Blog > Komentarze do wpisu

Terracotta army - wojownicy przyjechali do Liverpoolu

 Parę miesięcy temu wieszałam firanki w oknie i słuchałam radia BBC4 i nagle w ucho mi wpadły słowa „exhibition” i „ terracotta warriors in UK”. Mało z mojego czerwonego steperka nie spadłam z wrażenia, zaraz chciałam wiedzieć co, jak i gdzie i kiedy. Audycja była o przygotowywaniu wystawy, o odkryciu tego  kompleksu, o zabytkach jakie można zobaczyć, a ja prawie krzyczałam – „ no dobra, dobra, ale gdzie to ma być” bo przegapiłam początek programu. W końcu się dowiedziałam, że wystawa jest w World Museum. W mojej głowie pojawiło się pytanie – gdzie do licha jest to muzeum, bo na pewno nie w Londynie !? Chyba się prezenterka nade mną zlitowała, bo dodała, że w Liverpoolu. W ciągu sekundy podjęłam decyzję, że jedziemy do Liverpoolu. Co prawda lata temu widziałam armię terakotową w Muzeum Brytyjskim (British Museum) w Londynie, to jednak mam ciągły niedosyt wrażeń, a do Chin daleko. Nerwowo szperałam po kalendarzu, aby znaleźć jakieś dni wolne od pracy, które mamy razem z moim ukochanym. Potem w pracy doprosiłam się o jeden dodatkowy dzień urlopu, usiadłam przed komputerem i pierwsze co zarezerwowałam to były bilety na wystawę. Potem dopiero zatroszczyłam się o kwaterunek i bilety kolejowe i tak pojechaliśmy na trzy dni, a głównym punktem programu byli chińscy wojownicy.

Wystawa była niesamowita, dobrze przygotowana i zaprezentowana i choć nie było tu wszystkich wojowników (to nie jest możliwe), to co można zobaczyć zachwyca i pokazuje nam ogrom całego przedsięwzięcia. Niektóre eksponaty już pewnie widziałam na poprzedniej wystawie, ale i tak nie mogłam się napatrzeć.

Wystawa ta to efekt współpracy rządu brytyjskiego i chińskiego, Biura Reliktów Kulturowych Prowincji Shaanxi i World Museum w Liverpoolu. Po trzech latach planowania, wybierania, pakowania i opisywania - 124 zespoły wyselekcjonowanych zabytków z 13 instytutów archeologicznych i muzeów w prowincji Shaanixi m.in. z samego mauzoleum cesarza Qin Shihuang przejechało kawał świata do miasta portowego w Anglii. Takiej gratki, taki jak ja archeolog w spoczynku nie mógł przepuścić.

Na wejściu witał nas wojownik 

Jak wiele ważnych i niesamowitych stanowisk archeologicznych i to zostało odkryte przez przypadek, gdy w 1974 mieszkańcy okolicznej wioski kopali sobie studnię. Okazało się, że to co znaleźli to tylko początek, czy jak się mówi wierzchołek góry lodowej. W 1987 roku kompleks Mauzoleum Qin Shihunag i jego Terakotowa Armia zostały wpisane na listę Dziedzictwa Światowego UNESCO.  Same wykopaliska trwają i trwają i całe pokolenia archeologów tam będą przez lata dorabiać się odcisków na dłoniach. W ciągu 40 lat wykopalisk wydobyto na światło dzienne 2 000 rzeźb, a przypuszcza się, że może tam być w sumie około 8 000 wojowników i koni. Prace rozpoznawcze wykazały, że armia terakotowa to tylko część wielkiego kompleksu pogrzebowego. Jest tu około 600 jam grobowych otaczających samo mauzoleum. Jest to największy taki zespół cmentarny na świecie.

Qin Shi Huang był Pierwszym Cesarzem Chin, zjednoczył on państwo w roku 221 BC. Ta wystawa była nie tylko o jego grobowcu, ale o tym procesie jednoczenia, walkach, osiągnięciach i jego spuściźnie historycznej i kulturowej.

Jego rytuał pogrzebowy nie był nowością, za to skala na jaką on się odważył dziś nas zachwyca i przytłacza. Znaleziska archeologiczne już z okresu Neolitu w Chinach wskazują na głęboką wiarę w życie pozagrobowe i kult przodków, przywiązywano wagę nie tylko do ochrony ciała zmarłego, ale i jego ducha, już wtedy używano np. jadeitu (żadu) do tego celu.

