środa, 29 kwietnia 2009

Urocze kwiatki, jedne z moich ulubionych

pąk

rozwkiwta

kielich

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Poszłam się ukulturalniać do Galerii Królewskiej na wystawę malarstwa flamandzkiego, swoją drogą to fajną ma Królowa Galerię i fajnie, że te obrazy udostępnia, a nie się kiszą gdzieś ma magazynach. Nie jestem wielką koneserką obrazów i nie znam się na wszystkich malarzach i ich stylach itp. , po prostu lubię oglądać świat wyczarowany pędzlem, węglem czy piórkiem. Czasem żałuję, że nie wiem więcej o malarzu, obrazie sposobie malowania, ale może wtedy bym inaczej odbierała to co widzę, a tak - to patrzę i mnie się oczy cieszą. Pierwszym wielkim płótnem, które na mnie zrobiło wrażenie był obraz w Krakowie, w galerii muzeum w Sukiennicach. Pojechaliśmy w szkole podstawowej na wycieczkę i tam zobaczyłam malunek, który zajmował całą ścianę. Była to ˝ Czwórka ˝ J. Chełmońskiego - rozpędzone konie ciągnące sanie, a że uwielbiam konie to się mu długo przyglądałam i wtedy pan albo pani kustosz powiedziała, że gdziekolwiek stanę to zawsze będzie mi się wydawało, że te konie pędzą prosto na mnie. Bardzo mi się to spodobało szkoda, że ja nie umiem malować pomyślałam. Tak oto pan czy pani z Sukiennic obudzili we mnie chęć oglądania i teraz potrafię godzinami łazić po galeriach i wystawach.

Wystawa się zapowiadała nieźle, bo uwielbiam Bruegela (ciągle jak jego imię napisze to mi podkreśla na czerwono, i sugeruje wywalenie e przed l już nie wiem jak pisać). Poznałam go na lekcji polskiego w liceum gdzie sorka pokazała nam ˝Upadek Ikara˝ i choć było to małe zdjęcie w podręczniku to oczarował mnie tematem. Piękna legenda o Dedalu i Ikarze, odwieczne marzeniu o lataniu i swobodzie, realizacji wyzwań itp. A tu on się wyrwał i padł, a nikogo to nic nie obchodzi i życie toczy się dalej, okręty i statki pływają, chłop pole orze i ciężko pracuje. Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju powiedziała sorka, a ludzie czynu, którzy mają pomysły, marzenia nie mają łatwo i muszą się ciągłe borykać z wiatrakami. Miała ona świetne pogadanki. Może jak się tak ciężko haruje, że nie ma nawet czasu, aby obetrzeć pot z czoła, to człowiek nawet nie ma szans aby pomarzyć i popatrzeć na świat inaczej i taki latający Ikar niestety gdzieś przepadnie bez echa. Drugie spotkanie to obraz Dwie Małpy i wiersz W. Szymborskiej, chciało by się tu go przytoczyć, ale nie wiem jak to z prawami autorskimi i czy można, ale warto go przeczytać i popatrzeć na obraz.

obraz Brueghela masakra niewiniątekWięc teraz miałam okazje zobaczyć Bruegla a w zasadzie Brueglów (Bruegel, Brueghel) bo to cała malująca rodzinka, na własne oczy , a nie na kartkach podręczników i nie rozczarowałam się. Obrazem, który tu króluje to praca starszego Pietera ˝Rzeź niewiniątek˝ i rzeczywiście jest to niesamowity obraz, a na Cesarzu Rudolfie II oryginał takie wywarł wrażenie, że kazał go poprawić bo był zbyt brutalny i tak oto postacie dzieci zostały zamalowane i żołnierze plądrują wieś i wydzierając matkom domowe zwierzaki. Kobieta siedzi z tobołkiem na klanach w oryginale to martwe dziecko, żołnierz tacha gęś-łabędzia trzymając miecz u jego szyi, w pierwszej wersji to mały chłopczyk,  co widać nawet gołym okiem jak się człowiek przyjrzy dokładniej, obok obrazu umieszczono zdjęcia rentgenowskie żeby nie było niedomówień. Istnieje też wersja nieocenzurowana tego obrazu autorstwa Pietera młodszego. Genialne.

