Blog > Komentarze do wpisu

Herculanum i Pompeje - opowieść o życiu i śmierci cz.1

To już druga wystawa w tym roku, która przyciąga publiczność tysiącami do sal wystawowych Muzeum Brytyjskiego. Tym razem wkraczamy w świat dwóch rzymskich miast, które pogrzebał wybuch wulkanu w 79 roku naszej ery. Dwa miasta - Herkulanum i Pompeje, kwitły na stokach góry Wezuwiusz, żyzna ziemia sprzyjała rozwojowi winnic, a nadmorskie położenie ułatwiało handel.  Herkulanum było mniejsze: 4-5 tysięcy mieszkańców, natomiast Pompeje  to około 12-15 tysięcy.

Pompeje

Wystawa skupia się na ludzkim aspekcie tragedii, ukazuje życie normalnych ludzi w obu miastach, prezentuje nam szansę poznania historii od tej zwykłej, przyziemnej strony. Nie przez zapisy o bohaterach, cesarzach itp., ale o tym jak żyli, co robili zwykli śmiertelnicy, o ich świecie, ich pragnieniach i troskach. Kiedy obudził się ze snu Wezuwiusz, niszcząc te dwa miasta wydawało się, że ich świat zniknął z powierzchni ziemi, ale to właśnie ta tragedia zabierająca życie -  dała nam szansę spojrzeć na odległy świat i poznać bliżej rzymskie miasto i jego mieszkańców.

Herculanum

Wystawa jest świetnie zorganizowana i przygotowana. Już na wstępie naszym oczom ukazuje się jeden z najsłynniejszych eksponatów reprezentujących Pompeje – odlew psa. W czasie wykopalisk w Pompejach znaleziono ciała, a raczej pustki (1150 do tej pory) pozostawione przez ciała, które pokryte gorącym popiołem w czasie lawiny piroklastycznej, zostały ugotowane, a następnie zgniły pozostawiając puste miejsca, a otaczający je popiół wulkaniczny utrwalił kształt ciał, detale twarzy, ubrań i ozdób. W 1865 roku Giuseppe Fiorelli, dyrektor wykopalisk w Pompejach, postanowił wykorzystać gips sztukatorski (plaster of Paris) do odtwarzania ludzkich postaci -  był ten sposób już wypróbowany na meblach itp. Wlewano mieszankę przez otwór do takiej pustki, a następnie usuwano otaczające ją stwardniałe warstwy popiołu. To właśnie odlewy najbardziej przemawiają do publiczności, oto bowiem mamy przed sobą ludzki dramat w całej okazałości, mamy przed oczami tych co żyli w tym mieście, chodzili jego ulicami…

odlew psa, dom Orfeusza,

Odlew psa został wykonany w 1874 roku i o dziwo, został on najsłynniejszym odlewem-symbolem tragedii jaka spotkała Pompeje. Kiedy w czasie wykopalisk przy Domu Orfeusza (House of Orpheus) znaleziono kolejną pustkę postanowiono także wypełnić ją gipsem. Ku zdziwieniu archeologów ich oczom ukazało się ciało psa zwiniętego w agonii. Jako że był on na łańcuchu i znaleziono go przy wejściu, stwierdzono, że było to pies pilnujący posesji, właściciele zginęli lub uciekli, zapominając o nim, a on uwiązany na łańcuchu motał się przerażony. Gdy ziemia pokrywała się popiołem, on starał się utrzymać na powierzchni dopóki pozwała mu na to długość tego łańcucha. Jego cierpienia przerwała czwarta, zabójcza lawina gorącego popiołu i powietrza. W dalszej części wystawy można zobaczyć mozaikę przedstawiającą psa na łańcuchu, a została ona znaleziona w pomieszczeniu obok wejścia do Domu Orfeusza.

mozaika z psem Pompeje

Obok tego odlewu psa jest zwęglony stolik z Herkulanum wyglądający jak ten z fresku nad nim, a przedstawiającym zakochanych popijających sobie zapewne winko. O ile Pompeje słynne są z odlewów to Herkulanum ma też swoje skarby w postaci zwęglonych przedmiotów codziennego użytku, które także zapierają nam dech w piersiach.

