Blog > Komentarze do wpisu

Królewskie Manuskrypty – geniusz iluminacji.

Robert of Anjou enthroned, Toskania oko;o 1335

Nie wiedziałam, że aż tyle zachowało się tych pięknych manuskryptów i jak różnorodne to były dzieła. Nie są to tylko teksty religijne, ale mamy tu także poradniki i encyklopedie wiedzy. Już na samym początku niespodzianka można sobie dotknąć materiałów, na jakich pisano manuskrypty i jest tu krótki film wyjaśniający proces produkcyjny i ilustracyjny. Mamy dwa rodzaje skór, jakich używano w produkcji dzieł pisanych w średniowieczu: parchment (pergamin) wykonywany głównie ze skóry owczej i koziej, która była poddawana obróbce, namaczano go w specjalnym roztworze wapiennym, rozciągano i zeskrobywano sierść i resztki mięska i tłuszczu; vellum (welin) to odmiana parchmentu (pergaminu) odznaczający się lepszą, jakością, wykonywany ze skóry cielęcej, jego zaletą było, że lepiej się na nim trzymał atrament.

Płachty pergaminu były cięte na strony i następnie linie były nanoszone, aby tekst był równo napisany, gdy pisarz pomylił się używał nożyka i zeskrobywał błąd. Gdy tekst był gotowy to do akcji wkraczał artysta, jego zadaniem było ozdobienie tekstu iluminacjami, a mogły to być ozdobne litery, ozdobne marginesy i miniatury a także pełnostronicowe ilustracje. Były one iluminowane złotem, które było nazywane muszelkowym (Shell gold), ponieważ artysta trzymał je w muszelce ostrygi lub małży w trakcie pracy, natomiast złota folia czy złoto płatkowe (gold leaf) było nakładane na pergamin pokryty specjalną miksturą podkładową, której głównym składnikiem było ubite białko. Następnie szlifowano to kamieniem lub zębami, aby nadać ten niesamowity blask, który to pozostał na wieki i nadal wprawia nas w zdumienie. Dlatego ilustracje w manuskryptach nazywane były iluminacjami, a artyści je wykonujący iluminatorami, była to poszukiwana umiejętność i dobrze opłacana sztuka.

Karol Orleański  w więzieniu w Tower w Londynie

Wystawa została podzielona na kilka pomieszczeń tematycznych, pierwsze z nich zostało poświęcone Królewskiej Bibliotece. Fundatorem biblioteki był król Edward IV ( ten z powieści Penelopy Gregory „White Queen” ) , panował w latach 1461-70 i 71-83. Już współcześni np. podróżnik Gabriel Tetzel opisywali dwór Edwarda IV, jako najwspanialszy w świecie chrześcijańskim, a duże i bogato ilustrowane manuskrypty miały właśnie podkreślać splendor jego dworu.

Posiadanie manuskryptów, które były bardzo drogie, świadczyło o bogactwie monarchy oraz jego światłości. Edward szczycił się swoją kolekcją, a manuskrypty były w centrum barwnego życia dworskiego. Książki miały moralizatorski charakter, dawały przykłady prawego i religijnego życia. Ukazywały też walory rycerskiego kodu i zachowania oraz strategii militarnych. Edward IV dbał, aby na jego dworze rozrywki dostarczała odpowiednia literatura o charakterze wychowawczo pouczającym. Ta kolekcja 50 manuskryptów stała się podstawą zbiorów Biblioteki Królewskiej. Ukazują one zainteresowania tego monarchy historią współczesną, ale i starożytną, a herby rodowe przeplatające się w ilustracjach dowodzą, że były one wykonywane na jego zamówienie w centrum artystycznym, jakim było flamandzkie miasto Bruges (Bruga). Trzeba tu dodać, że jego zamiłowanie do kolekcjonowania takich dzieł utrzymywało wielu z profesjonalnych producentów manuskryptów przy życiu.