Następne Brueghle już są weselsze, i tak to mamy obraz ˝Wiejski Festyn˝ Jana Starszego syna Pietera Starszego. Oto mamy czas zabawy, radości ludziska się cieszą, bo niebyło łatwo o taką radość w czasach, kiedy co chwila na około wybuchała wojna. Wsi spokojna wsi wesoła chciało by się zawołać a mamy tu obrazek sielski anielski, ludzie tańczą, dzieci się bawią, parki się całują normalka, ale jak o nią było trudno w czasie, gdy wojna ciągle wisiała na włosku, a pokoje i porozumienia zrywano równie łatwo jak je podpisywano. I ten sam malarz i obraz ˝Adam i Ewa w Rajskim Ogrodzie˝ gdzie znów króluje powszechny pokój i harmonia, a lew i leopard chodzą sobie obok antylop i jeleni. Coś zapewne artysta chciał panom tego świata powiedzieć!

Niesamowita jest różnorodność malarstwa na tej wystawie i zrobiłam parę odkryć. Mianowicie Rubens malował nie tylko bardzo kształtne kobiety, ale także przecudne krajobrazy np. ˝Mleczareczka z Krówkami˝ ( Tha Farm at Laken) to piękna sielankowa scena z kościołem Panny Naszej w Laken w tle - ta wioski leży niedaleko Brukseli ciekawe jak wygląda teraz, podobno kościół został zniszczony. I wielkie pejzaże ˝Lato - rolnicy idą na targ˝ a na przeciwległej ścianie powiesili ˝Zimę - w oborze˝. Piękne krajobrazy, życie codzienne wsi, spokój - a wielka polityka toczy się gdzieś tam daleko i lepiej żaby tak zostało. Chciałabym zobaczyć wiosnę i jesień. Ciekawa jestem czy ta obora w ˝Zimie˝ to ta obora w ˝Lecie˝ na prawej stronie obrazu? Super.

zima autorstwa Rubensa

Kolejne odkrycie to malarz, który obił mi się o uszy, ale nie pamiętam jak i gdzie, a tu mnie oczarował. David Teniers Młodszy (jak jego imię wymawiam po angielsku to mi wychodzi ´ten years younger´ i się kolega śmiał) i jego obrazy z życia codziennego: ˝Rybacy na brzegu˝ , ˝Kobieta obierająca rzepę˝ - jakaś knajpa, kuchnia i kupa pracy, aby zrobić coś jeść, świeże warzywa i uroczy piesek. I inna scenka ˝Ukradziony pocałunek˝ gdzie w piwnicy, czy komórko-oborze młody przylepia się do kobiety, a z boku po schodach schodzi mąż(?) z nożem w garści. Po co mu ten nożyk - do marchewki czy do ...? Na obrazach te same rekwizyty: taczki, ser, karafka z winem albo oliwą, dynie, miedziany sagan, im dłużej się przyglądam - bo kupiłam sobie katalog, gdyż nie był aż tak drogi - tym bardziej mnie te dwie prace intrygują - czy to ten sam dom? Czy ten facet z obrazu z ˝Kobietą obierająca rzepę˝ nie wychodzi przypadkiem z tej komórki, gdzie ten młody całuje kobiałkę na tym drugim? Oczywiście nie w tym samym czasie, ale ciekawa historia.

skradziony pocałunek malarz David Teniers Młodszy

 Po latach wojny nadszedł pokój, co pokazuje kolejny jego obraz ˝Dobosz˝, na którym to widać złożone uzbrojenie, a tarcze i muszkiety zawisły na ścianie i niech już tak zostanie, by ludzie mogli się weselić jak na ostatnim obrazie ˝Kermis w dniu Św. Jerzego˝ Ludzie się bawią, hulanki tańce i swawole ledwo karczmy nie rozwalą, hulaj że ha hejże hole - ha ha okazuje się że czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąca. Tak mi ten kawałek pasował do opisania tego obrazka. Widać, że jest niezła zabawa, na prawo jedzą, na środku tańczą, na lewo facet już sobie zasnął taki zmęczony tym świętowaniem, a powyżej jednemu się chyba ´zemgliło´ trochę, bo się o parkan oparł. Oj będzie kac o poranku. I znajome sprzęty, miedziany sagan, karafka zdecydowanie z winem, ławka ta sama so w Doboszu, michy gliniane, może to nawet ta sama karczma. Fajnie musiała wyglądać jego pracownia. Cudowne malunki tak chciałabym jeszcze więcej obrazków tego pana artysty zobaczyć, bo mnie po duszy połaskotał. Ale mnie potem nogi i plecy bolały, bo się nałaziłam i nastałam, ale co się ukulturalniłam to się ukulturalniłam i nikt mi tego nie zabierze. I to by było na tyle. A że nie umiem malować to ładnego tulipana wkleję.

tulipanek

niedziela, 26 kwietnia 2009

 