Ta gablota  to idealny wstęp do opowieści o tym, jak jeden wybuch wulkanu zniszczył okolicę i jak dwa miasta choć zniszczone w tym samym wybuchu to jednak doświadczyły zupełnie innego losu. Następnie możemy sobie obejrzeć film, wyjaśniający w jaki sposób wulkan unicestwił życie w okolicy. Wezuwiusz spał dość długo, pomrukując sobie smacznie od czasu do czasu, ale trzęsienia ziemi w tej okolicy (Kampania) to nic nowego. Kiedy około południa zaczął pomrukiwać coraz intensywniej, nikt zapewne nie spodziewał się, że jest to początek końca tych dwóch osad. Po serii gwałtownych wybuchów nad górą unosiła się wielka czarna chmura wzbijająca się na wysokość około 20km. Na Pompeje zaczyna spadać deszcz popiołów, kamieni i pumeksu, w ciągu jednej godziny około 15cm, wielu mieszkańców zostaje uwięzionych w domach. Tymczasem w Herculanueum w początkowej fazie wstrząsy i dźwięki jakie wydawała góra najbardziej przerażały mieszkańców, a kiedy domy zaczęły się walić część postanowiła opuścić miasto, niektórzy udaje się lądem, a inni zbierają się w porcie. Wieczorem pierwszy huragan pumeksowych bomb spada na Pompeje niszcząc wiele budynków, które zapadają się pod ciężarem popiołów opadających od paru godzin, a teraz dodatkowo bombardowanych przez kawałki pumeksu o średniej wielkości około 140cm.

Po północy chmura nad wulkanem opada, zmieszane gazy i pył, tworzące tzw. „paraclastic surge”  - lawinę piroklastyczną, staczają się po zboczach Wezuwiusza. Herkulanum zostaje uderzone falą rozgrzaną do temperatury 400-450˚C, to właśnie utrwaliło wiele przedmiotów wykonanych z materiałów organicznych: drewna, skóry, a także żywność jak owoce, warzywa itp. Ta lawina spowodowała, że te przedmioty zostały zwęglone i pokryte popiołem w tak szybkim czasie, że nie uległy spaleniu, w ciągu ułamków sekundy woda i tłuszcz wyparowały co spowodowało, że wiele obiektów zostało w taki właśnie tragiczny sposób zakonserwowanych. Mieszkańcy Herkulanum, którzy schronili się na plaży w porcie musieli słyszeć, a niektórzy nawet widzieć nadciągającą z prędkością 30 metrów na sekundę lawinę. Ci którzy byli na zewnątrz mieli okrutną choć bardzo szybką śmierć – lawina powaliła ich na ziemię łamiąc ręce, nogi, żebra, temperatura spowodowała, że w ciągu sekundy ich ubrania i ciała zostały unicestwione, często pozostawiając mocno sczerniałe szkielety, popękane kości i czaszki rozerwane przez eksplodujący gotujący się mózg. Nawet ci którzy schronili się w zabudowaniach portowych nie mieli szansy przy temperaturze powietrza około 300˚C, wszystko to stało się tak szybko, że naukowcy uważają, że nikt nie żył na tyle długo, aby nawet westchnąć.

Tymczasem w Pompejach nadal trwała walka o przetrwanie, ludzie gromadzili swój dobytek w bezpiecznych miejscach we wnętrzu domostw. Gdy o świcie, choć mieszkańcy miasta nie byli tego w stanie zobaczyć, chmura materiału wulkanicznego wypluwana przez górę wydawała się mniejsza i część mieszkańców odważyła się i zdołała wyjść na ulicę nadciągnęła ostateczna zagłada. W kierunku miasta podążyły lawiny gorącego pyłu i materiałów wulkanicznych w odstępie około półtoragodzinnym. Nie wszystkie dotarły do miasta np. trzecia została zatrzymana przez mury miejskie, ale nic nie było w stanie powstrzymać czwartej, choć nie tak gorąca jak ta z Herkulanum, bo temperatura tylko 250-300 ˚C,  to jednak niosła ona ze sobą śmierć, utrwalając ciała przysypane popiołem. Powietrze nie było na tyle gorące, aby zwęglić wszystko, dlatego tu mamy te słynne pustki z których wykonuje się odlewy. Pompeje zostały pokryte 4-5 metrami materiału wulkanicznego, a Herkulanum natomiast spoczęło pod znacznie grubszą warstwą do 23 metrów grubości. W średniowieczu wydobywano kolumny z Herkulanum, w XVIII wieku eksplorowano to miasto kopiąc tunele, XIX wiek to prawdziwy renesans obu miast, zwłaszcza w jego drugiej połowie, sensacja za sensacją i zapoczątkowanie wykonywania słynnych odlewów wprowadza oba miasta w świadomość szerokiej opinii publicznej. Po latach prac wykopaliskowych nadal jedna trzecia Pompeii i dwie trzecie Herculaneum pozostaje do odkrycia i kto wie jakie niespodzianki na nas czekają.

W trakcie wystawy spotkamy mieszkańców, którzy tak zginęli, poznamy ich życie,  spojrzymy na meble, ozdoby, jedzenie, na świat który ich otaczał. Będziemy chodzić po ulicach i wstąpimy do domu typowego Rzymianina, dla tych, którzy nie mogą pojechać do Włoch, jest to niesamowita szansa na poznanie historii tych miast, dla innych jest to być może zachęta i wstęp do wyjazdu i przejścia się po najsłynniejszych archeologicznych ulicach starego świata.

