poniedziałek, 31 maja 2010

W spokojnych ogrodach Hampton Court zagościli rycerze w lśniących zbrojach. Przy muzyce i komediowych popisach błazna królewskiego można było podziwiać odwagę i umiejętności szlachetnych mężów w turnieju rycerskim.

rycerz , jousting at Hampton Court Palace

dwaj rycerze, jousting at Hampton Court Palace

Przed pojedynkiem prezentacja dla dam.

pojedynek, jousting at Hampton Court Palace

Połamane lance i okrzyki zachwytu publiczności.

 

piątek, 28 maja 2010

 

kaplica w Winchester college, chapelŚwiatły biskup William of Wykeham wiedział że edukacja jest ważnym elementem w rozwoju państwa i społeczeństwa. Wielka plaga Czarnej Śmierci jaka przeszła przez średniowieczną Europę, zebrała śmiertelne żniwo siejąc strach i spustoszenie we wszystkich zakątkach Anglii. Nie oszczędziła ona przedstawicieli kościoła i wiele miast, wsi nie tylko straciło liczne rzesze wiernych, ale także pozostało bez pasterzy. Aby temu zaradzić biskup Winchesteru założył w Oxfordzie New College a w Winchesterze St Mary’s College ufundowany w 1387 roku(obecne Winchester College). Zadaniem college w Winchesterze było przygotowanie uczniów do studiów w Oxfordzie, a powstał on na miejscu starszej szkoły określanej jako „grammar” ( edukacja podstawowa w języku łacińskim, do 14 roku życia, potem uczniowie szli na uniwersytet albo w służbę kościoła).

O tym college nigdy nie słyszałam albo nie zwróciłam na niego uwagi a jest to najstarsza niezależna szkoła w Anglii, starsza o 50 od słynnego Eton. Struktura szkoły wydaje się być skomplikowana, na początku uczęszczało do niej 70 biednych uczniów ( scholars)  16 choristers oraz  10 college w Winchesterzepłacących gości ( noble commoners) mieszkali oni w obrębie szkoły, byli też dochodzący płacący którzy żyli na kwaterach w mieście. Szkoła była i jest bardzo prestiżowa, w ciągu ponad 600 lat istnienia bardzo się rozrosła i teraz uczęszcza do niej około 700 uczniów. Szkoła ma swoje własne egzaminy wstępne, nie jest łatwo je przejść czasem może być parę etapów, a żeby do nich podejść trzeba się zgłosić 2 lata przed terminem testów. Do szkoły uczęszczają tylko chłopcy od 13 do 18 roku życia. Szkoła została założona dla ubogich i przyjmowani są do niej uczniowie na podstawie zdanych egzaminów i wiedzy nie zawartości portfela. Choć żeby ten proces przejść trzeba mieć dobre wykształcenie podstawowe, a takie nie jest tanie. Jeżeli uczeń nie jest w stanie zapłacić za swoją edukacją, ma szansę na stypendium, w ten sposób ci, co mają fortunę wspomagają tych co jej nie mają ale są zdolni i przeszli rygorystyczne egzaminy i rozmowy kwalifikacyjne.

College można zwiedzać ale tylko z przewodnikiem o wyznaczonych godzinach. Mi się udało bo załapałam się na ostatni i byłam jedyną osobą, taka to była jakby prywatna wycieczka, a pani była bardzo miła. I opowiedziała mi parę interesujących historyjek, można robić zdjęcia, ale nie wolno fotografować uczniów – ochrona prywatności.

St Mary's bramaCollege jest otoczony murami i ma parę bram ta główna od ulicy College jest ozdobiona rzeźbą Maryi z dzieciątkiem, szkoła została założona przecież pod jej wezwaniem. Długa historia szkoły widoczna jest w różnych stylach architektonicznych od średniowiecznego gotyku po czasy współczesne. Jednym ze starszych budynków jest kaplica, poświęcona w 1394 roku, niektóre witraże zostały odrestaurowane, z fragmentów oryginalnych okien, które w XIX wieku zostały wyjęte i wyrzucone – na szczęście udało się je odnaleźć. Są w niej też przepiękne przykłady rzeźbiarstwa w drewnie, warto się porozglądać po ławkach i ścianach.

square meal, jadalnia, winchester college, talerzPrzewodnik zabierze nas też do jadalni, w której uczniowie spożywają posiłek razem ze swoimi profesorami. Niektóre stołki mają dwie krótsze nogi aby można było siedzieć na schodach. Posiłki podawane są na drewnianych czworokątnych deskach i stąd się wzięło angielskie wyrażenie „ square meal” a chodzi o to, że wszyscy otrzymywali takie same porcje w wielkości i jakości, sprawiedliwość posiłkowa.

Jest tu też obraz przedstawiający idealnego służącego który wszystko widzi, słyszy i robi ale ma buzię na kłódkę zamkniętą, czyli ani pary z gęby o tym co się u pracodawcy dzieje.

G.Mallory Na ścianach krużganków są wspomnienia o absolwentach a jednym z nich był George Mallory alpinista który zapytany dlaczego chce wspiąć się na Everest odpowiedział „Bacause it’s there” co można przetłumaczyć – Ponieważ istnieje- jest to najsłynniejszy cytat alpinistów i podsumowuje sens całego przedsięwzięcia. Ponieważ zginął on w czasie wyprawy jest tu plakieta ku jego pamięci.

 

 

Miejsce jest urocze i warto do niego wstąpić.