Wystawa pokazuje nam co było przed tym cesarzem, lokalnych władców, zwyczaje pogrzebowe i osiągnięcia kulturowe oraz jak on doszedł ostatecznie do władzy. Przy pomocy wielkich planszy i animacji wyruszamy w podróż w czasie i przestrzeni.

Oczywiście różne regiony mają różne zwyczaje pogrzebowe. To co łączyło rody królewskie to rytuał pogrzebowy tego okresu, to bogactwo przed wszystkim przedmiotów wykonanych z brązu. Mamy tu lampy, dzwony, przenośne paleniska, kadzidła, wazy na wino, lustra, zapinki pasa itp., często inkrustowane kamieniami szlachetnymi. Złoto przychodzi później i najpierw pojawia się u elit, podobnie jak techniki odlewania brązu na wosk tracony. Wierzono, że życie po śmierci było przedłużeniem życia na ziemi. Grobowce składały się więc, na wzór domu, z pomieszczeń wypełnionych przedmiotami codziennego użytku. Jadeit pojawia się w różnych regionach raz jako paciorki, raz jako płaskie dyski, plakietki naszywane na jedwabne całuny, czy podeszwy butów. Różne formy, ale jedno zadanie –minerał ten ma chronić zmarłego. W tych grobowcach występują figurki interpretowane jako substytut ofiar ludzkich, na południu wykonywane są one z drewna, a na północy z gliny.

Rodzina Qin pojawiła się na scenie politycznej w państwie Zhou, już w X wieku BC. Doskonali znawcy i hodowcy koni, byli oni prawą ręką panujących. Wyrazem ich wzrastającej potęgi są także mauzolea, w których byli pochowani poszczególni władcy, dobrym przykładem jest tu pochówek księcia Jing z Qin (576-537 BC). Jego mauzoleum ma 300 metrów długości i 24 metry głębokości. Razem z księciem pochowano 166 ofiar ludzkich. W jamie centralnej o wymiarach 59x38 metrów znajduje się drewniana konstrukcja, składająca się z kilku pomieszczeń połączonych drzwiami. W jamach przylegających pochowane zostały prawdziwe konie z rydwanami. To na jego trumnie były ułożone jadeitowe podeszwy butów, miały go one chronić od złego.

Ying Zheng to jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci w historii Chin. Urodzony w 259 BC najpierw rządził królestwem Qin (246-221), a następnie podbił resztę ziem i został Pierwszym Cesarzem Chin, rządząc w latach 221-210 BC . Już starożytni dziejopisarze uważali go jednak za tyrana, który to mimo wszystko przez dwa tysiąclecia fascynował historyków, jako innowator który stworzył podwaliny administracyjne i nie tylko wielkiego imperium, jako poszukiwacz nieśmiertelności, a ostatnio dzięki przypadkowemu okryciu w małej wsi, jako twórcę największego odkrycia archeologicznego XX wieku.

Takie wielkie państwo, to też wielki problem, bo był to zlepek 7 królestw i cesarz zaraz zabrał się do jego ujednolicenia. Cesarz miał władzę absolutną, a urzędnicy na różnych stopniach byli mianowani lub zwalniani w zależności od zasług i umiejętności. Centralny rząd składał się z chengxiang, pełniącego coś w rodzaju funkcji premiera, taiwei przywódcy wojskowego i yushidafu generalnego nadzorcy. Na niższym szczeblu było 9 ministrów stanu – jiuging, kontrolujących m.in. sprawy finansowe, sądownicze, ochrony pałacowej, dowodzenia ochroną cesarską, opieki nad końmi i zaprzęgami cesarskimi i sprawami rodziny cesarskiej. Cesarz obalił stary system feudalny i podzielił cesarstwo na 36 komandorii - jun,  a te z kolei na województwa - xian, te zaś na ting, a owe na li składające się z grup rodzinnych. Każda komandoria i województwo było rządzone przez centralnie mianowanego urzędnika, wspomaganego przez „podrzędników” .To był idealny system nadzoru, zbierania informacji i podatków.

