czwartek, 24 grudnia 2009

Najlepsze życzenia

zdrowych i pogodnych

pełnych rodzinnego ciepła i miłości

Świąt Bożego Narodzenia

rudzik, wesołych świąt bożego narodzenie, życzenia, robin

piątek, 18 grudnia 2009

 

Na dalekej Ukrainie, Katarzyna Węglicka, książka, okładkaSięgnęłam po tę książkę, bo chciałam powrócić do świata Pana Michała, Zagłoby i Skrzetuskiego i nie zawiodłam się. Jest to urocza gawęda przeplatana cytatami z powieści, poematów i pamiętników licznych pisarzy i poetów. Fakty historyczne podane są w sposób lekki, a opisy sprawiają, że prawie czujemy zapach kwiatów i świeżych bułeczek. Pani Katarzyna prowadzi nas przez Ukrainę w czasie i przestrzeni, opisując co już odeszło i co zaczyna powoli zanikać, stare opowieści i legendy zaplątane są w historii. I oto autorka spotyka w czasie wędrówki przez Czarnohorę, starą babuszkę Ołenkę, która okazało się być młodą pastuszką, która przeprowadziła w 1939 roku pisarza piewcę huculskiego Stanisława Vincenza i jego syna przez zieloną granicę, co opisał on w „Dialogu z Sowietami”.    Rozpościera ona przed czytelnikiem niesamowite bogactwo kulturowe tego regionu, splatające się kultury i społeczności żyjące, pracujące obok siebie i tragiczne wydarzenia burzące spokój i raniące jak cierń. Wędrujemy przez Dzikie Pola, góry Gorgany, Kamieniec, Zofiówkę aż po Krym, a stare ryciny i świeże fotografie tylko rozbudzają apetyt na taką wycieczkę. To książka do której się wraca i są to przyjemne powroty.

niedziela, 13 grudnia 2009

 

Do prozy autorstwa Katarzyny Grocholi namówiła mnie moja bratowa, kiedy jakiś czas temu spytałam się jej czy nie ma czegoś do czytania, bo nic nie miałam pod ręką jak byłam w domu u rodziców. No i zapodała mi jedną i przeczytałam ją zaśmiewając się, co rusz. Do Anglii wróciłam z resztą jej trylogii domowej. Przyzwyczaiłam się do bohaterów i trochę z oporem kupowałam tę nową książkę. No i okazało się, że jest to znowu książka przylepka, czyli taka, która się przylepia i nie można jej tak po prostu odłożyć. Jest to fantastyczne czytanko na długie, chłodne i nudne zimowe wieczory, fajnie się płynie przez stronice, bo jest tu humor, dramat czasem oba na raz, pozytywne spojrzenie na świat i jak w dobrej bajce na dobranoc zakończenie z morałem. Główna bohaterka Sara w przeddzień swojego ślubu przyłapuje swojego narzeczonego w objęciach swojej najlepsze przyjaciółki i druhny i świat jej się wali na głowę i powoli przez kartki poznajemy jej dzieciństwo i teraźniejszość i jak sobie radzi idąc przez życie. Kibicuję jej poczynaniom i mam nadzieję, że wszystko się dobrze skończy a tym, co na to zasłużyli los ładnie nadpłaci. Lubię bohaterki jej książek, bo czasem mają takie naiwne poglądy i spojrzenie na świat, bez cynizmu i wierzą, że dobro i prawda zwyciężą. Dobrze, że chociaż na kartkach jej powieści. Polecam na rozchmurzenie, poprawienie nastroju i długie podróże, bo czas z nią mija jak z bicza trzasną.