Vincent of Beauvais w pracy

Perłą w koronie tej kolekcji jest dzieło autorstwa Jeana de Wavrin (żył w latach 1400 -72/75) „Recueil des croniques d’Engleterre". Dzieło to powstało, ponieważ Jean (lord of Le Forestel) trochę się nudził a że był już za stary aby z mieczem wojować stwierdził że zrobi coś pożytecznego ze swoim czasem jaki mu pozostał na tym ziemskim padole. Chciał upamiętnić wyczyny królów Angielskich i ocalić legendy i wydarzenia historyczne od zapomnienia. Efekt tego to monumentalne dzieło w sześciu księgach, którego napisanie zajęło mu 25 lat. W swojej pracy wykorzystywał dostępne mu listy, dzieła poprzedników z XII wieku „Historia regum Britanniae „ Geoffrey’a z Monmouth i „Chroniques” Jeana Frossarta z XIV wieku. Wavrin miał świadomość, że taka książka powinna mieć walory dydaktyczne, ale pisał ją przede wszystkim dla arystokratów, więc także z przeznaczeniem rozrywkowym. Nie wszystkie manuskrypty się zachowały, ale te, które można było zobaczyć na tej wystawie po prostu zachwycały kunsztem i bogactwem ilustracji. O ile znamy autora słów, to tożsamość wspaniałego iluminatora pozostaje dla nas tajemnicą. Dla uproszczenia mówi się o nim, jako Mistrz z Londynu Wavrin – dla podkreślenia, że pracował on nad manuskryptami z tekstem Wavrina. Określa się jego styl, jako poetycki i pełen atmosfery.  Jean de Wavrin Bruga 1475

W prologu mamy ilustrację ukazującą autora, który przekazuję swój manuskrypt królowi Edwardowi IV, strona ta została dodana później, podobnie jak spis treści, po tym jak ukończono przepisywanie dzieła. Jest to scena symboliczna, bowiem Wavrin już nie żył i nigdy nie przekazał manuskryptu królowi. Fakt, że ta strona została dodana później i napisana przez innego skrybę, a także margines został ozdobiony przez wspomnianego już Mistrza z Londynu Wavrina, wydaje się wskazywać, że w końcowej fazie produkcji zmieniono adresata na króla Edwarda IV. Jest on tu ukazany z Orderem Złotego Runa, który otrzymał w 1468 roku, a dwaj dworzanie mają Podwiązki, w marginesie herb królewski jest podtrzymywany przez lwy. Margines jest pełen kwiatów i liści - to przepiękna symfonia kolorów, ale mi tu brakuje jednego motywu białej róży, a przecież to symbol dynastii z Yorku.

uczta królewska 

Trzeci Tom wspomnianego dzieła Wavrina udostępniony na tej wystawie to egzemplarz bardzo bogato ilustrowany, a powstał on prawdopodobnie w warsztatach miast: Brugia i Lille. Tekst to mozolna praca skryby Jana Du Quesne, który posiadał wszystkie tomy tego dzieła a głównym ilustratorem był tzw. Mistrz z Wiednia i Kopenhagi, obecnie zidentyfikowany jako Toison d’Or. Część ilustracji wykonana została przez innych iluminatorów na razie określanych ze względu na styl czy powiązania, jako Mistrz Białych Inskrypcji, Mistrz z Harley Froissart, Mistrz Edwarda IV. Mi w oko wpadła ilustracja z tego tomu przedstawiająca biesiadę Johna z Gaunt i króla Portugalii, jest ona pełna realizmu i humoru. Jest to urocza scenka z życia dworskiego, przy zastawionym stole siedzą goście, na miękkich ławach obitych zielonym suknem główni bohaterowie, po obu stronach mamy herby rodowe. Przygrywają im muzycy na piszczałkach a na stole mamy naczynia wykonane z pewter – jest to stop cyny, antymonu i miedzi - a wygląda trochę jak srebro. Przed każdym biesiadnikiem stoi prostokątny talerz i chleb a raczej bułka, a służący roznoszą półmiski z jadłem. Z lewej strony w drzwiach za stołem z potrawami stoi chyba kucharz i trzyma łychę. Proszę zwrócić na ubiory zwłaszcza trendy w obuwiu, długie noski mogą sprawiać kłopoty, o czym wydają się dyskutować osobnicy po prawej stronie - jeden trzyma się za wyciągnięty nosek albo pokazuje, że jego jest dłuższy. Cudne i szkoda, że nie można sobie było kartek poprzewracać i zobaczyć inne obrazki.

