Blog > Komentarze do wpisu

Opactwo Świętego Augustyna w Canterbury

Pojechaliśmy do Canterbury, aby obejrzeć katedrę, ale że odbywał się tam ślub i była zamknięta na jakiś czas dla zwiedzających, wybraliśmy się na spacer po mieście i znaleźliśmy to urocze miejsce.

Można powiedzieć, że jest to kolebka „odrodzonego” chrześcijaństwa na Wyspach i warto jest spędzić tu trochę czasu. Najpierw może przedstawię krótki rys historyczny. Otóż, opactwo to zostało założone w 598 roku przez Augustyna (świętego), który to został wysłany na misję reewangelizacji południowej Anglii przez papieża Grzegorza Wielkiego ( wracał się z tej misji, nie bardzo był chętny, ale ostatecznie przybył tu). Chrześcijaństwo zawitało do Wielkiej Brytanii już w czasie panowania Rzymian, ale po upadku Imperium i napływie pogańskiej ludności (Anglosasów, Jutów) ostały się tylko małe enklawy głównie w Walii i na zachodzie wśród ludności Celtyckiej (BBC ostatnio pokazała arcyciekawy program o klasztorach „Saints and Sinners” i pierwszy odcinek właśnie temu tematowi był poświęcony).

Na wyspach były różne królestwa i region znany jako Kent był pod panowaniem króla Ethelberta, którego frankońska żona Bertha były chrześcijanką. Dlatego więc papież wybrał ich jako cel tej misji. Królowa miała swojego pasterza Liudharda i używali oni pobliskiego kościoła Św Marcina. Misjonarze przybyli na dwór królewski w 597 roku i wkrótce potem prawdopodobnie sam król Etherbert przyjął chrześcijaństwo. Misjonarze otrzymali stary rzymski kościół w Canterbury, który stał się katedrą oraz tereny na wschód od miasta przeznaczone na klasztor pod wezwaniem Św. Piotra i Pawła.

Klasztor miał kilka funkcji, tu mieszkali mnisi przybyli z Augustynem, tu było też miejsce pochówku królów i arcybiskupów, których według rzymskich zwyczajów grzebano poza murami miasta. Na początku Augustyn był zarówno arcybiskupem jak i stał na czele klasztoru. Gdy pierwsze budynku klasztorne zostały ukończone Piotr, który przybył razem z Augustynem został wybrany pierwszym Opatem. Pierwszych 6 Opatów było właśnie z pochodzenia Włochami, a rządziły tu reguły zakonu Benedyktynów. Dzień był podzielony na obrządki religijne i modlitwy, a także na prace fizyczne i naukę. Ośrodki kościelne były centrami nauczania, w zasadzie jedynymi dostępnymi miejscami kształcenia. Tak było do XII wieku, gdy zaczęły powstawać uniwersytety.

Opactwo Św. Piotra i Pawła składało się z budynków mieszkalnych m.in. jadalni (dinning hall), sypialni (dormitory) oraz z szeregu kaplic. Misja ta miała ciągłe wsparcie papieża Grzegorza, który przesyłał im dary w postaci naczyń liturgicznych, relikwii oraz ksiąg, jedna z nich zachowała się i jest w zbiorach Corpus Christi College w Cambridge.   

Przyklasztorna szkoła szybko zdobyła sobie uznanie, zwłaszcza za czasów Opatów Hadriana (669-706)  i Arcybiskupa Theodora (668-690). W szkole nauczano czy raczej wykładano Stary i Nowy Testament, poezję, prawo, kaligrafię, astronomię, muzykę i medycynę. Mnisi byli osobami wyedukowanymi, często wychowanymi w klasztorze od dziecka (oblate). Opactwo to było prężnym ośrodkiem, produkowano tu manuskrypty i nawet podbój Normański nie zakłócił tej pracy. Nowy Opat Scolland (1070-1087) był kopistą w klasztorze w Mont St Mitchel i przywiózł ze sobą trochę manuskryptów historycznych i medycznych. Pod koniec XV wieku w bibliotece klasztornej skatalogowanych było 2000 ksiąg, do dziś zachowało się, porozrzucanych po kraju, tylko 200.



Opactwo było wielokrotnie przebudowywane. Jeszcze w X wieku powiększono kościół Św. Piotra i Pawła, a w 978 roku Arcybiskup Dunstan dodał imię Świętego Augustyna (tego misjonarza z VI wieku) w poczet patronów i od tego czasu opactwo było znane właśnie od jego imienia. Wkrótce potem dobudowano krużganki klasztorne (cloister), wieżę, kaplice oraz zaczęto budowę rotundy, której niestety nie ukończono.  Nowy Opat Scolland zmienił plany rozbudowy kościoła. Nowy panujący to nowy styl i przebudowy w stylu Romańskim, najpierw kościoła, a potem obiektów mieszkalnych i gospodarczych, jak jadalnia, kuchnie, piekarnie i warzelnie trunków (codzienny napitek „Ale” to taki trunek piwny otrzymywany za pomocą drożdży górnej fermentacji – trunek ten był obecny na każdym stole w każdym domu), a także stajnie i stodoły.

