środa, 30 stycznia 2013

Książka ta stała na półce książek nie przeczytanych dość długo i czekała na swój moment. Teraz po dwóch dniach powędruje na półkę przeczytanych, a ja na listę zakupów wpiszę sobie dalsze części.

Książka ta jest dość schematyczna oto panienka (Patrycja zwana też Pipi) z wielkiego miasta wyjeżdża na prowincję w poszukiwaniu szczęścia, a konkretnie Chatki Wiedzmy, Amrego (ukochanego) z wizji jakiej doznała na Sabacie czarownic. Poczekajka to mała wioska pod Zamościem, z osobliwymi mieszkańcami, Sklepem Sporzywczym ( tak właśnie przez RZ). Tam to urocza pani weterynarz znalazła wymarzoną Chatkę i będzie czekać na Wymarzonego Księcia na Czarnym Rumaku. Pracuje sobie ona tymczasem w Zamojskim Zoo i usiłuje przystosować się do wiejskiego życia, zamieniając min. forda na jak się później okazało zołzowatą kobyłkę. W jej obejściu pojawiają się także kotka z Kluską (uratowanym od utopienia kociakiem),  krowa Zosia - Wiedźma, a w całych tych przygodach wiernie towarzyszy jej Panda-pies. Oczywiście nie wszyscy są zadowoleni z takiego obiegu sprawy, najbardziej Matka głównej bohaterki, budząca grozę pani Mecenas , lubiąca kontrolować jej życie i postanawia zrobić wszystko aby sprowadzić córkę na równą drogę i oszczędzić sobie kompromitacji. Są też czary i wiedzmy.

Romansidło to jest klasyczne, ale przesympatyczne, lekkie pióro, ciekawy sposób prowadzenia historyjki, niesamowite poczucie humoru, soczysty i barwny język – wszystko to sprawiło, że tę książkę dosłownie połknęłam. Często wybuchałam niepowstrzymywanym, szczerym i radosnym śmiechem, powodującym zdziwione spojrzenia poważnych współpasażerów metra, podnoszących oczy znad lektury poważnych gazet finansowych. Ubawiłam sią na całego, naprawdę fajna to była lektura i mam dużą ochotę na więcej. Dziękuję pani Katarzyno .

wtorek, 29 stycznia 2013

Tytuł tej powieści na polski można by przetłumaczyć „ Czarci pomiot”, bo rzecz jest o niesfornych dzieciach Henryk II, króla Anglii, księcia Normandii, Akwitanii, Hrabiego Anjou, itd. Po raz kolejny rozkoszuję się wspaniałą literaturą historyczną i poznaję dalsze losy tej niezwykłej rodziny królewskiej, władającej po obu stronach kanału La Manche. Wciąż mnie zachwyca kunszt pisarski i polot z jakim S. Penman przedstawia nam wydarzenia z tej odległej epoki.

„Time and Chance” zakończyło się dramatycznym zabójstwem w katedrze Canterbury, król Anglii jest w niełasce, a Tomas jest pewnym kandydatem na świętego. Henryk II stara się poprawić swój wizerunek, odwiedza różne sanktuaria i odbywa publiczną pokutę w kościele św. Andrzeja Apostoła. Z tej okazji zebrały się tłumy, ale władze kościelne nie chciały upokorzyć wielkiego monarchy i nie było to widowisko, jakiego się spodziewała zebrana gawiedź. Król tylko klęknął na bruku i zdjął nakrycie głowy, a dwaj kardynałowie udzielili mu publicznego rozgrzeszenia. Tymczasem roznoszą się wieści o cudach przy grobie zamordowanego arcybiskupa w katedrze w Canterbury.

Drobne rysy na małżeństwie królewskich głów, jakie poznaliśmy w poprzedniej książce, przekształcają się w przepaście. Udane małżeństwo zmienia się w koszmar i wojna znów gości na ziemiach średniowiecznej Europy. Po jednej stronie staje Henryk II, a po drugiej jego „ukochana żona” Eleonora i ich synowie. Henryk jest zaskoczony, bowiem sam miał doskonały kontakt ze swoim ojcem i nie potrafi zrozumieć, gdzie mu uciekł czas i jak to się stało, że jego synowie są dorośli i skłaniają się przeciw niemu. Jego dzieciństwo nie było sielanką, ale nigdy nie był wplątany w konflikty swoich rodziców. Teraz jednak, ku jego przerażeniu, własne potomstwo staje po przeciwnej stronie i jest głównym zarzewiem buntu, który jak pożar rozprzestrzenia się po jego wielkim królestwie. Do tego konfliktu rodzinnego dołączają starzy wrogowie: król Francji Ludwik oraz książęta Flamandcy, a także głowy podnoszą baronowie w Anglii i na północy w Szkocji.