Poniedziałki, środy, piątki i soboty o godzinach - 10:45, 12:00, 14:15 i 15:30

Wtorki i Czwartki – 10:45 i 12:00

Niedziele – 14:15 i 15:30

Cena

Dorośli – £4

Ulgowe (studenci, emeryci) - £3.50

środa, 26 maja 2010

Niezwykle interesująca wystawa w Muzeum Brytyjskim (British Museum) w Londynie. Poszłam na nią, bo nic o tej kulturze nie wiedziałam i chciałam poszerzyć swoje horyzonty. Ife było zamożnym królestwem w południowo zachodniej Afryce na terenie dzisiejszej Nigerii, a okres świetności przypadł na okres 1100 – 1400. Było to bogate centrum polityczne, handlowe, duchowe i rzemieślnicze. Na samym początku wystawy jest duża mapa pokazująca inne cywilizacje kwitnące w tym samym okresie, tak dla porównania, mamy więc cywilizację Azteków, włoski Renesans, schyłek Bizancjum etc.

Niesamowite jest to jak mało wiemy o kulturach i cywilizacjach na kontynencie Afrykańskim, większość z nas uczyła się o początkach naszego gatunku, stanowiskach archeologicznych w wąwozie Olduvai, nad jeziorem Turkana, potem jak wyszliśmy z Afryki to i nasze szkolnictwo ją pozostawiło, powracając tylko na do Egiptu pełnego piramid i faraonów. Potem znowu długo nic i może mamy wyprawę Napoleona i odkrycie kamienia z Rosetty, znów przerwa do czasów II wojny światowej - a tam się działo oj działo bo na tej wystawie było, co oglądać.

terrakotowa głowaWystawa opiera się na zbiorze rzeźb, statuetek, wykonanych z brązu, miedzi, terakoty i kamienia. Brak jest źródeł pisanych, same eksponaty pochodzą z wykopalisk ratowniczych wykonywanych w czasie budów, ale jest parę, które są raczej etnograficzne niż archeologiczne. Część rzeźb trafiła do Europy z kupcami min. Portugalskimi, którzy przywozili ze swoich wypraw takie osobliwości. Niestety nie zbierali oni przy tym żadnych informacji o przeznaczeniu, funkcji w obrzędach religijnych i dlatego część niezwykle intrygującej historii kultury i sztuki tego rejonu świata nam trochę umknęła. Innym niezwykle irytującym faktem jest to, że już od pierwszych odkryć tych eksponatów trudno było się pogodzić Europejskim zdobywcom z tym, że te przedmioty wykonane zostały przez rzemieślników pierwszej kategorii z tubylczego plemienia Yoruba. Wydawało im się to nieprawdopodobne by mogli oni posiadać umiejętności pozwalające im na wykonywanie odlewów metalowych, figur z terakoty czy produkcję szklanych paciorków. Jeden z badaczy Frobenius po wizycie w Ife w 1910 roku, napisał książkę, w której stwierdził, że nie mogły to być rzeźby wykonane przez Afrykanów, że zapewne byli tu jacyś ludzie, którzy ocaleli z Atlantydy.

Ife była bogatym miastem, handel przynosił dobrobyt a handlowano z wybrzeżem oraz wzdłuż szlaków wiodących przez piaski Sahary, głównymi towarami były: sól, złoto, kość słoniowa, paciorki szklane, jedwab, bawełniane tkaniny, niewolnicy, mosiądz oraz nasiona/orzechy Koli (roślina z Afryki). Ife posiadało wpływy w sąsiednich miastach państwach jak Owo i Benin. I tak król Beninu w swoim drzewie genealogicznym ma za przodków władców z Ife. Legenda mówi, że król Oduduwa rozesłał swoich synów po okolicy. I tak Oranmiyan przyjechał na koniu do Beninu jest na wystawie piękna rzeźba jeźdźca (pochodząca z Beninu), bogato zdobiona, hełm z piórami. Konie były rzadkością w tych stronach Afryki, mucha Tse-tse roznosząca choroby była tego przyczyną. Są tu także figurki tzw. „Kurierów” którzy przybywali z królestwa Ife do Beninu z potwierdzeniem dla każdego nowego króla przez władcę z sąsiedniego państwa, dla upamiętnienia tego związku między oboma królestwami.

Wystawę rozpoczyna rzeźba króla – Ooni i wyznacza ona kanon stylistyczny dla tej kultury i figury z podobnymi cechami pojawiają się na całej wystawie. Jest to postać z dość dużą głową ten zwyczaj panował wśród artystów, ponieważ głową reprezentowała osobę im większa tym osoba ważniejsza. Twarz bardzo naturalistyczna, o nieprzeciętnej urodzie, na głowie korona-nakrycie głowy wykonane ze szklanych paciorków rożnego rodzaju pięknie zaaranżowanych. Duży brzuch symbolizuje dobrobyt a w dłoniach trzyma ona róg barani zapewne z tzw „lekarstwem”. Ozdoby na piersiach w kształcie kokard/muszek są oznaką władzy. Charakterystyczne są także pionowe rysy na twarzy, interpretacje tego są różna, blizny rytualne, malunki są dla porównania zaprezentowano zdjęcia z wyprawy etnograficznej.