Niektóre ilustracje są dla nas trochę śmieszne i nieprawdopodobne. Oto mamy francuskie tłumaczenie dzieła Flaviusza Josephusa „Historia Żydów” - zwłaszcza wojen żydowskich, pięknie iluminowana ilustracjami prawdziwego mistrza Jeana Fouquet’a i tak oto Antiochus Epiphanes oblega Jerozolimę, która jest przedstawiona jako twierdza z basztami i tak potężnymi murami aż trzeba armat aby je rozwalić, zakuci w zbroje wojownicy strzelają z kuszy i broni palnej, w oddali majaczy wiatrak. Coś tu nie gra. Jesteśmy na początku naszej ery, a tu mamy armaty, kusze itp., ale tak sobie wyobrażano świat odległy, nie było aż takiego pojęcia upływu historii i zmian technologicznych a zawłaszcza przemian w ubiorach, te tu są bardzo europejskie. Podobnie w biografii Juliusza Cezara (La Grande histoire Cesar) wydanej w Brugii w 1479 roku mamy scenę narodzin głównego bohatera, komnata bardzo europejska w wystroju, ubiory najmodniejsze w sezonie średniowiecznym i potwierdzenie, że Juliusz przyszedł na świat poprzez cięcie cesarskie.

Antiochus Epiphanes besieging Jerusalem

Następna część wystawy ukazywała Chrześcijańskiego Monarchę. Angielscy monarchowie od czasów anglosaskich po czasy panowania dynastii Tudorów mieli w swoim posiadaniu bogato ilustrowanie manuskrypty z tekstami religijnymi, zwłaszcza bardzo popularne były psałterze, małe książki z modlitwami przeznaczone do osobistego użytku (Book of Hours).

the Beaufort Hours - Beauchamp

Monarchowie też zamawiali duże i pięknie zdobione Biblie z przeznaczeniem dla nowo zakładanych klasztorów oraz kościołów i katedr, jako przejaw łaski królewskiej. Były one głównie po łacinie, choć popularne też były ilustrowane kopie francuskich tłumaczonych tekstów biblijnych. Manuskrypty były bogato dekorowane, choć styl się zmieniał na przestrzeni wieków, to splendor pozostawał, ponieważ w ten sposób podkreślano bogactwo darczyńcy lub właściciela i jego pragnienie gloryfikacji słowa bożego pięknymi i kosztownymi iluminacjami. „Gospel Books” często miały dopiski na marginesie, notatki o wydarzeniach, jak np. uwolnienie przez króla Athelstana niewolnika w dniu koronacji, a w tzw. „The Cnut Gospels” mamy nawet notatki sporządzone w staro angielskim obok łaciny, potwierdzające związki między Kościołem, królem Cnutem ( Kanutem Wielkim) i jego bratem Haraldem. Następna notatka informuje nas o jego szczodrości wobec Kościoła, bowiem daje prawo spisywania dokumentu zwanego „Charter” w jego imieniu, taki dokument zawierał min. zbiór praw osadniczych, było to sprytne posunięcie mające na celu zaskarbienie sobie poparcia osób duchownych w jego walce o tron, a następnie utrzymaniu owej korony na swojej głowie.

Powtarzającą się ilustracją w psałterzach jest postać króla Davida autora psalmów, namaszczanego olejkami. Był to bowiem wzór monarchy dla średniowiecznych głów królewskich. Panował swego rodzaju kanon ukazywania króla Davida, umieszczany był w centrum, na niebieskim tle w złotej ramce, często zdobionej właśnie tzw. „gold leaf” ( złotą folią ). Zwykle monarcha ten jest ukazany siedząc na tronie i grając na harfie, był w końcu autorem psalmów. King David w psałterzu

 

Najsłynniejszy taki wizerunek patrona królów ( można go tak chyba nazwać) pochodzi z tzw. „Psałterza z Westminsteru”, który powstawał w trzech fazach. Nie bardzo wiemy, kto był zleceniodawcą tego dzieła napisanoego około 1200 roku, być może ówczesny opat William Postard który zmarł właśnie w tym roku lub jego następca Ralph de Arundel, mamy jego wizerunek - oto klęczy on przed Najwyższym, trzymając zwój ze słowami „Panie usłysz moją modlitwę”. O ile tekst powstał mniej więcej w jednym czasie to ilustracje były dodawane w trzech falach, pierwsze pojawiły się zaraz po zakończeniu prac przez skrybów, a były to głównie ilustracje kalendarzowe i dzielące psałterz na części. Wkrótce potem zatrudniono artystę, który wykonał pięć pełno stronicowych ilustracji umieszczonych na początku manuskryptu, badacze doszukują się tu powiązań i wpływów artystycznych z ilustratorami znanymi jako „Master of the Gothic Majesty” i „ Morgan Master” którzy pracowali przy Biblii z Winchesteru. Pięćdziesiąt lat później dodano ilustracje wykonane piórem z tzw. „washes of colour” techniką, którą można określić, jako wczesnoakwarelistyczną. Bardzo ciekawy przykład rozwoju, funkcji i życia takiego manuskryptu.