Autorka, jak i wielu historyków, stara się dotrzeć do źródeł takiej sytuacji, szukając przyczyny rozpadu i małżeństwa, i imperium, jakim oni władali. Henryk nie był zbyt zaskoczony buntem synów, no cóż nastolatkowi to jeszcze byli, mleko mieli pod nosem, złych doradców i widział też trochę swojej winy w tym wszystkim - zaniedbał ich, tak był zajęty królowaniem. Taka duża rodzina to i problemy są, zwłaszcza w zapewnieniu każdemu godziwej schedy.  Ale jego próby pojednania trafiają w próżnię i o ile, gdyby to była zwykła rodzina, to dzieciaki potrzaskałyby trochę drzwiami, pokrzyczałyby, popyskowały,  może nawet uciekłyby na trochę itp., to tutaj domowa sprzeczka przeradza się w międzynarodową awanturę.

Henryk w desperacji zdecydował się na pielgrzymkę do Canterbury i tym razem odbył solidną pokutę. Wszedł do miasta boso, w koszuli przemoczony do suchej nitki, zgodził się założyć zieloną pelerynę (jeden z doradców przekonał go, że jak się przeziębi i umrze to cały świat uzna to za karę za grzech, którego mu św. Tomasz nie jest w stanie przebaczyć). W publicznej deklaracji zostało podkreślone, że nie rozkazał zabójstwa męczennika, przyznał jednak, że słowa jakich użył mogły być przyczyną całego zajścia. Prosi o przebaczenie i obiecuje zwrot skonfiskowanego majątku, obiecał też asygnować £30 funtów rocznie dla katedry oraz £10 rocznie ze specjalnym przeznaczeniem na świece, aby zawsze się paliły przy sarkofagu świętego. Potem nastąpiła chłosta przy grobie męczennika, król zdjął koszulę i każdy biskup i opat uderzył go 5 razy, a mnisi 3 razy. Następnie król spędził całą noc na czuwaniu przy grobowcu Tomasa Becketta.  S. Penman wspaniale opisała to wydarzenie, ale najciekawszy jest monolog, jaki przypisała królowi, w czasie tej samotnej nocy, min.  domaga się on dowodu, rzuca arcybiskupowi wyzwanie i prosi o ochronę imperium.

Henryk wydaje się być osaczony, ma więcej wrogów niż sojuszników, a jednak jest w stanie wyjść cało z tego konfliktu. Czy była w tym interwencja Tomasa? Otóż dołączający do rebelii król Szkocji, przegrał bitwę i dostał się do niewoli – uznano to za cud i dowód, że św. Thomas przebaczył swojemu dawnemu przyjacielowi.

Prawdziwym ciosem dla króla jest jednak postawa jego ukochanej żony, aktywnej uczestniczki buntu. O ile przebacza on swoim synom, to Eleonorę spotyka dotkliwa kara, zostaje ona osadzona w areszcie domowym, a raczej zamkowym. Znów autorka puszcza wodze swojej fantazji i stwarza niezwykle gwałtowną i pełną emocji, straconych złudzeń i zranionych serc scenę pierwszego spotkania króla i pochwyconej w czasie ucieczki do Paryża Eleonory. Mówi się że od wielkiej miłości jest tylko krok do wielkiej nienawiści, pewnie jest w tym ziarnko prawdy bo iskry lecą przy tym spotkaniu i wiadomo po nim, że tylko cud potrafiłby te dwie zranione dusze i dumy pojednać. Henryk myśli, że chodzi Eleonorze o jego konkubinę Rosamundę Clifford a ona wykrzykuje mu że chodzi jej o Ryszarda i Akwitanię. Historycy piszący biografie obu postaci zwykle stają po stronie swoich podopiecznych, starają się winą obarczyć drugą stronę, i większość uważa że przyczyną rozpadu małżeństwa i królestwa była ta młodziutka kochanka, a zwłaszcza reakcja królowej na ten związek – niektórzy twierdzą, że ta reakcja była mocno przewrażliwiona, wiadomo przecież że nie był to pierwszy, czy ostatni monarcha co miał kobietkę na boku. Sharon Penman nie ocenia, nie podsuwa nam opinii, nie wprost przynajmniej, ale daje sygnały, alternatywne rozwiązania, zmusza do aktywnego czytania między wierszami swojej prozy i do zadawania pytań.