Opactwo kwitło do czasu, gdy Henryk VIII zdecydował się na drastyczne reformy zrywając ze stolicą apostolską. Jako głowa kościoła w Anglii, wydał szereg zarządzeń i w 1535 roku jego główny minister Thomas Cromwell zorganizował spis kościelnych majątków i odwiedził on m.in. klasztory w celu znalezienia tych, w których upadła dyscyplina itp. Rok później mniejsze klasztory o dochodzie do 200 funtów zostały zamknięte. Opactwo Św. Augustyna przetrwało tylko parę lat dłużej i ostatecznie ostatni Opat John Essex razem z trzydziestoma mnichami poddali się woli króla 30 lipca 1538 roku.

Opactwo trwało tu przez dziewięć wieków, potem był tu pałac królewski (taki przystanek w drodze do portów morskich), potem używane przez okoliczną ludność w celach rekreacyjnych, browar itp. i miejsce to powoli odchodziło w zapomnienie. W 1848 roku w części budynków mieścił się St Augustine’s College, a w 1947 roku utworzono Fundację Św. Augustyna w celu odzyskania terenów opactwa, prowadzenia wykopalisk i ochrony ruin. Na części terenów mieści się teraz King’s School, pozostałe tereny są zarządzane i chronione przez English Heritage. W 1989 roku teren opactwa, katedra w mieście i kościół Św. Marcina zostały wpisane przez UNESCO na listę World Heritage.

Miejsce jest trochę na uboczu, ale warto czasem odejść od głównego traktu, aby zobaczyć coś interesującego. Być może jest to kupa ruin, cegieł wśród traw, ale to kolebka chrześcijaństwa na Wyspach i miejsce o niezwykle barwnej historii.

Główna brama opactwa jest doskonale zachowana i jest wejściem szkoły znajdującej się na części terenów klasztoru. Pochodzi ona z XIV wieku i nazywana jest Fyndon Gate (Brama Fyndona) od imienia Opata, za którego dokonano przebudowy. Brama jest piękna, kunsztowna i bogata takie musiały być i inne budynki na terenie opactwa, łezka się kręci w oku, że nie możemy tego zobaczyć, i tylko rysunki i rekonstrukcje artystyczne nam pozostały.

Najważniejszym budynkiem opactwa był oczywiście kościół, trudno sobie wyobrazić patrząc na te ruiny, wystające z trawy i fragmenty murów ten imponujący Romański kościół, na szczęście na tablicach są ilustracje, a jeżeli skorzystacie z „audio guida – słuchawek ” to otrzymacie dodatkowe informacje.

Zachował się fragment muru północnej części budynku, obok mamy fragmenty wieży Ethelberta.



 

W południowym transepcie umieszczono groby królów Anglosaskich przeniesionych z kaplicy Św. Mari, tu spoczęli Edbald, Lothaire, Wihtred (królowie Kentu). Król Ethelbert i kapłan jego żony Liudhard zostali złożeni (przełożenie z pierwszego miejsca pochówku w kościele św. Piotra i Pawła) przy Ołtarzu głównym, na miejscu honorowym. Trzeba przyznać, że zdobywcy nie starali się zamazać historii, a nawet wydaje się, że starali się do niej nawiązywać. Te niezwykle interesujące czasy Anglosasów popadły w zapomnienie znacznie później. Czasem mam wrażenie, że tu na Wyspach byli Rzymianie potem długo dług nic i pojawiają się Normanowie z Wilhelmem Zdobywcą na czele. A przecież tyle się tu działo, dlatego chyba tak polubiłam średniowiecze. Ostatnio pojawiło się wiele programów w Brytyjskiej telewizji właśnie dotyczących tych mrocznych wieków, tych czasów zapomnianych, zapyziałych i zarośniętych trawą. Szkoda, że nasza telewizja nie ma pieniędzy i pomysłu na podobne programy o ziemiach polskich.

Ale wróćmy do opactwa w Canterbury. Następny przystanek to ruiny normańskiej krypty w stylu romańskim, to była pierwsza ukończona część nowego kościoła. Tu w czasach Anglosaskich stał kościół Św. Marii.

