Blog > Komentarze do wpisu

Celtowie - sztuka i tożsamość - notatki z wystawy cz. 1

 

 

Oto kolejna wystawa przygotowana przez Muzeum Brytyjskie, koncentrująca się na społecznościach historycznych - niedawno byli Wikingowie. I znów cofamy się w czasy antyczne, aby prześledzić ten fenomenom pogańskiej kultury, która panowała w Europie przez setki lat. Zobaczymy też, co z niej przetrwało do naszych czasów.

Celtowie żyją w naszej świadomości i utożsamiani są z kulturami Irlandii, Szkocji, Kornwalii i Walii, a opisując ich tożsamość narodową często właśnie używa się określenia celtycki. Na Celtów patrzono inaczej w czasach antycznych, po upadku Rzymu, we wczesnym średniowieczu, okresie Romantyzmu i w czasach obecnych. Zmieniało sią pojęcie i definicja tej kultury. Na wystawie przygotowanej w kooperacji z Muzeum Narodowym Szkocji zostało zaprezentowanych 250 eksponatów ukazujących bogatą kulturę, technologię i spojrzenie na świat. Takie cuda tu były, że zapierało dech w piersiach. 

Nasza wiedza o Celtach i ich początkach w większości opiera się na znaleziskach archeologicznych, wiedza przekazana przez antycznych, greckich i rzymskich historyków jest pełna legend i dość luźnych informacji. Celtami nazywano ludność mieszkającą na północ od granic „cywilizowanego” świata, ludność zamieszkującą m.in.  tzw. Barbaricum. Grecy nazywali ich Celtami i mamy rzeźbę przedstawiającą umierającego Celta 250BC, natomiast Rzymianie znali i podbili Galów i kopia tej słynnej rzeźby przedstawia już umierającego Gala. Tu przypomniał mi się kawałek tekstu którego musieliśmy się nauczyć na łacinie „Gallia est omnis divisa in partes tres, quarum unam incolunt Belgae, aliam Aquitani, tertiam qui ipsorum lingua Celtae, nostra Galli appellantur. „ (Galia dzieli się na trzy części jedną zamieszkują Belgowie, drugą Akwitańczycy a trzecią po ichniemu nazywani Celtami a po naszemu Galami).

Holzgerlingen Statue  © Wüttembergisches Landesmuseum, Stuttgart.

Stajemy jednak oko w oko z Celtami, są tu bowiem wizerunki portretowe wykonane przez samych Celtów. Jest datowany na 500-400BC, dwutwarzowy posąg, wykonany z piaskowca z rogami - określanymi jako korona z liści. Jest to podobne nakrycie głowy, jak ze słynnej figury celtyckiego księcia z Glaubergu. Postać po obu stronach ma złożone ręce nad pasem. Choć centrum kultury Celtyckiej jest w Europie to dość dużo eksponatów było z Wielkiej Brytanii.

Brytania i Irlandia nigdy nie były określane przez starożytnych pisarzy jako Celtyckie narody, tu mieszkali Iceni, Caledonii, Picti itp.., choć były zauważane podobieństwa w kulturach tych narodów. Po upadku Rzymu Celtowie znikają z pisanej historii, ale przecież nie znikają z powierzchni ziemi. Średniowieczny historyk pisze o Gaels, Scots, Picts and Britons. Dopiero w okresie Renesansu uczeni odnajdują w starych manuskryptach słowo Celt i powoli określenie to wraca do świadomości historyczno–społecznej.  Rozpoczyna się poszukiwanie Celtyckich śladów, a wraz z rozwojem archeologii i nowymi odkryciami ( w XIX i XX wieku),  pojawia sią koncepcja sztuki i stylu celtyckiego, a także języka i kultury, która obejmowała ogromne obszary Europy.