Urzędnicy państwowi w tym hierarchicznym systemie wdrażali ścisłe prawa – statuty lü i rozporządzenia ling, a ludność musiała się do nich zastosować. Były one rozprowadzane na piśmie po całym imperium. Każdy statut czy rozporządzenia miało swój własny numer i tytuł, a dotyczyło różnych stref życia od spraw rolniczych, produkcji rzemieślniczej, obowiązkowych robót, do praktycznych wskazówek, jak ochrony rządowych obiektów, racji żywnościowych dla skazańców itd.

Ideologią panującą był Legizm wspierany przez kanclerza Li Si. Światopogląd ten zakładał, że natura ludzka jest z natury egoistyczna i samolubna i bardziej zdolna do czynienia złego niż dobrego. Jedynym sposobem utrzymania ładu społecznego była narzucona dyscyplina i przestrzeganie prawa. System ten zakładach nagradzanie za dobre i uczciwe postępowanie i surowe kary za łamanie prawa. Umacniało to państwo i panującą dynastę, bowiem poddani musieli przestrzegać praw wydanych przez Cesarza. W 213 roku Cesarz przeszedł samego siebie we wprowadzaniu tej ideologii i za radą wspomnianego już Li Si rozkazał spalić książki, zwłaszcza dzieła literackie, wyjątkiem były traktaty o medycynie i rolnictwie. Strategia ta miała utrudnić dostęp do oświaty i kultury, zdławić inne filozofie i w pełni kontrolować ludność poddaną. Niektórzy uczeni krytykowali ten pomysł, ale ten protest spotkał się z ostrą reakcją i rok później 460 uczonych zostało pogrzebanych żywcem za ten sprzeciw.

Kontrola takiego dużego imperium potrzebuje sprawnej komunikacji, a ta jest możliwa dzięki systemowi dróg. Pierwsza droga szybkiego ruchu chidao zbudowana w 220 BC.  Droga ta była skonstruowana dla powozów i konnych podróżnych, a piesi poruszali się boczną częścią, oddzieloną od głównej rzędem drzew. Szerokość powozów została zestandaryzowana w celu ułatwienia podróżowania. Dodatkowo w miejscach strategicznych np. przełęczach, przeprawach rzecznych zostały utworzone posterunki sprawdzające specjalne drewniane pozwolenia podróżne. Budowę drugiej drogi nazwanej Prostą Drogą zhidao  rozpoczęto w 212 BC, a wiodła ona z Yunyang w prowincji Shaanxi do Jiuyuan w Mongolii, droga ta była używana przez wieki i jest nadal w dobrym stanie. Inny projekt to kanał Lingqu, przecinający góry i łączący dwie rzeki płynące w różnych kierunkach: rzeki Lijiang płynącej na południe i rzeki Xianjiang płynącej na północ.

W 215 Pierwszy Cesarz wysłał generała Meng Tian na północ na czele 300 000 armii z rozkazem zepchnięcia plemion koczowniczych Xiong za Żółtą Rzekę i uszczelnienia granicy północnej. Tak powstał Wieli Mur, kolejne najbardziej znane osiągnięcie tego despoty. Nie był to pierwszy mur, już w czasie Okresu Wojujących Państw królestwa Yan i Zhao sąsiadujące z tymi plemionami budowały wały obronne częściowo z kamienia i gruzu lub ziemi. Wielki Mur został ukończony zaraz po śmierci Pierwszego Cesarza w 210 BC  i przetrwał stulecia chroniąc północną granicę państwa, będąc jednocześnie kością niezgody między nomadami a ludnością prowadzącą osiadły tryb życia.

Kolejne reformy zestandaryzowały system piśmiennictwa, monetarny, ważenia i pomiarów. Ułatwiło to nie tylko rządzenie tak rozległym państwem i było symbolem politycznym, ale miało wpływ na uproszczenie życia codziennego, zwłaszcza w handlu i gospodarce.

Następne wielkie przedsięwzięcie to budowa pałacu cesarskiego. Był to kolosalny zamysł, bardzo kosztowny i wymagający dużego nakładu pracy. Cesarz, w swojej mani kontrolowania wszystkiego co oddychało w jego imperium, przesiedlił 120 000 wpływowych rodzin do stolicy Xianyang, dzięki temu miasto się rozrosło, wzbogaciło, a jednocześnie mógł on ich mieć na oku. Cesarz lubił trzymać rękę na pulsie i objeżdżał swoje imperium dokonując inspekcji.