Krypta ta miała trzy kaplice  m.in. Św. Tomasza Apostoła i jest najlepiej zachowana kaplica w krypcie, mamy tu resztki ołtarza, dwie wnęki – schowki?, a podłoga pochodzi z XIII wieku.

Centralna kaplica była na początku dedykowana Błogosławionej Dziewicy Marii i była używana do odprawiania mszy do lat 80-tych XIII wieku. W 1325 roku została ona poświęcona Św. Marii i Aniołom. Ściany tej kaplicy były pokryte tynkiem i malowane, sam ołtarz był pokryty poziomymi czerwonymi wstęgami. Są tu też kawałki średniowiecznej posadzki.

Daszek został wybudowany w 1937 roku dla ochrony nowo odrestaurowanego i poświęconego ołtarza. Jest on sporadycznie używany przez studentów Misjonarskiego Koledżu Św. Augustyna.

W centrum krypty został pochowany wspomniany już Opat Scolland, któremu dla towarzystwa dołożono innego zasłużonego Opata Wulfrica I. Krypta miała sufit wsparty na kolumnach, przy przebudowach wykorzystywano starsze elementy anglosaskie i rzymskie.

Nad kryptą znajdowało się prezbiterium o takim samym kształcie, więc też miało trzy kaplice, a także 13 sanktuariów m.in. Św. Mildred, której relikwie zostały sprowadzone z Minsteru na Thanet w 1030 roku, a także arcybiskupów i Opata Hadriana. Pochówki te zostały z ceremoniałem przeniesione w nowe miejsce z Saksońskiego pierwszego kościoła pod wezwaniem Św. Piotra i Pawła. Tu też w samym centrum znajdowało się sanktuarium z relikwiami Św. Augustyna (założyciela misjonarza), obstawione było ono księgami prezentami od Papieża Grzegorza.

Wielki Ołtarz i Sanktuaria znajdowały się na podwyższeniu trzeba się było wspiąć po kilku schodkach i były punktem centralnym kościoła.

Początkowo na terenie klasztoru znajdowało się cztery kościoły i kaplice: kościół główny Św. Piotra i Pawła, mała kapliczka na zachód od tego kościoła, kościół Św. Marii, kościół Św. Pankracego.

Kościół Św. Piotra i Pawła został zbudowany przy użyciu rzymskich cegieł (to popularna praktyka Anglosasów – tak np. było w kościele na zamku w Dover St Mary in Castro). Był to stosunkowo prosty budynek składający się z nawy, przedsionka i kaplic bocznych znanych jako „porticus” pod wezwaniami Św. Grzegorza i Marcina. Było to miejsce spoczynku królów Kentu, arcybiskupów i opatów m.in. pierwszych opatów Augustyna i Laurence’a. Król Ethelbert i jego żona Bertha zostali pochowani w południowym porticus Św. Marcina. Gdy zabrakło miejsca w tych kaplicach chowano dostojników w nawie głównej.

Innymi kamieniami rzucającymi się w oczy, są kamienne ruiny bloków o trapezowatym kształcie. To jest krypta nieukończonej Rotundy Opata Wulfrica.  To pozostałość po Anglosaskim opactwie.

Opat Wulfric postanowił przebudować kościół i dostawić rotundę łącząc kościół główny Św. Piotra i Pawła z kościółem Św. Marii. Inspiracją do takiej konstrukcji były zapewne budowle, które widział on w czasie swojej podróży po Francji m.in. w Rheims. Niestety ta budowla nigdy nie została ukończona, a potem została przykryta Normańskim nowym kościołem w stylu Romańskim.

Kaplica Św. Pankracego to najlepiej zachowane pozostałości po Anglosaskim opactwie. Zbudowana z rzymskich cegieł, przetrwała, bo nie przeszkadzała w Normańskiej przebudowie. Była używana, jako kaplica cmentarna i zawiera także pochówki. Był to prosty budynek jednonawowy z przedsionkiem, prezbiterium i małymi kapliczkami na obu bokach. Nawę oddzielała od prezbiterium wczesna forma lektorium – przegrody chórowej wspartej na czterech kolumnach (użyto tu też rzymskich kolumn). Istnieje przekonanie, że właśnie w okolicy tej kaplicy Augustyn odprawił pierwszą Mszę w Canterbury.



Najbardziej charakterystycznym motywem architektonicznym klasztoru jest krużganek (the cloister), nawet stał się on synonimem klasztoru - mówiło się np., że ktoś wybrał „cloister(ed) life”. Niestety został się tu ino placyk z trawką i troszkę murów. Krużganki miały rozmiar 37 na 35 metrów, w centrum był ogród (wirydarz), a po bokach alejki. To było centrum gospodarczo-domowe opactwa, stąd prowadziły drzwi i korytarze do różnych budynków opactwa np. refektarza (jadalni), kapitularza (sala zebrań) , dormitorium (sypialnie), infirmerii (sala szpitalna dla chorych mnichów) , domu Opata, armarium (alkowa biblioteczna) itp. W korytarzach były „carrels”,  takie wnęki do studiowania, w każdym mnich mógł sobie siedzieć i czytać, a że często czytano na głos, aby się wprawić, taki podział był bardziej praktyczny.



