Blog > Komentarze do wpisu

Argo - prawdziwa fikcja.

 

Fabuła tego filmu opiera się  na prawdziwych wydarzeniach i jest dziwniejsza niż fikcja. Gdyby nie fakt, że to się naprawdę wydarzyło, możny by śmiało powiedzieć, że to jest niemożliwe. Akcja filmu opowiada o zdarzeniach, które pamiętam, bo wydarzenia te pokazywane były w telewizji. Otóż w listopadzie 1979 roku grupa muzułmańskich studentów i bojowników wtargnęła na teren Amerykańskiej Ambasady w Teheranie, a wszyscy jej pracownicy stali się zakładnikami.

Okazało się, że szóstka: Robert Anders (Tate Donovan), Cora Lijek (Clea DuVall), Mark Lijek (Christopher Denham), Joe Stafford (Scoot McNairy), Kathy Stafford (Kerry Bishe) i Lee Schatz (Rory Chochrane,  wymknęła się z Ambasady niezauważona i udało się tej grupce dotrzeć do domu Kanadyjskiego Ambasadora Kena Taylora (Victor Garber), który to udzielił im schronienia. Film „Argo” opowiada właśnie ich historię, akcję ratunkową opracowaną przez eksperta CIA Toniego Mendeza (Ben Afflek) przy współpracy rządu kanadyjskiego oraz ludzi z Hollywood, w świetnie obsadzonych rolach Alan Arkin jako Lester Siegel i John Goodman jako John Chambers.  Pojawiają sią różne plany wydostania ich z Iranu, jeden bardziej niemożliwy od drugiego, sprawę utrudnia fakt, że każdy wyglądający na Europejczyka i mówiąc po angielsku jest traktowany jak potencjalny wróg rewolucji i państwa irańskiego. Propozycje wysłania do nich rowerów i map lub udawanie przez nich członków organizacji dobroczynnych były równie nieprawdopodobne, jak ta ostatecznie przyjęta, zwana „wersją hollywoodzką”. Zwierzchnicy Mendeza byli bardzo sceptyczni ale jak on to sam stwierdził to jest „najlepszy z najgorszych pomysłów jakie mają”.

Rozpoczynają się przygotowania, strony rządowe amerykańska i kanadyjska pracują nad dokumentami – paszporty, wizy…. Tony udaje się do Hollywood i zbiera ekipę do produkcji filmu, jak mówi postać grana przez J. Goodmana -  „…więc chcesz przyjechać do Hollywood, zachowywać się jak gruba ryba i w zasadzie nic nie robić? – gdy Tony odpowiada potwierdzająco– acha – ten mu mówi – to się idealnie wpasujesz…”. Robią przeglądy aktorów, castingi, pojawiają się informacje w prasie, pracują nad kostiumami, szkicami lokacyjnymi, odbywa się nawet spotkanie promocyjne z udziałem prasy. Zaangażowane zostało też studio produkcyjne z biurem i telefonem – żeby to wyglądało na poważna produkcję.

Otóż Mendez jedzie do Iranu i ma wrócić z uciekinierami jako ekipa filmowa robiąca rozpoznanie do zdjęć filmowych, są im potrzebne egzotyczne plenery do filmu fantastyczno-naukowego „Argo”.  Nie jest to jednak takie proste, Wielki Irański Brat czuwa i biurokracja utrudnia całą operację, po pierwsze na wszystko jest potrzebne zezwolenie z ministerstwa, a po drugie dzieci segregują i układają zniszczone w niszczarkach dokumenty m.in. zdjęcia pracowników ambasady – wkrótce bojownicy się zorientują, że kogoś im brakuje. Dom Kanadyjskiego ambasadora to gościnna kryjówka, ale niebezpieczeństwo wisi nie tylko nad uciekinierami, ale i nad rodziną ambasadora i jego pracownikami. Uciekinierzy nic nie mogą zrobić tylko czekać i mieć nadzieję, że ktoś ich stamtąd wyciągnie. Muszą bardzo uważać, aby ich nikt nie zobaczył, bo szpiedzy i fanatycy są wszędzie. Uciekinierzy to normalni ludzie i boją się, nie wiedzą komu ufać, bardzo szybko muszą nauczyć się konspiracji, nowych ról aby ocalić swoje życie.

Są dramatyczne momenty, aby dodać historyjce autentyczności Mendez i ekipa filmowa udają się na wybrane plenery filmowe, oczywiście pod kontrolą obserwatora z ministerstwa. Po drodze przejeżdżają przez antyzachodnią demonstrację, która testuje nerwy bohaterów filmu ale także nasze. Potem cała operacja zostaje niemal odwołana, a gdy już przechodzą przez kontrolę paszportową, a potem ideologiczną nerwowo ściskamy za nich kciuki. Choć wiedzieliśmy, jaki jest koniec, to siedzieliśmy na krawędzi foteli, tak ten film trzymał nas w napięciu. Kiedy koła samolotu oderwały się od pasa startowego i zagrożenie minęło połowa kina odetchnęła z ulgą.

Dobrze się tę historię dziwniejszą niż fikcja oglądało, a Ben Afflek znów pokazał nam ze ma główkę nie od parady.

środa, 20 lutego 2013, edyta1972

Polecane wpisy

Flag Counter