sobota, 12 grudnia 2009

 W Galerii Królewskiej zwróciłam uwagę na dwa interesujące obrazy, pod którymi podpisali się dwaj malarze P.P Rubens i Frans Snyders jeden to „Diana (?) and Her mymphs spied upon by Satyrs”  ( czyli Diana i jej nimfy podglądane przez satyry) i drugi „Pythagoras advocating Vegetarianism”  (czyli Pitagoras zachwalający Wegetarianizm). O ile Rubens jest postacią znajomą to Frans Snyder był trochę zagadką, coś mi przez pamięć przebiegło w postaci psów gończych, ale nie za bardzo kojarzyłam. Okazało się, że był to zdolny malarz flamandzkiej szkoły którego specjalnością były zwierzęta i martwe natury. Był on uczniem Petera Brueghel’a Młodszego w roku 1593, pobierał też nauki u Hendricka van Balen tego samego mistrza, co van Dyck, z którym się zresztą zaprzyjaźnił. Snyders zaczynał malując kwiaty, owoce i martwe natury, potem przeniósł swoje zainteresowania na zwierzęta, sceny z polowań, walki między zwierzętami. Jego najsłynniejsze dzieło to „Wilde Boar Hunt” (Antwerpia), które jest dość okrutne bo psy właśnie dopadły dzika i go jeden złapał za nogę, drugi za ucho, a jeszcze jeden zaraz mu dorwie się do gardła. Obraz ten mógłby być wykorzystany w kampanii przeciw polowaniu z nagonką, bo jest dość dosadny w przedstawieniu okrucieństwa takiego polowania. Co trzeba jednak przyznać to, że artysta zna się na zwierzętach, jest wspaniałym obserwatorem i potrafi uchwycić pędzlem to, co jest bardzo trudne moment, w którym osaczony dzik wie, że już z tego żywy nie wyjdzie. Rubens znał Snydersa i musiał być pod wrażeniem jego umiejętności, bowiem zaprosił go do pracy przy paru dziełach i efekty tego są bardzo interesujące. Co mi też zaimponowało to, że wielki artysta potrafił uchylić czoła przed talentem innego i poprosić go do współpracy i nie bał się przez to stwierdzić, że tamtemu coś lepiej wychodzi.

Pierwszy obraz z to bogini polowań ze swoimi nimfami na popołudniowej drzemce i satyry je podglądają jeden odciągnął kawałek tkaniny i wpatruje się zachwycony w śpiące istoty nieziemskiej piękności o typowo rubensowskich kształtach. Na prawej stronie obrazu o drzewo oparty stoi łuk i kołczan, w prawym dolnym rogu mamy upolowane zwierzaki dzik, zające, sarna i jakieś ptaki. W lewym rogu śpi wierny psiak.

Drugi obraz to Pitagoras zachwalający wegetarianizm, siedzi on pod drzewem i prezentuje do mężczyzn po lewej stronie obrazu zalety diety złożonej z owoców i warzyw. Słuchają on w skupieniu, jeden gładzi się po brodzie i intensywnie spogląda na mistrza. Rubens and Snyder Pythagoras advocating vegetarianism, owoce, dieta, wegetarianizmPo prawej stronie obrazu mamy nimfy i satyry zrywające owoce oraz leżące na ziemi: jabłka, gruszki, winogrona, ogórki, kalafior, śliwki, oliwki, czereśnie, szparagi, itp.

Ciekawe jak taka współpraca wyglądała, czy malowali razem, jak ustalali, który do którego miejsca maluje, czy domalowywali na przemian, bo jak się na obraz patrzy to nie widać jakiegoś podziału, wiadomo że zwierzaki z pierwszego, owoce i warzywa z drugiego to Snyders. Jak patrzę na nie to się zastanawiam czy to te same nimfy i satyry (modele i modelki), co z tego pierwszego?  Obrazy są całością, a nie częściami, fantastyczna współpraca, świadcząca o zrozumieniu i wzajemnym szacunku do siebie. Drugi z obrazów został namalowany, jako dekoracja do domu Rubensa, ciekawe czy był on zwolennikiem wegetarianizmu wobec tego?

Obrazy można zobaczyć na wystawie „ Skarby z Kolekcji Królewskiej” w Galerii Królewskiej przy Pałacu Buckingham.  

Godziny otwarcia: codziennie od 10 – 17:30.

Ceny

Dorośli: £8.50

Ulgowe: £7.50

Dzieci do lat 17: £4.25

Rodzinny ( 2 dorosłych i 3 dzieci do lat 17) : £21.50

Płacący podatki w Wielkiej Brytanii mogą zadeklarować to, jako „Gift Aid” i po ostemplowaniu bilet będzie ważny dla osoby, która go kupiła przez 12 miesięcy od daty zakupu/wizyty. Warto o tym pamiętać.