Właśnie sztuka była elementem łączącym i wyróżniającym tę kulturę od sztuki świata antycznego.  Elementem przewodnim w tej sztuce były motywy fantastyczne, spirale, linie, rośliny pokręcone, węzły, animacja, itp., przy których to antyczne posągi wydają się być „nudne”. Choć znaczenia tych symboli już nie jesteśmy w stanie pojąc, to jednak przykuwa ona naszą uwagę i coś się w naszej duszy budzi. Obecnie nie patrzymy już na tę sztukę jako na prymitywną, której twórcy nie umieli oddać świata widzianego tak wiernie, jak artyści klasyczni. Ponieważ znamy już bogaty warsztat twórczy i skomplikowane technologie użyte do tworzenia, to widzimy tę sztuka jako opartą na symbolice, swego rodzaju abstrakcji, stylizacji, wizjonerstwu i bogatej wyobraźni.

Oto kilka przykładów zabytków jakie można  zobaczyć na wystawie.


Snettisham Great Torc   © The Trustees of the British Museum

Snettisham Great Torc, Norfolk 100-50 BC.

Wielki Torc (Torques)  z Snettisham, datowany na 100-50 BC, jest częścią skarbu znalezionego przez rolnika orzącego pole. Jest idealnym przykładem sztuki Celtyckie, jest śliczny, staliśmy przy nim długo zachwycając się finezją z jaką on został wykonany. Torc to taki otwarty naszyjnik o zdobionych zakończeniach, były one noszone przez kobiety i mężczyzn, a także dzieci. Ten tutaj został wykonany ze stopu złota i srebra, waży trochę ponad 1kg i ma 20 cm średnicy. Główny element składa się z 8 lin, każda także wykonana z 8 ręcznie wykuwanych drucików skręconych razem. Niesamowite jest to, jak wszystko jest dopasowane i identyczne, osoba która to wykonała była prawdziwym mistrzem.

Dwa zakończenia noszone na przodzie są puste w środku i zostały wykonane techniką na wosk tracony.  Wymodelowano je w wosku, potem oblepiono gliną i podgrzano topiąc wosk, wtedy wlano stop metalu. To co jeszcze bardziej podkreśla umiejętności twórcy, to fakt, że obie końcówki były od razu odlewane na resztę przedmiotu, na ten niezwykle pracochłonnie wykonany splot. Jeden błąd, cała praca na marne i trzeba zaczynać od nowa. Technika na wosk tracony to także gwarancja unikalności przedmiotu, ponieważ forma jest niszczona w trakcie produkcji, można wykonać podobny, ale nie taki sam egzemplarz. Motywy na powierzchni zostały wykonane ręcznie bardzo delikatnym narzędziem i jest to gąszcz linii, punktów i kół.


The Wandsworth Shield Boss, © The Trustees of the British Museum

Umbo z Wandsworth jest przykładem stylu popularnego na wyspach brytyjskich, będącego kombinacją innych stylów mi.in tzw. roślinnego i plastycznego. Dekoracja jest tu w formie reliefu wypukłego, a motywy wydają się zmieniać przed oczyma przybierając formy ptaków lub smoków. Na niby skrzydłach mamy wygrawerowanego ptaka oraz dwa stwory ptako-podobne. Ten motyw stworów w parach był popularny na przedmiotach uzbrojenia - jak pochwy mieczy i zawieszki przy pasach. Umbo to wykonane zostało z brązu, ma średnicę 33 cm a datowane jest na 300-200 BC.


Horned helmet from the Thames © The Trustees of the British Museum

Hełmy też były dekorowane, ciekawym eksponatem jest ten wyłowiony z rzeki Tamizy w okolicach mostu Waterloo. Jest niesamowity, bo ma dwa rogi, rozpiętość między rogami to 42,5 cm. Wykonany został z brązu i ozdobiony szkłem oraz motywami liniowymi roślino podobnymi, punktami , 6 studs (nakładkami – jednej brakuje), a datowany jest na 200-100BC. Zrobiono go z dwóch płacht brązu, łączone są one nitami na górze i po bokach. Po obu stronach, pod rogami mamy pętelki prawdopodobnie na pasek. Te nakładki (studs) były prawdopodobnie zaprojektowane do potrzymania szklanych lub emaliowanych elementów, które niestety się nie zachowały, a szkoda bo wyglądałby jeszcze bardziej fantastycznie.  W dekorowaniu zastosowano też technikę repusowania, czyli wybijania na zimno wgłębień, dających po drugiej stronie wypukły wzór.

