wtorek, 24 listopada 2009

Ziemnaki pieczone na ostro

W taką pogodę to się tylko chce siedzieć w ciepełku. Na taką pluchę i zawieję za oknem dobre jesto coś ciepłego, a pieczone ziemniaczki to fajny pomysł.

Składniki:

Ziemniaki, niezaduże bo mniejsze się szybciej piekąpieczony ziemniak na ostro, szynka, kartofel, sałata, pomidor, grzybki, pieczarki, masełko, serek philadelfia

masło

szynka

pomidory

grzybki - pieczarki

cebulka mała

liście sałaty

serek philadelfia lub podobny co się rozsmarowywuje

sos chili słodko - ostry albo coś w tym rodzaju

słodka papryka w proszku

pieprz cayenne uwaga jest bardzo osty

olej

Wykonanie

Ziemniak umyć i do rozgrzanego piekarnika, najlepiej nakłuć na szpikulec, bo się szybciej i dokładniej pieką.

Liście sałaty umyć i położyć na talerz. Cebulkę obrać i pokroić, na rozgrzaną patelnię wlać olej i jak sie rozgrzeje wsypać cebulkę. Pomidory i grzyby obrać i pokroić i na patelnię niech się smarzą, dodać słodką paprykę w proszku i pieprz cayenne, i sos chili słodko - osty ( czy jaki mamy) i dusić. Duży plaster szynki położyć na patelni i nałożyć trochę uduszonych grzybków i pomidorów, zawinąć w rulonik i zasmarzyć jak kto lubi, ja nie za mocno.

Jak ziemniaczki będą gotowe to przekroić i masełkiem posmarować i widelcem pogrzebać mieszając środek ziemniaka z masełkiem. Włożyć na talerz z liśćmi sałaty i na każdy kawałek ziemniaka dodać serka philadelfia (lub innego co się rozsmarowywuje). Na to położyć rulonik szynki i resztę uduszonych grzybków z pomidorkami. Super bo ostre się fajnie komponuje smakowo z łagodnym serkiem i ziemniakami z masełkiem. Zrobiłam to przez przypadek jak byłam chora i miałam w lodówce tylko ziemnaki, grzyby i pomidory, jeden plasterek szynki i trochę serka i sama się zdziwiłam, że to takie smaczne.

Smacznego 

 

08:51, edyta1972 , jedzonko
Link Komentarze (2) »
wtorek, 17 listopada 2009
Nowa wystawa w Galerii Narodowej w Londynie. Tematem wystawy jest sztuka religijna, a w szczególności polichromowana rzeźba z okresu XVII-wiecznej Hiszpanii, rzeźbom towarzyszą obrazy malarzy np. Velazqueza i Zurbarana.
środa, 11 listopada 2009
Dom ten a raczej willa jest architektonicznym cackiem i nie mogę uwierzyć, że nigdy wcześniej tam nie byłam. Usłyszałam pierwszy raz o tym miejscu dość dawno temu, ale nie zwróciłam na to uwagi. Dopiero wystawa o włoskim architekcie Andrea Palladio w Królewskiej Akademii Sztuki z początku tego roku, zachęciła mnie do wizyty w tej posiadłości. Willa ta została wybudowana w latach 1726-29 i jest najważniejszym przykładem architektury w stylu Palladiańskim w Anglii.
niedziela, 08 listopada 2009
Dziś na Wyspach obchodzona jest Niedziela Pamięci Poległych, a w środę 11 listopada będzie Dzień Pamięci Poległych i o 11 godzinie 11 dnia 11 miesiąca dwoma minutami ciszy zostaną uszanowani polegli w czasie I wojny światowej i wszystkich wojnach, jakie toczyły się potem i jakie trwają obecnie.
sobota, 07 listopada 2009
W Galerii Królewskiej przy Pałacu Buckingham na wystawie Skarby z Kolekcji Królewskiej można zobaczyć przedmioty ze wykonane w warsztatach słynnego jubilera Carów – Carla Faberge. Cudeńka zachwyciły mnie od razu i nie mogłam się oderwać od gablotek.
czwartek, 05 listopada 2009
Bonfire Night to noc ognisk i fajerwerków obchodzonych dla upamiętnienia wykrycia i udaremnienia spisku, którego celem było wysadzenie budynków Pałacu Westminsterskigo razem z posłami, lordami i królem Jakubem I.
środa, 04 listopada 2009
Pierwsza kobieta w elitarnej drużynie Yeoman of the Guard w Tower of London słynnych Beefeaterach - zjadaczach wołowiny - jakiś czas temu to były czołówki gazet. Teraz okazuje się jacyś koledzy szowiniści nie dawali jej żyć. Przykro.
poniedziałek, 02 listopada 2009