 Czytelnik więc zadaje sobie pytania: Dlaczego ta piękność średniowiecznej Europy, inteligenta kobieta o nieprzeciętnym zmyśle politycznym tak to rozegrała, że jej ukochana Akwitania stała się z biegiem czasu prowincją Francji? Czy była zbyt dumna aby walczyć z jakąś młódką o królewskie serce? Dlaczego Henryk nie był w stanie rozmawiać o swoich planach w sprawie królestwa? Czasem chciało by się obojgu nawtykać i nagadać, bo aż człowieka złość brała z powodu tego co oni wyrabiali. Jak mogła, cała ta rodzinka z piekła rodem dopuścić do rozpadu tego Imperium. Jak inna była by Europa gdyby Akwitania, Normandia i Bretania pozostały pod wpływem i władzą Korony Angielskiej.

Nie był to jednak ostatni bunt z jakim musiał się rozprawiać król, synkowie zaczęli w pewnym momencie nawet walczyć między sobą, ku uciesze Filipa, zasiadającego na tronie w Paryżu, młodego następcy pobożnego Ludwika. Pokój nigdy nie trwał w tym Imperium Andegaweńskim zbyt długo i na kolejnych stronach powieści znów brniemy przez spiski i knowania. Nad tą rodziną ciąży chyba jakieś fatum, bowiem w czasie kolejnego buntu Henryk traci młodego następcę tronu też Henryka - zwanego Halem. Młody król jest przekonany, że umiera za karę za świętokradztwo jakiego się dopuścił w licznych sanktuariach – a może za to, że się zbuntował przeciw ojcu. Henryk jest zdruzgotany, stracił kolejnego syna,  ale to nie koniec dramatów można powiedzieć, że od tego momentu jest już coraz gorzej. Nawet chwilowe ocieplenie atmosfery między Eleonorą i Henrykiem nie jest w stanie uratować rodziny i imperium, na które spadają kolejne nieszczęścia i pogrzeby. Ryszard występuje przeciw ojcu, spiskując z francuskim monarchą, a Henryk nie ma już siły, a na dodatek odzywają się stare rany i król powoli traci ducha. Ostatecznym gwoździem do trumny jest lista baronów, którzy przeszli na stronę buntowników, a zwłaszcza pierwsze imię na tej liście. Król umiera na zamku w Chinon, po 35 latach panowania na Angielskim tronie, jak niektórzy twierdzą główną przyczyną jego śmierci było złamane serce i przygnębiona dusza, bardziej niż choroby ciała. Został on pochowany w opactwie Fontevrault w Księstwie Anjou, jego ojczyźnie.

 Tymczasem Eleonora odzyskała wolność, a Ryszard rozpoczął przygotowania do koronacji i swojej wymarzonej wyprawy do ziemi świętej. O tym jednak już będzie w czwartej powieści spod pióra S. Penman pt. „Lionheart”. Stoi ta książka na półce i czeka, a ja nie wiem, czy sięgnąć po nią od razu, czy sobie zrobić przerwę i odurzyć się jakimś babskim romansidłem.

Poprzednie części sagi:

"When Christ and His Saints Slept"

"Time and Chance" 

sobota, 26 stycznia 2013

 

 Quartet, Kwartet

Niektórzy aktorzy gdy już osiągnęli wszystko w swojej karierze to decydują się stanąć po drugiej stronie kamery i porządzić trochę tym co się dzieje na planie. Tak postąpił teraz Dustin Hoffman, który zdecydował się przenieść na srebrny ekran sztukę teatralną pióra Ronalda Harwooda o tym samym tytule. Jest to słodka historia o domu spokojnej starości (Beecham House) dla osób z muzycznych kręgów : śpiewaków operowych, muzyków itp. gdzie to zacni staruszkowie i staruszki żyją sobie w pełnej harmonii ….