Qin Shi Huang bał się śmierci i szukał eliksiru nieśmiertelności. W czasie swojego trzeciego objazdu w prowincji Shandong lokalny alchemik Xu Fu powiedział mu, że taki eliksir mają w posiadaniu biało ubrani mieszkańcy wysp świętych czy nieśmiertelnych Penglai, Fangzhang i Yingzhou, położonych na Oceanie Wschodnim. Xu Fu w towarzystwie 3 000 dzieci z małą flotą został wysłany na ocean Wschodni, a jego misją było zebranie ziół i roślin które mogą zapewnić nieśmiertelność. Ekspedycja przepadła bez śladu. Cesarz zaś rozkazał swoim nadwornym alchemikom zrobienie mikstur, których głównym składnikiem była rtęć, mając nadzieje, że to przedłuży jego życie, nie wiedział jednak o tym, że jest to substancja trująca.

Gdy cesarz zmarł w czasie swojej piątej inspekcji, jego doradcy jak Zhao Gao i wspomniany już Li Si postanowili nie nagłaśniać tej sprawy i dopiero po powrocie do stolicy Xianyuang ogłosić swoich faworytów następcami tronu. Postanowili ukryć zapach rozkładających się zwłok cesarza i rozkazali załadować powóz towarzszący rydwanowi cesarskiemu zasolonymi rybami. Po powrocie do stolicy zaczęły się przepychanki polityczne i walka o to, kto ma zasiąść na tronie. To był początek końca tej dynastii.

Qin Shi Huang stworzył imperium, jednak po jego śmierci jego dynastia upadła w wyniku walk wewnętrznych, ale samo imperium i ujednolicenia jakie wprowadził się ostały i były podwalinami tego wielkiego państwa. Pierwszy Cesarz osiągnął nieśmiertelność, może nie w taki sposób jaki chciał, ale chyba prawie każdy słyszał o Wielkim Murze czy Armii Terakotowej z jego Mauzoleum.

Ekrany z tyłu pokazywały zdjęcia z tego miejsca

Ten słynny kompleks grobowy leży 35 km od współczesnego miasta Xiʹan, u podnóża góry Li. Powierzchnia, na której się ten zespół cmentarny znajduje, to 56km kwadratowe. Główny kopiec jest otoczony grobowcami, jamami i budynkami o różnym przeznaczeniu. Wojownicy cesarscy stoją na skraju tego terenu, ale zawsze są gotowi do obrony i jego i imperium. Uważa się, że to co odkryto w czasie ostatnich 40 lat to tylko około 10% całego stanowiska. Samo mauzoleum nie zostało poddane wykopaliskom, a tylko badaniom geofizycznym i innym nieinwazyjnym technologiom.

Gdy Pierwszy Cesarz zmarł został pochowany w tym ogromnym Mauzoleum, a otaczający go kompleks miał być jego światem pozagrobowym. Miał on tu: swoją armię do obrony, a może także do podboju innym światów pozagrobowych, rydwany wykonane z brązu do podróżowania po swoim pozagrobowym imperium, akrobatów który mieli mu umilić czas wolny, arsenał z kamiennymi zbrojami, stajnie ze szkieletami wielu koni, i konkubiny pogrzebane żywcem. Każdy przedmiot, postać ludzka, zwierzęta żywe czy wyprodukowane miała jeden cel - służenie Cesarzowi.

Tu pojawia się pytanie – skoro dążył do nieśmiertelności do dlaczego budował sobie zaświaty? No może był zapobiegliwy i wolał mieć tzw. plan B, na wszelki wypadek. 

Przegotowania rozpoczęły się zaraz po objęciu tronu przez 13-letniego wtedy Ying Zhenga. Wybrał on wtedy to miejsce, opierając się o chińską tradycję geomancji (energia ziemi i kosmosu)  fengshui ( wiatr i woda) i cały zespół grobowy został zaplanowany zgodnie z tymi tradycjami i poglądami trochę przez niego przeredagowanymi. Mauzoleum miało być odzwierciedleniem jego stolicy i miało dostarczyć nie tylko odpowiedni lokal dla monarchy, ale i świat do rządzenia. Co jest ciekawe nie ma wiele informacji o tym kompleksie w źródłach pisanych zwłaszcza w „Shiji” historyka Siama Qian żyjącego w II wieku BC, którego prace są głównym źródłem informacji o tamtych wydarzeniach. Pisze on o konstrukcji, przekazuje dużo detali o tzw., krajobrazie pogrzebowym.

