środa, 10 lutego 2010

Nowy film Clinta Eastwooda i znowu super temat i wykonanie w rolach głównych Morgan Freeman, który chyba się urodził, aby grać Nelsona Mandelę i Matt Damon, jako kapitan drużyny rugby Francois Pienaar. Film opowiada o okresie wielkich zmian w Republice Afryki Południowej, z więzienia na wyspie Robben wychodzi Nelson Mandela, odbywają się wybory i zostaje on prezydentem kraju, podzielonego przez lata apartheidu. Kiedy na pierwszych stronach gazet pada pytanie „ Potrafił wygrać wybory, ale czy potrafi rządzić krajem?” na oburzenie jednego ze swoich ochroniarzy odpowiada „ To jest uzasadnione pytanie”.

Jest to film o polityce, o sporcie i człowieczeństwie, o małych krokach i wysiłkach umysłowych i fizycznych, których celem jest zbudowanie jednego społeczeństwa. Kiedy Mandela doszedł do władzy, jego kraj był podzielony i na szczęście geniusz polityczny i filozoficzny tego polityka nie pogłębił a raczej nie dążył do pogłębiania podziałów, ale wręcz przeciwnie. Starał się on zjednoczyć kraj i szukał czegoś, co mogłoby w tym pomóc. Zbliżały się mistrzostwa świata w rugby (1995rok) i miały się one odbyć właśnie w Republice Południowej Afryki. Ich drużyna nie za bardzo sobie radzi na boisku, nie ma dużego poparcia, nazwa i stroje są utożsamiane z apartheidem i jak zauważa Prezydent tylko biali im kibicują, a inni podobnie jak on, gdy był w więzieniu, zagrzewają do walki ich przeciwników.  I choć znamy finał historii sportowej to jednak droga, jaką zawodnicy i niektórzy ludzie pokonali jest tu prześlicznie opowiedziana. Trochę się popłakałam w niektórych miejscach, ale i pośmiałam, bo Nelson Mandela ma niezwykłe poczucie humoru.

Jest to niesamowity hołd dla niezwykłego polityka – prawdziwego męża stanu, człowieka o wielkiej wyobraźni polityczno – społecznej i jego dążeniu do kształtowania nowego społeczeństwa. Niektórzy nasi politycy powinni się na ten film wybrać, bo mogliby się czegoś nauczyć. Mandela rozpoczął wielki proces zmian, które nadal trwają i choć niektóre rzeczy nie zawsze się udają to był to dobry początek, a reszta zależy od ludzi – co zrobią dalej?

Jest to bardzo dobry film, a mnie się teraz rugby bardziej podoba niż piłka nożna, a zwłaszcza popisy aktorskie niektórych graczy. Serdeczne polecam, można na ten film się wybrać całą rodziną.

     
     
  

 

 

 

piątek, 05 lutego 2010
Nie wiem czy jest polskie tłumaczenie ja nic w Internecie na ten temat nie znalazłam nie ma jej w Księgarniach wysyłkowych merlinie i empiku. Książka jest fajna, jest to książkowa wersja serialu dokumentalnego BBC a tytuł ja bym przetłumaczyła „Śladami naszych przodków” albo „Po śladach naszych przodków” ( niesamowita podróż człowieka – opowieść o tym jak rozeszliśmy się po świecie – jak skolonizowaliśmy Ziemię itd., wersji może być kilka). Alice jest lekarzem z wykształcenia, wykłada anatomię na Uniwersytecie w Brystolu, interesuje się prehistorią a zwłaszcza z anatomicznego punktu widzenia, czyli jak się nasze ciała zmieniały w procesie ewolucji. Doktorat napisała w paleopatologii – badanie kości naszych przodków, a raczej chorób, jakie ich dręczyły.
środa, 03 lutego 2010

 

To jeden z obrazów obok, których się przechodzi dalej lub tak nas zauroczą, że wracamy do niego żeby się jeszcze raz mu przyjrzeć. Pierwszy raz na własne oczy go zobaczyłam na wystawie w Galerii Królewskiej „Od Bruegela do Rubensa czyli flamandzcy mistrzowie pędzla” teraz wisi on na korytarzu w Pałacu Hampton Court i znów nie mogę się mu oprzeć i staje przed nim i patrzę zaczarowana, jakby ten nieznany malarz jakieś na mnie rzucił zaklęcie.

Jest to dzieło nieznanego nam niestety malarza, albowiem nie ma na nim podpisu i nie udało się z nikim tego obrazu skojarzyć stylowo, wiemy, że jest to szkoła flamandzka, a namalowany on został prawdopodobnie w latach 1550-60. Nie wiemy jednak, kto jest na obrazie, w 1616 roku w katalogu kolekcji Królowej Anny Duńskiej - żony Jakuba I, zapisany on był, jako „A Picture of a Buffone” czyli błazna, uważano, że mógł to być błazen Króla Henryka VIII.

obraz, flemish art, painting, boy at a window, Hampton Court PalaceJest to niezwykły obraz, bo przedstawia osobę z pospólstwa, chłopiec w czarnym ubraniu wydaje się stać po drugiej stronie szyby jedna ręka wsparta na framudze – widzimy tylko palce, drugą prawą puka w okno i patrzy się na nas z szelmowskim uśmiechem. Może właśnie dowiedział się nowych plotek z królewskiego otoczenia i chce się z nami nimi podzielić, a może właśnie otwiera okno żeby nas zawołać, bo jesteśmy wezwanie przed oblicze królewskie. Podoba mi się to, że jest to takie realistyczne ujęcie, moja koleżanka w czasie zwiedzania z duchami jak szła tym korytarzem to się wystraszyła jak go zobaczyła tak pukającego w okno. Obraz jest ciekawie wyeksponowany, bo jest we wnęce w korytarzu naprzeciwko okien, które są niemal takie same jak to na obrazie.

Gdzie można go teraz zobaczyć?

Pałac Hampton Court w Londynie w części Tudorowej na pierwszym piętrze między Great Watching Chamber a Haunted Gallery czyli Korytarzem Duchów.

Do Pałacu w Hamtpon Court można dojechać pociągiem ze stacji Waterloo. Szczegóły o cenach i godzinach otwarcia na stronie Hampton Court Palace

 

Flag Counter