Blog > Komentarze do wpisu

Od Bruegla do Rubens czyli flamandzcy mistrzowie pędzla

Poszłam się ukulturalniać do Galerii Królewskiej na wystawę malarstwa flamandzkiego, swoją drogą to fajną ma Królowa Galerię i fajnie, że te obrazy udostępnia, a nie się kiszą gdzieś ma magazynach. Nie jestem wielką koneserką obrazów i nie znam się na wszystkich malarzach i ich stylach itp. , po prostu lubię oglądać świat wyczarowany pędzlem, węglem czy piórkiem. Czasem żałuję, że nie wiem więcej o malarzu, obrazie sposobie malowania, ale może wtedy bym inaczej odbierała to co widzę, a tak - to patrzę i mnie się oczy cieszą. Pierwszym wielkim płótnem, które na mnie zrobiło wrażenie był obraz w Krakowie, w galerii muzeum w Sukiennicach. Pojechaliśmy w szkole podstawowej na wycieczkę i tam zobaczyłam malunek, który zajmował całą ścianę. Była to ˝ Czwórka ˝ J. Chełmońskiego - rozpędzone konie ciągnące sanie, a że uwielbiam konie to się mu długo przyglądałam i wtedy pan albo pani kustosz powiedziała, że gdziekolwiek stanę to zawsze będzie mi się wydawało, że te konie pędzą prosto na mnie. Bardzo mi się to spodobało szkoda, że ja nie umiem malować pomyślałam. Tak oto pan czy pani z Sukiennic obudzili we mnie chęć oglądania i teraz potrafię godzinami łazić po galeriach i wystawach.

Wystawa się zapowiadała nieźle, bo uwielbiam Bruegela (ciągle jak jego imię napisze to mi podkreśla na czerwono, i sugeruje wywalenie e przed l już nie wiem jak pisać). Poznałam go na lekcji polskiego w liceum gdzie sorka pokazała nam ˝Upadek Ikara˝ i choć było to małe zdjęcie w podręczniku to oczarował mnie tematem. Piękna legenda o Dedalu i Ikarze, odwieczne marzeniu o lataniu i swobodzie, realizacji wyzwań itp. A tu on się wyrwał i padł, a nikogo to nic nie obchodzi i życie toczy się dalej, okręty i statki pływają, chłop pole orze i ciężko pracuje. Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju powiedziała sorka, a ludzie czynu, którzy mają pomysły, marzenia nie mają łatwo i muszą się ciągłe borykać z wiatrakami. Miała ona świetne pogadanki. Może jak się tak ciężko haruje, że nie ma nawet czasu, aby obetrzeć pot z czoła, to człowiek nawet nie ma szans aby pomarzyć i popatrzeć na świat inaczej i taki latający Ikar niestety gdzieś przepadnie bez echa. Drugie spotkanie to obraz Dwie Małpy i wiersz W. Szymborskiej, chciało by się tu go przytoczyć, ale nie wiem jak to z prawami autorskimi i czy można, ale warto go przeczytać i popatrzeć na obraz.

obraz Brueghela masakra niewiniątekWięc teraz miałam okazje zobaczyć Bruegla a w zasadzie Brueglów (Bruegel, Brueghel) bo to cała malująca rodzinka, na własne oczy , a nie na kartkach podręczników i nie rozczarowałam się. Obrazem, który tu króluje to praca starszego Pietera ˝Rzeź niewiniątek˝ i rzeczywiście jest to niesamowity obraz, a na Cesarzu Rudolfie II oryginał takie wywarł wrażenie, że kazał go poprawić bo był zbyt brutalny i tak oto postacie dzieci zostały zamalowane i żołnierze plądrują wieś i wydzierając matkom domowe zwierzaki. Kobieta siedzi z tobołkiem na klanach w oryginale to martwe dziecko, żołnierz tacha gęś-łabędzia trzymając miecz u jego szyi, w pierwszej wersji to mały chłopczyk,  co widać nawet gołym okiem jak się człowiek przyjrzy dokładniej, obok obrazu umieszczono zdjęcia rentgenowskie żeby nie było niedomówień. Istnieje też wersja nieocenzurowana tego obrazu autorstwa Pietera młodszego. Genialne.