Ekran pokazuje krajobraz z tego miejsca

Według tego historyka 700 000 robotników pracowało przy budowie tego kompleksu po zjednoczeniu Imperium.  Takie przedsięwzięcie to duży wysiłek logistyczny: administracja, planowanie, nadzór, rzemieślnicy, a nawet skazańcy zakuci w kajdany. Podobno nawet przeniesiono góry tzn. wzgórze zostało wyrównane, bo z niego było lepiej nadzorować te prace. Teren ten do dziś jest znany jako Jiguping (Platforma Bijących Bębnów) i rozciąga się z niej wspaniały widok na całą okolicę.

Rzemieślnicy pracowali w swoich warsztatach, prości pracownicy przenosili i umieszczali poszczególne elementy we wskazanych miejscach. Ludzie mieszkali tu i pracowali często aż do śmierci. W okolicy odkryto cmentarze z pochówkami, a wśród wyposażenia grobowego były naczynia z inskrypcjami i np. niektóre zawierały informacje o pochodzeniu danego osobnika, jego status, jak zostali zwerbowani. Byli np. dłużnicy który odpracowywali swoje zaległości finansowe. Fachowcy pieczętowali swoje imiona na wyrobach jak gliniane dachówki, cegły oraz na wojownikach, do tej pory zidentyfikowano 90 imion. Przeprowadzono też trochę badań DNA ( 19 próbek) i okazuje się że byli tu ludzie z całego Imperium (głównie z południa), ale i niewolnicy i jeńcy spoza np. o korzeniach japońskich.

W pobliżu znaleziono też wielkie piece do wypalania dachówek i cegieł, warsztaty kamieniarskie, często ze zniszczonymi lub uszkodzonymi elementami. Odkryto też sieć dróg do przewożenia materiałów i gotowych produktów, w niektórych miejscach zachowały się nawet odciski stóp i koleiny po kołach wozów. Część wyposażenia grobowców była wykonywana tutaj, a część w innych miejscach np. stolicy i dowożona tymi drogami lub rzeką Wei. To naprawdę był wielki kompleks produkcyjno-mieszkalny.

Teracota_exh_6

wyobrazenie artystyczne wnętrza cesarskiego mauzoleum 

Komora grobowa Pierwszego Cesarza to centrum jego Imperium i jego pałac. Według historyka Siam Qian były tam „pałace, wieże, setki urzędników, skarby i przedmioty egzotyczne zostały tam przyniesione i wypełniły to pomieszczenie. Rzemieślnikom rozkazano ustawić kusze na stromym wejściu tak, aby strzelały one do tego kto odważy się tam wejść. Użyto płynnej rtęci na odtworzenie rzek, strumyków i mórz tego pozagrobowego Imperium. Sufit został utkany perłami i kamieniami szlachetnymi przedstawiającymi ciała niebieskie i specjalna oliwa została użyta dla zapewnienia oświetlenia przez długi czas. Razem z Cesarzem zostały pogrzebane żywcem bezdzietne konkubiny”. Jednak w jego kronikach nie ma informacji o dodatkowych komorach i jamach pogrzebowych, czy o samych wojownikach.

Gdy prace nad budową zbliżały się ku końcowi wielu tam pracujących zostało żywcem zapieczętowanych w komorach grobowych dla zachowania tajemnicy. Architekci też zasadzili roślinność, głównie krzaki i drzewka na stokach Mauzoleum, aby sprawiało ono wrażenie naturalnego pagórka i miało to też zapobiec erozji i odsłonięciu podziemnych konstrukcji.

To ogromne stanowisko to kopalnia wiedzy dla archeologów, antropologów itp. Obiekty do tej pory odkryte dostarczyły nam mnóstwo informacji, ale i nowych pytań.  Wydaje się, że prace na tym stanowisku to będzie jedna wielka niekończąca się opowieść i w sumie to Qin Shi Huang osiągnął swój cel - jego sława i imię są nieśmiertelne.