Inne niezwykle ciekawe rzeźby to wojownicy z wyspy Jebba, datowane są one na XIV – XV wiek. Jeden z wojowników to łucznik, ma on bowiem kołczan na placach. Figura jest pełna detali mamy, więc nóż za tuniką, a nakrycie głowy jest zdobione piórami – frędzlami, na nogach ma bransolety a na palcach stóp widać paznokcie. Na głowie też jest plakietka z stworzeniem przypominającym nietoperza – któremu przypisywano magiczną moc. Obok stoi druga figurka z tej samej wyspy na rzece, z wioski Toda, największa z rzeźb, ubrana jest ona w tunikę, mamy też bogato ornamentowane nakrycie głowy, paciorki muszelki cowry (będące swego rodzaju walutą na terenie Afryki), hełm jest także bogato zdobiony a z nosa wysuwa się wąż, który przekształca się w uskrzydlonego ptaka, trochę podobnego do nietoperza jak u poprzedniego wojownika. 

copper sitting manJest tu też figura opisana, jako najważniejszy przykład sztuki Afrykańskiej poza odkryciami w Egipcie – Miedziana Siedząca Postać, znaleziona została ona w prostej chacie sanktuarium w małej wiosce, gdzie była ona w „użyciu” jako bóstwo płodności. W każdy piątek zabierano ją nad rzekę, obmywaną, dlatego jest taka oszlifowana i błyszcząca. Duży brzuch symbolizuje dobrobyt albo, jeśli jest to kobieta – tzw stan błogosławiony, tunika jest znów udekorowana a na boku mamy węzeł. W czasie wojny domowej dla bezpieczeństwa przeniesiono ją do muzeum w stolicy Lagos. Jakie było jej pierwotne przeznaczenie? Niestety na to pytanie nie ma odpowiedzi.

Paciorki zwłaszcza ze szkła były ważnym elementem dekoracyjnym, symbolem bogactwa i władzy. Długie niebieskie były produkowane lokalnie, a technika ich produkcji opanowana została właśnie w Ife. (rozciągano szkło w długie rurki i cięto na kawałki). Jednym z ośrodków produkcji szklanych paciorków było Olokun Grove gdzie znaleziono narzędzia i naczynia wykorzystywane w cyklu produkcyjnym.

Niezwykłe są także kamienne obeliski z Ore – granitowy miecz, tarcza i figury ludzkie, niestety nie wiemy prawie nic o przeznaczeniu tego miejsca poza tym, że był to teren o szczególnie mistycznej wartości dla okolicznych i nie tylko plemion. Postacie są wykonane w granicie i są bardziej schematyczne, prostsze czy są to wcześniejsze fazy tej samej kultury.

figurka barana z IfeOprócz postaci ludzkich są tu też zwierzęta, mamy rybę (mudfish) która jest jedną z pospolitszych ryb, łatwą do znalezienia i złapania, żyje w mule i hibernuje w czasie suszy, jest podstawą diety bo jest smaczna i pożywna. Granitowe i terakotowe krokodyle, ptaki, kameleon, który jest uważany za zwierze niezwykłe i magiczne ze względu na jego zdolności wtapiania się w otoczenia i patrzenie na raz w dwie strony – ochrona, pilnowanie itp., figurki psów, baranów, słoni, hipopotamów etc.

Ciekawa jest też legenda o powstaniu świata. Otóż Olodumare nadrzędny bóg wysłał swojego syna Orishala aby stworzył świat, ludzi itd., zabrał on ze sobą żelazny łańcuch, muszlę ślimaka wypełnioną ziemią, kurczaka z łapą o pięciu pazurach i kameleona. Ale że sobie wypił za dużo wina palmowego to przysnął i jego młodszy brat Oduduwa zabrał się pracy. Po żelaznym łańcuchu zszedł z nieba i jak był nad wodą rozsypał ziemię z muszli ślimaka i kurczak ją rozgrzebał pazurami i tak pojawił się suchy ląd. Kameleon sprawdził czy jest bezpiecznie i wtedy obudził się starszy brat, który stworzył ludzi. Odudawa założył miasto i królestwo Ife.

Pod koniec wystawy mamy figurki ludzkie z wyraźnie z zakneblowanymi ustami, czy są to jeńcy, więźniowie, czy ofiary nie mamy pojęcia. W innej gablocie są specjalne ceremonialne naczynia o kształcie zaokrąglonego stożka, ludzkich czaszek, maski metalowe przeznaczone do noszenia z otworami pozwalającymi widzieć i oddychać. Jest też figurka osobnika cierpiącego na słoniowaciznę, chorobę wywoływaną przez nicienie (po ugryzieniu przez komary), które blokują system limfatyczny i powodują silne opuchnięcia i obrzęki. Czy była to prośba, czy wyraz wdzięczności za uzdrowienie?

Oprócz figur postaci ludzkich i zwierząt jest tu też imponujący mebel Taboret z Kwarcu, bardzo twardego i trudnego w obróbce kamienia, jest on prosty ciekawy w kształcie i niejeden współczesny projektant chciałby się pod tym podpisać. Jest to nie tylko mebel, ale także symbol siły i władzy.

Ciekawa wystawa, niesamowite rzeźby, interesująca kultura i umiejętności rzemieślnicze.

Trwa do 6 Czerwca 2010 roku.

Ceny

Dorośli - £8

Ulgowe (studenci, niepełnosprawni) - £7

Dzieci do 16 roku życia za darmo, ale muszą być pod opieką osoby dorosłej.

Polecam.