Quartet, Collins, Connelly, Courtenay

Ale to tylko teoria, bo świat ten jest pełen emocji, intryg, rywalizacji i zazdrości, które to uwidoczniają się z okazji wielkiej Gali Muzycznej jaką dom przygotowuje z okazji urodzin Giuseppe Verdi. Koncert ten jest o tyle ważny bowiem od jego powodzenia i ilości sprzedanych biletów i zainteresowania sponsorów zależy przetrwanie rezydencji Beecham House. Wszyscy chodzą poddenerwowani, odbywają się tajne spotkania i próby do tego wydarzenia kulturalnego, a różne grupy artystyczne ciągle wchodzą sobie w drogę, muzykanci śpiewakom operowym a ci z kolei operetkowym itd. Do tego jeszcze od czasu do czasu zajeżdża na dziedziniec karetka i na następnym śniadaniu brakuje kolejnego mieszkańca. W roli przewodniczącego komitetu organizującego Galę Muzyczną genialny Michael Gambon, ale wspaniale spisali się w swoich rolach członkowie tytułowego kwartetu Tom Courtenay jako Reginald Paget romantyk uwielbiający operę, Bill Connolly w roli rubasznego śpiewaka, Pauline Collins jako zapominalska Cissy Robson i oczywiście Maggie Smith jako diva operowa Jean Horton.

Mieszkańcy tej placówki są dość aktywną grupą, udzielają lekcji muzyki, Regi prowadzi pogadanki z młodzieżą, jego pogadanka o operze jest bardzo interesująca , udało mu się trafić do młodych ludzi - szukając analogii do opery we współczesnej muzyce mówiąc min. ,” że kiedy bohater operowy dostaje nożem w plecy to wstaje i o tym śpiewa a kiedy to samo się przytrafia raperowi to on o tym mówi…”. Mówi im że opera była dla wszystkich, opowiadała romantyczne, dramatyczne a czasem humorystyczne historyjki dla widowni pełnej normalnych ludzi a dopiero potem została zawłaszczona przez snobów. Udowadnia że śpiewanie w obu przypadkach wyzwala emocje, które w nas drzemią.

Maggie Smith and Tom Courtenay

Atmosferę podgrzewa przybycie nowej rezydentki  - słynnej śpiewaczki Jean Horton, która nie może się pogodzić z tym że musi mieszkać w takiej placówce. Nie jest to łatwe także dla Reginalda bowiem on i Jean byli małżeństwem ( bardzo krótko), ale dla niego była to wielka miłość i  zostało mu złamane serce i samo jej przybycie wywołuje powrót tych uczuć i bolesnych wspomnień.

Cała czwórka w młodości występowała razem śpiewając słynny kwartet w operze G. Verdiego „Rigoletto”, i oto pojawia się pomysł, aby oni zaśpiewali to na Gali Muzycznej. Jean nie ma ochoty a Regi nie może sobie poradzić z jej obecnością ale reszta się nie poddaje i stara się doprowadzić do pojednania i koncertu.

koncert 

Kreacje aktorskie, finezyjny humor, ciekawa historia, piękna lokalizacja powodują że się ten film dobrze ogląda. Jest to ciepły obraz o jesieni ludzkiego życia, gdy może ciało już nie jest takie młode i piękne ale dusza ciągle śpiewa i chce się cieszyć życiem. Polecam.

Images udostępnione przez Press Association.

21:55, edyta1972 , Film
Link Komentarze (3) »

 

Nareszcie nam podłączyli Internet i mogę wrócić do blogowania.

Jak zwykle Nowy Rok to nowe ceny w londyńskim transporcie i trochę zmian.

Na początku jednak wyjaśnię trochę terminologii, bo zawsze się pojawiają jakieś pytania w tej sprawie.

Londyn jest podzielony na 6 stref głównych (na niektórych liniach są dodatkowe  strefy podmiejskie) i opłata za przejazd zależy przez ile i jakie strefy przejeżdżamy. Miasto ma różne rodzaje transportu: Tube (metro),  autobusy, DLR czyli Docklands Light Railway,  Tram (tramwaje), National Rail (czyli koleje) oraz London Overground - kolejka, która kiedyś nazywała się Silverlink.