Następne Brueghle już są weselsze, i tak to mamy obraz ˝Wiejski Festyn˝ Jana Starszego syna Pietera Starszego. Oto mamy czas zabawy, radości ludziska się cieszą, bo niebyło łatwo o taką radość w czasach, kiedy co chwila na około wybuchała wojna. Wsi spokojna wsi wesoła chciało by się zawołać a mamy tu obrazek sielski anielski, ludzie tańczą, dzieci się bawią, parki się całują normalka, ale jak o nią było trudno w czasie, gdy wojna ciągle wisiała na włosku, a pokoje i porozumienia zrywano równie łatwo jak je podpisywano. I ten sam malarz i obraz ˝Adam i Ewa w Rajskim Ogrodzie˝ gdzie znów króluje powszechny pokój i harmonia, a lew i leopard chodzą sobie obok antylop i jeleni. Coś zapewne artysta chciał panom tego świata powiedzieć!

Niesamowita jest różnorodność malarstwa na tej wystawie i zrobiłam parę odkryć. Mianowicie Rubens malował nie tylko bardzo kształtne kobiety, ale także przecudne krajobrazy np. ˝Mleczareczka z Krówkami˝ ( Tha Farm at Laken) to piękna sielankowa scena z kościołem Panny Naszej w Laken w tle - ta wioski leży niedaleko Brukseli ciekawe jak wygląda teraz, podobno kościół został zniszczony. I wielkie pejzaże ˝Lato - rolnicy idą na targ˝ a na przeciwległej ścianie powiesili ˝Zimę - w oborze˝. Piękne krajobrazy, życie codzienne wsi, spokój - a wielka polityka toczy się gdzieś tam daleko i lepiej żaby tak zostało. Chciałabym zobaczyć wiosnę i jesień. Ciekawa jestem czy ta obora w ˝Zimie˝ to ta obora w ˝Lecie˝ na prawej stronie obrazu? Super.

zima autorstwa Rubensa

Kolejne odkrycie to malarz, który obił mi się o uszy, ale nie pamiętam jak i gdzie, a tu mnie oczarował. David Teniers Młodszy (jak jego imię wymawiam po angielsku to mi wychodzi ´ten years younger´ i się kolega śmiał) i jego obrazy z życia codziennego: ˝Rybacy na brzegu˝ , ˝Kobieta obierająca rzepę˝ - jakaś knajpa, kuchnia i kupa pracy, aby zrobić coś jeść, świeże warzywa i uroczy piesek. I inna scenka ˝Ukradziony pocałunek˝ gdzie w piwnicy, czy komórko-oborze młody przylepia się do kobiety, a z boku po schodach schodzi mąż(?) z nożem w garści. Po co mu ten nożyk - do marchewki czy do ...? Na obrazach te same rekwizyty: taczki, ser, karafka z winem albo oliwą, dynie, miedziany sagan, im dłużej się przyglądam - bo kupiłam sobie katalog, gdyż nie był aż tak drogi - tym bardziej mnie te dwie prace intrygują - czy to ten sam dom? Czy ten facet z obrazu z ˝Kobietą obierająca rzepę˝ nie wychodzi przypadkiem z tej komórki, gdzie ten młody całuje kobiałkę na tym drugim? Oczywiście nie w tym samym czasie, ale ciekawa historia.

skradziony pocałunek malarz David Teniers Młodszy

 Po latach wojny nadszedł pokój, co pokazuje kolejny jego obraz ˝Dobosz˝, na którym to widać złożone uzbrojenie, a tarcze i muszkiety zawisły na ścianie i niech już tak zostanie, by ludzie mogli się weselić jak na ostatnim obrazie ˝Kermis w dniu Św. Jerzego˝ Ludzie się bawią, hulanki tańce i swawole ledwo karczmy nie rozwalą, hulaj że ha hejże hole - ha ha okazuje się że czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąca. Tak mi ten kawałek pasował do opisania tego obrazka. Widać, że jest niezła zabawa, na prawo jedzą, na środku tańczą, na lewo facet już sobie zasnął taki zmęczony tym świętowaniem, a powyżej jednemu się chyba ´zemgliło´ trochę, bo się o parkan oparł. Oj będzie kac o poranku. I znajome sprzęty, miedziany sagan, karafka zdecydowanie z winem, ławka ta sama so w Doboszu, michy gliniane, może to nawet ta sama karczma. Fajnie musiała wyglądać jego pracownia. Cudowne malunki tak chciałabym jeszcze więcej obrazków tego pana artysty zobaczyć, bo mnie po duszy połaskotał. Ale mnie potem nogi i plecy bolały, bo się nałaziłam i nastałam, ale co się ukulturalniłam to się ukulturalniłam i nikt mi tego nie zabierze. I to by było na tyle. A że nie umiem malować to ładnego tulipana wkleję.

tulipanek

poniedziałek, 27 kwietnia 2009, edyta1972

Polecane wpisy

Flag Counter