Blog > Komentarze do wpisu

Wenecja Canaletto i jego rywale

Kolejna wystawa tego sezonu tym razem w Galerii Narodowej przy Trafalgar Square (Londyn) ukazuje nam Wenecję w oczach malarzy XVIII wieku skupiając się na „rywalizacji”, różnych technikach, spojrzeniach oraz sposobie przekazu artystycznego. W XVIII wieku panowała moda na Wenecję, młodzi arystokraci zwłaszcza brytyjscy wyruszali na tzw. Grand Tour  czyli objazd ważnych kulturowo miejsc w Europie. Poznawali oni różne zwyczaje kulturę, kuchnię, bogatą historię i sztukę min. Italii a Wenecja była koniecznym przystankiem w takiej wyprawie. Tak jak dziś kupujemy drobne pamiątki z naszych podróży tak i wtedy konieczne było przywiezienie czegoś ze swojego objazdu i dzięki temu rozwinął się gatunek w malarstwie znany, jako vedute, czyli miejskie widoki. Takie drogie pocztówki na płótnie wędrowały z turystami oraz jako przesyłki na statkach do miast w Anglii, Niemczech itd. Jeśli myślimy o Wenecji i miejskim malarstwie widokowym to od razu na język ciśnie nam się  Canaletto (mały Canal, po naszemu więc chyba Kanalik) czyli Giovanni Antonio Canal (1697-1768), jest on uznawany za mistrza veduty ale nie był on pierwszym ani jedynym malarzem tworzącym w tym gatunku, działającym na rynku artystycznym w XVIII-wiecznej Wenecji. Wystawa prezentuje nam jego dorobek na tle innych twórców, pokazując także jak różni malarze podchodzili do tego samego wizerunku czy wydarzenia, jak manipulowali przestrzenią w swoich pracach i jak zmieniała się moda i wymagania kupujących. Wenecja nazywana La Serenissima czyli Najbardziej Spokojne miasto dzięki ich pracom stała się znana na całym świecie, główne budynki są rozpoznawalne przez ludzi którzy nigdy nie postawili stopy na uliczkach tego miasta i nigdy nie zasiedli w słynnych gondolach. Kiedy artyści i turyści jadą do Wenecji to mają pewne oczekiwania, które są właśnie wynikiem artystycznego bumu i mody na miejskie malarstwo widokowe w XVIII.

 The Molo Seen from the Bacino di San Marco.jpg

Wystawę rozpoczynają artyści, którzy wiedli prym w Wenecji przed wielkim Canaletto. Pierwszy obraz na który należy zwrócić uwagę to „The Molo form the Bacino di San Marco”(Molo od strony zatoczki św. Marka) pędzla Gaspara van Willtel znanego pod jego włoskim przydomkiem Vanvitelli, obraz ten został namalowany w 1697 roku (roku urodzenia Canaletto). G. van Wittel był flamandzkim artystą, który w czasie podróży po Włoszech zawitał do Wenecji, wykonał szereg szkiców i potem w studiu malarskim w Rzymie wyprodukował ten obraz. Flamandzka precyzja tworzenia wizerunków miejskich trafiła do Wenecji i szybko znalazła naśladowców. Miasto przyciągnęło artystów, którzy zaczęli tworzyć obrazki dla turystów, jednym z nich był Luca Carlevarijs który już w 1703 roku uzyskał uznanie i pozycję oraz stworzył swoisty kanon obrazowania miasta i ceremonii jaki się w nim odbywały.

Jego obraz „The Piazza San Marco looking East” (Plac św. Marka patrząc na wschód), Pokazuje Wenecję jako pępek świata kulturalnego, handlowego i turystycznego, koncentruje się on na figurach a miasto jest tłem do przepychu i splendoru ale ten przepych i splendor symbolizuje to miasto - wielką tysiącletnią republikę. Malarz ten jest jednak bardziej zainteresowany w postaciach niż architekturze, ale jego postacie to zbiór modeli, bowiem miał on kartusze, które wykorzystywał w różnych obrazach i tak np. ta kobieta w czarnej sukni z wachlarzem pojawi się na paru jego innych obrazach na tej wystawie. Dość fajna zabawa jak się jej na szuka na jego dziełach. Obok tego obrazu wisi dzieło Canaletta pokazujący ten sam widok, ale jest on zupełnie inny, bowiem artysta stara się pokazać nam atmosferę tego miejsca a nie kolorowy tłum.

