środa, 06 listopada 2013

  

W tym roku mamy wysyp filmów opartych na prawdziwych wydarzeniach, opowiadających historię ludzi których znamy, taka epidemia po prostu. Niki Lauda - to imię jest znane nie tylko miłośnikom Formuły 1, prawie każdy o nim słyszał, James Hunt to dla mnie ktoś nowy, może jego imię obiło mi się o uszy, ale pierwszy raz poznałam jego historię w lecie tego roku słuchając audycji Czwórki BBC. To taka niekomercyjna brytyjska stacja radiowa, która nadaje programy „mówione” jak wiadomości, słuchowiska radiowe, reportaże, biuletyny, wywiady, kabarety itp. Lata temu poleciła mi ją moja nauczycielka angielskiego, mówiąc, że się osłucham i będę lepiej rozumieć oraz nauczę się nowego słownictwa itp. Posłuchałam się jej i opłaciło się na egzaminach miałam najlepsze wyniki właśnie ze słuchania i rozumienia tekstu. Od lat jestem wierną słuchaczką, a kiedy doszła stacja BBC7, teraz funkcjonująca jako BBC4 Extra, to mało nie dostałam rozdwojenia, bo ta nowa prezentowała nagrania archiwalne sprzed lat wielu. Ale odbiegam tu od tematu. Otóż walczyłam z górą prania, która wymagała prasowania i jak zwykle włączyłam sobie „Czwórkę”, aby nie było nudno i wtedy leciała w radio specjalna audycja o tych dwóch legendach Formuły 1. Wtedy to po raz pierwszy wbiło mi się w głowę nazwisko James Hunt. Był to program poświęcony właśnie słynnej rywalizacji między Niki Laudą a Jamesem Huntem o mistrzostwo w Formule 1 w sezonie 1976. Były tam wywiady z ludźmi, który ich obu znali, z nimi pracowali i komentowali ich zmagania na torze. Program był bardzo dobrze zrealizowany i zapadł mi w pamięci, a parę dni później zobaczyłam zwiastun filmu „Rush” i od razu było wiadomo, że jest to film na który wybierzemy się do kina.

Film ten długo nam uciekał, godziny pracy, zmęczenie, wyjazd na urlop, wszyscy w pracy już byli i zachwycali się, a ja nie. W końcu udało nam się i dopadliśmy go. Przesiedziałam cały film prawdopodobnie z otwartą gębą i bojąc się mrugnąć, aby czegoś nie przegapić. Znałam ich historię, miałam to świeżo w pamięci. ale nie zmniejszyło to napięcia z jakim śledziliśmy wydarzenia na ekranie. Film jest tak fantastycznie zrobiony, że nawet gdy wiemy co się stanie, to zaciskamy pięści, kciuki i czujemy dreszcz przerażenia. Wypadek Niki Laudy, jego pobyt w szpitalu to po prostu koszmar, a to że wsiadł po tym wszystkim do bolidu i wrócił na tor to jest po prostu niesamowite, gdyby nie to, że tak się tak się naprawdę stało i on to zrobił to, można by powiedzieć, że nam scenarzysta wyciskacza łez tu podsuwa pod nos.

Daniel Bruhl as Niki Lauda

Główną zaletą filmu jest obsada, i w oczy rzuca się oczywiście przystojny Chris Hemsworth odtwarzający rolę Jamesa Hunta, ale na mnie wrażenie wywarł grający Niki Laudę Daniel Brühl. Różnice między tymi dwoma są diametralne, na pierwszy rzut oka, ale obaj dzielą pasję, zapał i umiejętności – z którymi trzeba się urodzić, bo tego nie można się nauczyć. Obaj obrzucają się obelgami, złośliwościami, ale szanują umiejętności jakie posiadają. Jest między nimi niewidzialna więź, więcej ich łączy niż dzieli, obaj wybrali karierę wbrew opinii rodziny.  Na końcu filmu Niki Lauda przyznaje, że James Hunt był rywalem, dla którego miał respekt, za jego umiejętności, mógł jechać obok niego z zabójczą prędkością w odległości 2 cm i wiedział, że James jest w stanie utrzymać samochód.

Ch. Hemsworth as James Hunt

Dodatkowym atutem filmu jest muzyka skomponowana przez Hansa Zimmera, oczywiście są kawałki z lat 70-tych, ale to ta instrumentalna muzyka wciska w fotel na równi z pędzącymi po torze samochodami.

Jest w tym filmie dużo humoru, scena gdy Niki i dopiero co poznana przez niego Malrene stoją przy zepsutym samochodzie rozkłada człowieka kompletnie. Oto Niki próbuje zatrzymać inny samochód, bez skutku, wtedy odstrojona kobieta przystępuje do akcji, bo to są w końcu Włochy no i samochód się zatrzymuje, ale dlaczego i z jakim efektem to już musicie zobaczyć w kinie.

Jednym ze smutnych faktów związanych z tym filmem jest śmierć w październiku na torze w Australii jednego z kaskaderów biorących udział w kręceniu scen wyścigowych. Sean Edwards zagrał swojego ojca Guya Edwardsa, to był jeden z kierowców, który wyciągał Laudę z płonącego bolidu. Szkoda.

Niki Lauda powiedział, że był pod wrażeniem filmu, że wszyscy wykonali dobrą robotę. Zaimponowała mu gra Daniela, który będąc Niemcem zagrał Austriaka  (to nie jest łatwe), a dodatkowa trudność to mówenie po angielsku z austriackim akcentem. Lauda spotkał się z aktorem i spędzili trochę czasu razem, aby on mógł go lepiej poznać. Był też pod wrażeniem Ch. Hemswortha grającego Jamesa. Najbardziej żałuje, że po tej premierze nie mogli sobie z Jamesem pójść do knajpy i się upić. James Hunt zmarł w 1993 roku na atak serca.

Jest to jeden z lepszych filmów, jakie obejrzałam w kinie w tym roku, wbił mnie w fotel i jest to film który na pewno zagości na naszej półce z DVD. Zachęcam was do pójścia do kina, i wcale nie musicie być wielbicielami czy znawcami Formuły 1, to film dla każdego.

Polecam

 

Images by Press Association

 

Tagi: film historia
15:30, edyta1972 , Film
Link Dodaj komentarz »
Flag Counter