Film na początku wystawy nie tylko wyjaśnia  nam jak oba miasta i okolice zostały zniszczone, pokazuje nam także życie normalnych mieszkańców tych terenów, porównuje teraźniejszość i przeszłość, i nasze życie codzienne jest tak podobne, choć dzielą nas stulecia i tony popiołów. Mamy też szansę zobaczyć na małym ekranie rekonstrukcję tzw. Domu Tragicznego Poety, a plan tego domostwa stał się podstawą do zorganizowania tej wystawy. Najpierw jednak czeka nas zapoznanie się z ulicą rzymską i otrzymujemy tu podstawowe informacje o społeczeństwie zamieszkującym oba miasta.

Stajemy twarzą w twarz z kobietą o rudawych włosach - Eumachią, której posąg zdobił Forum w Pompejach. Ta oto kobieta była fundatorką budynku, miała majątek i była kapłanką Venus - opiekunki Pompeii, na jej wysoką pozycję wskazują buty i welon na głowie . Kobiety nie brały czynnego udziału w życiu publicznym, nie miały prawa głosu, nie mogły zajmować urzędów, ale mogły mieć majątek i przez to mieć wpływy. Mieszkańcy miasta to tubylcy posługujący się m.in. językiem oskijskim ludności Samnickiej, która zamieszkiwała te tereny przed powstaniem Imperium, niewolnicy ze wszystkich zakątków cesarstwa (Hiszpanii, Afryki północnej, Bliskiego Wschodu, Bałkanów), wyzwoleńcy i ich potomkowie (dzieci byłych niewolników były obywatelami), natomiast wolni obywatele byli mniejszością w Pompejach. Ulice tętniły życiem, na ścianach zachowały się slogany polityczne i wyborcze – namawiające aby głosować np. na Sameliusa, Luciusza Albuciusza etc. Sąsiedzi kłócili sią o mur - i tak mamy marmurowy kamień graniczny między posesjami Marcusa Noniusa Damy a Julii, trzeba dodać że Marcus był wyzwoleńcem. Na murach Herkulanum mamy listę obywateli miasta i tu wkracza też wpis na innej drewnianej tabliczce – Lucius Venidius Ennychus - wyzwoleniec, którego żona Livia Acte powiła córkę. Gdy dziewczynka ukończyła rok, według obowiązującego prawa jej ojcu przyznano obywatelstwo Herkulanum i cesarstwa – dlatego jego imię zostało uwiecznione na murach miasta.

płaskorzeźba Satyr i maenads

Oczywiście nie można było przewieźć ulic z Włoch, więc pokazano fotografie, na nich znajomy widok słupków zastawiających drogę aby nie pchały się na daną uliczkę pojazdy, krawężniki, „chodniki” były wyższe, aby nie stąpać po wodzie i brudzie, a do przekraczanie ulicy były specjalne stopnie po których można sobie było przejść bez wdepnięcia w niespodzianki na drodze, a na rogach ulic fontanny dostarczające wody.

Kiedy chodzimy sobie po tej części ekspozycji w tle mamy dźwięki ulicy, szczeka pies, słychać śmiejące się dzieci, dźwięki z jakiegoś warsztatu -  dodaje to atmosfery, przybliża nam mieszkańców obu miast.

Następną cechą charakterystyczną były sklepiki, czy warsztaty przy każdym niemal domu, stanowiły one część domostwa. W tej część wystawy mamy w gablotach bardzo dużo zabytków ukazujących właśnie życie codzienne, elementy takiego życia np.: butelki w których przechowywano słynny i uwielbiany przez rzymian sos rybny „garum”, a były to sfermentowane głowy, ogony, wnętrzności rybek – podobno to przysmak, ale mnie te składniki jakoś nie przekonują; lampy i formy do wyrabiania lamp, szklane butelki itp., odważniki do wag, naczynia oraz zwęglona żywność (daktyle, groch, ziarna zbóż, dębianka, figi itp.)

Żadne miasto nie obejdzie się bez porządnej tawerny i tych nie brakowało w obu miastach, to były miejsca gdzie przychodzono aby zjeść posiłek, napić się i rozerwać (gry hazardowe), a niektóre miejsca miały specyficzną reputacje (słynęły z rozpusty). Mamy tu fresk sumujący świat tawerny - oto dwoje ludzi spędza czas przy napitku jakimś prowadząc rozmowę o życiu, potem jak to po paru „głębszych” woła się o jeszcze od przechodzącej barmanki. Gry hazardowe (kości) to dodatkowa rozrywka, ostatni fresk to dwóch klientów wrogo nastawionych do siebie i właściciel tawerny mówiący im, żeby swoje problemy zabrali ze sobą na zewnątrz. Nic dodać, nic ująć.

I znów tak się rozpisałam, że muszę ten wpis podzielic. 

CDN...

a tu jest część druga wpisu o Pompejach i Herculanum 

niedziela, 16 czerwca 2013, edyta1972

Polecane wpisy

Flag Counter