Na wystawie mamy przykładowe elementy z tego stanowiska archeologicznego. Już na samym początku wita nas żołnierz i stojący za nim koń. Zwierzęta te były bardzo ważnym elementem dla społeczności Qin, nie tylko dlatego, że ich przodkowie hodowali konie dla poprzednich królów, ale ponieważ były one istotne ze względów militarnych i gospodarczych (transport). W czasie życia cesarza jego konie były dobrze traktowane, a używane one były zarówno do jego zaprzęgów w rydwanach jak i przez generałów do walki. Stajnie cesarskie były podzielone w zależności od przeinaczenia rumaków. Odkryto wiele szkieletów konnych zarówno w obrębie murów Mauzoleum jak i poza nimi. Niektóre konie zostały pochowane w trumnach, inne w jamach, ale z terakotowym chłopcem stajennym który miał się nim zajmować.

Odkryto dwa rydwany wykonane z brązu, są one tak cenne, że na wystawę przyjechały repliki, ale nawet one robią wrażenie. Zostały one pochowane w drewnianej komorze, ich rozmiar to co prawda połowa prawdziwego rydwanu, ale wykonanie po prostu zapiera dech. Zrobione z brązu, złota i srebra, użyto różnych technologii: odlewania, lutowania, wybijania młotkami i wiercenia oraz inkrustowania złotem, srebrem i kamieniami szlachetnymi. To bardzo kunsztowna robota i pokazuje nam jak ważny ten obiekt był w życiu pozagrobowym cesarza.

Oprócz dużej ilości szkieletów konnych znaleziono też szkielety ptaków i zwierząt oraz ceramiczne naczynia na paszę i klęczące figury opiekunów. Są ptaki z brązu łabędzie, dzikie gęsi, żurawie – jeden ma nawet robaka w dziobie. Obok są terakotowi muzykanci, a ptaki jakby zastygły w takt muzyki.

Oczywiście największą atrakcją wystawy były figury Armii Terakotowej. Stały one w jednej sali w rzędzie z ekranem z tyłu. Na ekranie można było zobaczyć zdjęcia z Mauzoleum, panoramę okolicy, poszczególne jamy ze stojącymi oddziałami armii, pokolorowane figury i szczegóły niewidoczne dla zwiedzającego – bardzo dobry pomysł.

Jest parę teorii na temat jak produkowano tych wojowników. Powszechnie się uważa, że był to proces łączący odlewanie i rzeźbienie, są sugestie, że każda część np. głowa, ręce, ramiona, tułów, stopy były masowo produkowane a potem łączone w różnych kombinacjach. Ostatnio jednak w efekcie współpracy między Mauzoleum a Instytutem Archeologii przy University College of London stwierdzono, że poszczególni wojownicy reprezentują o wiele więcej indywidualizmu, niż można się spodziewać z prostego składania gotowych elementów.

Teracota_exh_5

wojownicy byli malowani 

Wojownicy mają m.in., odciśnięte lub wyryte imiona swoich twórców, głównie były one umieszczane na dole szaty lub pod pachami. W większości jedna figura ma z reguły jedno imię, a jeżeli składane one by były z różnych części, to czy nie powinno być tych imion więcej na jednej figurce? Badacze skupili się na małych elementach jak np. uszy. Ta część ciała jest bardzo różna u ludzi, niemal tak unikalna jak nasze odciski palców. Wykonano dużo zdjęć i stworzono ich trójwymiarowe wersje, ukazujące detale różnych uszu. Okazało że każde ucho jest bardzo różne, ten stopień indywidualizmu sugeruje raczej ręczną produkcje niż masową.

Glina jakiej użyto do produkcji to lokalny less z dodatkiem piasku. Każdy wojownik był produkowany od ziemi w górę, części ciała formowane z grubych zwojów gliny. Głowa były produkowana i wypalana oddzielnie, do zalepienia szczelin między głową a ciałem używano miękkiej gliny. Stosunkowo duża ilość detali była dodawana do tej podstawowej formy ludzkiej, jak szczegóły na szatach, detale uzbrojenia, detale na twarzy i włosach. Następnie taka figura była suszona w cieniu i wypalana w wielkich piecach w temperaturze 950-1050°C przez kilka godzin. Po wypaleniu każda figura były pokrywana laką a następnie malowane na jaskrawe kolory. Potem byli oni ustawiani w formacji w jamach i wyposażani w broń.