 Uwaga od Lutego 2010 oba obrazy znajdują sie w Pałacu Hampton Court.

środa, 09 grudnia 2009

Chelsea

Kiedy jakiś czas temu mój brat i bratanica mnie odwiedzili pojechaliśmy zobaczyć stadion Chelsea. Pomysł, że można go zwiedzić bardzo mojego brata ucieszył i kupiliśmy bilety i poszliśmy na wycieczkę po stadionie. Zwiedzanie odbywa się w grupach z przewodnikiem i jest bardzo ciekawe a w naszej grupie byli ludzie z różnych stron świata. Atrakcją całego zwiedzania jest, że oprowadzają nas po pomieszczeniach takich jak Przebieralnia zawodników Chelsea i Gości , pokazali nam wnętrze pustej szafki. Chelsea, stadion, locker room, przebieralnia, cupboard, szafka, sportSiedzimy pomieszczeniu, w którym odbywa się konferencja prasowa i każdy może sobie usiąść za tym stołem na krzesełkach, na których siada trener i zawodnicy i odpowiadają na pytania dziennikarzy. Przechodzimy przez tunel, którym zawodnicy wchodzą na boisko, siadamy na Ławce Rezerwowych i tylko na murawę nie można, bo to tylko dla zawodników i Prezesa.

 Łubudubu Łubudubu niech nam żyje prezes tego (naszego) klubu – może następnym razem powinniśmy tak zaśpiewać do jakiejś szafy i może nas na murawę wypuszczą.

Super wycieczka warto się wybrać i zrobić komuś niespodziankę, choć to trochę kosztuję. Bilet na zwiedzanie stadionu pozwala na zwiedzenie małego muzeum przy stadionie, ale to już pełne informacji dla zatwardziałych kibiców. Wychodzi się z tej wycieczki przez sklep i trudno z niego wyjść bez kupienia czegoś na pamiątkę.

Ceny (w grudniu 2009)

Dorośli  - £15

Ulgowe - £10

Dzieci - £9

Najbliższa stacja metra to Fulham Broadway na Linii District (zielonej), jak się wyjdzie ze stacji to trzeba skręcić w lewo i iść ulicą Fulham Road jakieś 10 minut.

Uwaga w czasie dni, kiedy są mecze zwiedzanie jest ograniczone.

Sprawdzić szczegóły trzeba na stronie internetowej Chelsea FC.

wtorek, 08 grudnia 2009

Jak pisałam o zwiedzaniu Marble Hill House i Chiswick House to wspomniałam nazwisko Palladio i wypadało by coś więcej o nim napisać i wyjaśnić kto to był. Natrafiłam na niego przypadkiem, poszłam na wystawę o Bizantium do Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych i jak już się opatrzyłam na wszystkie cuda tam zgromadzone i chciałam iść do domu to się okazało, że leje jak z cebra. Pomyślałam sobie, że trzeba by coś zrobić, no i była wystawa o jakimś włoskim architekcie. Zapłaciłam za bilet, a bardzo sympatyczna pani policzyła mi jakbym kupowała łączony bilet z tą na której już byłam i poszłam zająć czas mając nadzieje, że przez się wypada i pogoda się polepszy. Dzięki za ten deszcz Matko Naturo.

Palladio

Jest to niezwykle fascynująca postać, urodził się on w 1508 roku w Padwie był synem młynarza i kiedy miał 13 lat za namową swojego ojca chrzestnego został uczniem kamieniarza. W 1524 roku przenosi się do Vincenzy, gdzie pracował, jako kamieniarz, był zdolnym fachowcem, bystrym i spostrzegawczym. W wieku 30 lat znalazł się pod protekcją  poety, pisarza i dramaturga Giangiorgio Trissino, który był amatorem architektem. Spotkali się oni, gdy Andrea di Pietro Della Gondola pracował nad willą pisarza i Trissino poznawszy się na talencie i wziął młodego kamieniarza pod swoje skrzydła. Zmienił mu imię na Palladio ( był to jeden z bohaterów jego sztuki) i postanowił zapewnić mu godziwą edukację w dziedzinach takich jak architektura, mechanika, topografia itp. To on zapoznał go z dziełem starożytnego architekta Vitruviusza autora pierwszego „podręcznika” dla architektów „De Architectura” , który to twierdził że budynek powinien być mocny, trwały, praktyczny i piękny, a kluczem do tego były proporcje.