Po refektarzu i kuchni na planie sześciokąta zostało trochę widocznych w trawie kamieni. Posiłki to głównie chleb i potrawka z warzyw lub zupa (broth) na wywarze z kości, z rybą, warzywami i ziarnami. Mięso było serwowane tylko na specjalne okazje. Żywność pochodziła z ziem uprawnych należących do opactwa. Kuchnie przetrwały rewolucję  religijną Henryka VIII i stały się kuchniami pałacowymi. Miały one 2 wejścia, jedno do jadalni, a drugie do magazynów przy dziedzińcu. Sypialnia to był piętrowy budynek, mnisi spali na piętrze, do dziś ostało się tylko parę filarów przyporowych i „gable” - fragment szczytu. Infirmeria i przyległe budynki to dziś boisko – w przewodniku jest fotka z lotu ptaka i można się tu w trawie dopatrywać zarysów.

Wycieczkę po tym opactwie warto zakończyć na the Campanile Mound – tu stała wieża z dzwonem ( campanile od campana – dzwon, z Włoskiego oznacza dzwonnicę zwłaszcza taką wolnostojącą). Łady jest stąd widok. W tle mamy katedrę. Może się wydać, że to kupa kamieni ukrytych w trawie, ale to niezwykle interesująca kupa kamieni. Warto tu wpaść i zadumać się nad upływem czasu. Polecam, zwłaszcza, że jest to krótki spacerek od katedry i centrum miasta. Jest tu małe muzeum z zabytkami, fragmentami dekoracji wydobytymi w czasie wykopalisk.

Godziny otwarcia ( na rok 2015/16)

Zima tylko w weekendy od 10 do 16.

Od 28 Marca do 30 Września: codziennie od 10 do 18.

Od 1 Października do 1 Listopada: środa – niedziela od 10 do 17.

Po 2 Listopada do 24 Marca 2016 tylko weekendy od 10 -16.

Ceny biletów

Posiadacze karty English Heritage za darmo.

 

 

Cena standard

Cena z Gift Aid (z
  darowizną)

Dorośli

£5.40

£6.00

Dzieci (5 do 15 lat)

£3.20

£3.60

Ulgowe (studenci i osoby po 60-tce)

£4.90

£5.40

Rodzina ( 2 dorosłych i max 3 dzieci)

£14.00

£15.60

Godziny otwarcia i ceny biletów aktualne w czasie publikacji wpisu. Można sprawdzić na stronie English Heritage.

 

sobota, 21 marca 2015, edyta1972

Polecane wpisy

Komentarze
2015/04/04 14:09:58
u mnie na południu to się nazywa Old Sarum :)
fotonamigi.blox.pl/html/1310721,37.html?justinehh
-
Gość: Andrzej,Świdnica, *.centertel.pl
2015/06/30 21:04:20
Witam,
od pewnego czasu z przyjemnością śledzę Twoje wpisy na blogu, znajdując tu ciekawe informacje i ciesząc się z Twojej (polskiej) poprawności językowej. Wbrew pozorom nie jest to regułą w internecie, mimo podpowiedzi językowych przy pisaniu. Tym bardziej zastanawia mnie brzmiący z angielska tytuł zakładek "Archaeologia" ale już w tytułach wpisów "Archeo...". Taki kiks czy zamierzone? Pozdrawiam, Andrzej.
-
2015/07/01 11:56:35
Andrzej
Dzięki za miłe słowa, a to się mój partner, który mi sprawdza moje wypociny ucieszył. Jeszcze w szkole miałam taki problem, że pisałam bez szczególnej troski o kropki, przecinki, ortografię czy brakujące literki a moje nauczycielki walczyły z tym i w końcu stwierdzały że ja to chyba mam dysortografię i otrzymywałam dwie oceny za za formę i treść bardzo dobra a za ortografię - lepiej nie mówić. Czasem też mam problem bo nie znam polskiego słowa gdy opisuje jakieś detale architektoniczne itp. wtedy opisuje i wstawiam angielską terminologię.
Tytuł zakładki to kiks a może to było zamierzone takie połączenie polskiej archeologii i angielsko języcznego świata archaeology - szczerze mówiąc już nie pamiętam :) ale ja zawsze lubiłam słowotwórstwo ( hi hi)
pozdrawiam
Flag Counter