 

Mask of Tonatiuh, turkusowa maska bóstwa TonatiuhWystawa w British Muzeum o ostatnim władcy Azteków. Jak zwykle solidna i dobrze zorganizowana z ciekawymi zabytkami. Dowiedziałam się na niej, że imię tego władcy powinno się wymawiać Moctezuma, ponieważ to jest najbliższe do wymowy w języku Nahuatl jakim się posługiwali jego poddani. Ponadto, oni sami siebie nazywali Mexica (wymawiamy meszika), dlatego Hiszpanie nadali całemu regionowi nazwę Mexico (Mehico). Historia tego narodu i kultury fascynuje nas do dziś, a jego ostatni władca jest obiektem przyciągającym tłumy ludzi na tę wystawę, pragnących dowiedzieć się czegoś więcej o tragicznej historii króla i jego narodu.Wiedza nasza jest niestety oparta na fragmentach zabytków ruchomych i budowli ocalałych od gorliwych rąk konkwistadorów i misjonarzy oraz wspomnieniach białych kronikarzy, którym daleko było od obiektywizmu w opisie wydarzeń i sposobu życia tubylczych ludów.

Podobnie jak w mitach innych narodów o początkach osadnictwa mamy znaki na niebie i ziemi w legendzie o założeniu stolicy imperium Tenochtitlan. Otóż Mexica wyruszyli z Aztlanu na poszukiwanie miejsca gdzie było pochowane serce Copil ( według legendy Huitzilopochtli pokonał Copil i wyrwał mu serce i wrzucił do jeziora), bo mieli tam się osiedlić. W swojej wędrówce dotarli do jeziora Tetzcoco i zobaczyli tam na wyspie Złotego Orła (brata duchowego słońca) siedzącego na kaktusie gruszkowym i jedzącego jego owoc, który to miał kształt podobny do serca. Stąd też ofiary z ludzkich serc, bo trzeba nakarmić słońce i bóstwa. Jest tu na tej wystawie interesujący posąg Złotego Orła wykonany z kamienia, pióra naokoło oczu ułożone są jak promienie słoneczne, a na plecach jest wgłębienie na serca ofiar.  Mrozi krew w żyłach? Spójrzmy jednak na Europę w tym okresie połowa XIV wieku do 1521 roku, czy my byliśmy bardziej cywilizowani. Może nie składaliśmy ofiar z ludzi w czasie obrzędów religijnych, ale chrześcijaństwo nie oznaczało braku okrucieństwa i barbaryzmu w życiu codziennym i nie tylko - tak oto mieliśmy przecież Inkwizycję i płonęły stosy oraz liczne pogromy i wypędzeniMoctezuma name glyph, Montezumaa.

Na wystawie jest parę przedmiotów, które prawdopodobnie należały do Moctezumy, są to kamienne skrzynki – kuferki, które posiadają wyryty glif (glyph) z jego imieniem.  Prawdopodobnie przechowywał on tu swoje przedmioty osobiste albo instrumenty używane w rytualnych upuszczeniach krwi.

W okolicach jeziora Tetzcoco znajdowały się jeszcze dwa miasta-państwa Tetzcoco i Tlacopan  i w 1428 roku połączyły się one w Trójprzymierze i Tenochtitlan rosło w sile, a liczba jego mieszkańców osiągnęła 200 000. W centrum miasta znajdował się tzw. Holy Precinct (Święta Dzielnica) był to otoczony murem kompleks religijny: Główna (Wielka) Świątynia na szczycie, której znajdowały się dwie mniejsze świątynia: boga wojny Huitzipochtil i świątynia boga deszczu (rolnictwa) Tlaloc'a. Inne elementy to Aleja Czaszek, gdzie wystawiano na pokaz czaszki ofiarowanych w czasie ceremonii jeńców oraz „Ball Court” co można by przetłumaczyć jako boisko – ale w co oni tam grali to już nie powiedzieli. Mury zapewne były ozdobione czaszkami, ten element pojawiał się w ceramice, biżuterii i licznych reliefach i płaskorzeźbach. Ten teren otaczały pałace królewskie, bazary, domy arystokracji, warsztaty rzemieślnicze itp. Dzisiejsza stolica Meksyku wyrosła na gruzach Tenochtitlanu.