W 1541 roku Palladio po raz pierwszy pojechał do Rzymu i na własne oczy miał okazję przestudiować architekturę ruin po budynkach wielkiego Imperium Rzymskiego, szkicował on, mierzył i zapisywał, co widział. Potem wracał tam nie jeden raz i Rzym był nieustanną inspiracją w jego dziełach- nie tylko przeszłość, ale i budowle powstające tam współcześnie jak Basilika Św. Piotra.

Palladio wypracował pewne prawa i standardy w swoich projektach, a wszystko było regulowane przez proporcje. Jego plany opierały się na symetrii, długość, szerokość i wysokość pomieszczeń była zależna proporcjonalnie od pozycji w stosunku do innych pokoi i funkcji jaką dane pomieszczenie pełniło. Kolumny były nie tylko ozdobami, ale pełniły funkcje architektoniczne i organizowały przestrzeń użytkową.

Po pracach, jako asystent w 1549 roku otrzymał on pierwsze zlecenie publiczne od samorządu lokalnego miasta Vincenzy na przebudowę dwupiętrowego budynku w Pałac Palazzo Della Ragione znane teraz, jako Basilica w centrum miasta. Palladio przybudował arkadową zasłonę do istniejącego budynku, nadając mu nowy, estetyczny wygląd. Palladio zrobił wrażenie na bogaczach Vincenzy i posypały się zamówienia. Pierwszy był Chiericati, który zatrudnił go do przebudowy trzech domów w Pałac, projekt ten wkroczył za zgodą rady miejskiej na ziemie publiczne, tworząc zadaszone przejście dla mieszkańców i dodatkowe pomieszczenia dla Chiericatiego, który niestety zmarł zanim ten budynek został ukończony.

Kiedy rolnictwo rozwinęło się na terenach otaczających miasto, wzrosło zapotrzebowanie na rezydencje wśród właścicieli ziemskich. Palladio był idealnym architektem, bowiem potrafił on dostosować plany do możliwości finansowych i pozycji społecznej zleceniodawców.  Jego wille to całe osady, składające się z głównego domu, i przyległych mu budynków gospodarczych, takie rozwiązanie było nie tylko praktyczne, ale także estetyczne. Wille, które zaprojektował to: Villa Barbaro w Maser, Villa Capra znana bardziej jako „La Rotonda”, która okazała się bardzo popularna i znalazła wielu naśladowców wśród architektów w całej Europie, Villa Foscari i inne. Z Vincenzy Palladio przenosi się do Wenecji gdzie jego talent znalazł uznanie i wiele zamówień. Pierwsze prace przeprowadził nad refektarzem w kościele San Giorgio Maggiore Redentore, church, architecture, Palladio, Venice, Wenecjai później samym kościele ( ukończonym po jego śmierci) i w konwencie the Carita. Najsłynniejsze dzieło jakie Palladio pozostawił w swoim dorobku to kościół Redentore, w konstrukcji którego wzorował się on na rzymskich budowlach Panteonie i Łaźniach Agrypy, a także projektach otomańskiego architekta Mimara Sinana – wieże podobne do minaretów. Ostatnim projektem tego genialnego architekta był Teatro Olimpico w mieście, w którym pracował jako kamieniarz i stawiał pierwsze kroki jako architekt, niestety nie dożył ukończenia prac i jego syn Silla doglądał prac po jego śmierci. Wcześniej w 1570 roku opublikował on dzieło swojego życia „I Quattro Libri dell Architettura „ czyli Cztery Księgi o Architekturze, które są zbiorem wiedzy o architekturze i budownictwie starożytnym, poradami i wskazówkami dla architektów, planami budynków i mostów po prostu zredagował Biblię Architektoniczną. Palladio znalazł naśladowców i wielbicieli w różnych krajach i w różnym czasie, Indigo Jones z Wielkiej Brytanii już w XVII wieku kolekcjonował jego projekty i zapiski, w XVIII wieku Lord Burlington poszedł w jego ślady i widać to w jego pokazowym domu Chiswick House, spodobał się on Tomaszowi Jeffersonowi w Ameryce i Katarzynie Wielkiej w Rosji. Jego patron Daniele Barbaro powiedział o jego dziełach :” …wiele wspaniałych budynków w jego rodzinnym mieście i innych miejscach, konkurują ze starożytnymi, przyćmiewają nowoczesne (z tamtego czasu) i będą się nimi zachwycać przyszłe pokolenia.”  Jednym z jego wiernych wielbicieli był malarz Canaletto, który do tego stopnia był rialto bridge by Paladio design Canaletto paintingzafascynowany jego dziełami i projektami, że namalował np. most Rialto według rysunków architekta i jest to obraz fantazyjny i zarazem fantastyczny. Mam nadzieje, że uda mi się kiedyś pojechać do Włoch i na własne oczy zobaczyć te cuda.