Obok, dla porównania, był klasyczny grecki hełm - też ładny, ale nie przykuwający uwagi jak ten tu dziwoląg . To może wyglądać bardzo niepraktycznie, ale nie o to chodziło, taki hełm był na pokaz, miał zapewne imponować i zadziwiać. 


Blair Drummond hoard © National Museums Scotland, Edinburgh

Gdy w 2009 roku w Szkocji, na swojej pierwszej wyprawie z wykrywaczem metali, coś zabrzęczało Davidowi Booth, nie spodziewał się on, że jego odkrycie zostanie określone jako najważniejsze i najznamienitsze dla znajomości metalurgii epoki żelaza i wiedzy o Celtach. Trzeba tu pokreślić że zachował sią on jak nakazuje prawo i dobre obyczaje. Uzyskał pozwolenie na łażenie od właściciela pola, a potem po przybyciu do domu i umyciu znaleziska wypełnił formularz na stronie internetowej i wysłał zdjęcie do Scottish Treasure Trove Unit przy Muzeum Narodowym Szkocji.

Dr Fraser Hunter powiedział potem, że mało nie spadł z krzesła, jak to zobaczył. Już po trzech godzinach specjaliści przybyli na miejsce odkrycia. W czasie wykopalisk odkryto szczątki drewnianego okrągłego budynku.

Nie wiemy, czy był on ukryty w czasie jakichś niepokojów czy był to dar wotywny. Te cztery torci, jeden to tylko połówka datowane są na 300-100BC, i bardzo się od siebie różnią stylem i wykonaniem.

Torc był tradycyjną ozdobą w epoce żelaza w Europie i poza nią, ale pisarze klasyczni widzieli w nich znamię Celtów. Style były różne, czasem występowały na dużych obszarach, czasem bardzo lokalne. Idea tej ozdoby była powszechna, ale w różnych regionach rozwinęły się różne motywy ozdobne. Te z Blair Drummond świetnie odzwierciedlały ten trend. Dwa Torci, wyglądające jak skręcone złote wstążki, to typowy styl dla terenów Szkocji i Irlandii. Ten zachowany we fragmencie stylem pokrewny był ze skarbem z Fenouillet w południowo zachodniej Francji. Analiza metalu jednak wskazuje, że został on wykonany z materiałów lokalnych, naśladując Francuski styl. Powiedzmy, że jakiś tubylec poprosił mistrza złotnika o taki sam, jak ma któryś z sąsiadów. Czyli to styl został importowany, a nie przedmiot. Ostatni to jeszcze większy rarytas, forma jest typowa dla europejskiej epoki żelaza, ale łańcuszek do zapięcia i dekoracja ze złotych kulek, oraz skomplikowana technologia nawijanego w zwoje drucika, to jest technika rodem z obszaru śródziemnomorskiego. Wygląda na to, że w warsztatach leżących na terenie tzw. klasycznej Europy wykonano przedmiot egotyczny. Czy był on wykonany na zamówienie z tzw. obszaru Celtyckiego, czy był darem klasycznego kupca, dla ważnego klienta itp. , pojawia się wiele pytań. Ten skarb pokazuje nam wymianę, nie tylko towarową, ale także idei i stylów.

Według prawa to Korona ma prawo do wszystkich znalezisk archeologicznych w Szkocji, znalazcy nie mają prawa własności i muszą zgłosić każde znalezisko do właściwego urzędu - Scottish Treasure Trove Unite. Znalazca ma prawo do nagrody równej wartości znalezionego obiektu. Archeolodzy wycenili go na 462 tysiące funtów. Zastanawiam się, czy D. Booth nie spadł z krzesła jak się o tym dowiedział. Muzeum zaczęło zbierać pieniądze, dołożyła sią do tego specjalna Fundacja Sztuki (Art Fund) oraz dobrzy ludzie i udało się zebrać tę sumę, więc w marcu 2011 roku ten skarb został wpisany został do katalogów Muzeum Narodowego Szkocji. Dzięki temu można go zobaczyć i się nim zachwycać.