TfL to skrót od Transport for London , ich strona ma szereg przydatnych informacji min. o naprawach i niedogodnościach w transporcie, można dowiedzieć się jak i czym dojechać z jednego miejsca w Londynie do drugiego, sprawdzić rozkład jazdy itp... polecam.

Travelcard – Travelka to bilet wielokrotnego użycia i można go kupić na jeden dzień, tydzień, miesiąc i rok ( nie ma biletów weekendowych). Może to być papierowy bilet, albo można go mieć na karcie Oyster. Tavelka jednodniowa ma dwie opcje - "Anytime" i "Off Peak", jest dostępna tylko w wersji papierowej, na Oysterce natomiast jest tzw. Price Cap. Mamy więc Travelkę jednodniową w wersji "Anytime" – całodzienną, bo ważna jest przed 9:30 (w tzw. Peak Time) i jest przez to droższa, oraz Day Off-Peak, czyli podróż się ma się zacząć po 9:30 rano. Travelka jednodniowa jest ważna do 4:30  rano następnego dnia - tak, żeby móc do domu wrócić nocnym autobusem.  Metro i koleje w większości zamierają około północy.

Travelka obejmuje: metro, autobusy (miejskie), tramwaje, DLR, overground, National Rail.  

Peak time - czyli godziny szczytu w transporcie - to czas w ciągu dnia, gdy jest największy tłok, bo ludzie jadą do pracy, szkoły a potem z pracy i szkoły itp. Peak time  to czas przed godziną 9:30 od poniedziałku do piątku oraz miedzy 16:00 a 19:00 dla opłat jednorazowych.

Off Peak -  to po godzinie 9:30, oraz weekendy i dni świąteczne.

Karta Oyster – to taki plastikowy bilet wielokrotnego użytku, można mieć na niej travelkę tygodniową, miesięczną i roczną, albo można naładować sobie pieniądze i płacić za każdy przejazd -  nazywa się to „pay as you go” (karta przedpłacona). Wychodzi taniej niż płacenie gotówką w autobusie, czy kupowanie pojedynczego biletu na metro itp. Karta Oyster jest wydawana za kaucją £5,  którą można odzyskać jak się kartę odda (na każdej stacji metra lub w puntach sprzedaży, które są oznaczone niebieskim symbolem tej karty). Można jej używać w autobusach - wsiadając dotykamy żółtego czytnika przy kabinie kierowcy; w metrze, pociągach, DLR  i na Overgroundzie - dotykamy czytnika przy wchodzeniu i wychodzeniu na stacji początkowej i docelowej. Opłata za przejazd autobusem jest stała, nie zależy od ilości przejechanych przystanków, więc dotykamy czytnika tylko raz. W metrze, pociągach, DLR, overgroundzie jest zmienna, więc dotykamy dwa razy.

System „pay as you go” kasuje nas za odbytą podróż (metrem, pociągiem itd), dlatego ważne jest aby dotknąć czytnika, gdy zaczynamy podróż - w ten sposób sygnalizujemy, gdzie jest początek, a potem na stacji docelowej znów dotykamy, sygnalizując - to jest koniec naszej podróży. Na niektórych stacjach są na peronach różowe czytniki - to dla zasygnalizowania systemowi jaką trasą jedziemy, gdy się przesiadamy i omijamy np. 1. strefę (bo wtedy nas mniej skasuje za podróż). Jeśli zapomnimy dotknąć wsiadając, to w razie kontroli,  nawet z wystraczającymi funduszami na karcie, zostaniemy potraktowani jak pasażer "na gapę". Natomiast  jeżeli zapomnimy dotknąć przy wyjściu (gdy np. bramki są otwarte lub jest tylko czytnik na ścianie), to automatycznie skasuje z karty opłatę za całodzienną Travelkę, nawet jeżeli przejechaliśmy tylko jedną stację.

Price Capping – to taki system na karcie Oyster (pay as you go), który powoduje, że nie zapłaci się  więcej używając Oysterki, niż gdyby się kupiło papierową Travelkę. Patrząc teraz na ceny, muszę stwierdzić, że powrócono do systemu sprzed paru lat i koszt Daily Cap na Oysterce jest mniejszy niż dzienna Travelka. Wracają do intensywnego zachęcania ludzi do używania Oysterek. Oczywiście jest tu też opcji Peak and Off Peak time.