Tagi: wystawa
14:16, edyta1972 , Ciekawostki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 grudnia 2009

Ogłoszono pod koniec listopada, że księgarnia Borders upada i jest pod administracją i tak mi szkoda, bo to super księgarnia i choć ostatnio nic tam nie kupowałam, bo tachałam książki polskie w walizce z domu, to jakoś mi się smutno na duszy zrobiło. Księgarnia ta miała wygodne fotele i kawiarenki i była przytulnym miejscem, a nie molochem bezdusznym. Powzruszałam się, a potem zaraz z koleżanką umówiłyśmy się i jak te sępy poszłyśmy za wyprzedaż, a nóż - widelec coś się fajnego taniej kupi. No i wydałam kupę forsy i kupiłam coś, na co mnie normalnie nie stać, ale i tak zostawiłam połowę tego, co chciałam w sklepie bo by było za ciężko, a i tak mnie ramię bolało jak dotargałam moje zakupy do domu. No i moja wieża książek do przeczytanie się powiększyła o cztery grube tomy:zakupy książkowe Alice Roberts „ The incredible Human Journey”  był niedawno serial dokumentalny a książka jest towarzyszką serialu. Alicja jest wykładowcą anatomii i ma doktorat w paleopatologii, jest zafascynowana ewolucją ludzkiego ciała i we wspomnianym serialu prowadzi nas po śladach naszych przodków i odkrywa jak skolonizowaliśmy cały świat.  Druga książka to „The Handbook of British Archaeology” dużo rysunków i słownictwa, następnie autorstwa D. Lewisa-Williamsa „The Mind In the Cave” i druga jego książka we współpracy z Davidem Pearce’em „Inside the Neolithic Mind” obie są próbą połączenia antropologii, archeologii i neurologii w próbie zrozumienia naszej przeszłości. Oj chyba nie wyjdę przez całą zimę z domu i tylko nie wiem czy je położyć na czubku mojej kolejki, czy jak zawsze na spodzie? Nie pamiętam, kiedy byłam ostatnio tak zadowolona z zakupów!!

A co ostatnio przeczytałam? „Zapiski stanu poważnego” Moniki Szwaji i niestety trochę się rozczarowałam, bo podobała mi się inna książka pani Moniki pt. „ Stateczna i postrzelona” a tu niestety nie za bardzo. Może mi środowisko, w jakim się działa akcja jakoś nie interesowało, ale trudno mi się tę książkę czytało i przelatywałam przez niektóre dialogi, bo mnie nudziły albo były schematyczne. Może idea ze Statecznej i postrzelonej bardziej mi grała na duszy(zawsze chciałam mieć małą stadninę), a może chaos pracy w stacji telewizyjnej nie jest tak łatwy do opisania i lepiej by wyglądał na ekranie. Może to jest jedna z tych książek, które lepiej wychodzą przerobione na ekran niż w czytaniu. Man nadzieję, bo mam jeszcze jedną autorstwa pani Moniki czekającą w kolejce.

Flag Counter