linia centralna i piccadilly); dworce kolejowe Euston, Kings Cross i St Pancras.

Blog został zilustrowany materiałami press association.

Flag Counter