 

psałterz Królowej Mary 1310

Musimy pamiętać, że ilustracje były ważnym nośnikiem informacji, nie wszyscy potrafili czytać, nie wszyscy znali łacinę, pięknie iluminowane egzemplarze dostarczyły informacji o życiu Zbawiciela i różnych Świętych, niektóre manuskrypty mogłyby być pierwowzorami współczesnych komiksów. (Historia społeczna zatacza koło?)

koronacja Henryka III

Odrębna kategoria manuskryptów dotyczyła tzw. królewskiej tożsamości, ich zadaniem było min. pomóc w prezentacji panujących, a służyły temu zwoje genealogiczne i manuskrypty historyczne uzasadniające prawo do tronu. Księgi koronacyjne opisujące i ilustrujące koronację zaś były ostatecznym dokumentem pieczętującym prawo do korony. Średniowieczny monarcha był najwyższym organem prawnym, nadawał i egzekwował prawo, był zwierzchnikiem militarnym, sędzią w sporach oraz trendach dworskich. Jego panowanie było odzwierciedlane w literaturze sponsorowanej przez niego, popularnej na dworze, czytanej i posiadanej przez jego poddanych. Propaganda średniowieczna była jednak pięknie iluminowana.

drzewo genealogiczne 

Pojawiają się też poradniki, monarchowie i ich dworzanie czytali teksty historyczne, ponieważ uważano, iż znajomości przeszłości wpływa na mądrość i generalnie oświeca czytającego. Dlatego książki opowiadające o losach takich antycznych bohaterów jak David, Salomon, Aleksander Wielki, czy Juliusz Cezar były bardzo popularne. Młodzi książęta i królewięta byli zachęcani do zagłębiania się w lekturze ukazującej życie świętych, poradnikach o zasadach rycerskich, dworskich i militarnych np.: "Chivalry In Love and War" z przykładami piosenek trubadurskich; Lancelot du Lac o przygodach Lancelota; „Military strategy for crusaders and Kings” dzieło Jeana de Mean’a, „De re militari” najpopularniejszy tekst klasyczny w średniowiecznej europie – określana jako książka, którą powinien przeczytać każdy monarcha.

z życia Edwarda I Wyznawcy

Pojawiają się także encyklopedie, kompendia wiedzy astrologicznej, geograficznej, medycznej i zoologicznej. W tej kategorii królują tzw. Bestiariusze, które opisywały zwierzęta chodzące, latające, skaczące po świecie oraz te, które zdecydowanie były przykładami bogatej wyobraźni. Czasami ilustracje oparte były na jakimś opisie, a ponieważ iluminator nie widział stworzenia na własne oczy, to mu wychodził taki bardzo fantazyjny zwierzak. Dobrym tego przykładem jest ilustracja z „Bestiariusza z Rochester” gdzie mamy średniowieczny wizerunek słonia. Otóż słoń ma łapki psio-lwie, duże uszy trochę jak tuby od gramofonu, trąbę jak trąba, jest porośnięty sierścią, w niczym to nie przypomina słonia jakiego my znamy. Ilustracja ta ma też pokreślić siłę zwierzęcia, bo wydaje się on dźwigać wieżę strzelniczą z załogą, o czym świadczy pas ją przytrzymujący choć i w tym wizerunku coś nie gra, bo wydaje się ona być za słoniem, nie mówiąc już o proporcjach i kolorach.