Innym malarzem szukającym szczęścia w słonecznej Wenecji był szwedzki artysta Johan Richter i mamy tu jego obraz „The Entrance to the Grand Canal with a Bridge for The Feast of the Madona Della Salute” – większość obrazów ma właśnie takie opisowe długi nazwy określające dokładnie, co jest przedstawione na obrazie. Na tym obrazie nie ma jednak samego kościoła Madonny artysta zaś koncentruje się na specjalnie stworzonym tymczasowym moście, po którym ludzie przechodzą w czasie procesji do listopadowej mszy dziękczynnej za przetrwanie plagi w 1630 roku. Dziewczynki po prawej idące po mostku w pomarańczowych ubiorach to dzieci ze słynnego sierocińca(Ospedale Della Pieta), porzucone córki, dla których nie było miejsca w domach ze względu na prawo dziedziczenia. Synowie ( drudzy i kolejni) oddawani byli do służby w kościele, a córki jak było ich zbyt dużo porzucane na progu tegoż sierocińca. Co jest ciekawe to Vivalid był tam nauczycielem muzyki a potem dyrektorem muzycznym orkiestry żeńskiej, której słynne koncerty były jedną z atrakcji Wenecji. Co jest także ciekawe w tym obrazie to niebo, nadciągający sztorm i wydaje się, że zaraz poleje się woda z nieba, a może to łzy tych niechcianych dziewcząt.

stone masons yard, Canaletto

Canaletto włączył się do tego lukratywnego rynku w latach 20tych i bardzo szybko okazał się groźnym rywalem dla reszty, a jeden z jego zwolenników zachwalając jego malarstwo pisał „ że w jego obrazach można zobaczyć słońce”. Canaletto zaczął swoją karierę malując scenografią teatralną i może dlatego tak dobrze potrafił operować iluzją i światłem. Jego obrazy pełne są życia, potrafił on uchwycić przelotną chwilę, ukazać moment w życiu miasta i jego mieszkańców. Dwa jego obrazy zasługują na szczególną uwagę. Jeden z nich jest popularnie znany jako „Stonemasons yard” ( Plac- podwórko kamieniarskie), który ukazuje nam miasto takim jakim ono jest pełnym mieszkańców, którzy wiodą swoje życie, pracują, bawią się, odpoczywają itp. I tak mamy kobietę biorącą wodę ze studni, dzieciaki przepychające się na podwórku, mężczyzn pracujących przy kamieniach, kobieta wygląda przez okno, firanki, zasłony pranie na sznurkach fruwają na wietrze, doniczki stoją w oknach. Jest to Wenecja zwykłych ludzi, taki nieturystyczny zakątek i dlatego o wiele ciekawszy niż pełne pompy obrazy. Podobnie z obrazem „The Rio del Meldicanti looking East” (1723) gdzie znów mamy jakąś boczną uliczkę i codzienne życie na niej, chłopcy popychający gondolę, kobieta wytrząsa miotłę przez okno, znów sznurki z praniem, na uliczce po lewej mamy min staruszka z laską, który opiera się zmęczony o mur. Dobry z niego obserwator trzeba przyznać, aż trudno uwierzyć, że malował to w studiu opierając się na szkicach, które wcześniej wykonał.

Canaletto stał się popularny, a lata 30te to najświetniejszy okres w jego karierze, ma on dobrego agenta, promotora i patrona w osobie Josepha Smitha. Mniejsze obrazy były dla turystów – łatwiej się je przewozi na statkach do ich posiadłości- większe były dla bogatych mieszkańców Wenecji. W tym jednak okresie pojawił się rywal w postaci młodego malarze ze slumsów Michele Marieschi, który do veduty trafił także przez scenografią teatralną. Był on zdolny, obrotny, malował szybko i tanio, używał ostrych kolorów, nakładał dużo farby zostawiając widoczne ślady pędzla, manipulował światło i perspektywę a jedynym jego słabym punktem były figurki ludzkie, toteż w tej kwestii współpracował z innymi artystami. Jego kariera została przerwana śmiercią w 1742 roku, dorastanie w biednej dzielnicy okazało się mieć zgubne dla niego skutki. Mamy tu obok siebie te same widoki w wykonaniu przez tych dwóch malarzy np. „Bacino di San Marco” u Canaletta jest mnóstwo łodzi i statków, jest to niemal z lotu ptaka u Marieschi mniej łodzi inny kąt widzenia. Canaletto pracował dość długo, jego obrazy są bardzo dopracowane w szczegółach, każda postać ma swój charakter może, dlatego zajmowało mu to lata i może dlatego inni zaczęli go z rynku wypychać i tak np. Johan M. von Schulenburg po jednym zamówieniu przestawił się właśnie na tańszego i szybszego Marieschi.