Kościół ten został zbudowany w 1100 roku i ucierpiał znacznie w czasie Wielkiego Pożaru 1666 roku i został on podreperowany a po 30 latach odbudowano wieżę w stylu gotyckim według projektu C. Wrena. Chodziło aby pasowała ona do gotyckiego kościoła. W XIX wieku budynek odbudowano, ale został on ponownie zniszczony w czasie nalotów w okresie Drugiej Wojny Światowej. Po wojnie władze kościoła anglikańskiego zdecydowały się nie odbudowywać budynku. W 1967 roku władze centrum Londynu tzw. City ( City of London Corporation) wystąpiły z projektem przekształcenia ruin kościoła w ogród. Project ten ukończona w 1971 roku. Wieża Wrena która ocalała bombardowanie jest ośrodkiem dobroczynnym w którym jest klinika zdrowotna dla pracujących i żyjących w City.

Jest to urocze miejsce do którego mnie kiedyś przyprowadził kolega z pracy. Nie jest tam łatwo trafić a najlepsze dojście i najbardziej robiące wrażenie jest od strony stacji Monument. Jak się wyjdzie ze stacji trzeba iść ulicą Eastcheap po prawej stronie będzie uliczka Mary at Hill w którą trzeba skręcić i iść w dół aż do małej niepozornej uliczki po lewej stronie St Dunstan Lane. Nowoczesne budynki naokoło niezapowiadaną tej perełki widokowo architektonicznej.

St Dunstan in the East reflection, odbicieSt Dunstan in the East

reflection of St Dunstan in the East

Wieża i resztki murów się pięknie odbijają w szklanej elewacji nowoczesnego budynku, nawet nie pamiętam co tam jest. Biały pięknie kontrastuje z błękitem nieba, jest tu cicho i przytulnie.

odbicie

Trawka i ławeczki w nawie głównej to coś niesamowitego, kolorowe kwiaty przeplatają się kamieniami a drzewa i inne pnące roślinki czule otulają poranione ludzką ręką mury.

benches, grass, plant St Dunstan in the East

 St Dunstan in the East ogrodód w ruinach kościoła

okno

Wszystko to zdaje się zapraszać -˝ Choć na chwilkę tylko, Usiądź, Odpocznij˝

 wejście

kolory

Mogła bym tam siedzieć długo i nie ja jedna, przychodzą tam ludzie na lunche, poczytać gazetę, książkę, w spokoju w ciszy zdala od gwaru i pogoni za pieniądzem. To taka mała wysepka spokoju w morzu finansowej bezduszności. Wstępując w mury tego miejsca trafimy do zaczarowanego ogrodu, gdzie nie ważne są pieniądze i władza a to co w nas najpiękniejsze wiara w ludzką siłe tworzenia piękna i dobra.

garden in ruins of the church

I tylko czasem ten spokój zakłuci chrapanie trampa na trawce w kącie budynku...

 

wtorek, 21 kwietnia 2009

 

Ogrody Botaniczne w Kew to urocze miejsce i lubię tu przychodzić. Jest tu ślicznie i o każdej porze roku jest coś ciekawego do zobaczenia. W Lutym zawsze mają tu wystawę orchidei i innych roślin egzotycznych.

 kolorki

Wiosna jest też piękna, różne roślinki z różnych stron świata budzące się do życia. Warto zobaczyć. Wybrałam się tam parę dni temu i spędziłam chodząc i robiąc zdjęcia parę godzin. Ogród jest naprawdę duży i nieźle się nałaziła, każda strona ogrodów ma swój urok. Drzewka zakwitły i całe są w kwiatkach i pełno jest pszczółek i innych owadów.

pszczółka, kwiatek , bee, owad,

Na lewo od jeziorka jest lasek, który mi trochę przypomina rodzinne strony i są tu bażanty i właśnie napotkałam pana bażanta z panią bażantową. Trzeba przyznać że cierpliwie znosił moje podchody i pstrykanie aparatu, ale pewnie to dla niego nic nowego.

bażant, trawa, las

 Za chatką królowej Charlotte żony szalonego Jerzego zawsze jest pełno Bluebells (hyacinthoides non scripts) muszę tu wrócić za kilka tygodni.