słoń w Bestiariuszu z Rochester

Inny niezmiernie ciekawy przykład to Mapa i opis drogi do Jeruzalem powstała w St. Albans w Anglii w 1250 roku. Autorem tego dzieła jest Matthew Paris mnich benedyktyński, który nigdy nie odbył tej pielgrzymki ale miał niesamowity talent pisarski i dostęp do źródeł. Był on także autorem zadziwiająco szczegółowych map Wielkiej Brytanii, ale najsłynniejsze są jego mapy Ziemi Świętej oraz drogi z Londynu do Apulii we Włoszech. W dwóch kolumnach, które należy czytać od lewego dołu do góry a potem od prawej góry do dołu umieścił on listę miast, przez które wiedzie trasa pielgrzymki, z informacjami ile dni zajmuje podróż między nimi (dzień to jurnee). Do tego dodał też informacje historyczne i topograficzne, jego mapa Palestyny jest bardzo tradycyjna i przedstawia tę krainę z lotu ptaka, z portami i twierdzami na wybrzeżu. Mamy tu także wizerunek wielbłąda dwugarbnego z długą szyją dźwigającego jakieś skrzynie. Trzeba przyznać, że na człowieka, który prawie nie ruszał się z klasztoru – jeździł trochę po wyspach i raz odwiedził Norwegię – to jego opisy i ilustracje są dość szczegółowe jak na ówczesne czasy. Wiedzę tę zapewne zbierał od pielgrzymów i podróżników, dbał bowiem o detale architektoniczne i przyrodnicze w przedstawianiu poszczególnych miast na trasie podróży, np. na rysunku przedstawiającym miasto Sutri we Włoszech mamy bociana na murach.

 Mapa Palestyny Matthew Paris

 

Manuskrypty były produkowane zarówno na Wyspach jak i kontynencie, trzeba pamiętać o bliskich związkach w średniowieczu między monarchami o Normańskim pochodzeniu po obu stronach Kanału La Manche. Angielscy monarchowie śledzili trendy dworów francuskich oraz centrum kulturalno-artystycznego, jakim była Burgundia i szybko podchwytywali nowinki tam się pojawiające. Manuskrypty były także prezentami dyplomatycznymi i osobistymi, a także swego rodzaju symbolami bogactwa i świadomości kulturowej, gustów i ambicji kolekcjonerskich.

prezent weselny Margaret of Anjou i Henryk VI

Była to piękna wystawa zorganizowana przez Bibliotekę Brytyjską, rzucająca tyle światła i koloru na mroki średniowiecza.

Wpis ilustrowany materiałami promocyjnymi wystawy.



niedziela, 06 maja 2012, edyta1972

Polecane wpisy

Komentarze
2012/05/07 16:13:56
Edyto, bardzo ciekawy wpis i prześliczne zdjęcia. Aż się nie chce wierzyć, że tyle manuskryptów przetrwało i w tak świetnej formie.
Zawsze zachwycały mnie stare księgi i podziwiałam cierpliwość pisarzy.
Dlatego jedną z najbardziej' traumatycznych' scen filmowych był dla mnie pożar biblioteki w filmie 'Imię Róży' :))
Czy ta wystawa jest jeszcze otwarta? Możesz podać jakieś dane? Dzięki.
-
2012/05/07 21:12:05
To tylko może jedna setna tego co było na wystawie, spędziłam tam około 5 godziń i było mi mało, bo całe piękne księgi a wyeksponowane tylko strony, niektóre były w wersji cyfrowej na ekranach i można sobie było przewracać strony, przybliżać, były też notatki i tłumaczenia, po prostu raj dla miłośników historii, literatury i sztuki w jednym. Niestety wystawa już została zamknięta trochę mi zeszło z pisaniem i zdobyciem ilustracji z wydziału prasowego Biblioteki Brytyjskiej, ale nadal można kupić katalog wystawy, w sklepie Biblioteki, choć taniej jest na Amazonie, "Royal Manuscripts. Genius of Illumination". Pozdrawiam i dzięki za dobre słowo.
-
Gość: , *.ghnet.pl
2012/05/27 15:18:34
Witam,
chciałabym się dowiedzieć kiedy i gdzie odbyła się ta wystawa oraz jaką nosiła nazwę. Potrzebuję tych informacji w celach naukowych. Super wpis,ciekawy i bardzo przydatny:)
Pozdrawiam
Patrycja
-
2012/05/27 22:16:55
Droga Patrycjo
Wystawa nowiła tytuł " Royal Manuscripts. The Genius of Illumination" a miała ona miejsce w Bibliotece Brytyskiej na Euston w Londynie na przełomie 2011-12 ( listopad -styczeń może nawet luty) dokładnie nie pamiętam. Wydali świetny katalog można go kupić na Amazonie.
Pozdrawiam
Flag Counter