The Piazza san Marco looking south and west by Canaletto

Ciekawym obrazem z tego okresu jest „The Piazza San Marco looking South and West” Mamy tu do czynienia z ciekawym eksperymentem zniekształcenia perspektywy, jako że mamy tu dwa punkty zbiegu, jeden w prostej linii na wprost od nas a drugi w prowadzi nasze oczy w prawo. Mur, który jest po prawej stronie na krawędzi obraz powinien być w zasadzie za nami jak patrzymy na wprost. Canaletto także skrócił wieżę o jedno okno i trochę wyidealizował ten widoczek, bowiem między tymi dwoma kolumnami na wprost od nas było miejsce, w którym dokonywano egzekucji w mieście.

Kolejne arcydzieło z tego okresu to „The Riva degli Schiavoni looking West „ (1735) jest to obraz często kopiowany a pokazuje znajomy zakątek Wenecji z nowego punktu widzenie. Mamy tu architekturę pełną detali, ale też życie ludzkie, mnóstwo postaci i ich obecność jest uzasadniona a nie tylko po to, aby zapełnić przestrzeń. Mamy ludzi rozmawiających może o interesach, polityce albo plotkujących o sąsiadach, dzieci zbierające patyki, brud na murach i psy bawiące się na ulicy. Canaletto musiał lubić te zwierzęta, są one obecne na każdym jego obrazie. Obraz wydaje się zatrzymać czas i wszystko ruszy i potoczy się dalej za chwilę. Patrząc na ten obraz a potem szereg innych wydaje mi się, że jest tu pewien schemat, budynek na prawej stronie, niemalże wychodzi z kadru, woda i przestrzeń po lewej. Taka kompozycja pojawia się jeszcze wielokrotnie w jego malarstwie a może to tylko moje złudzenie.

rialto bridge from the riva del vin

Obraz M. Marieschi „Riatlo Bridge form the Riva del Vin” (1737) to niezwykły wizerunek tego symbolu miasta, zbudowany w 1591 roku był to przez wieki jedyny most przez Wielki Kanał i często pojawiał się na obrazach. Figury zostały namalowane przez Gaspara Diziani, bowiem Marieschi nie był w tym dobrym, a zabawił się on także perspektywą i schody na lewej stronie obrazu przy moście są pod dziwnym kątem, a linia brzegowa po drugiej stronie jest trochę zakrzywiona, czyżby używał on jakiegoś instrumentu optycznego typu „Camera obscura” przy swojej pracy?

Bellotto

W pracowni Caneletta uczył się jego siostrzeniec Bernardo Bellotto, czasem jego obrazy były kupowane jako dzieła jego słynnego wuja i mamy tu na tej wystawie parę takich przykładów („Arsenal”). Bellotto uczył się kopiując albo raczej malując wariacje na temat prac swojego wuja i tak mamy tu „The Entrance to the Grand Canal looking East with Santa Maria Della Salute” Canaletto 1741, Bellotto 1743-44 i mamy tu podobny układ kompozycji, postacie, elementy architektoniczne i muszę powiedzieć, że w tym przypadku wolę Bernarda, wydaje mi się, że wprowadził on trochę świeżości, dramatyzmu i chłodnego światła w malarstwo miejskie. Bellotto zdał egzamin cechu artystycznego już w wieku 16 lat, ciągle eksperymentuje jak wuj i próbuje znaleźć własny styl, woli ciemne odcienie, wyraźniejsze linie i kontury architektoniczne, kontrasty i uwielbia monumentalność budynków. Gdy Canaletto upięknia swoje obrazy dla zwiedzających idealizując Wenecję, kupujący nie chcą zabierać ze sobą chmurnych wizerunków a tylko słoneczne idealne, Bellotto utrzymuje styl realistyczny jak kiedyś jego nauczyciel młody może i naiwny wtedy on był, przykładem tego są dwa różne wizerunki „The Campo Santa Maria Formosa”. Na obrazie siostrzeńca mamy tynk odpadający od murów, ciemniejsze kolory. Bellotto podążył do innych miast włoskich a potem ruszył na północ od Alp tam zdobywając klientów i sławę. Lata 40te XVIII wieku to ciężki okres dla artystów na kontynencie wybuchła wojna o tron austriacki i to spowodowało ograniczenie w podróżach, mniej turystów, trudniej sprzedać obrazy.

O i znów mi zabrakło miejsca. Więc CDN...

Wenecja Canaletto i jego rywale część 2

 

piątek, 22 października 2010, edyta1972

Flag Counter