Blog > Komentarze do wpisu

Cukiernia pod Amorem - Cieślakowie

cieslakowie 

Bardzo mi się podobała część pierwsza trylogii, więc gdy robiłam zakupy przez Internet w księgarni wysyłkowej to sobie kupiłam część drugą i czekała ona na mnie razem z całą nową kupą książek w domu w Polsce. Przytachałam je w walizce razem z pysznościami i okazało się, że nawet jak ją położę na wierzchu to i tak będzie 6 w kolejce do czytania, bo są jeszcze książki z innych wypadów i z tutejszych księgarni. Stwierdziłam, że nie mogę czekać i przeczytałam ją poza kolejnością. Znów zatopiłam się w historyjce w trzech warstwach czasoprzestrzennych okolic Gutowa, ale tym razem także przenosimy się do Warszawy i za ocean. Poznajemy dalsze dzieje Marianny Blatko i jej życie w Ameryce, na scenę wkracza nowa rodzina z przedmieścia Warszawy – właśnie Cieślakowie, zmienia się dworek Zajezierskich, nowe problemy, pogrzeby znanych i lubianych charakterów i narodziny nowych bohaterów, upadki i ruina spowodowana przez I Wojnę Światową i ciężka praca w czasie odbudowy gospodarstwa, nowe wynalazki samochody i elektryczność a razem z Giną córką Kingi Toroszyn wkraczamy w barwny świat Warszawskich elit, świat kabaretu, teatru itd. Czasem wydawało mi się, że akcja a raczej czas w książce upływał zbyt szybko, ale to życie tam zaczęło się szybciej toczyć, świat na prowincji dla odmiany, był wolniejszy spokojniejszy i może właśnie, dlatego takie miałam wrażenie. Poznajemy tożsamość kobiety z lochu pod rynkiem, choć nadal jest zagadką dlaczego ona tam się znalazła, choć można sobie snuć domysły. Co znowu najbardziej mi się podobało to opisy życia codziennego, na wsi i w zmieniającym się dworku, nowe udogodnienia i sposoby prowadzenia domostwa i gospodarstwa, przetrwanie w trudnych czasach zawieruchy wojennej na wsi w okolicach Gutowa, ale też na froncie zachodnim i Petersburgu, a także na Śląsku po wojnie. Po tym całym zamęcie, w czasach względnego spokoju i nadziei Tomasz Zajezierski znalazł sobie godnego następcę i tak wkraczamy w jesień 1939 roku. Także w czasach współczesnych tzn. pod koniec XX wieku toczy się intryga i gra o majątek rodziny cukierników. Choć może to właśnie ten wątek był najmniej rozwinięty i mało się dowiedzieliśmy, ale to może zostanie na następną część. Czytałam szybko za szybko, bo nawet nie poczułam jak przeleciałam przez te prawie 500 stron. Jednego, czego mi brakowało to drzewa genealogicznego rodziny Toroszyn i Cieślaków, bo czasem łatwiej było by na to spojrzeć i zrozumieć koligacje rodzinne i znajomości niż czytając bogaty indeks osób.

Tak się do bohaterów przywiązałam, że bardzo mi się będzie dłużyć czas do nowej części.

Ciekawa jestem czy jest planowany serial? Och fajnie by było. Można sobie wyobrażać, kto by zagrał różne postacie.

Książkę polecam. Ci, którzy jeszcze nie znają tej opowieści zachęcam do sięgnięcia po nią, proszę zacząć od 1 tomu Cukierni pod Amorem – Zajezierscy .

wtorek, 18 stycznia 2011, edyta1972

Polecane wpisy

Komentarze
2011/01/18 20:22:23
Właśnie czytam I tom, II też sobie na pewno sprezentuję :)
Wciągająca historia. A wśród tych koligacji rodzinnych to można sie zgubić :)
Flag Counter