Doładowanie Karty Oyster

Można to uczynić w każdym punkcie sprzedaży oznaczonym niebieskim symbolem Oyster, w kasie na każdej stacji metra i w automatach, także na dworcach kolejowych. Sprzedawcy mogą nam też powiedzieć ile mamy na karcie. Gdy podajemy kartę mówimy np. ile chcemy doładować funtów jeżeli używa się „pay as you go” - albo gdy chcemy tygodniową lub miesięczną travelkę na Karcie Oyster to mówimy na ile czasu, na ile stref, i od kiedy ma zacząć działać. W automatach jest instrukcja jak to zrobić po polsku, ( w końcu nasz język jest na drugim miejscu)  i jest to dość proste. Najpierw dotykamy żółtego czytnika kartą Oyster, tu pojawiają się opcje co chcemy zrobić : „pay as you go” , czy kupić travelkę. Opcja „pay as you go” pozwala na doładowanie pieniędzy, wybieramy z opcji na ekranie ile chcemy doładować, płacimy gotówką lub kartą i uwaga jeszcze raz dotykamy czytnika kartą Oyster aby ją zaktualizować – jest to ważne. Potem możecie jeszcze raz dotknąć czytnika i sprawdzić ile macie i czy zadziałało, na wszelki wypadek wciśnijcie „guzik” aby wydało też dowód wpłaty-doładowania. Druga opcja Travelka – na tydzień i na miesiąc, do miesięcznej należy zarejestrować kartę aby ją chronić. Do tygodniowej nie trzeba tego robić. Wciskamy więc na ekranie, że chcemy tygodniową (7 dniową) i na ile stref i od kiedy ma być ważna – płacimy i znów dotykamy żółtego czytnika aby kartę zaktualizować. Można też doładować kartę przez Internet na stronie TfLu.

Dzieci do lat 10 jeżdżą za darmo ( autobusem, tramwajem, DLR, overgroundem i metrem) , jeśli są pod opieką rodziców albo osoby dorosłej (do 4 dzieciaków na jednego dorosłego), a gdy mają same używać transportu można im wyrobić kartę Oyster dla dzieci, jest tu opłata administracyjna £10 i trzeba dostarczyć zdjęcie, dobrze jest taką kartę wyrobić jeśli dzieciak wygląda na więcej niż 10 lat. Na koleji jest troche inaczej i bardziej skomplikowane szczegóły na National Rail w TfL i chyba się bardziej opłaca kupić dzienną dziecięcą travelkę jeżeli dużo się jeździ pociągami.  Najlepiej zapytać się na stacji jak się kupuje bilety, wybierają opcję najkorzystniejszą dla podróżnika.

Dzieciom 11-15 najlepiej wyrobić Zip Oyster photocard, z nią mają dzieciaki darmowe przejazdy autobusami i tramwajami oraz „pay as you go” na dziecięcych taryfach w metrze, DLR, pociągach i Overgroundzie. Trzeba złożyć aplikację przez Internet lub na poczcie. Trzeba udowodnić wiek, można użyć paszportu, aktu urodzenia, dostarczyć fotkę oraz zapłacić £10 które to jest opłatą administracyjną i nie jest zwracane jeżeli aplikacja zostanie odrzucona.  Więcej szczegółów na stronie TfLu : 11-15 Zip Oyster photocard  a składanie aplikacji http://www.tfl.gov.uk/tickets/14310.aspx#tkt-tab-panel-3

Można też kupić dzienną papierową travelkę dziecięcą Off Peak £ 3.40 na strefy 1-6 a Anytime £ 8.20 na te same strefy. Do tego nie jest potrzebna ta karta, bo Jednodniowa Dziecięca Travelka jest  sprzedawana tylko w formie papierowej.

Ceny w systemie pay as you go dla dorosłych, studentów z 11-15 Zip Oyster photocard i ceny travelek dla dzieci.   Price Capping i tygodniowe travelki są tylko z tą Zip Oysterką. 

Studenci uczący się w Londynie mają prawo do zniżkowych biletów okresowych, ale trzeba być studentem w akceptowanych placówkach – ich lista jest na stronie TfLu, oraz mieszkać w czasie studiowania w Londynie. Można sobie wyrobić kartę przez Internet, wypełniając podanie (aplication form) dostarczając fotkę i dowód że jest się studentem – wydają to w placówkach edukacyjnych. Jest oczywiście opłata administracyjna £10, ale potem jest 30 % zniżki przy opłatach za Travelki okresowe.