Zbudowali mostek przez jeziorko bardzo fajny pomysł, jest się bliżej ptaków, a zaczynają one zalecać do siebie niektóre już się gnieździć, a jedna kacza para ma już pisklaki.

pisklęta z kaczką

Potem dotarłam do magnoliowego gaju. Tyle różnych gatunków magnolii, niektóre już przekwitają, a niektóre jeszcze są w pąkach.

magnolia flower, kwiat magnoli

A ten gatunek ma piękny środek.

wnętrze magnolii

Magnolia kobus ma mniejsze kwiatki

drzewo magnoli kobus

i są śliczne

kwiat magnoli kobus

 

A oto inny gatunek Phelan Bright

kwiat magnoli phelan bright

i jej magiczyn środek

magnolia phelan bright inside the flower

To przepiękne drzewa i jest tyle rodzajów łaziłabym bez końca i pstrykała ale mi się baterie wyczerpały i musiałam iść bo kumpela czekała pod kinem.

czwartek, 16 kwietnia 2009

 

Poszłam z koleżanką do Galerii Tate Modern na wystawę, przedstawiającą nurt zwany konstruktywizmem, który pojawił się i istniał w sztuce i nie tylko na początku ubiegłego wieku w Rosji przed, w czasie i po rewolucji. Nie jestem wielką wielbicielką sztuki nowoczesnej ale zachęcił mnie do tej wystawy artykuł w gazecie Evening Standard. Nie wszystkie dzieła mi się podobały ale nurt był ciekawy. Ciekawe jest to że sztuka była niezależna od polityki ale jednocześnie współistniała z ruchem politycznym, była dynamiczna i rozwijająca. Podobało mi się to że artysta nie podawał długich podpisów z instrukcjami jak rozumieć wytwór jego wyobraźni, nawet tytuły były proste np. Non-Objective composition 75 itp. Jednym z dzieł, które bardziej mi się podobało był obraz „Black on Black" czyli Czarne na Czarnym, na którym to obrazie wszystko było czarne ale nie jednolite. Z tej sali parę obrazów mi się spodobało może dlatego, że te różnokolorowe koła przypominały trochę układy planet. Choć kolorystyczne eksperymenty z trójkątami i liniami też mogą być. Najlepsza część wystawy to ostatnie pomieszczenia i wyjście artystów z pracowni i zaangażowanie w zmienianie świata. Spektakle teatralne, plakaty filmowe min do Pancernika Patiomkina, okładki czasopism, projekty ubrań, wzornictwo przemysłowe i fotografia itp. Bardzo interesujące i wyprzedzające epokę wydaje mi się że można by o tym powiedzieć że to taka sztuka nie dla sztuk ale dla sztuki tworzenia. Ale nikt nie jest prorokiem w swoim kraju i ruch ten nie mając poparcia Stalina został zepchnięty ze sceny artystycznej na rzecz socrealizmu. Nie powiem żebym się pokochała sztukę nowoczesną choć to już chyba jest klasyka sztuki ale dobrze przygotowana i ciekawa wystawa zachęciła mnie do poświęcenia większej uwagi tym nurtom. Fajne do tej wystawy mają multiguidy bo nie tylko można słuchać informacji o danym eksponacie ale i oglądać zdjęcia i filmiki. Warto było zapłacić ekstra.

środa, 15 kwietnia 2009

 

 church, city, Ethelburga, Bishopgate, London

Ethelburga na ulicy Bishopsgate

Odkryłam to urocze miejsce w czasie jednego z moich niedzielnych spacerów. Budynek ten przy ulicy Bishopgate otoczony jest starymi kościółkami i nowymi biurowcami jak Lloyds i Ogórek. Pierwszą świątynie zbudowano tu w 1180 roku, ale obecny wygląd budowli pochodzi z XV wieku. W tym kościele 19 kwietnia 1607 roku Henryk Hudson i jego załoga wysłuchała mszy i przyjęła komunię przed wyprawą na statku „Hopewell" w poszukiwaniu tzw. Północno Zachodniego Przejścia. Dwa lata później odkryli oni ujście rzeki Hudson, nad którą leży Nowy York a w 1611 wpłynęli do zatoki dziś zwanej imieniem przywódcy wyprawy Zatoką Hudsona. Niestety wyprawa ta skończyła się dla niego i jego syna tragicznie. Statek bowiem utknął w lodzie i załoga się zbuntowała porzucając Hudsona i jego 12-letniego syna, niestety prawdopodobnie obaj zginęli oni z głodu i zimna. Firma nazwana jego imieniem Hudson´s Bay Company miała swoją Londyńską siedzibę niedaleko od tego kościoła w St Helens Place.

old and new Ethelburga and GherkinSt Ethelburga

Kościół ten przetrwał wielki pożar Londynu w 1666 i naloty Luftwaffe w czasie drugiej wojny światowej ale w 1993 roku bomba podłożona przez IRA zdewastowała budynek. W tym zamachu zginęła jedna osoba a 51 zostało rannych. Kościół udało się odbudować i można nadal podziwiać uroczą fasadę, dzwonniczkę i kopułę z jednym z najstarszych w City wiatromierzem z uroczym kogutkiem pochodzącym z 1671 roku. Wnętrze kościoła zostało przebudowane i pełni teraz funkcje Centrum dla Pojednania i Pokoju.