 

poniedziałek, 17 maja 2010

Gęsia rodzinka z ogrodów w Hampton Court. W tym roku wykluło się siedem piskląt i są takie śliczne. Oto parę fotek. Rodzice są bardzo troskliwi, ale już się do mnie przyzwyczaili i pozwalają podejść dość blisko tylko od czasu do czasu pomrukując.

rodzinka, gąski egipskie, gąsiątka, pisklęta

drzemka, gąski egipskie, pisklęta

 gąski egipskie, gęsi egipsie, egiptian geese

 

gąski egipskie

Cudne pisklęta, i taki wdzięczny temat na fotki.

 

środa, 12 maja 2010

Miałam parę godzin na zbyciu i wybrałam się na wystawę do Muzeum Nauki i Techniki (Science Museum) o wynalazkach i muzułmańskim dziedzictwie kulturowym i naukowym. Bardzo ciekawa wystawa, brak jednak oryginalnych eksponatów i manuskryptów i głównie opiera się na planszach, fotografiach, rysunkach, filmach, grach komputerowych i rekonstrukcjach, ale czego się człowiek może spodziewać, jeśli jest udostępniana za darmo, aby ludzi edukować. Połaziłam sobie po niej i stwierdziłam, że polska edukacja, jaką otrzymałam była bardzo dobra, bo o większości tych rewelacji ja wiedziałam ze szkoły, itp.

zegar słoniowy, elephant clock, Al JazariWystawa jest podzielona na strefy, a każda opowiada o wynalazkach, odkryciach w różnych dziedzinach życia. Zaczyna się ona od Domu i pierwsze, co spotykamy wchodząc na wystawę to replika Zegara ze Słoniem. Jest to niesamowita maszyna licząca czas, mechanizm której opiera się na prostych prawach fizyki. W brzuchu słonia kryje się pojemnik z wodą, na powierzchni której pływa miska z dziurką, tonie ona pociągając za sznurek który porusza skrybą. Skryba siedzi na grzbiecie słonia wskazującym minuty na tarczy, to z kolei po półgodzinie porusza piłkę, która spadając przez wachlarz do paszczy smoka porusza tarczą pokazując godziny. Paszcza smoka się obniża i piłka spada do wazy poruszając kierującego słoniem i cały proces zaczyna się od nowa. Stałam i patrzyłam zafascynowana na ten mechanizm. Autorem tego instrumentu jest inżynier Al-Jazari.

Jest tu model domu z ciekawymi rozwiązaniami wentylacyjnymi i ogrzewaniem, początki szamponu i szczoteczki do zębów można się też tam doszukać. Gra w szachy pochodząca z dworów Perskich została rozpowszechniona w całym świecie muzułmańskim a potem trafiła na dwory europejskie. A także wieczne pióro wynalezione dla sułtana, który miał dość brudzenia sobie rąk przy pisaniu.

Fatima al Fihiri,  szkoła, uniwersitetDrugą strefą jest Szkolnictwo. Podkreślono tu fakt, że uczeni arabscy pilnie studiowali dokonania cywilizacyjne i naukowe egipskich, greckich, hinduskich i innych starożytnych cywilizacji, tłumacząc je i gromadząc w bibliotekach. Jak słowa takie jak jogurt, żyrafa, czek, hazard, gazela, magazyn, kiosk, arsenał, taryfa, kaliber, pochodzą z języka arabskiego albo zostały przez ten język zaadaptowane i spopularyzowane. O tym, że liczby których używamy mają hinduskie korzenie a upowszechnione zostały przez uczonych arabskich uczono mnie w szkole, dlatego nazywamy je cyframi arabskimi. O tym, że pojęcie zera 0 i matematyczne użycie jego a także początki algebry i systemu dziesiętnego zawdzięczamy uczonym arabskim też wiedziałam ze szkoły. Brawo polski system szkolny. Interesująca była informacja o bogatej kobiecie Fatimie Al-Fihri, która po odziedziczeniu wielkiego majątku sfinansowała budowę meczetu i szkoły Al-Qarawiyin (ukończono budowę w 859) jest to najstarszy uniwersytet na świecie i który działa do dziś.

Gospodarka – Handel – Przemysł – Wykorzystanie wody i wiatru w irygacji, oraz mechanizacja np. wynalazek wału korbowego, który ruch kołowy przekształca w poziomy – bez tego nie mielibyśmy podstawowego środka transportu jakim jest samochód. Destylacja to też wynik doświadczeń uczonych arabskich, wykorzystywali ogra, jedwabyn szlak, handel, wystawani ten proces min. do produkcji perfum oraz kerozyny (nafty). Ich badania, eksperymenty i gorliwe studiowanie dzieł starożytnych zaowocowały w postaci pierwszych klasyfikacji różnych substancji co stało się podstawą nauk chemicznych. Jest tu gra można sobie powędrować jedwabnym szlakiem handlując po drodze. Zarobiłam kupę wiritualnych pieniądzorów.

Jednym z najbardziej imponujących działów był Szpital – naprawdę trzeba chylić czoła przed wiedzą i osiągnięciami lekarzy z tego czasu i tej części świata. Wszystko to było możliwe gdyż uczeni w IX i X wiekach byli gotowi dyskutować, wymieniać się doświadczeniami. Arabscy lekarze podawali pacjentom pigułki, kremy, syropy, leczyli medycynazłamania zakładając gips, usuwali katarakty, zszywali pacjentów nićmi z wnętrzności „katgut” rozpuszczają się one z czasem. Zakładali szpitale gdzie opiekowano się chorymi, a arabski uczony Ibn al-Nafis był pierwszym który zrozumiał i opisał działanie układu krwionośnego min faktu, że krew z serca jest pompowana do płuc gdzie miesza się z powietrzem. Uczony arabski znany jako Ibno Al-Thahabi opracował w X wieku pierwszą encyklopedię medyczną  „The Book of Water” (Kitab Al-Ma’a) Al-Ma’a oznacza wodę, na 900 stronach sklasyfikował on dostępną mu wiedzę i terminologię medyczną. Imponujące.