Bilety studenckie

Autobusy i Tramwaje: dotykamy przy wsiadaniu żółtego czytnika, w autobusie przy kabinie kierowcy, a jadąc tramwajem na przystanku tramwajowym. Na stacji Wimbledon, jeśli jedziemy z tej stacji tramwajem trzeba dotknąć przy wejściu przez bramki,  a potem także żółty czytnik na peronie ( jest to bowiem stacja gdzie można jechać także metrem i pociągiem, i chodzi o to aby tylko skasowało za podróż tramwajem). Gdy jedziemy tramwajem do Wimbledonu, to dotykamy czytnika na przystanku tramwajowym z którego wyjeżdżamy, a potem tylko bramek na dworcu w Wimbledonie. Nie ma już w sprzedaży Dziennych Bus Passów, oraz tzw. Bus Saver tickets – karnetów, te ostatnie można nadal używać jeżeli ma się ich jakiś zapas. Tygodniowe, miesięczne i roczne Bus Passy są tylko na Kartach Oyster, papierowych już nie wydają.

Opłata jednorazowa to £2.40 gotówką, gdy płacimy Oysteką „pay as you go” to skasuje nam tylko £1.40, dzienny Price Cap to £4.40. Tygodniowy Bus Pass to £19.60, miesięczny £75.30 a roczny £784. Jeśli płacicie gotówką, to lepiej mieć odliczoną kwotę, bo nie zawsze kierowca ma resztę do wydania.

Nowością jest możliwość płacenia w autobusach kartami płatniczymi (kredytowymi, debetowymi) , które mają funkcję bezdotykową, dotykamy nią żółtego czytnika, kasuje £1.40 z karty (jak z Oysterki) i nie trzeba szukać drobnych.  W centralnym Londynie można kupić bilet przed wejściem do autobusu, na ulicach są specjalne maszyny, ale mają one zniknąć w tym roku. Powodem jest fakt, że tylko 1% pasażerów kupuje teraz bilety za gotówkę, w porównaniu do 20% w 2003 roku, gdy te maszyny biletowe zostały wprowadzone. Większość ludzi używa Kart Oyster, bo tak jest taniej, a teraz po wprowadzeniu możliwości płacenia bezdotykową kartą kredytową lub debetową, pewnie się okaże że utrzymanie tych maszyn jest droższe niż są one tego warte (£1.9 miliona funtów rocznie to kosztuje).

Przykładowe opłaty gotówka i Kartą Oyster w systemie „pay as you go”:

Strefa

Opłata gotówką

Oyster
  „pay as you go”

Peak

Off Peak

Peak
  Price Cap

Off Peak
  Price Cap

1

£4.50

£2.10

£2.10

£8.40

£7.00

1-2

£4.50

£2.80

£2.10

£8.40

£7.00

1-3

£4.50

£3.20

£2.70

£10.60

£7.70

1-4

£5.50

£3.80

£2.70

£10.60

£7.70

1-5

£5.50

£4.60

£3.00

£15.80

£8.50

1-6

£5.50

£5.00

£3.00

£15.80

£8.50

2-3

£4.50

£1.60

£1.50

£10.60

£7.70

2-6

£5.50

£2.70

£1.50

£15.80

£8.50

 

Przykłady opłat za Travelki okresowe

Travelka

Strefa

Day Anytime

Day Off Peak

Tygodniowa

Miesięczna

roczna

1 i 1-2

£8.80

£7.30

£30.40

£116.80

£1216

1-3

£11.00

£8.00

£35.60

£136.80

£1424

1-4

£11.00

£8.00

£43.60

£167.50

£1744

1-5

£16.40

£8.90

£51.80

£199

£2072

1-6

£16.40

£8.90

£55.60

£213.60

£2224

2-3

£11.00

£8.00

£23.00

£88.40

£920

2-6

£16.40

£8.90

£38

£146

£1520

Mapy metra, DLR itd  i strefy Oyster

I to by było na tyle ...

Ceny na rok 2014 we wpisie http://imigrantka.blox.pl/2014/02/Transport-w-Londynie-2014.html

Flag Counter