W 1502 roku zmarł Ahuitzotl i rada starszych wybrała na króla Moctezumę II imię jego brzmiało „Huey Tlatoani” co miało oznaczać – wielki mówca i ten który wydaje rozkazy. Koronacja była długim procesem, najpierw otrzymał on swoje insygnia trójkątny diadem i został on osadzony na tronie uplecionym z trzciny i pokrytym skórą jaguara. Następnie w Wielkiej Świątyni odprawił on rytuał upuszczania sobie krwi. Kolejny krok to ogłoszenie Wojny Koronacyjnej, której celem było umocnienie pozycji imperium i zapewnienie dopływu kontrybucji – podatków i jeńców do ceremonii ofiarnych. Końcowym etapem była uczta i tańce i to odbyło się 15 lipca 1503 roku to chyba najdłuższa taka ceremonia na świecie. Oznakami władzy był trójkątny diadem, ozdoby nosa i szpule do uszu, ornamenty bogato dekorowane złotem, turkusami, obsydianowa włócznia, zielone kamienie (greenstone) ozdoby np. peleryny, nakrycia głów wykonane z piór ptaków, sandały ze skóry jaguara.

Wojna była świętym obowiązkiem, podstawą gospodarki i podporą religii. Powinnością wszystkich młodych mężczyzn ludu Mexica było podjęcie służby wojowniczej. Szkolenie odbywało się w specjalnie do tego przygotowanych ośrodkach np. Malinalco. Był to garnizon w górach wybudowany w latach 1469-73, który kontrolował dostęp do doliny Mexico od zachodniej strony. Była tu szkoła dla wojowników i świątynia wykuta w skale, której używano w czasie obrzędów inicjacyjnych. Wojownicy byli zorganizowani w dwa Zakony: Orła i Jaguara. Moctezuma należał i dowodził oboma. Głównym uzbrojeniem były drewniane miecze z obsydianowymi ostrzami, włócznie i miotacze włóczni, proce, łuki i strzały.

Mexica podbili okoliczne ludy np. Tototepec, Mixtec, dolinę Oaxaca ludność podbitych narodów musiała płacić daniny w różnych postaciach np.: turkusie, złocie, pieprzu, ostrej papryce chili, muszlach, żywicy kopal, soli, piórach ptaka Quetzala, gumie, i ziarnach cocoa oraz ludziach.

Codex Mendoza, rysunek pałacu, Moctezuma palacePałac Moctezumy znajdował się na południe od Wielkiej Świątyni i zajmował powierzchnię około 5 akrów, a mieszkało w nim około 1000 członków rodziny, arystokracji, ochrony, dworzan i służących. Miał on wiele żon, ale z imienia znamy dwie Tescalco, która była opisywana jako ozdoba pałacu i Acatlan. Moctezuma spożywał swój posiłek w samotności, za specjalnym parawanem, a naczynia których użył były niszczone. Dostęp do władcy był ściśle kontrolowany i mieli do niego akces tylko wybrani, w jego obecności należało spuścić oczy do dołu i nie wolno go było dotykać. Cortez opisał pałac Moctezumy jako budowlę tak niesamowitą, że nie miała ona sobie równych w Hiszpanii, a nawet reszcie Europy. Podobno było w niej 100 łazienek, a król Moctezuma kąpał się dwa razy dziennie, co było raczej dziwne dla europejczyka z tego okresu, który może czynił to 2 razy w miesiącu. Hiszpanie byli też zadziewieni porządkiem i czystością panującą w mieście Tenochtitlan w poruwnaniu do europejskich brudnych metropolii. Według kroniki „Codex Mendoza”  która to powstała w połowie XVI wieku i rysunku tam zamieszczonego na parterze pałacu były pomieszczenia urzędowe i administracyjne, a na piętrze apartamenty mieszkalne. Na wystawie mamy fragment ogona bogini Węża, która zdobiła i chroniła kiedyś ten Pałac.