Miasta – wiele z architektonicznych elementów budownictwa arabskiego trafia do architektury europejskiej a najpopularniejszy z nich to łuk ostry – gotycki, który umożliwia stawianie wyższych budowli. Niesamowite jest, że wielkie katedry chrześcijańskie pełne są arabskich elementów – łuki ostre, sklepienia krzyżowo-żebrowe, rozety a także kopuły i wieże kościelne a16th century town plan of Diyarbakir wpływy tego można znaleźć w budynkach jak np. Katedra św Pawła w Londynie. Układy miejskie z placem centralnym naokoło świątyni, targowiskiem itp. mają podstawy w planach miast arabskich. Cordoba miała brukowane chodniki, zorganizowane oczyszczanie miasta – kolekcja śmieci i kryty system ściekowy a nawet oświetlenie uliczne, nieźle jak na czas określany w historii jako „Ciemne Wieki”. W ogrodach można było znaleźć takie popularne teraz w Europie rośliny jak tulipany, goździki, irysy, hiacynty lilie. Arabscy rolnicy wykorzystywali w ogrodnictwie szczepienie drzewek, rozumieli znaczenie odpowiedniego nawożenia i nawodnienia. Super

Ostatnie dwie strefy to Świata i Wszechświat. Arabscy kupcy i podróżnicy składali sprawozdania ze swoich podróży i tak mamy w XII wieku mapę świata autorstwa Al-Idrisi która zainspirowała innego tureckiego podróżnika Piri Re’is i Kolumba. replika latawca, szybowca Abbas ibn Firnas W IX wieku Abbas Ibn Firnas marzył o lataniu i skonstruował drewniany model latający, geografowie uważali, że ziemia jest okrągła i obliczyli jej obwód myląc się zaledwie o 200 km. Niesamowite nieprawdaż. Astronomia była bardzo rozwinięta obserwatoria astronomiczne i przyrządy pomierni cze pomagały w kreśleniu map nieba. Kobieta o imieniu Merriam była najsłynniejszą w X wieku konstruktorką astrolabiów skomplikowanego przyrządu astronomicznego służącego do wyznaczania położenia ciał niebieskich. A Lagari Hasan Celebi był pierwszą osobą, który oderwał się od ziemi w rakiecie (w XVII wieku), co prawda nie nad długo i nie za wysoko ale był pierwszy. Na końcu wystawy jest małe pomieszczenie gdzie można sprawdzić swoją wiedzę i spostrzegawczość w zakresie astronomii, szukając gwiazdozbiorów. Pełen był dzieciaków i nie mogłam się tam dopchać.

Dodatkową atrakcją jest film edukacyjny przedstawiający wszystkie dokonania w formie przygody w bibliotece. Ben Kingsley gra rolę bibliotekarza, który przeistacza się w rolę genialnego inżyniera Al-Jazariego i oprowadza grupę uczniów pokazując im bogactwo wieków średnich i kulturowe dziedzictwo świata muzułmańskiego. Film jest naprawdę zajmujący i widziałam dzieci i dorosłych oglądających go z wielką uwagą mnie wliczając.

Wystawa jest w Muzeum Nauki i Techniki (Science Museum) w Londynie w dzielnicy Kensington najbliższa stacja metra South Kensington i można ją oglądać do 30 czerwca 2010 roku. Jest ona za darmo, więc trzeba to wykorzystać. Warto wrzucić to do planu wycieczki po Londynie. 

poniedziałek, 10 maja 2010

Najpierw kupiłam i przeczytałam „Dom nad rozlewiskiem” i nie byłam przekonana do tej historii, ale kupiłam „Miłość nad rozlewiskiem” i nadal nie jestem pewna czy ją lubię czy nie. Z założenia mi pasuje kobieta zmęczona „pędem szczurów” i pustym życiem w stolicy wyjeżdża na Mazury w poszukiwaniu matki i odkrywa nowy świat. Życie nabiera sensu i wymiaru, nowe wyzwania i nowi ludzie, ale czegoś mi było brak. Są w tej książce interesujący a czasem też irytujący bohaterowie i wydarzenia, dramaty i humor, ale wszystko jest takie prędkie jakby było na kolanie pisane. To, dlaczego kupiłam drugą z cyklu? Sama nie wiem, może chciałam zobaczyć co dalej. Przeczytałam obie, ale nie była to dla mnie książka do której biegłam aby znów ją otworzyć, czasem leżała na podłodze przez parę dni nieruszana i czekała aż po nią sięgnę. Może serial jest bardziej interesujący. Zwiastun jest nawet zachęcający.

 

Jak na niego patrzę to podoba mi się to, co spodobało się Gosi z książki, prostota i swojskość życia, kontakt z naturą i szansa na odnalezienie siebie, bo trochę się w tej cywilizacji pogubiliśmy - jako gatunek. Zostaliśmy jej niewolnikami a tu mamy takie wyzwolenie z tego wszystkiego. Jedno co mnie cieszy że polskie książki trafiają na ekrany i to jest bardzo pozytywna rzecz.  

niedziela, 09 maja 2010

Poszłyśmy sobie z koleżanką z pracy do kina odreagować stres  i wybrałyśmy sobie film trójwymiarowy bo nam się ta forma bardzo po Avatarze spodobała. Grali akurat „Clash of the Titans” co mnie nawet bardziej ucieszyło bo bardzo lubię Sama Worthingtona.