Te przedmioty są bardzo delikatne, można by powiedzieć ,że kruche z wyglądu, obok w gablotce był olbrzymi srebrny byczy torc (the silver bull-torc). Naszyjnik ten, znaleziony w Trichtingen W Baden-Württemberg w Niemczech, jest datowany na 500-50BC. Wykonany on został ze srebra i żelaza, a jego średnica wynosi 29,5cm. Ma on żelazny rdzeń i jest pokryty srebrną dekorowana blachą. Waga tej ozdóbki to 7 kilogramów, chodzenie z takim ciężarem to żadna przyjemność, więc był on raczej zakładany na specjalne okazje.

W jednej z sal była rekonstrukcja rydwanu z pochówku z Newbridge pod Edynburgiem. Było to pierwsze takie znalezisko w Szkocji i pochówek ten wskazuje na kontakty i wpływy kulturowe z Kontynentu,  jako że zwyczaj ten był bardziej typowy dla tamtych terenów Europy. Rydwan natomiast miał cechy typowe dla tubylczego produktu, był lekki, koła zostały wykonane w bardzo specyficzny sposób – obręcz została  zrobiona z jednego kawałka drewna, wygiętego w kształt koła. Następnie otoczono go rozgrzaną żelazną obręczą, która stygnąc, skurczyła się, dopasowując do drewnianej części. To jest typowo brytyjski sposób produkcji, nie praktykowany w tym czasie na kontynencie. Dzięki wnikliwej analizie archeologów możliwa była rekonstrukcja tego obiektu, której to dokonał R. Hurford i można było ten rydwan sobie obejrzeć na tej wystawie.

 

Torrs pony cap © National Museums Scotland, Edinburgh

Były też metalowe ozdoby, okucia i części rydwanów, ale jednym z bardziej spektakularnych elementów była ozdoba końska z Torrs datowana na III wiek BC.  Jest to „rogata czapka” i przeznaczona była dla rumaka, otwory przeznaczone były na uszy, nie oczy, a rogi wyginały się do przodu. Takiego rodzaju ozdoba na głowie konia jest widoczna  na monecie z okresu epoki żelaza, znalezionej w południowo-wschodniej Anglii. Przedmiot ten był wielokrotnie reperowany, czyli ktoś bardzo go sobie cenił lub lubił, rogi zostały przycięte i ponownie osadzone, być może kiedyś były to końce jarzma. Motywy ozdobne zostały na nim wykonane metodą repusowania oraz grawerowania, a zachowane zakończenie jednego rogu uważane jest stylizację głowy kaczki - płaskonosa zwyczajnego (wgłębienia po bokach to mogły być oczy, być może wykonane z koralu). W tych wygrawerowanych motywach można się też doszukać malutkiej ludzkiej twarzy.

Stwory o osobliwych kształtach pojawiają się też na ceramice, jak ta tutaj z Francji datowana na 150-100BC. W katalogu jest to określone jako „beer mug”, czyli naczynie do picia piwa. To co jest na nim przedstawione to chyba świat, jaki się widzi po dobrze zaprawionej imprezie. Można się tu dopatrywać jeleni z rogami, nogami i uszami, przeradzającymi się w skrzydła, kwiaty, czy pióra itd.


Battersea Shield © The Trustees of the British Museum

Rzeka Tamiza dostarczyła dość sporo zabytków celtyckich, a kolejnym jest tarcza użyta w wielu plakatach reklamowych tej wystawy. Jest to przedmiot wykonany z brązu, o wymiarach 78cm na 36cm, ważący prawie 3,5kg. Znaleziona ona została w latach 50-tych XIX wieku, w czasie oczyszczania dna rzeki przy budowie mostu w okolicach Chelsea. Pracujący przy tej budowie robotnicy znaleźli rzymską i celtycką broń oraz dużo szkieletów. Prawdopodobnie było to miejsce przekroczenia rzeki przez inwazyjne wojska Juliusza Cezara. Obecnie się uważa, że sama tarcza to wotywna ofiara, która znalazła się tam o wiele wcześniej, datowana jest ona na 350-50BC. Tarcza jest znów bogato dekorowana i nie wydaje się, aby była ona użyta w czasie bitwy, możliwe, że była to tarcza paradna. W dekoracji użyto repusowania, grawerowania i emalii. Ozdobiona została ona trzema wielkimi kołami, które z kolei są wypełnione ornamentami wyniesionych nad powierzchnię przeplatających się linii, kołami oraz 27 okrągłymi polami wypełnionymi czerwoną emalią, nałożoną tzw. techniką komórkową (cloisonne) – wypełnia się powierzchnie wydzielone drutem lub blaszkami. Mi by było szkoda taką piękną tarcze zabrać na bitwę, jeszcze by ją ktoś zniszczył. Te metalowe części były zapewne osadzone na drewnianej lub skórzanej tarczy, ale po tych elementach nie został nawet ślad.