Na tej wystawie można zobaczyć wiele interesujących zabytków. Jest tu Nóż Ceremonialny – prawdziwe cudeńko –rękojeść wykonana z drewna ma kształt wojownika Zakonu Orła, który jakby siedzi na rączce. Głowa mężczyzny dosłownie wychodzi z dzioba ptaka - ceremonialnego kostiumu noszonego przez członków tego zakonu, jego ręce trzymają ostrze noża wykonane z chalcedonu.  Drewniana rękojeść jest pokryta misterną mozaiką wykonaną z czerwonej muszli, turkusa i malachitu, małe kawałeczki zostały wymodelowane bardzo dokładnie, aby pokryć trzonek i jest to mistrzowska robota. Na nożu nie znaleziono śladów krwi, więc nie był użyty w żadnej krwawej ofierze.

Turkusowe maski, a jest ich tu cztery są przykładem niesamowitego kunsztu rzemieślników. Pierwsza maska wykonana na drewnie to dwa węże splątane nad czołem z głowami skierowanym na tył.

Tezcatlipoca, turquise mask, maska turkusowa, O wiele większe wrażenie robi mozaika na ludzkiej czaszce przedstawiająca Tezcatlipoca bóstwo bardzo silne i od wszystkiego, wojny, przeznaczenia, przewidywania, pomysłodawca obrządków ofiarnych, przedstawiany zwykłe z wypolerowanym obsydianem, pokręcone włosy – dym „smoking stone” dymiący kamień. Ta maska została wykonana z niebieskiego i zielonego turkusa oraz brunatnego węgla i pirytu (złota głupców). Turkusowe pasy o różnym kolorze mogą oznaczać połączenie z bogiem Huitzilopchtli – podkreślając związek śmierci i poświęceń ofiarnych.

Trzecia maska to Tlaloc jeden z głównych bóstw, od deszczu, piorunów, rolnictwa, urodzaju. Jego miejscem świętym była Góra Tlaloc na południowy wschód od Tenochtitlan. Czuwał on nad przejściem z czasu suszy i śmierci w czas opadów, deszczu i odrodzenia. Przedstawiany z dużymi oczami w „goglach” wystającymi zębami, wężowymi ustami i nosem. Maska to turkus, drewno i muszla, dwa węże jeden zielony turkus, drugi niebieski każdy otacza oko i przeplatają się one na nosie, mozaikowe pióra otaczają twarz, był to pewnie element ceremonialnego nakrycia głowy.

Ostatnia maska turkusowa to Tonatiuh- słońce bóstwo – Ta maska jest na plakatach reklamowych wystawy i nic dziwnego, to prawdziwy skarb doskonale obrazujący zdolności obróbki turkusa. Artyści z Mixtec  byli najlepszymi rzemieślnikami jeśli chodzi o obróbkę tego kamienia i innych kamieni szlachetnych i półszlachetnych: cięcie, szlifowanie, docinanie do kształtu podstawy mozaikowanego przedmiotu po prostu jest bezkonkurencyjne. Wygląda ona na całość i tylko drobne uszkodzenia uświadamiają nam, że to mozaika z wielu drobnych kawałków. Jestem pełna podziwu zwłaszcza dla białych zębów.

Przedmioty z turkusa to nie jedyne atrakcje tej wystawy, piękna ceramika, urny pogrzebowe, figurki ludzkie, kopia tarczy z piór prezentu dla Corteza, wtyczki i szpule do uszu, pierścienie, wisiorki (jeden śliczny w kształcie głowy kaczki wykonany z niebieskiego ametystu z oczami z zielonego malachitu), naczynia ofiarne, figurki bóstw, instrumenty muzyczne, drewniane bębny i fragmenty zbroji Pedra de Alvadore, itp.

Wystawę zamyka upadek Moctezumy i jego imperium. Przybycie Corteza do Tenochtitlan, uwięzienie Moctezumy, masakra rozpoczęta przez Pedro de Alvadore, bunt i rozruchy ludności, śmierć Moctezumy z rąk własnego ludu lub zamordowanego przez najeźdźców, wycofanie się z miasta i ostateczny powrót i założenie 13 sierpnia 1521 roku Nowej Hiszpanii. Urocze obrazy i rysunki z czasów kolonialnych przedstawiające te wydarzenia i nawracanie tubylców mieczem i ogniem. Hiszpanie oskarżali Moctezumę o to, że był tyranem ale to ich rządy i postępowanie oraz przywleczone choroby jak ospa, zdziesiątkowały miejscową ludność i zniszczyły kulturę.  Wystawa jest warta obejrzenia £12 plus 3.50 za audio guida jeśli chcemy, w Muzeum Brytyjskim do 24 stycznia 2010 roku. Warto wydać pieniądze, bo jest co oglądać.

  

Flag Counter