Jest to nowa wersja filmu znanego w Polsce pod tytułem „Zmierzch Tytanów” z 1981 roku. Nie widziałam pierwowzoru więc trudno mi jest ocenić czy lepszy czy gorszy. Powiem jedno świetnie się bawiłyśmy i nawet wybaczyłyśmy małe słabostki w wątku, bo wszystko to było skompensowane tabunami przystojniaków biegających w tunikach po ekranie.

Obie stwierdziłyśmy, że Mads Mikkelsen grający Draco jest super facetem a moja młodsza koleżanka stwierdziła, że choć on starszy (?!) to niezłą ma posturę i obie zgodziłyśmy się, że jest „ cute” bo inaczej nie da się go opisać, a chodziło nam że nie dość że ładnie wygląda to jeszcze ma to coś w oczach i uśmiechu i ruchach że nie można o nim zapomnieć.

Jest to typowe kino na odprężenie i bezstresową zabawę i tyle. Są tu mityczne stworzenia śliczny pegaz, walki ze skorpionami, wyprawa do świata umarłych, walka z Meduzą, wątek romantyczny, trochę humoru. Warto było stać w kolejce po bilety.  

I jeszcze jedna fotka z M. Mikkelsenem, no cóż jak to się mówi za mundurem (zbroją i tuniką) panny sznurem.

Mads Mikklesen as Draco

 

sobota, 08 maja 2010

Paule (Hippolyte) Delaroche  (1797 – 1856) był malarzem niezwykle popularnym za życia, niestety po śmierci popadł on w zapomnienie i dopiero ostatnio odkryto go ponownie. Jego malarstwo było inne od współczesnych mu artystów, gdy oni eksperymentowali z kolorem i technikami on skupił się na atmosferze, dramacie, psychologii, teatralności i przekazie.

Wystawa w Galerii Narodowej przybliża nam jego postać i malarstwo, jest ona ciekawa i dobrze zorganizowana.

Wystawa zaczyna się wspomnieniem o stylu Troubadour w sztuce jaki się pojawił we Francji na początku XIX wieku i był odpowiedzią na zainteresowanie średniowieczem. Uwagę moją przykuł obraz Henriety Lorimier „Jeanne de Navarre i jej syn” przedstawiający wdowę po księciu Bretanii i jej syna Artura przy sarkofagu, matka delikatnie skłania się ku synowi składając jego ręce w modlitwie, może pouczając o przeszłości. Jej twarze jest smutna, ale wydaję się znaleźć ukojenie w obecności potomka, scena ta jest tak realistyczna, tak pełna emocji, że trudno uwierzyć, że przedstawia ona wyimaginowany wizerunek, którego bohaterowie żyli przed prawie 400 laty.

Delaroche był zafascynowany historią widział podobieństwa między wydarzeniami z historii Francji i Wielkiej Brytanii, burzliwe wydarzenia rewolucji, cesarstwa, powrotu monarchii itp., utworzenie Muzeum Pomników Historii w Paryżu,(Musee des Monuments Francais), popularnie powieści Waltera Scotta, podróże do Londynu i kontakty z kolekcjonerami jak Mayerick (prywatne muzeum broni z którego korzystali liczni artyści) zainspirowały go do sięgnięcia do wydarzeń z przeszłości Angielskiej. Ten Francuski malarz jest twórcą jednych z najciekawszych i najsłynniejszych Angielskich obrazów historycznych a są to „Princes In the Tower” 1830 (Książęta w Tower) „Oliver Cromwell over the body of Charles I” 1831 (O. Cromwell nad ciałem Karola I) i „The Execution of Lady Jane Grey” 1833 (Egzekucja Lady Jane Grey).

Obraz „Princes In the Tower”  (Książęta w Tower) znany jest także pod tytułem „The children of Edward” albo “ King Edward V and Duke of York in the Tower of London” ( Dzieci Edwarda albo Król Edward V i książe Yorku w Londyńskim Tower). Delaroche przygotował się do malowania tego dzieła, zamówił replikę łóżka w stylu średniowiecznym, kostiumy, gipsowe figury, przeczytał sztukę Williama Shakespeare’a zabrał się do przedstawienia tragicznych losów dwóch małych chłopców, synów Edwarda IV i Elżbiety Woodeville. Kiedy Edward IV umarł w 1483 roku starszy z synów Edward (V) został królem miał on tylko 13 lat. Niestety władza jest bardzo kuszącym kąskiem i brat zmarłego króla postanowił się „zaopiekować” rodzeństwem i zabrał ich do rezydencji królewskiej w Londynie jaką była wtedy Tower of London. Korona królewska jednak kusiła jeszcze bardziej i postanowił on prawnie ją przejąć, dowodząc że małżeństwo jego starszego brata jest nieważne, zarzucając mu bigamię, a zatem potomstwo (bękarty) nie ma prawa do tronu, a prawowitym następcą jest on brat zmarłego króla. I tak na scenę polityczną wkracza w 1483 roku król Ryszard III.