St Ethelburga interiaSt Ethelburga's interior 

wnętrze kościoła Ethelburga St Ethelburga's London 

inside of the EthelburgaSt Ethelburga's church in London

 

Do kościoła wchodzi się przez boczną alejkę, która prowadzi do malutkiego ogródka z fontanną i klombami, obok którego jest mały dziedziniec z namiotem Beduińskim ze skór kozich - jest on przeznaczony dla ludzi wszystkich religii pragnących spokojnego miejsca do prowadzenia rozmyślań.

ogród za kościołem, garden, fountainGarden of St Ethelburga in London

Jest to urocze miejsce gdzie tradycja miesza się z nowoczesnością i historia z teraźniejszością a bolesna przeszłość z nadzieją na lepsze jutro.

Ethelburga, gherkin, old, new, church, cityEthelburga and Gherkin

Najbliższa stacja metra to Liverpool Street.

niedziela, 12 kwietnia 2009

Wesołych świąt Wielkanocnych, smacznego jajka i mokrego śmigusa dyngusa

łabędzie pisklęta

piątek, 10 kwietnia 2009

 W ogrodach przy Pałacu w Hampton Court mieszkają gęsi egipskie i w tym roku jedna para znów ma pisklaki. Są one urocze, dwa maleństwa, mam nadzieje że podobnie jak w ubiegłym roku ładnie sie odchowają. A oto parę fotek

gęsi egipskie, małe, pisklaki, gąsiątka

gąski, gąsiątka, pisklaki, małe, gęsi egipskie

i jeszcze jedna fotka

gąski na trawie, pisklaki, gęsi egipskie

Postaram sie jak w ubiegłym roku je obserwować i fotografować ich postępy ubiegłorocze fotki można zobaczyć na forum gazety w ptakach jest wątek Gesi Egipskie jeśli kogoś interesuje ten temat.

poniedziałek, 06 kwietnia 2009

Nasz ogródek jest trochę dziki, nie mamy czasu aby o niego odpowiednio zadbać. Dzięki temu namy urozmaiconą faune i florę, mamy jeżyka który żyje w gąszczu krzyczastym, lisek odwiedza nas regularnie i ptaki zbierają  co roku materiały na gniazda z naszej kępy trawy tzw Pampas Grass. Upodobały sobie te roślinkę bo na mięciutkie kłoski z nasionkami, napewno  będzie na nich miękko pisklakom jak sie wyklują.  A oto pare fotek fruwających gości z mojego ogródka.

ptak na trawie, bird on pampas grass

na trawie

A inne siędzą i patrzą na te zmagania.

on the tree 

na drzewku

Dziś rano jeden wróbelek zmagał sie usiłując oderwać trochę kłoska i niemal spadł z łodygi zamachał rozpaczliwie skrzydełkami i wylądował na pobliskiej jabłonce.Fajnie tak siedzieć w kuchni i obserwować co się dzieje za oknem w wolny od pracy dzień.

 

niedziela, 05 kwietnia 2009

 

Poszłam do galerii w Tate Britain a tam po wejściu od strony Tamizy w oczy się rzuca neon ze słowem Pałac. Pod neonem zbudowany z puff bloków jakie można spotkać w bawialniach dziecięcych stoi Pałac. Po bokach rysunki dziecięce, na ścianie wideo z Sali Kongresowej a po obu stronach wejścia do innej sali robotnicy. Byłam zdziwiona.

 w muzeum galerii Tate Britain  

  model pałacu kultury i nauki

To nie koniec polskości w tym muzeum, w sali 16 i na jednej ścianie sali 15 jest wystawa Polskiego Symbolizmu i związku ze sztuką Brytyjską. Mała wystawa i trochę szkoda bo to trochę chyba za mało aby rozbudzić brytyjską publiczność. Co najlepsze na tej wystawie Wyspiański „Apollo" i dwa obrazy Malczewskiego „Eloe z Ellenai" i „śmierć Ellenai", Józef Mehoffer „Dziwny Ogród", Kazimierz Sichulski „Anioł" i inne. W sklepie można kupić książeczkę za £4.99 po angielsku „Symbolist Art In Poland." W sumie to fajnie.

 
1 , 2
Flag Counter