W sumie do tej pory odkryto 40 000 sztuk broni wykonanej z brązu. Głównie były to miecze, włócznie, halabardy, dzidy topory, haki, strzały, elementy spustowe kusz i tylko jedna żelazna włócznia i pięć żelaznych strzał z brązowymi ostrzami.  Ta broń też była stemplowana - z datami, informacją o warsztacie i rzemieślniku. Taki niemalże numer seryjny. Większość pochodziła z lat 244-288 BC, z czasów panowania króla Ying Zheng. Znaleziono też około 10 000 strzał luzem i 300 plików po 100 strzał każdy. Przeprowadzono na nich różne analizy i okazało się, że nigdy nie były one użyte w walce, więc zostały wykonane specjalnie dla tego Mauzoleum. Znaleziono 200 dźwigni spustowych kusz, każda składała się z trzech części, które musiały być odlane z dużą precyzją. Broń była wypucowana i naostrzona na tokarkach i to był też nie lada wyczyn logistyczny. Broń ta to nie były atrapy bowiem, gdy w 209 BC wybuchła rebelia, użyto tej broni w walce z rebeliantami.

Trzeba przyznać, że tajemnica tego co tam pochowano razem z Pierwszym Cesarzem była dobrze strzeżona, bo gdy po paru latach dynastia Qin ostatecznie upadła i nastała dynastia Han wydaje się, że nikt już nie pamiętał o skarbach ukrytych w grobowcach i terakotowej armii.

Nowa dynastia też miała wielkie ambicje jeżeli chodzi o rytuał pogrzebowy i na wystawie mamy przykłady wyposażenia grobowego z tego okresu. Wszystko tu jednak wydaje się takie małe, nie ma już tego rozmachu i wielkiej skali Pierwszego Cesarza. Najsłynniejszy kompleks z tego okresu to grób cesarza Jingdi (156-141BC), którego mauzoleum w kształcie piramidy usypanej z ziemi kryło 81 grobowców prowadzących do głównej komory. Figury w tym kompleksie mają połowę rozmiarów tych pochowanych z Pierwszym Cesarzem.

Prawie 9 lat przed odkryciem Terakotowej armii, także rolnicy znaleźli 25 km od miasta Xianyang grobowiec generała z dynastii Han. Odkopano tu prawie 3 000 przedmiotów w wyposażeniu grobowym, w tym 1965 wojowników, 583 kawalerzystów i 410 tarcz. Główna komora grobowa była o 70 metrów od tego znaleziska, tu też były rydwany, a w sąsiedniej komorze były pogrzebana małżonka. Oba pochówki zostały zrabowane lata temu i ostały się tylko paciorki, małe brązowe naczynia, lakierowane przedmioty i ozdoby z jadeitu – płytki które prawdopodobnie były zszyte srebrną nitką tworząc swego rodzaju szatę.

Te tradycje pogrzebowe trwały niemalże do upadku Imperium na początku XX wieku. Większość kultury chińskiej ma korzenie w dynastii Han uznawanej jako era pokoju i rozwoju gospodarczego, ale czy była by ona możliwa bez Pierwszego Cesarza? Do dziś też jadeit jest uważany za specjalny minerał, a wiara w życie pozagrobowe jest mocno zakorzeniona w świadomości kulturowej. Dziś w czasie ceremonii pogrzebowej spalane są papierowe figurki, meble i przedmioty codziennego użytku np. papierowe modele telefonów komórkowych.

Wystawa była niesamowita, bilety zostały wykupione bardzo szybko, ten wpis jest trochę z opóźnieniem, ale mam nadzieję, że trochę was zaciekawił i zachęcił, gdy Terakotowa Armia zawita do waszego sąsiedztwa. Miejcie uszy szeroko otwarte. Na wystawie można było robić zdjęcia, co jest nowym trendem w tutejszym muzealnictwie. 

  

 

 

 

środa, 21 listopada 2018, edyta1972

Polecane wpisy

Komentarze
2018/11/22 15:03:26
Jestem w szoku bo nigdzie nie słyszałem o tym wydarzeniu. Nie przewinęło się to w mediach żeby odbiło się szerszym echem. Szok po prostu, takie ciekawe widowisko jakby powiedzieć.
-
2018/11/22 21:25:09
No gdybym tego dnia nie wieszała firanek to bym też nie wiedziała :). W Liverpoolu było o tym głośno, wielkie plakaty po całym mieście a nawet był mural na chodniku ... i prawie każdy z kim rozmawialiśmy o tym wiedział lub był już. Jedna pani się trochę zdziwiła gdy na pytanie czy to nas tu przywiedli Beatlesi odpowiedziałam że nie terrakottowa armia ale do ich muzeum też wpadliśmy. pozdrawiam
Flag Counter