Innym źródłem informacji i inspiracji był projekt miłośnika dzieł Shakespeare’a John Boydell który zaprosił licznych artystów do stworzenia zbioru ilustracji do sztuk wielkiego Barda. Jednym z nich był  James Northcote który wykonał dwa obrazy do dramatu „Richard III” – zabójstwo młodych książąt i pochówek. Podobieństwa między obrazami można się doszukać w detalach, oto na obu mamy książkę być może biblię u Delarocha jest ona w rękach młodszego brata, który zapewne czytał ją Edwardowi. Czy można odczytać ją jako symbol cywilizacji, prawości wobec barbarzyństwa i niegodziwości tego co się wydarzy. Northcote umieszcza na na zasłonie inicjały E V R co jest skrótem od Edward V Rex (Król), Delaroche umieścił napis Edward V King wystrugany w drewnianej podstawie łoża na którym siedzą książęta (prawa strona obrazu przy stopie Edwarda). Czy jest to wskazówka dla nas kto jest na obrazie, czy jest to wyraz buntu politycznego młodego królewicza, który jest świadomy swojej pozycji i walki jaka się toczy za jego plecami o tron Anglii.

książęta w Tower, Edward V

Kiedy Delaroche malował ten obraz zafascynowała go nowa sztuka autorstwa Dumas’a „Henry III i jego Dwór” a zwłaszcza scenografia i choreografia mamy na tej wystawie parę szkiców to odzwierciedlających. Użycie przestrzeni i okna jako dodanie świata zewnętrznego tak zafascynowały malarza że postanowił zmienić malowany obraz i dodać po lewej stronie cały panel na którym pojawił się pies i drzwi ze światłem po drugiej stronie i cienie osób pod drzwiami. Dodało to dramatyzmu i dynamizmu całej kompozycji. Oto mamy, więc komnatę i dwóch chłopców siedzących na łożu jeden wydaje się być zamyślony być może nad swoim losem, drugi spogląda z niepokojem na psa (spaniela) który wyraźnie coś wyczuł i kieruje naszą uwagę na drzwi. Cienie pod krawędzią zapowiadają nadchodzące niebezpieczeństwo. Obraz ten zrobił na mnie wrażenie, nie jest on tylko martwym płótnem, ale wydaje się być relacją z wydarzeń. Moja wyobraźnie zadziałała i prawie słyszałam kroki na korytarzu, szczęk kluczy, warczenie psa, który zjeżył sierść chcąc ustrzec swoich panów przed niebezpieczeństwem. Skóra mi ścierpła, bo wiemy z historii, że po chłopcach słuch zaginął, a w 1674 roku robotnicy pracujący przy przebudowie White Tower ( Białej Wieży – głównego budynku w Londyńskim Tower) znaleźli pod schodami prowadzącymi do kaplicy dwa szkielety dziecięce w drewnianej skrzynce. Ciekawostką jest, że ten obraz zainspirował pisarza C.Delavine do napisania sztuki o tych wydarzeniach, w której umieścił on scenę z tego obrazu. Teatr inspiruje obraz, który z kolei inspiruje sztukę teatralną. Genialne.

A mnie po głowie chodzi polski film w którym sceny filmowe przeplatały się obrazami artystów chyba młodej polski niektóre z nich miałam na pocztówkach. Co to było?

Wracając do wystawy. Kolejny obraz to „Oliver Cromwell nad ciałem króla Karola I” W 1649 roku monarcha angielski został stracony i mamy tu na obrazie scenę, która jest oparta na micie ale też przemawia do wyobraźni. Oto mamy postać Olivera Cromwella nad ciałem swojego wroga, król leży w prostej trumnie ustawionej na prostych krzesłach a Cromwell mu się przygląda. O czym myśli przywódca Parlamentarzystów, o tym, że nikt nie stoi ponad prawem, o tym, że wszyscy ludzie są równi, czy może o tym Cromwell, trumna, Karol Ijak los jest przewrotny i jak fortuna kołem się toczy? Jeśli cofniemy się o około 100 lat do roku 1540 to odbyła się wtedy inna egzekucja Thomasa Cromwella ministra na dworze Henryka VIII, Oliver był potomkiem siostry Thomasa Catherine. Ciekawe nieprawdaż? Kiedy obraz ten odsłonięto w 1831 roku był on oblegany przez tłumy, rozważano go jako lekcją z historii, dyskutowano ile kosztuje konflikt polityczny, porównywano z historią Francuskiej rewolucji, w czasie której głowy spadały bardzo często a Madame Gillotine była bardzo zapracowana. Cały obraz tonie w mroku, czyżby to zapowiedz tego co się stanie kraj pogrążony jest w bratobójczej wojnie. Ciało monarchy jest jedynym jasnym punktem, biała koszula ( dwie dokładnie, był to zimowy dzień i król nie chciał aby jego drżenie z zimna odebrano jako strach i założył dwie koszule) wydaje się być jasną poświatą męczennika, zabito bowiem pomazańca bożego.