Gundestrup cauldron © The National Museum of Denmark.

Dla mnie to była okazja zobaczyć jeszcze jeden słynny przedmiot, o którym wielokrotnie czytałam i widziałam na zdjęciach, ale tym razem mogłam temu cudeńku przyjrzeć się na własne oczy. Mowa tu o słynnym Kotle z Gundestrup. Jest to unikatowe znalezisko z torfowiska na Jutlandii. Znaleziony przypadkowo w czasie kopania torfu w 1891 roku. Składa się on z 13 części: okrągłej, pięciu długich prostokątów i 7 krótszych prostokątów, ( ósmy się zgubił). Rok później S. Müller dokonał rekonstrukcji kotła. Ma on 69cm średnicy i 42cm wysokości i został wykonany ze srebra (97%), był częściowo pozłacany. Datowany jest na 150-50BC. Okrągła podstawa została wystukana z blachy srebrnej. Na siedmiu panelach mamy reliefy przedstawiające na 4 męskie na 3 żeńskie „bóstwa”, wszystko została wymłotkowane, użyto tu repusowania, techniki embossing – wzór dopracowywano po drugiej, wypukłej stronie . Mamy tu brody, fryzury, biżuterię, torci, fantastyczne zwierzaki, jak skrzydlate konie i smoki lub koniki morskie (jak kto woli), psy, ptaki, lwy.

Gundestrup cauldron © The National Museum of Denmark.

Wewnętrzne 5 paneli to jeszcze bardziej złożone ilustracje, może opowiadają jakąś historyjkę lub mit. Mamy tu znów postacie ludzkie z potworami nie z tej ziemi, centkowane słonie, skrzydlate pół konie – gryfy, są tu postacie w hełmach z rogami. Mamy węże , zwierzęta drapieżne centkowane, są wojownicy z tarczami i muzykanci grający na instrumentach carnyx – taka trąba wojenna.

W jednej z gablot były takie instrumenty z Deskford i Tintignac, a przez słuchawki można było sobie posłuchać dźwięku jaki one wydawały.

Na jednym z obrazków mamy człowieka siedzącego na jakimś morskim stworzeniu.

Są schodki i platforma, aby można sobie wszystko zobaczyć, zwłaszcza spód kotła, bo jest tu umierający byk, figurka wojowniczki z mieczem i trzy psy - jeden biegnie, drugi się przyczaił, a trzeci zwija się z bólu.

Jest to niesamowity przedmiot, który choć jest utożsamiany z Celtami, znaleziony został poza znanym światem celtyckim. Wyprodukowany został w południowo-wschodniej Europie (tereny obecnej Bułgarii lub Rumunii). Tam, nad Dunajem, grupy celtyckie spotkały się z tradycjami trackiej sztuki, zwłaszcza w przedstawianiu zwierzęcych detali. Mamy tu elementy typowo Celtyckie, jak carnyx, czy bóstwo trzymające koło, ale pojawiają się zwierzęta z innych kontynentów –słoniowate, czy postacie w pozach dziś znanych u nas z zajęć jogi. Przedmiot ten to przykład kontaktów i związków nie tylko europejskich, ale i międzykontynentalnych. Wykonany w jednej części Europy, łączący elementy Celtyckie, Trackie i Azjatyckie, a znaleziony na północy Europy. Rarytas, i dla niego samego warto jest się wybrać na tę wystawę. Ja łaziłam naokoło oglądając go przed długi czas, a i tak mam niedosyt.

spód kotła - Gundestrup cauldron © The National Museum of Denmark

No i się okazało że cały wpis się nie zmieści i trzeba podzielić więc druga część nastąpi... 

 

wtorek, 02 lutego 2016, edyta1972

Polecane wpisy

Flag Counter