Głównym punktem wystawy jest dzieło „Egzekucja Lady Jane Grey” 1833 rok.  Delaroche pracował nad tym obrazem dwa lata, przyjechał do Londynu do Tower, studiował kostiumy i dopracowywał szczegóły. Jest na wystawie cała sala numer 5 poświęcona przygotowaniom oraz dziełom o podobnej tematyce. I tak mamy tu egzekucje Królowej Szkotów i jest ona w białej sukni, ma opaskę na oczach a kat trzyma topór ostrzem do góry. Jest tu akwarela z 1832 roku na której widać ewolucją jego kompozycji i struktury obrazu, i jak zdecydował się zmienić postawę kata – na akwareli jest on w posiadaniu miecza i wydaje się bardziej zaangażowany. Ta akwarela i szereg szkiców układu postaci i detali jak dłonie Lady Jane pokazują nam jakim on był perfekcjonistą i jak pracował, intensywnie myślał nad tematem, aranżował sceny.

egzekucja Jane Grey, Delaroche, execution of Lady Jane Gray

Modelką głównej postaci była bliska przyjaciółka i muza malarza aktorka Anais Aubert, kobieta o filigranowej posturze doskonale nadawała się do roli młodziutkiej Jane Grey miała ona zaledwie 16 lat kiedy kat odebrał jej życie. Los tej młodej kobiety był tragiczny, tron przypadł jej w wyniku politycznych machinacji po śmierci syna Henryka VIII Edwarda VI który nie chciał aby jego siostra katoliczka Maria ( córka Henryka VIII i Katarzyny Aragońskiej) zasiadła na tronie i przekazał koronę swojej kuzynce. Lady Jane Grey była wnuczką Mary Tudor siostry Henryka VIII a zatem prawnuczką króla Henryka VII. Lady Jane Grey panowała bardzo krótko i znana jest jako „Królowa Dziewięciu Dni”, Mary nie pozwoliła sobie odebrać korony i z poparciem parlamentu pokonała zwolenników Lady Jane. Młoda pretendentka do tronu została uwięziona razem z mężem Guilfordem Dudley i oskarżona o zdradę. Mary zaproponowała kuzynce nawrócenie na katolicyzm, ale Jane odmówiła i wyrok śmierci wykonano 12 Lutego 1554 roku. Według relacji Lady Jane Grey w opasce na oczach nie mogła znaleźć pnia, na którym miała położyć swoją głowę i ktoś pomógł jej kierując ją we właściwym kierunku. Ten właśnie moment uchwycił Delaroche. Malarz dla dodania dramatyzmu przeniósł egzekucję do ciemnego lochu, ubrał Jane w białą suknię podkreślając jej męczeństwo i niewinność. Szaty dwórek są bardziej osadzone w czasie a zwłaszcza nakrycia głowy to typowe XVI wieczne czepki. Kat jest trochę inaczej ubrany w stylu włoskim, czeka cierpliwie, ale jego palce już spoczywają na trzonku topora. Damy dworu wyraźnie w rozpaczy, jedna prawie bliska omdlenia, druga odwróciła się do ściany nie chcąc na to co się ma stać patrzeć. Jane w opasce na oczach próbuje znaleźć pień i wtedy pomógł jej tu zidentyfikowany, jako porucznik w Tower John Brydges. Jego gest jest delikatny i wydaje się on szeptać do jej ucha, może są to słowa otuchy i pokrzepienia. Obraz ten zrobił wrażenie na publiczności, realizm sceny jest porażający i nie dziwie się, że niektórzy widzowie próbowali zabrać kłosy sprzed pnia.

Po śmierci Delaroche’a jego obrazy zeszły na dalszy plan, a raczej do piwnic i w 1928 roku po powodzi w Galerii Tate (dziś Tate Britain) spisano go na straty. Został ponownie odkryty w 1973 roku kiedy jeden z kustoszów (Ch. Johnston) w muzeum szukał dzieła innego malarza Johna Martina i odwinął on jeden z rulonów a tam był Delaroche trochę zniszczony ale do uratowania, po pracach konserwatorskich trafił on przed oczy publiczności i znowu okazał się sukcesem.

Inne obrazy pędzla Delaroche na tej wystawie to „ Stratford w drodze na egzekucję”, który jest niemal jak scena z filmu, realizmu dodają detale jak okucia na drzwiach, uszczerbki w murze a podpis malarza wygląda jak graffiti na murze. Oto mamy doradcę Karola I schodzącego po schodach na egzekucję, po drodze zatrzymał się on przed celą biskupa, który błogosławi go przez małe zakratowane okienko. „Proces Marii Antoniny” znowu kobieta jako ofiara, do tego obrazu użył on opisów i relacji z samego procesu, królowa jest dumna i wysublimowana w tle gawiedź żądna krwi. „Young Christian Martyr” wykonany już po śmierci żony, jest on inny niż pozostałe jego obrazy, mamy tu ciało młodej dziewczyny o związanych dłoniach, w przezroczystej wodzie rzeki Tyber. Ciemna noc wydaje się być rozświetlona blaskiem bijącym od młodej chrześcijańskiej męczennicy. Malarz opisał ten obraz jako jego najsmutniejsze i najświętsze dzieło, twarz bohaterki obrazu to jego żona na łożu śmierci. Jest tu też obraz „Ostatnie pożegnanie żyrondystów” bardzo świeże wydarzenie historyczne, pożegnanie przeciwników jakobinów przed egzekucją, mrok podziemi, delikatne światło, wzniesione ramiona, obraz jak fotografia.

Pokazane są także obrazy artystów których on zainspirował i jak jego wizja ukazania i włączenia do akcji tego co jest poza kadrem wyprzedziła wynalazek ruchomego obrazu i kina. Po angielsku to brzmi bardziej adekwatnie bo użyto do opisania jego stylu malarskiego słów „action beyond the frame” gdzie słowo frame oznacza ramę obrazu ale też kadr w filmie.

Wystawa jest warta zobaczenia trwa ona do 22 Maja 2010 roku.

Galeria Narodowa w Londynie przy Placu Trafalgar.

Ceny biletów

Dorośli - £8

Emeryci - £7

Studenci - £4

Audio Guide – słuchawki - £3

Flag Counter